www.integrum-home.pl
Forum dla przyjaciół

DIALOG ORAZ MODLITWA MAŁŻEŃSKA - ZDROWIENIE I SPONSORING - BLOG JOLI - CZEŚĆ I

Jola - 2009-03-16, 8:09 am
Temat postu: ZDROWIENIE I SPONSORING - BLOG JOLI - CZEŚĆ I
Ostatnio moje myśli zajęło chęć zdrowienia. Wczoraj napisalam pare slów do goszczacego u nas profesora Woronowicza. Zakończone bylo pytaniem. Chciałabym się dowiedzieć, jak osiągnąć szybko zdrowienie? Lecz tej kartki nie dałam, ponieważ byłam przed spotkaniem na mitingu. Gdy w drugiej połowie spotkania, jeden z uczestników przeczytał fragment 3 kroku, pytanie to już nie miało sensu.

,,Doświadczenie uczy, że im bardziej jesteśmy cierpliwi wobec nas samych i naszego rozwoju, tym szybsze będziemy czynili postępy. Cierpliwość pozwala nam łatwiej pojąć prawdziwy sens zdrowienia, gdy zbyt usilnie staramy się zdrowieć, owładnięci chęcią szybkiej poprawy, nasza niecierpliwość hamuje nasz postęp powodując rozdrażnienie, niezadowolenie użalanie się nad sobą"

Jeszcze utkwiły mi słowa profesora o lepszej skuteczności terapii. Jest ona wtedy, gdy mamy sponsora, a sponsor swojego. Okazało się, że dla dzieci DDA, nie znalazłyśmy na Ealingu takiego. W kościele podczas Mszy Świętej przyszła mi taka myśl do głowy. Jeżeli jesteśmy w zażyłosci z Bogiem i zdamy się na jego prowadzenie to On temu może jakoś zaradzić. Czy może być Bóg moim sponsorem?

Jola - 2009-03-16, 6:55 pm

Bog nie moze byc sponsorem ,bo sponsor to ktos kto idzie ta sama droga i moze Ci powiedziec jak on to przeszedl Bog jest niezmiernie potrzebny w procesie leczenia ale w zupelnie innej roli Sponsor przyspiesza leczenie ale go nie warunkuje " -

Na to moje pytanie ,dostalam przed chwila odpowidz.Juz wiem kto to jest sponsor.Jak ja sie w szybkim tampie ucze.Ale co z tymi sponsorami?Gdzie ich znalezc.?

Jola - 2009-03-23, 9:09 am

Wczoraj wrócilam z kursu Filipa.Jadac tam myslalam ze jade dla meza i mojej najstarszej córki.Kurs wedlug ulotki byl dla szukajacych ,watpiacych i cos tam jeszcze.Pomyslalam wiare mam ,doswiadczylam Boga ,oddalam juz Jezusowi zycie i doswiadczam jego prowadzenia.Pierwszego dnia ,zapytal mnie jeden z organizatorów czego oczekuje po kursie .Powiedzialam ,-ZE MNIE BOG ZASKOCZY.I tak sie stalo.To byl jeden z elementow zdrowienia.Co tam przezylam ,nigdy tego nie odda sie slowami.I te przezycia mialy dalszy final po powrocie do Londynu. Na tyle koncze czekaja obowiazki.Dokoncze w pózniejszym terminie.
BÓG JEST WIELKI-a ja jestem grzeszna,i poraniona.Ale Bóg kocha mnie, taka jaka jestem i to jest piekne. :lol:

Jola - 2009-03-24, 9:35 am

Gdy wrócilam do Londynu, poszlam na miting DDA.tam zrodzilo sie pytanie we mnie.Czy ja mam tu chodzic?./Po mitingu pragnelam isc na msze, by podziekowac Bogu za Dar Jezyków, jaki dostalam na kursie Filipa,za to ze moj maz, oddal tam swoje zycie Jezusowi,i za modlitwe o uzdrowienienie moich zranien i za ten piekny i radosny czas jaki tam spedzilam.W trakcie kursu ,przyszlo mi na mysl porównanie .Ze na kursie czuje sie jak w niebie ,ale bede musiala wrócic do mojego czyscca w Londynie.
Na mszy swietej mocno dotarly do mnie slowa o grzechu i zranieniach jakie sa we mnie.Idac po Mszy sw. do domu próbowalam skorzystac z Daru Jezykow i modlic sie nimi.Jakie bylo moje zdziwienie ,gdy nie bylam w stanie nic wypowiedziec(a wedlug prowadzacych ,mialam tylko z wiara otworzyc usta i mowic)Zaczelam wiec glebiej wchodzic w siebie.Dotarwszy do domu, zaczelam od nowa z Pismem Swietym zeby sie lepiej skupic.Zadzwonily dwie osoby zeby spytac sie jak przezylismy ten wyjazd.Pomyslalam ze ta niemoc mowy, jest przez rozproszenia.I tak sie polozylam ,starajac sie odciac od otaczajacego mnie swiata mysla o Bogu .Ale mysl o zranieniach nachodzila na mnie .W pewnym momencie odczulam wewnatrz mnie ,ukojenie ,cieplo,jakby mnie ktos wewnatrz delikatnie dotykal .to bylo takie kojace. :!: wiedzialam tez, ze to jest odpowiedz na modlitwe nade mna ,jaka odbyla sie na kursie. Rano ,sprobowalam mowic jezykami i bez problemu . Jeszcze zaskoczyl mnie fragment ksiazki ,ktory otworzylam przypadkowo ,zaraz potym..Przytocze go pózniej ,zaprzyjaznione malzenstwo jak zobaczylo ta ksiazke juz jej nie popuscilo.Obiecali mi ten fragment przeslac droga meilowa.Bóg nie zostawia nas samych ,gdy mu sie oddamy. Prowadzi nas, wyjasnia ,leczy ,stawia ludzi pomocnych.Ale tez czasami jest w nas taka niepewnosc ,czy wszystko dobrze odczytalismy.Do tego, zeby dac sie prowadzic trzeba tez, uczyc sie zaufac Panu Bogu .

Jola - 2009-03-24, 2:06 pm

Rana jako szansa
Wielu kaplanow i zakonnikow ma nadzieję, ze ich
rany mogą zagoić się dzięki modlitwie. Sqdzę, ze nie
potrzebują przyglądać się swoim zranieniom z dziecinstwa,
wystarczy, ze ich zycie będzie dostatecznie duchowe.
Zwracają się wowczas przeciwko psychologii,
ktora, ich zdaniem, niepotrzebnie grzebalaby w ich
dziecinstwie. A to mogloby okazae się szkodliwe. Za
takim odrzuceniem psychologii często kryje się lęk
przed prawdą o samym sobie. Gdyby staneli wobec
prawdy o sobie, to ich duchowy gmach zycia moglby
runąć, mogloby się okazać, ze ich powolanie nie jest
autentyczne itp. Ale jedynie prawda moze nas wyzwolie,
mowi Jezus. Terapia nie jest namiastką zycia duchowego,
lecz chce ona ubogacić nasze zycie duchowe,
chce doprowadzić je do prawdy, bysmy spotkali
się z prawdziwym Bogiem, a nie z projekcjami na-
szych lękow. Juz Ewagriusz Pontyjski powiedzial:
"Chcesz poznac Boga, poznaj wpierw samego siebie".
Nie ma zadnego rzeczywistego spotkania z Bogiem
bez szczerego spotkania z samym sobą. Wszystko inne
byloby, jak mowią Amerykanie, spiritual bypassing duchowym
skrotem. Kierując siy prosto do Boga
chcialoby siy uciec od swych zranien. Ale droga do
Boga wiedzie przez nasze rany, a nie obok nich. Takze
zycie duchowe moze stac się ucieczką przed prawdą
o sobie, jezeli bydziemy wylącznie zajmowac siy duchowoscią,
jezeli bydziemy wykonywac cwiczenia duchowe
jedno po drugim, a nie damy szansy Bogu odkryc
prawdy o nas i dotknąc naszych zranionych serc.
Zarowno w terapii, jak i w kierowaniu duchowym
chodzi o to, by przyjrzec się ranom z dziecinstwa, ale
niekoniecznie pod presją, ze trzeba je wszystkie wyleczyc
i ich siy pozbyc, poniewaz celem ma byc pogodzenie
się z nimi. W jyzyku niemieckim slowo versohnen
("pogodzic się") pochodzi od slowa versiihnen,
ktore znaczy "calowac". Chodzi więc o to, zeby swoim
ranom, od ktorych najchytniej chcielibysmy uciec,
przyjrzec siy z miloscią, delikatnie je ucalowac.
Bradshow sądzi, ze kazdy musi wziąśc na siebie odpowiedzialnosc
za zranione dziecko w samym sobie i dobrze
siy o nie troszczyc. By tak moglo siy stac, trzeba
spelnic jeden warunek, a mianowicie wyparte i stlumione
potrzeby oraz wszystkie zranienia jeszcze raz,
"oplakac". Wowczas przez zranione dziecko mozna
dotrzec do boskiego dziecka w sobie, do nie zranionego
obrazu, jaki ma o nim Bog. Pogodzenie sie ze zra-
nionym dzieckiem nie jest latwe. Czysto musi uplynąc
duzo czasu, zanim jestesmy w stanie pogodzic się
z wlasnymi ranami, zanim staniemy się gotowi zaakceptowac
fakt, ze to jest nasza historia zycia. I dopiero wtedy,
gdy to się uda, mozemy dotrzec także do pozytywnych
korzeni, ktore rowniez tkwią w naszej przeszlosci.
Pracujqc jako terapeuta, czysto doswiadczalem, jak
Iudzie gloryfikują swoje dziecinstwo, jak dalece odsuwają
od siebie fakt, ze zostali zranieni, albo jak bagatelizują
swe zranienia. Dopiero wtedy, gdy nabiorq odwagi;
by dopuscic do siebie tez wszystko, co bylo bolesne
w ich dziecinstwie, ich zycie moze lostac uleczone.
Dopiero, gdy przyznam, ze zostalem zraniony
przez ojca, mogy odkryc, ze dal mi tez dobre korzenie,
dziyki ktorym mogę się zywic. Dopiero, gdy mogę
przyjrzec się ograniczającej mnie nadopiekunczej matce,
mogę z wdzięcznoscią przyznac, ze zarazem podarowala
mi bezpieczenstwo. Kazda slabosc ma swoją
moc, i odwrotnie. Ukazuje to opowiesc o Syrofenicjance,
jedno z czterech opowiadan biblijnych dotyczą
cych relacji. Jej corka zostala opętana przez zlego
ducha, poniewaz nadopiekuncza matka wywierala na
nią presję. Jezus odsyla tę kobietę, ktora sądzi, ze moze
osiągnąc wszystko, co chce, ze kazdy bydzie tanczyl,
jak ona mu zagra, do wlasciwych jej granic.
I ogradza się od niej. Ale odeslana do swych granic
moze tez ukazac w swej prawdzie wielkosc. Przyznaje
.Iczusowi racjy i tym samym naklania Go do uzdrowienia
swojej corki. Uzdrowienie naszego dziecinstwa
nie jest nigdy mozliwe, przez dokonanie jednoznacznej
oceny - czarne lub biale, lecz jedynie dzięki dostrzezeniu
w naszych rodzicach i jednego, i drugiego - ich
dobrej woly, sily, ktora nas karmi, ale tez tego, co nas
ogranicza i niszczy. Tylko wtedy, gdy dostrzegam jedno
i drugie, mogę pogodzić się z sobą i modlić się slowami:
Wszystko jest dobre takie, jakie jest. Wszystko
moze się zdarzyć. Bog we wszystkim nade mną czuwa.
Moja historia ma glęboki sens. I być moze wowczas
bydę tez w stanie odkryć swoj charyzmat. Kazdy z nas
jest niepowtarzalnym slowem, ktore Bog wypowiada
tylko w danym czlowieku. Ale jakie to jest slowo, mogę
odkrye tylko wtedy, gdy przyjrzę się swojej historii
zycia. Wowczas czuję, co jest moim najglębszym osobistym
powolaniem i jak moja historia moze wzbogacić
mnie i innych. Waznym doswiadczeniem bylo dla
mnie następujące wydarzenie. Kiedys w czasie urlopu
siedzialem nad ustronną sadzawką! i rozmyslalem
o braku czulosci, z ktorego powodu dlugo cierpialem.
Nagle stwierdzilem, ze to dobrze, iz nie nasycilem się
czuloscią. Dzięki temu moja tęsknota nie jest uspiona.
To gna mnie ku Bogu. To ukazuje mi moje prawdziwe
powolanie: zaufanie swojej tysknocie i odwolywanie
się do ludzkiej tysknoty - tęsknoty za absolutną miloscią
i bezpieczenstwem, czyli tysknotą za Bogiem.
Gdy pogodzę się ze swoimi ranami, spotkam się ze
swoją prawdziwą istotą. Henri Nouwen sądzi, ze tam,
gdzie zostalismy zranieni, zostalismy tez otwarci na
prawdy. Tam opadają,! maski, które zalozylismy. Tam
odkrywamy w sobie prawdziwę skarb - wyjątkowy
obraz, jaki Bóg uczynil sobie o kazdym z nas. Dill
- 86 -
Hildergardy z Bingen podstawowe pytanie w zyciu
czlowieka brzmi, jak mozna zmienie nasze rany w perly.
Gdy w swojej ranie odkryję perły wowczas nie
cierpię juz z powodu rany, wowczas staje się ona
czyms cennyrn, co chronię jak skarb, staje się tym,
dzięki czemu spotykam się z Boskim obrazem we
mnie. Tomasz z Akwinu twierdzi, ze kazdy z nas jest
wyjątkowym wyrazem Boga, ze swiat bylby ubozszy,
gdyby wszyscy w sposób niepowtarzalny nie wyrazali
Boga. Jest cos Boskiego, co tylko dzięki mnie moze się
wyrazić i czego inni mogą doswiadczyć tylko dzięki
mnie. Tam, gdzie ja jestem zraniony, lezy tez skarb we
mnie, perla, która przypomina mi o niepowtarzalnym
obrazie Boga we mnie.
Rany utrzymują mnie tez przy zyciu. Nie pozwalają
mi ukryc się za maską. Tam gdzie jestem zraniony,
odczuwam tez siebie i przeczuwam, ze przez zycie nie
mozna po prostu "przejsć, i czuję nie tylko samego
siebie, lecz rowniez ludzi wokół siebie. Rany łącza
mnie z bliznim. Sprawiają, ze jestem bardziej wrazliwy
na jego potrzeby. Uczą mnie milosierdzia wobec
samego siebie i wobec innych. Nie będę grubiansko
odslaniać ran innych, lecz będę obchodzil się z nimi
tak sarno delikatnie i ostroznie jak z wlasnymi. .

Jola - 2009-03-24, 2:33 pm

.Dzis na mszy byla czytana ewangelia wedlug Sw.Jana (5,1-3 a 5-16)fragment z niej;w Jerozolimie zas znajduje zas Sadzawka Owcza ,nazwana po Hebrajsku Betesda,zaopatrzona w piec kruzganków.Wsród nich lezalo mnóstwo chorych;niewidomych,chromych,sparalizowanych.Znajdowal sie tam pewien czlowiek ,który juz od lat trzydziestu osmiu cierpial na swoja chorobe.Gdy Jezus ujrzal go lezacego i poznal,ze czeka juz dlugi czas ,rzekl do niego;,,CZY CHCESZ BYC ZDROWYM?,,Odpowiedzial mu chory;,,PANIE NIE MAM CZLOWIEKA,aby mnie wprowadzil do sadzawki,gdy nastapi poruszenie wody.Gdy ja sam juz dochodze ,inny schodzi przede mna,,Rzekl do niego Jezus ;,,wstan ,wez swoje loze ichodz,,.Natychmiast wyzdrowial ów czlowiek,wziol swoje loze i chodzil.
Ksiadz zwrócil uwage ze BÓG NIE POTRZEBOWAL POMOCY CZLOWIEKA ZEBY GO UZDROWIC.(ale to byl cud)Ale w innych wypadkach, posluguje sie ludzmi.
DUZO BARDZO SIE ZDARZYLO W TYCH DNIACH, MUSZE TO SOBIE WSZYSTKO PRZEMYSLEC I POUKLADAC.Czy Bóg uleczyl mnie czesciowo?czy tez nie ?Na to pytanie nie mam odpowiedzi.Wiem ze jest we mnie od niedzieli ,niezmacony spokój.Czas okaze

Jola - 2009-03-25, 9:02 am

Ile w czlowieku jest watpliwosci ,rozpatrywania.Dzis rano,na modlitwie osobistej przeczytalam 2 fragmenty z Pisma Swietego.(M8,10-21),,Nowe ządanie znaku,,i ,,Kwas faryzeuszów,,Pytalam sie Boga co chce mi powiedziec przez nie.Zdawalo mi sie, ze te dwa fragmenty sa do siebie nie przystajace.Ale gdy do mnie dotarla swiadomosc ze to wlasnie przez te dwa fragment Bóg przemówil,i mnie upomnial.
CZEMU TO PLEMIĘ DOMAGA SIE ZNAKU?..............JESZCZE NIE POJMUJECIE I NIE ROZUMIECIE,TAK OTĘPIAŁY MACIE UMYSŁ?MAĆIE OCZY ,A NIE WIDZICIE,MACIE USZY A NIE SLYSZYCIE?nIE PAMIĘTACIE ,ILE ZEBRALISCIE KOSZY PEŁNYCH UŁOMKÓW,KIEDY POŁAMAŁEM PIĘC CHLEBÓW DLA PIĘCIU TYSIĘCY?................
Tak wiecej nie potrzebowalam wnikac , co Bóg chce powiedziec mi przez te dwa fragmenty,On nie raz mocno zadziałał w moim zyciu,i powinnam miec mniej wątpliwości a więcej wiary. :shock:

Jola - 2009-03-28, 10:13 am

Jak wygląda człowiek zdrowy?
Przyglądam się sobie w tym tygodniu ,pod lupą.Obserwuję w sobie zmiane.Nie dowierzam.
W niedzielę jak poszłam na miting to zabierając głos czułam podenerwowanie ,głos był niepewny.W srodę poszłam zaprowadzić moja przyjaciółkę na miting ,szła pierwszy raz.I dałam swiadectwo tego co sie wydarzyło ,zauwarzyłam ze mówie ze spokojem,bez zadnych emocji.
Następnym wydarzeniem było to, ze potłukłam w pracy naczynie z duraleksu.Wczesniej gdyby wydarzyło sie coś takiego ,odezwało by się we mnie poczucie winy i bardzo bym to przezywała..Teraz ze spokojem powiedziałam o zdarzeniu.Pomyslałam kazdemu moze sie to zdarzyc.Widzę ze reaguje emocjonalnie spokojniej.
Ale cały czas obserwuję uwaznie siebie i nie dowierzam. :???: Moze to sen. :shock: :lol:

Jola - 2009-04-12, 11:12 am

W sobotę dostałam paczkę z Polski od mojego przyjaciela a w niej ciekawą ksiązkę pt,,To Jezus leczy złamanych na duchu,,Ks.Jana Raczka -Zamiarem tej ksiązki nie jest wprowadzac cię w teorię uzdrowienia wewnętrznego.Raczej chodzi o swiadectwo i rade ,którymi dzielę się,abys był pociągniety do osobistej modlitwy o swoje wewnętrzne uzdrowienie.Nowe dotknięcie twojego -dosępnego jedynie dla Bozej łaski -wnętrza,a nie tylko mówienie o tym,ma dokonac się w czasie lektóry.
CZAS CZYTANIA NIECH STANIE SIE CZASEM UZDRAWIANIA.

PIERWSZE CO MI SIĘ OTWORZYŁO;
Przodkowie
Na co dzien nie myslimy o tym ,a nawet sobie nie zdajemy sprawy ,ze pierwszym ogniwem naszej osobistej historii są czyny naszych przodków .Ich dobro i zło są nie tylko zapięczętowaną zawartością ich zycia i terenem osobistej odpowiedzialności przed Bogiem.Ich świętość i grzech steły się miejscem ,,duchowego promieniowania ,,,odbieranego przez nastepujące po nich pokolenia.To doświadczenie jest najzupełniej zbiezne z doktryną Kościoła ogrzechu pierworodnym.Grzech jest dziełem konkretnego człowieka który za nieprawość musi odpowiedziec przed Bogiem .Wina nie jest przekazywana potomstwu.Ale SKUTKI GRZECHU sięgają poza zycie jego sprawcy,przekraczaja granice zyciorysu nawet niejednego człowieka .
Kazdy ,kto dla przyjęcia łaski uzdrowienia wewnętrznego powierza swoją życiową drogę Bożemu Miłosierdziu ,winien zacząc od oddania Mu swoich przodków i nieprzenikniętej przez człowieka tajemnicy dziedzictwa,którego cięzaru moze doświadczac w postaci trudności duchowych,problemów emocjonalnych,a nawet chorób fizyzycznych (np.niezrozumiałych skłonności do zła ,nadwrazliwości uczuciowej nadpobudliwości,niewytłumaczalnych medycznie ułomności natury,niezrozumiałego nawału trudności duchowych lub zewnętrznych)W nich okazują się nieraz skutki przyzwolenia minionych pokolen na działanie zła w ich relacji z Bogiem ,z bliznimi,czy wobec samych siebie.

Jola - 2009-04-20, 1:49 pm

Nigdy dosc podkreslania,ze chrzescijanstwo nie jest po to ,by osadzac czlowieka,ale by go ratowac.Celem bowiem chrzescijanstwa nie jest czlowiek grzeszny i chory,lecz zdrowy i swiety.Kosciolowi do wypelnienia zleconych przez Chrystusa zadan nie jest potrzebny czlowiek grzeszny,ale czlowiek który wzrasta w milosci.Ktos powiedzial ze CHRZESCIJANSTWO to swiatlo ,które szuka czlowieka w ciemnosciach .to milosc która ratuje czlowieka przed nienawiscia;to pokój który jest oferowany niespokojnemu czlowiekowi.
Wyplyn na glebie milosci .ks.Jan Biela. :lol: :idea:

Jola - 2009-05-04, 11:21 am

Czy ktos mi odpowie, czy to chrzescijanstwo, czy dysfunkcja?
Jezeli chcialo by sie wszystkich zadowolic, ze wszystkimi żyć w zgodzie.
Przejmować się ze ktoś może cię odrzucić.
Ze ktoś nie akceptuje twoich wyborów, bo jemu one nie są na rekę.
Myśle ze czlowiek zdrowy, powinnien ze szczeroscia rozmawiac, o swoich uczuciach z zaprzyjaznionymi osobami jezeli zaczyna sie coś psuć. Lepiej żeby sobie wyjasnić, niz miałyby byc niedomówienia. Ale to może zakonczyc sie oczyszczeniem lub jeszcze wiekszym oddaleniem. Mam trudnosci z rozgraniczeniem swoich zachowan: Czy to jest milosc chrzescijanska czy dysfunkcja. Z osobami którymi mam duchowy kontakt, nie ma problemu ,te wiezi sa mocne i doskonale się rozumiemy, bo rozmowy sa głebsze i szczere.

Jola - 2009-05-11, 10:15 am

Re: Re:
Kochana Jolu!
Długo myślałam nad tym o czym piszesz, mam podobną naturę i sama doświadczałam wiele razy takich stanów niemocy i niemożliwości jak piszesz dogodzenia każdemu.Widzisz ,bo to nie o to chodzi abyśmy były wojowniczkami prowadzonymi własnym rozeznaniem rzeczy .My prowadzone powinnyśmy być przez Ducha Świętego ,Jemu posłuszne i tylko Jemu ,wtenczas mamy pewność ,że nic nie uczynimy wbrew woli Bożej .I tak prowadzone zawsze będziemy miały zadowolenie ,które będzie płynąć z relacji z Jezusem ponieważ Bóg powołał nas do współpracy ,a nie można być jego narzędziem i próbować samemu dobrze czynić według własnej woli bo może sie okazać ,że nie jest to planem Bożym na ten czas .Ja wiele razy błądziłam ponieważ chciałam prowadzić syna krok po kroku w życiu chrześcijańskim,a zapominałam szukać woli Pana w tej kwestii .Robiłam same dobre rzeczy ,ale nie było to skuteczne ponieważ nie wypływało to z jego serca tylko z mojej woli .Mam naturę bardzo nastawioną na działanie i niekiedy jak to mówię wybiegam przed szereg , teraz staram się byc bardziej rozważna i zanim pobiegnę w działaniu szukam potwierdzenia czy aby jest to wolą Bożą. Myślę że i Ty znajdziesz ukojenie w ramionach Naszego kochanego Taty w Niebie i znajdziesz odpowiedź na wszystkie pytania jakie Mu zadasz . Z Bogiem .

Ja to wszystko wiem, co mi napisala ta kochana istota. Ale jak to ma sie do zycia. Dzis siedzi ze mna przy stole moja mloda zaprzyjazniona osoba, a w tym czasie mam telefon od przyjaciólki której ona nie znosi, a ja czuje sie niezrecznie w trakcie rozmowy, Rzuca to cien, na nasze relacje.To jest to, ze musimy cały czas zagladać w swoje serce, czy nie mamy do kogos zlosci, nienawisci,....bo tym psujemy relacje nie tylko z ta osoba, ale wokolo siebie.

Jola - 2009-05-16, 6:22 am

Dzis od rana, nie daje mi spać myśl.W poprzednim poście pisałam o młodej, zaznajomionej osobie. Jest dobrą i dzielną dziewczyną, która identyfikuje sie z DDa.Chcialabym jej pomóc, zeby zaczela się smiać z byle czego, radośnie i glosno, zeby zszedł z jej z twarzy, czesto goszczący smutek. Ja już zaczełam się tak smiać. Wczoraj maż zawolal mnie, -Jola chodz coś zobaczyć. Coś głupiego leciało w telewizji.Ale to byl zapalnik, żeby sie zdrowo pośmiać. (to zdarza sie coraz czesciej). Byla raz na mitingu, widzialam ze się zapaliła, ale to zgasło. Ciężko jest się wyrywać wieczorami , matce od dzieci. Na razie myślę ,może cos podpowiecie. :lol: :mrgreen:
Niezapominajka - 2009-05-18, 7:55 pm

Droga Jolu... cos podpowiecie :wink: Wiesz na mitingach jest taka zasada-nie udzielania porad i rad zycuowych. W zyciu codziennym tez staram sie ja stosowac-kazdy jest kowalem wlasnego losu, i chc pomoc jest wazna, to mysle waznym jest by uwazac, aby nie przejmowac odpowiedzialnosci za zycie innych. I tak mysle, ze jedyna osoba ktora moze pomoc tej osobie-jest ona sama...

wiesz Jolu, moja droga jako DDA tez byla kreta i skomplikowana-nadal tez w pewnych sferach taka jest. Lecz choc nie wszystko udalo mi sie w moim zyciu uporzadkowac, to wiem, ze mam szanse to zrobc i chce to zrobc!!! Mitingi czasem byly pelne bolesnej prawdy, ale z czasem dorastalam wewnetrznie i obecnie doroslam do tego, ze ...juz za dokladnie 10 dni wyruszam na warsztaty terapeutyczne do W-wy, by tam postawic sie zyciu i jeszcze raz oglosic swoja bezsilnosc...

Nie, nie bede sie rozpisywac, wlasciwie przez ta powyzsza wypowiedz chcialam Ci przekazac Jolu, ze ta droga...wymaga CZASU... Daj czas czasowi... Pewnie pytasz sie co mozesz zrobic... nie powie Ci naturalnie .zrob to i to... Napisze Ci to co mi zawsze pomagalo i pomaga gdy jest mi zle... to fakt, ze sa osoby, do ktorych bez strachu moge sie zwrocic, ktore powiedza mi prawde tak jak mysla...i choc moze nie zawsze mi sie ona podoba, to wiem, ze jest wypowiedziana dla mojego dobra... a wiec...BYC, po prostu BYC dla drugiego-to mozesz TY i to moze kazdy z nasz, jesli tylko zechce

Jola - 2009-05-19, 9:19 am

Dziękuje ci Niespodzianko, za twój post. Przyjeżdzajac do Londynu, nie spodziewałam, że zetknę sie z tematyka DDa. Nie wiedzialam z tej dziedziny nic. Pamietam jak niedlugo po moim przyjezdzie, poszlam do kosciola na 10 rano. Msze św. odprawial ks.Dariusz. Pamietam mówil: o nienawisci i milosci, o dobru i złu,... Potem zeszło na ZRANIENIA. I w tym momencie zaczęłam zalewac sie łzami, coś się poruszyło we mnie, o czym nie mialam nawet swiadomosci. Po Mszy św. ,Ksiadz zaczął spowiadać. Ja znalazlam sie w konfesjonale, pamietam ze powiedzialam ze mój tata pil. To wszystko dla mnie bylo zaskoczeniem, te zranienia, spowiedż do której się nie wybieralłam i ze trafiłam na ks.Darka który się na tym zna. Wtedy nie wiedzialam dokladnie, czym zajmuje sie ks.Dariusz, bylam zalogowana na forum, ale nie wchodzilam na niego. Ja myślę, ze takich osób co nie wiedza nic z tej dziedziny, jest mnóstwo. Ja placzę sie kolo tego tematu, jeszcze wszystkiego nie objelam swoim rozumem. Ale wiem ze chce, bo tym mozna sie dzielic z innymi których Bóg stawia nam na drodze. :lol:
Ale masz racje Niezapominajko, ze każdy musi chciec z tego wyjsc sam, ale musi miec swiadomosc ze jest droga wyjscia. :mrgreen: :shock:

Jola - 2009-06-11, 10:15 pm

Napiszę fragment z ksiązki,,Jak zwycięzyć depresję,, -ks.charyzmatyk Serafino Falvo.

Psychologowie ,psychoanalitycy,psychiatrzy,którzy reprezentują naukę,mogą być dla nas wielkim dobrodziejstwem i zawsze chętnie współpracujemy z tymi ,którzy poświęcają się ,żeby uczynić człowieka zdrowym i szczęśliwym.
Możemy jednak uczciwie stwierdzić,że psychologia ,psychoanalityka ,a także psychiatria,jeśli są w stanie wyeliminować z podświadomości człowieka jakiś uraz ,nie potrafią nic zaoferować w miejsce ,w którym utworzyła się pourazowa pustka.Lekarze są w stanie usunąć uraz ,ale nie są jednak w stanie zagospodarować pustej przestrzeni w miejscu w które depresja moze powrócić.Niezgłębioną przestrzeń naszego serca moze wypełnić tylko Ten ,który powiedził:JA PRZYSZEDŁEM PO TO ,ABY OWCE MIALY ZYCIE I MIAŁY JE W OBFITOŚCI.(J10,10)

Jola - 2009-07-06, 11:21 am

c. :oops:
Jola - 2009-09-17, 12:34 pm

:oops:
Jola - 2009-10-01, 8:38 am

:oops:
Jola - 2009-11-29, 8:20 pm

Od jakiegoś czasu ,modlę się o uzdrowienie mojej rodziny.Dziś z męzem przeprowadziłam dialog małzenski.Jest to czas ,który spędzamy na rozmowie ze sobą ,lecz zapraszamy tez do tego dialogu Boga.Piszę o tym dlatego ,ze delikatnie z męzem zaczełam mówić o zranieniach z dziecinstwa.Nasz dialog został przerwany ,przez przyjscie gościa.Jakie było moje zdziwienie,gdy wziełam ksiązkę do ręki,,Zraniony pasterz ,,Daniela Ange,i odczytałam to co nie zdązyłam mu powiedzieć.W ksiązce zostało to ładnie przedstawione.
,,Pasterz zaczął od badania pulsu,potem oparł mi głowę na piersi i kazał długo oddychać.Wyglądało na to,że zna się na medycynie,chociaż jest tylko pasterzem.Potem powiedział tonem powaznym,niemal zatroskanym:
-Jesteś bardziej chory ,niż myslisz.Zobaczyłem to juz wczoraj w twoich oczach.Nie mogłem ci jednak tego powiedzieć ,bo wpadłbyś w panikę.Teraz nie chcę przed tobą niczego ukrywać.To co ci dolega,jest poważne.Wiesz ,dusza tez choruje na raka.Nie zdajesz sobie z niczego sprawy,aż nagle choroba wybucha i toczy do końca.
Czy chciał mnie zaprowadzić do najbliższego szpitala?Poddać leczeniu?
-Chciałbym cię o coś poprosić:przejdzmy razem ponownie drogę twojego życia.....
-Ależ...co masz na myśli?
-Pójdz ze mną jeszcze raz wszędzie tam ,gdzie zyłeś,gdzie cierpiałeś,gdzie cię skrzywdzono.
-Zwariowałeś ?To wszystko już jest skończone!Po co babrać się w błocie ?
-Emanuelu,wiesz dobrze ,że jest wiele miejsc ,których tak naprawdę nie pozostawiłeś za sobą.Wiązą cię z nimi łańcuchy że stali.Nie pozwalają ci one isć dalej twoją drogą,z sercem czystym i wolnym.Zagradzaą ci przyszłość.
-Boję się .Otworzysz rany,przywołasz lęki.....
-Znam te drogi lepiej od ciebie.Nie byłeś jeszcze wtedy ze mną ,ale ja już byłem z tobą.Zaufaj ,teraz będzie zupełnie inaczej.
-Ale dlaczego nie przekreslić przeszłości tutaj,teraż,jednym ruchem reki?
Muszę uzdrowić każdą ranę tam gdzie ją zadano.Zejść do korzeni,aby uleczyć ból,zaradzić złu.Mam swój szczególny sposób uzdrawiania,znam się na tym,Pozwól mi to zrobić.
-Czuj się jak u siebie
-To ja zapraszam cię do ciebie!

Jola - 2009-12-30, 5:45 pm

Muszę uzdrowić każdą ranę tam gdzie ją zadano.Zejść do korzeni,aby uleczyć ból,zaradzić złu.Mam swój szczególny sposób uzdrawiania,znam się na tym,Pozwól mi to zrobić.
-Czuj się jak u siebie
-To ja zapraszam cię do ciebie!

Cały czas doświadczam czegoś nowego ,jakby Bóg otwierał mi oczy na rzeczywistość poranień.W Rzepiskach będąc, nie czułam bólu widząc siebie jako dziewczynkę we mgle i maskotkę,lecz zrozumienie tego ,co wydarzyło się w moim dziecinstwie i jak to wpłyneło na moje życie.Proces mojego leczenia ,zaczął się juz w Polsce,chodz nawet nie wiedziałam o tym .Pamiętam mocno zdarzenie z przed chyba 4 lat,jak będąc w Katedrze Radomskiej ,klęczałam koło młodej dziewczyny przed Najświętrzym Sakramentem.Wyginała się ,to kładła na klęczniku ,widać coś bardzo przezywała.Gdy juz wyszłam z koscioła ,ona wyszła za mną.Staneła przede mną,mówiąc zmieszana, pokazując okolice serca,ze Jezus jej powiedział ,mnie bardzo kocha.W pierwszym momencie byłam bardzo zaskoczona,ale za chwilę z żarem powiedziałam jej o mojej wielkiej miłości do Boga.Rzuciłyśmy się sobie w objęcia.Zaskoczona tym zajściem ,spytałam się czy nalezy do jakiejś wspólnoty.Okazało się ze była po Kursie Alfa, który był organizowany w Duszpasterstwie Akademickim.W trakcie rozmowy ,powiedziałam jej o mojej wspólnocie i ze mam piątkę dzieci i ze sama teraz jestem.Zaskoczona była tą moją piątką dzieci i wykrzykneła ze ma dziecko.Pomyslałam wtedy ,ze moze była w ciązy i Bóg chciał jej dać moje swiadectwo jako matki.Ale gdy ją opuściłam ,płakałam z niewysłowionej radości z tego ze jestem kochana.To uczucie i euforia z tego zdarzenia to było coś tak mocnego ,że trzymało mnie długo ,ale i zastanawiało dlaczego Bóg posłużył się tą dziewczyną.Dopiero tu w Londynie,analizując moje życie ,dopatrzyłam się w swoim zyciu, ze ja nie słyszałam nigdy wprost, od nikogo że mnie ,,kocha,,Nie wiedziałm ,ze ja tak tego potrzebowałam.Mąz przyduszony mówił ,,Jak bym cię nie kochał ,to bym z tobą nie był.Dziś mąz sam od siebie ,powiedział mi o swojej miłości i jak jestem dla niego wazna,,Dlaczego o tym piszę,bo nadal Bóg pokazuje mi w czym mam jeszcze problem ja i nasze małżenstwo.Splot zdarzen spowodował ,ze zajęte do tej pory wtorki , mam wolne i mogę chodzić na mitingi ,zeby siebie lepiej zobaczyć.Ale ja chcę zdrowieć razem z męzem i usilnie Boga o to proszę.Przeciez zgodziłam się jechac do Londynu dopiero wtedy,gdy pod natchnieniem Ducha Swiętego w konfesjonale powiedziałam ,,Ze jadę porządkować swoje zycie z męzem,,

Jola - 2010-01-04, 9:00 pm

Ale ja chcę zdrowieć razem z męzem i usilnie o to Boga proszę-
To przed chwilą przeczytałam i jeszcze raz i jeszcze.........jak wielka radość weszła we mnie ,to jest Nadzieja.
1 Jana5,14-15
A taka jest pełna ufność,którą w Nim pokładamy,że gdy Go prosimy o to,co zgadza się z Jego wolą,On nas wysłuchuje.Jeśli więc wiemy że nas wysłuchuje,gdy go prosimy,wiemy też,że spełni to,czego oczekujemy. :lol:

Jola - 2010-01-16, 8:41 pm

1. Osoba uległa przeżywa ogromną potrzebę miłości, bycia kochana, akceptowana.
Pragnie partnera, który spełni jej oczekiwania i weźmie na siebie wszelką odpowiedzialność. Wszystkie potrzeby takiej osoby koncentrują się wokół pragnienia ludzkiej bliskości i tęsknoty za przynależnością. W przeciwnym razie wpływa na destruktywne funkcjonowanie całej osobowości (uzależnienie przypominające narkotyki).

Osoba uległa posiada również nienasycone pragnienie bezpieczeństwa, które utożsamia z byciem kochaną. (Kochaj mnie, a będę bezpieczny /a). Osoba uległa dąży zawsze do ugody, wycofuje się, usuwa się w cień. Jest skłonna raczej przyjąć na siebie winę, niż oskarżać innych. W przypadku niesłusznej krytyki czy ataku potrafi stać się pokorna i przesadnie skruszona. Bardzo rzadko podejmuje coś, czym mogłaby się cieszyć samotnie (np. koncert czy górska wycieczka).

Osoba uległa jest wewnętrznie przekonana o swojej słabości i bezbronności. Często mówi o tym w nadziei, że ktoś się nią zaopiekuje (współczesny kopciuszek szukający wybawiciela i obrońcy).

Inną cechą osoby uległej jest kompleks niższości. Zawsze uważa się za mniej inteligentną, atrakcyjną, mniej wykształconą i wartościową niż inni. Z tego powodu przeżywa bardzo boleśnie wszelkiego rodzaju odrzucenie.

Osoba uległa wypiera w sposób bardzo mocny tendencje agresywne. Uległość, uogólniając, jest formą agresji wobec siebie i własnych pragnień. Lęk przed odrzuceniem nie pozwala manifestować swego niezadowolenia, złości czy agresji. Osoby potulne mają problem z okazywaniem agresji.

Jak już pisałam ,to dawna ja w przyblizeniu.Teraz czuję się kochana ,bezpieczna,wartościowsza i tak dalej......

Księga Joela 2,25
W ten sposób wynagrodzę wam lata,które strawiła szarancza.

Jak to bardzo do mnie pasuje,ten fragment Pisma Swietego.Ale prawdą jest tez, że Bóg nie zaprzestał poganiać mnie w pracy nad sobą.Pokazuje mi ze mam problem z lękiem.Nie boję się o byt swojej rodziny,bo Bóg dał mi ufność.Ten lęk jest czyms innym.Spisałam sobie Alicji fragment postu, o korzeniach lęku.Spróbuję przemysleć i przypomnieć sobie sytułacje lękowe w moim zyciu.
Aby stawić czoła lękom,trzeba je sobie najpierw jasno uswiadomić.
Czego ja się w zyciu bałam ?
Co budziło u mnie lęk?.......
Pamiętam jak spytałam się kiedyś Boga ,dlaczego ja mam blokadę i niechęć isc do teściowej ,w zaskoczeniu dostałam odpowiedz -Ty się jej lękasz.
Czy teraz tez odkryję ,co mam z tym lękiem zrobić?

Jola - 2010-01-20, 10:36 am

Czy teraz tez odkryję,co mam z tym lękiem zrobić?
Nastał u mnie kryzys którego nie rozumiałam,miotałam się w lęku ,którego bardzo dawno nie miałam.Czułam od jakiegoś czasu ze ubranko Boże w którym jestem, zrobiło sie za ciasne.
Kryzys duchowy.-Po dreczącej nocy,wyrzuciłam Bogu, ze sobie z tym nie daje rady,niech mi pomoże ,i coś z tym zrobi.Dziś naszykowałam sobie, znowu robótkę ręczną z nastawieniem, ze będę dalej słuchać kazan księdza Augustyna Pelagowskiego ,Ktore Alicja dała na linku pomocnym w uzdrowieniach.
Włączyłam na 10 -i jak wielka radość mnie ogarneła ,gdy usłyszałam co się ze mną dzieje.
Kryzys -kolejne etapy naszego życia.Duch Swięty ingeruje w nasze życie i to powoduje kryzys,nie mieszczę się w starych pojęciach,postawach,staję się kimś innym.Kryzys duchowy, może miec scisły związek z rozwojem psycho -fizycznym. :shock:

Jola - 2010-01-29, 10:45 am

Wczoraj 20:15] Agnieszka S.: Jolu, na jakie mitingi chodzisz? Tylko błagam Cię nie obrażaj się, pytam bo czegoś nie rozumiem
x [Dzisiaj 0:33] jolazealing: Agnieszko nie jestem obrazalska,i miałam do ciebie napisać i spytać się bo jesteś bardziej obeznajomiona ode mnie w tym wszystkim..Chodzę na DDA i alanon.
x [Dzisiaj 0:36] jolazealing: Zaczełam chodzić, zeby zobaczyć siebie lepiej,i co Bóg już we mnie zdziałał.Ale tak się stało, ze to dość nowa grupa i nie ma ekspertów.
x [Dzisiaj 0:39] jolazealing: Napiszę tylko, ze to jest cudowną szansą na odmianę zycia ten Alanon i DDA ale sukcesem jest to ,połączenie z łaską Bożą

Wraz z nawróceniem i dotknięciem Bożej Miłość, zaczeło sie moje uzdrawianie.To jest już 10 lat.Dziś uswiadomiło mi twoje pytanie Agnieszko ,że wielkim lekarzem jest Jezus.Od dawna modlę się modlitwą poranną,,
Panie Jezu uznaję ze jestem grzeszna,dziękuję Ci ze umarłeś za mnie na krzyrzu,Jesteś moim Panem i Zbawicielem kieruj całym moim zyciem ,BYM BYŁA TAKA JAKĄ MNIE PRAGNIESZ.-codziennie proszę ,bo człowiek ma wolną wole,i jutro mogę tego nie chcieć.
Pogodę Ducha już mam,ale gdy mnie poznałaś w Rzepiskach ,zauwazyłaś we mnie niepewnośc ,lękliwość ,która wiązała sie z nową dla mnie sytułacją w której się znalazłam,a także że nie wiedziałam jak mnie przyjmiecie,skoro czułam się ignorowana(ale chcę zapewnić ze to był tylko niewielki lęk :lol: ).Nawet nie uswiadamiałam sobie wcześniej, jak to zle na mnie wpływa ten lęk.Powoduje sciśk głowy i złe samopoczucie.Mogłam to odkryc teraz ,gdzie w moje zycie wyciszone ,spokojne i radosne , dotarła wiesc ,ze ktoś mi bliski który przyjechał na pięc dni,juz pierwszego dnia powiedział ze zostaje na stałe.Miał prawo tak powiedzić ,bo zawsze tak było że zostawał na tyle ile chciał i to było normą.Teraz wiedziałam ze mam się sprzeciwić,potrzebowałam do tego tez mocy z konfesjonału i potwierdzenia że taka jest napewno wola Boga. Ale lęk z odmową był tak wielki ,że spowodowały wyraznie tą moją dolegliwość,więc juz wiem z czym mam doczynienia i z czego się brały wczesniej te moje dolegliwości .Mam diagnożę ,a to jest to czego mi trzeba.

Dokonczę pózniej ,obowiązki :lol:

Jola - 2010-01-29, 4:20 pm

ABYM BYŁA TAKA ,JAKĄ MNIE PRAGNIESZ-o to proszę Boga i tak mnie kieruje.Ale do tego, tez trzeba posłuszenstwa.Wcale to nie jest łatwa praca nad sobą,ale czuję w tym pomoc Boga ,ze stwarza sytułacje w których mi pokazuje co jest nie tak ,i stawia ludzi ,ksiązki,słowa np:zacisnij zęby ,zamknij oczy i działaj ,itp, które mają mi pomóc.I temu co usłyszę ,chce być własnie posłuszna bo to jest prowadzenie Boze.Zamieszkałam na Ealing nie przypadkiem,tu zetknełam się z problematyką zdrowienia.Są we mnie rzeczy ,nad którymi muszę jeszcze popracować :;nad asertywnością,nad lekiem ,nad granicami chodząc na mitingi ,nauczę się widzieć pewne rzeczy ,tak jak je powinnam widzieć.Wiem niewiele ,a juz to pozwala mi ,robić zmiany zachowań i myslenia w swoim zyciu. Teraz widzę jak to wszystko jest powiązane ze sobą grubą nicią :psyche ,duchowość ,i ciało.
Znowu musze kończyć,Jaś i Ola uczy sie pływac ,zeby w razie kataklizmu umieli przepynąć kanał.Jak trzeba uwazać co sie mówi do dzieci ,bo Jaś tak dosłownie sobie to wziął ,że jak powiedziałam im ze z góry ich będe obserwować jak pływaja,to powiedział :czy z nieba.a ja miałam na mysli balkon, na basenie. :lol:

Jola - 2010-01-30, 10:08 am

Ostatnio wychodząc z domu wieczorem do kościoła,mój mąż poprosił mnie, zebym została z nim domu..Ja powiedziałam chętnie,ale jak wyłączsz telewizor zebysmy mogli sobie porozmawiać ,chciałabym wyjśc z Tobą na spacer itd...To co wyłączysz ?Pójdziemy na górę.?Usmiechnął się i powiedział ,no to idz.Ja w sumie się ucieszyłam ,bo dla mnie Msza Sw,jest spotkaniem z moim Panem który przyciąga mnie .Ale zostałabym, gdyby wyłączył ten nieszczęsny telewizor(to juz uzaleznienie).Czy moje postępowanie było prawidłowe?.
Czasami siadam chwilę ,przytulam się .Ale myslę, ze przystając na siedzenie z nim przy telewizorze częsciej ,to tak jakbym z alkoholikiem zaczeła pic.Nie denerwuje mnie to ,(pisałam już ze jestem szczęslwą osobą),ze mąz ogląda,bo przez cały tydzień ,jak ma pracę to ogłada tylko wieczorami i w niedzielę.

Jola - 2010-02-01, 10:02 am

Pisałam w poprzednim poście, ze idę z maluchami na basen.Ale gdy skończyłam pisać pomyslałam ,tobie jeszcze bardziej jest on potrzebny niż im.Tak ze spakowałam się i ja.Odczuwam w sobie opór przed pracą nad soba,muszę go ciągle przełamywać.Dlatego potrzebna mi siły wspólnoty,zeby mnie zapalała i pociągała do pracy.
Teraz widzę ,jak moje zycie ,wpłyneło na zdrowie mojego ciała.Ciągły stres, poprzez nadmierną odpowiedzialność ,lęki,błędne myslenie, powodowały u mnie : dolegliwości krązeniowe ,zespół jelita wrazliwego,niedotlenienia mózgu ,zawroty głowy i inne.Poprzez nawrócenie ,zaczeło to wracać powoli do normy.Wczoraj u nas w kosciele był pomiar cisnienia,wynik: Very good.Ale emocje w które jeszcze czasmi wpadam ,jeszcze powodują zachwiania.Widzę jak intensywny ruch, pomaga przywracać mi utracone zdrowie.Brak mi wytrwałości w moich poczynaniach,ale idzie wiosna więc moze ona mi pomoze.
Na basenie , po przepłynięciu go cztery razy ,juz byłam jak dętka,miałam ochotę wyjść,a wtedy zaczełam mówić:Wsród zgiełku i tłoku ,płyń spokojnie, nie spiesząc się.I to pomogło, przełamałam się .Zaczełam tez do kościoła zamiast iść, to na przemian biegę.Mysle ze po piędziesiątce rano, juz nie będę miała zadnych dolegliwości.Słyszałam takie opinie ,ze po piędziesiątce jak juz nic nie boli , :lol: to już sie nie zyje :mrgreen:

Niezapominajka - 2010-02-07, 7:45 pm


Sponsorowanie w AA/DDA w Ameryce i w Polsce


Przez ostatnie 13 lat obserwuję rozwój AA w Polsce i staram się pomagać w nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktów między AA-owcami i profesjonalistami z Polski z AA-owcami i profesjonalistami z Ameryki. Mój udział w tych zdarzeniach uważam za wielki dar, jaki zawdzięczam mojej Sile Wyższej. Doceniam też pomoc, jaką sam w ten sposób osobiście uzyskuję.

Rozwój AA w Polsce może wprawić w zadziwienie. Prawdopodobnie w żadnym innym kraju poza USA wspólnota AA tak szybko się nie rozwijała jak w Polsce. Myślę, że indywidualizm i nieautorytarny styl Anonimowych Alkoholików jednakowo odpowiada Amerykanom i Polakom.

Jedna wszakże sprawa wzbudza mój niepokój. A mianowicie, dlaczego "sponsorowanie" nie stało się w Polsce normalną częścią życia wspólnoty AA?
Nigdy nie miałem sponsora w programie opartym na 12 Krokach i sam nigdy nie byłem niczyim sponsorem. Nie mogę więc wypowiadać się z pozycji autorytetu. Mam jednak zawodowe przygotowanie w dziedzinie poradnictwa duszpasterskiego, korzystałem z terapii psychologicznej i myślę, że to daje mi pewne wyczucie, na czym polega sponsorowanie w AA.

Mogę powoływać się na wielu amerykańskich AA-owców, którzy opowiadali mi o swoich doświadczeniach zarówno w roli sponsorów, jak sponsorowanych. Wiem, że w Polsce musi rozwinąć się ten rodzaj wzajemnej pomocy we własnym tempie i że nie może to być po prostu kopia tego, co powstało w Ameryce. Może jednak nie zaszkodzi podzielenie się z członkami wspólnoty AA w Polsce moimi przemyśleniami i obserwacjami w tej dziedzinie. I, jak się w AA mówi: "Weźcie to, co się wam podoba, a zostawcie resztę".

Pamiętam, jak dwukrotnie usłyszałem coś w Ameryce, co nasunęło mi myśl: "Aha, w sponsorowaniu o to właśnie chodzi!" Ucieszyłem się, że sobie to uświadomiłem i trochę się zmartwiłem, że w polskim AA wielu tego nie rozumie.

Pierwszy raz dowiedziałem się ważnej rzeczy na otwartym mityngu w East Milton w stanie Massachusetts. Mężczyzna prowadzący mityng przedstawił ostatniego mówcę, podkreślając szczególny charakter ich relacji. "Jim ma ponad szesnaście lat trzeźwości, ja mam tylko pięć. On ma znacznie więcej trzeźwości, doświadczenia i mądrości ode mnie. Ale to ja jestem jego sponsorem. Jak do tego doszło? Ano tak, że przed kilku laty jego wieloletni sponsor przeniósł się na emeryturę na Florydę. Jim zaczął pytać naokoło, czy ktoś w AA ma więcej lat trzeźwości niż on. Uważał, że mimo wielu lat trzeźwienia powinien w dalszym ciągu mieć sponsora. I co roku prosił o sponsorowanie jednego z młodszych kolegów. Ja czuję się ogromnie zaszczycony, że w tym roku Jim poprosił, abym to JA był jego sponsorem."

Mówiąc prostymi słowami, tłumaczę zwykle pojęcie "sponsoringu" jako "rozmowę z kimś, kto jest już trochę dalej na tej samej drodze, którą ja chcę podążać". Na tym to przeważnie polega. Ale Jim i jego nieco mniej doświadczony sponsor pokazali mi, że prawdziwa istota sponsoringu tkwi gdzieś głębiej. Chodzi o spotykanie się z kimś o solidnej trzeźwości i długiej abstynencji, kto chce mnie WYSŁUCHAĆ i powiedzieć swoje zdanie. Sponsor słucha o tym, co dzieje się w moim życiu i widzi, jak to może wpłynąć na moje trzeźwienie. Wszystko, co może wiązać się z moim trzeźwieniem, mam omówić ze sponsorem podczas naszego najbliższego spotkania. Sponsor może dostrzec takie rzeczy, których ja sam nie widzę i mnie skonfrontować. Sponsor nie musi być ekspertem. Powinien znać problemy związane z utrzymaniem trzeźwości i powinien umieć słuchać. Sponsor ma być inteligentnym lustrem, a ja mam regularnie w nim się przeglądać.

Niektórzy AA-owcy w Polsce obawiają się, że wiedzą za mało na to, by być czyimś sponsorem. A to jest perfekcjonizm. Przypomnijcie sobie Jima, który prosił o sponsorowanie mniej doświadczonych kolegów w AA. Ten przykład pozwala zrozumieć, że sponsor to po prostu druga osoba, która SŁUCHA i REAGUJE.

Drugie moje odkrycie nastąpiło, gdy zabrałem kilku polskich profesjonalistów na mityng Dorosłych Dzieci Alkoholików koło Bostonu. Ponieważ sam wcześniej też nigdy nie uczestniczyłem w takim spotkaniu, najpierw dowiedziałem się od zorientowanych ludzi, że mityngi grupy DDA w Wellesley są dobre.

Grupa była liczna. Obawiałem się, że usłyszymy opowieści o horrorze dzieciństwa w rodzinie alkoholowej, że ludzie będą pomstować na okropnych rodziców. Tymczasem nie, wszyscy mówili o tym, co zdarzyło się w ich życiu w minionym tygodniu lub o tym, co ich czekało w następnym. Tylko dwoje mówców wspomniało wprost o swoim dzieciństwie, ale jedynie w kontekście uczuć, jakie przeżywali w związku z aktualnymi sytuacjami. (Zapamiętałem wypowiedź dotyczącą irracjonalnego strachu z powodu wezwania do sądu jako świadka, co mogło nawiązywać do dawnego strachu przed wypytującymi o coś pijanymi rodzicami.)

Dlaczego na tym mityngu nie było tych lamentów i pomstowania i wzburzonych emocji, jakich się spodziewałem (i o jakich od wielu bywalców spotkań DDA w Ameryce tyle razy słyszałem)?
I wtedy, zastanawiając się nad tym, co usłyszałem na mityngu w Wellesley, nagle do mnie dotarło. . .

Prawie każda osoba zabierająca głos na tym mityngu mówiła w trakcie swej wypowiedzi o ...rozmowach ze swoim sponsorem lub sponsorką. Ach, to o TO chodzi! To w tamtych rozmowach ludzie dzielą się najbardziej bolesnymi uczuciami, wzburzonymi emocjami, swoim lękiem i dezorientacją. To sponsorowi mówi się o najintymniejszych cierpieniach. Przed sponsorem wyrzuca się "cały ten śmietnik". Po rozmowie ze sponsorem, DDA w Ameryce przychodzą na mityngi po to, aby dzielić się z innymi już tylko "doświadczeniem, siłą i nadzieją", czyli tym, co naprawdę może człowiekowi pomóc. Zrozumiałem, dlaczego na mityngu DDA w Wellesley wszyscy tak się dobrze czuli.

W Polsce mówiono mi, że na niektórych mitingach "cały ten śmietnik" bywa niekiedy szokiem dla nowo przybyłych osób. (Sam tego nie doświadczyłem, ale sam chodzę tylko czasem na otwarte mityngi.) Przychodzi mi na myśl, że w Polsce, gdzie w początkach rozwoju AA dużo było małych, kilkuosobowych grup, w których uczestniczyli ludzie z zaledwie kilkumiesięczną trzeźwością, SAMA GRUPA spełniała rolę sponsora dla wszystkich członków. W klimacie intymnej bliskości być może nie przeszkadzało nikomu mówienie o wszystkim, o dobrym i złym, w sposób przemyślany i chaotyczny. Obecnie jednak, gdy jest tak wiele licznych grup, w których biorą udział "długo" i "krótkodystansowcy" i całkowici nowicjusze, byłoby chyba lepiej zacząć omawiać w indywidualnych spotkaniach ze sponsorem sprawy drastyczne i intymne, a na grupowych spotkaniach raczej skupiać się na dzieleniu się "doświadczeniem, siłą i nadzieją", czyli tym, co jest odpowiednie w większej grupie i faktycznie może być pomocne dla każdego.

Widzę też pewien problem z samym słowem "sponsor", zresztą w języku angielskim i polskim. Nie jest to chyba najlepsze określenie. W potocznym znaczeniu "sponsor" przyjmuje odpowiedzialność za wprowadzenie nowego członka do elitarnego klubu lub wspiera materialnie czyjeś działania w zamian za uzyskanie publicznego uznania. W Ameryce jednak słowo to weszło do AA nieprzypadkowo. W latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku szpitale miały dosyć odtruwania za darmo alkoholików, którzy zaraz znowu się upijali, często już w drodze do domu. (Oczywiście tego problemu nie stwarzali zamożniejsi alkoholicy, pokrywający koszty odtrucia. Bogaci alkoholicy są dobrymi klientami.) Toteż często szpitale zgadzały się przyjmować na detox jedynie tych pacjentów, których ktoś "sponsorował", zobowiązując się odebrać ze szpitala i przynajmniej doprowadzić delikwenta trzeźwego do domu. Tak więc w początkach AA w USA słowo "sponsor" miało właściwe użycie i stanowiło często element Dwunastego Kroku.

Oczywiście pierwsi sponsorzy nie kończyli swej pomocy na odebraniu człowieka z detoxu i odstawieniu do domu. Przy okazji starali się przekonać go do życia bez alkoholu. Dość szybko jednak przekonali się o tym, co stanowi główną zasadę Al-Anon, że nikt nie jest odpowiedzialny za czyjąś zmianę i że żaden sponsor nie może kierować niczyim życiem według swojego widzimisię. (Myślę, że doszli do tego w wyniku popełnionych błędów.) Sponsor w AA może co najwyżej regularnie spotykać się z podopiecznym, wysłuchać go i podzielić się swoim doświadczeniem. W USA rola sponsora nie budzi żadnych wątpliwości. Ciekaw jestem, czy w Polsce ograniczenia związane z rolą sponsora są równie zrozumiałe? Czy w Polsce ludzie w AA boją się sponsorować, bo sądzą, że będą odpowiedzialni za trzeźwość swoich podopiecznych? A przecież żaden sponsor w AA nie może być za to odpowiedzialny.

Gdybym miał znaleźć lepsze określenie na sponsora, byłoby to słowo "trener". Trener nie odpowiada za to, jak gracz gra czy pływak pływa. Sam trener mógł nigdy nie być mistrzem w danej dyscyplinie. Nie gwarantuje swemu podopiecznemu osiągnięcia rekordu. Potrafi jednak obserwować, dawać wskazówki i pomagać unikać błędów. Wielki sportowiec wie, że sam jest odpowiedzialny za swój wynik, ale wie też, że nigdy nie jest tak wielki, by nie musieć korzystać z pomocy. Tak, moim zdaniem, sponsor w AA powinien pojmować swoją rolę.

Powtarzam swoim przyjaciołom w polskim AA:
"Masz ponad rok trzeźwości? Dlaczego nie zostaniesz czyimś sponsorem? Wstań na mityngu i powiedz po prostu: 'Nigdy nie byłem sponsorem, ale mam już trochę doświadczenia w swoim trzeźwieniu i chętnie się nim będę dzielił. Jeżeli ktoś z nowicjuszy chciałby mieć sponsora, zostańmy po mityngu i pogadajmy. Możemy się umówić na próbę na sześć tygodni."

Widzę to jednak pewien problem. Jak dobrze wiedział Jim, żeby ktoś był dobrym sponsorem w AA, podopieczny musi spotykać się z nim często i regularnie. Jim wiedział jak to zrobić. A jak zrobić to w Polsce? Sami AA-owcy muszą się nad tym zastanowić i coś wymyślić. Mam propozycję. Niech się zbierze 6-8 doświadczonych członków AA i jeżeli zechcą coś zrobić dla sponsoringu w polskim AA, niech spróbują wzajemnie się po-sponsorować przez, powiedzmy, pół roku. Mogą usiąść w kółko i odliczyć po kolei. W pierwszym tygodniu niech sponsorują się w parach 1 z 2, 3 z 4, i tak dalej. Sponsorami niech będą najpierw nieparzyści, a podopiecznymi parzyści. W następnym tygodniu zmiana: parzyści zostają sponsorami, a nieparzyści - podopiecznymi, ale nie w tej samej parze, tylko idąc dalej po kole, czyli 2 jest sponsorem 3, 4 - sponsorem 5, aż do ostatniego parzystego który zostaje sponsorem 1. Spotkania mogą być półgodzinne, nieformalne. Można je zaczynać od pytań: "Co zdarzyło się w twoim życiu w ciągu ostatnich dwóch tygodni?" lub "Co robisz dla swojego trzeźwienia?" czy "Co najbardziej ci pomaga w utrzymaniu trzeźwości?" albo "Co najbardziej zagraża twojej trzeźwości?" A jednocześnie każdy z tej grupy niech szuka nowicjuszy, którzy chcą mieć sponsora. I niech co jakiś czas, na przykład raz na dwa miesiące, niech się spotkają, żeby porozmawiać o tym, jak im to sponsorowanie idzie.

Proszę potraktować to jako pomysł na początek. Sam nie wiem, czy dobry. To wasza sprawa. Jedno wiem, że w polskim AA potrzeba więcej wzajemnego sponsorowania. I że sponsoring w końcu zacznie się tu ROZWIJAĆ, po swojemu, we własnym tempie (które będzie wolniejsze niż ja bym chciał) i choć korzeniami będzie sięgać do Ameryki, będzie to wasz własny, polski sposób na sponsorowanie.

A ja tymczasem muszę zacząć myśleć o sponsoringu w mojej własnej wspólnocie opartej na programie 12 Kroków.

Robert D. Gamble-pobrano z: http://www.jutrzenka.cba.pl/sponsorowanie.html

Jola - 2010-02-08, 10:14 am

:oops:
Jola - 2010-02-08, 10:24 am

:oops:
Jola - 2010-02-17, 9:16 am

Przed chwilą otworzyłam fragment z ksiązki,,Zamienić rany w perły,,Anselma Grun OSB
,,W Eucharystii może dojść do uzdrowienia głębokich ran poprzez doświadczenie Bożej Miłośći .Istnieje nie tylko miłość do drugiego człowieka ,lecz także Boża Miłość,kóra jest dla nas żródłem życia .Sw,Jan w swej Ewangelii mówi niejednokrotnie o tej Bożej Miłośći ,np,w opisie wesela w Kanie.Tam woda w sześciu stągwiach kamiennych przemieniła się w wino .To znak ,ze dzięki Bogu nasze życie otrzymuje nowy smak ,że jesteśmy z Bogiem na uczcie weselnej.....Jest to znak ,że Jezus może wypełnić naszą tęsknotęza ekstazą,upojeniem..Sw.Ambroży mówi o sofia ebrietas-trzeżwym upojeniu.To własnie przynośi nam Jezus -nowy smak miłości leczący głębokie rany.Eucharystia może również uzdrawiać nasze rany w inny sposób.
W czasie Eucharystii często czytane są opisy uzdrowień .Mówi sie o tym nie po to ,aby przypomnieć przeszłość.Opisy te są odniesieniem do naszej rzeczywistości .My jako chorzy przystępujemy do komunii i doświadczamy uzdrowienia .Jezus dotyka nas tak samo ,jak kiedyś chorych ......Jezus jest przy nas ,chce ,abyśmy przyjeli Jego i samych siebie.

Na poczatku mojej drogi, gdy dokuczano mi odnosnie mojego chodzenia do Kościoła,przezyłam piękną chwilę ,w czasie podniesienia ,która wzmocniła moją wiarę w obecnośc Jezysa pod postacią ,chleba i wina.

Jola - 2010-03-10, 10:28 am

:oops:
Jola - 2010-03-11, 12:54 pm

Przed chwilą siadając do posiłku,złapałam coś do czytania.To cos ,to zeszyt, który zapisywałam pare lat temu .Biorę przypadkowo ,co mi w ręce wpadnie.Tym razem otworzyło mi się na fragmencie Eskriwy,,Rozmowy z Bogiem,,i ten fragment sprawił we mnie radość i entuzjazm ,po tym co doświadczyłam prze te poprzednie dni.
,,Konsekwencją mocnej wiary,jest optymizm i pewność że sprawy będą posuwały się naprzód.Moc Bozajest z nami i rozprasza wszelki mozliwy lęk.Ten który dał nam powołanie do świętości ,da nam również łaskę aby je realizować.
Jest możliwe,że idąc za swoim powołaniem ,czy pełniąc wolę Bożą boimy się zadać ból umiłowanym osobom .pan potrafi rozwiązywać te sprawy!Bóg wie najlepiej!Widzi dalej!
Pełnienie woli Bożej,które zawsze wymaga wiary ,jest największym dobrem dla nas i dla tych ,z którymi przebywamy na codzień.,,

Przepisując pewne fragmenty z ksiązek pare lat tamu,nie wiedziałam po co mi one będą potrzebne i nawet nie pamiętam co przepisywałam i dlaczego akurat te.Ale często Duch Swięty ,posługuje się u mnie tekstami, zeby mnie prowadzić.

Jola - 2010-03-16, 12:56 pm

Odgrzebałam to: :lol: :mrgreen:


Alicja napisał/a:
Na formowanie mężczyzny zawsze największy wpływ (pozytywny lub negatywny) ma kobieta: mama, siostra, żona, koleżanka w szkole czy w pracy. Każda kobieta jest matką (fizyczną lub duchową) i wychowawczynią. Właśnie dlatego kluczem do wychowania dojrzałych mężczyzn jest formowanie dojrzałych i szczęśliwych kobiet. To znaczy takich kobiet, które będą postępowały jak Boże księżniczki, świadome swego piękna i uroku, a jednocześnie swej godności i swego powołania do świętości. Boże księżniczki nie dadzą się manipulować ani przez ojców, ani przez mężów, ani przez synów czy innych mężczyzn. Postępując jak księżniczki, będą wychowywały chłopców i mężczyzn na książęta, czyli na takich mężczyzn, którzy każdą kobietę traktują z szacunkiem i miłością. Natomiast kobiety niedojrzałe i nieszczęśliwe pozwalają się manipulować i wykorzystywać. Stają się naiwne i w konsekwencji deformują mężczyzn. Przykładem jest taka mama, która akceptuje u syna zachowania, których absolutnie nie akceptuje u męża, albo taka kobieta, która zgadza się na to, by była pożądana zamiast kochana.

Jola - 2010-03-24, 11:26 pm

:oops:
Jola - 2010-04-28, 5:15 pm

Emocje po warsztatach na ktorych bylam, troche opadły.To był czas dość intensywny i pouczający.Najbardziej przezyłam wizualizację.Miałam sobie wyobrazic małą Jole 6- letnią, jak przytulam ją do serca,potem moich rodzićów gdy byli mali.Poczułam cieplo w okolicy serca , czułość,radość,miłosc i głębokie wzruszenie przy tacie(wiem ze został pół sierotą,było ich szescioro,a jego tata, nie był dobrym wzorem ojca)Na warsztatach,usłyszalam o tym, za mam zaopiekować się małą Jolą,o rodzicu który jest we mnie,i dorosłym.To wszystko jest dla mnie nowe,i do końca nie było dla mnie łatwe, adoptowanie tej nowej ideii.Myslałam o tym ,jak to jest z tym dzieckiem we mnie.Rano w poniedziałek,będąc na Mszy sw.dostałam olsnienia.Przypomniałam sobie, jak w tamtym roku ,przed komunią Jasia ,było losowanie miejsc w kościele.I to właśnie tam, z pozycji dziecka powiedziałam do Jezusa _,,ze ja chcę miejsce w ławce ,zaraz za dziecmi,i ze innego nie chce,,Podzieliłam się tym z mamami, które siedziały obok.I faktycznie wylosowałam takie miejsce.Pisząc na forum w tamtym roku o tym zajsciu ,wyjasniałam Marekowi, ze ja ,jako dziecko odpowiedzialne, nie mogłam sobie na takie zachowanie pozwolić w swoim domu.(w kazdym razie ,nigdy chyba nie próbowałam)Dotarło do mnie, że to Jezus , zaopiekował się tą malutką Jolą we mnie ,już dawno .To do Niego ,mówie bezustannie i to On mnie zdominował wewnętrznie,z czego się cieszę. :lol:
Z czego się nie za bardzo ciesze,to to ,że mam problem z granicami ,a scislej mówiac z lękiem,ale to gdzieś chyba sięga głębiej.A druga sprawa, która się potwierdziła na cwiczeniu ,to moje rodzicielstwo, ze jest wiele do zrobienia.
Na cwiczeniu w grupach ,mieliśmy utworzyć rodzinę.Kazdy miał się okreslić ,kim chce być ;Na mnie wszyscy skoczyli że widzą we mnie mamę ,ciepłą...,próbowalam oponować,ze ja tu się nie widzę w roli mamy i nawet nie chciałam.Dopiero pózniej do mnie dotarło,że przez to, ze widzę swoje błędy, jakie robie wobec moich dzieci ,czuję się nie godna tej roli.Dlatego chcę iśc tą drogą,żeby dac dzieciom lepszy bagaż na drogę życia. :lol:

Jola - 2010-05-04, 8:57 am

Wczoraj byłam z męzem na rekolekcjach małzenskich Teams .To było moje pragnienie ,żeby tam być i czerpać z bogactwa ducha wspólnoty.To był czas owocny i szczęsliwy.Lecz gdy tylko wyjechałm z tamtąd,rozpłakałam się, bo uswiadomiłam sobie ,ze mój mąz nie angazuje się całym sercem,i przeciwny jest mojej przemianie lecz nie tylko on.Niektórzy z mojego otoczenia stawiają opór na mój rozwój.Oni chcą tą uległą Jolę, nadopiekunczą.Lecz wiara i osądzenie tego co już wydarzyło się w moim zyciu i zyciu mojej rodziny ,wskazuje ze Bóg i z tym oporem sobie poradzi.Moim pragnieniem jest miec rodzinę zdrową i silną Bogiem .I wierzę ze tak się stanie,chodz pewnie nie raz mną zachwieje .Ale liczę na Boga,alanonki i wspólnotę ze mi w tym pomogą.
Jola - 2010-05-09, 11:46 am

Niektórzy z mojego otoczenia stawiają opór na mój rozwój.

Nie drzyjcie ,nie lękajcie się ich .Pan Bóg wasz ,który idzie przed wami .będzie za was walczył,podobnie jak uczynił w Egipcie na waszych oczach ,Widziałeś tez na pustyni Pan niósł cię ,jak niesie ojciec swego syna ,całą drogę,którą szliście ,aż dotarliście do tego miejsca .Księga Powtórzonego Prawa (1,29-32)

Dziś od rana ,zebrało mi się na wspomnienia ,mojej drogi z Panem w moim małzenstwie.
Jak mówi Kohalet ,jest czas umierania i rodzenia.Moje małzenstwo umarło wraz z moim nawróceniem,ono rozsypało się jak domek na piasku.Ale po to, by odzyło i wyrosło na skale.Gdy zaczeła się walka o czystość(uległa zonka ,coś wreszcie chciała dla siebie)zaczeły się długotrwałe dni milczenia mojego męza ,brak totalnego szacunku dla mnie i innych przykrych rzeczy......Mói przyjaciele nie mogli na to patrzeć,zwrócili mojemu męzowi uwagę.A mnie powiedzieli, zebym sobie na to nie pozwoliła.Wtedy dostałam Słowo od Boga,,Chrzescijańska zona ,ma z cierpliwością i miłością czekać na swojego męza,,Mija 10 lat od mojego nawrócenia,ale z perspektywy czasu ,teraz mogę powiedzieć,że mimo oporów mojego męza ,to proces przemiany jego ,jest tak wielki ze az mnie zachwyca.Gdy widzę teraz jego spracowane ręce,troskę o dom,wierność i to ze mogę spokojnie wielbić Boga i modlić się z rodziną ,to rozgrzewa moje serce.Ale widzę jeszcze duzo pracy nad nami ,ku pełni.Ale ja gdy pokochałam Boga, tylko Go chciałam poznawać i zachwycać się Nim ,dopiero tu zrozumiałam ze On nas cały czas leczył i leczy, nasze małżenstwo i naszą rodzine.Potęga modlitwy jest ogromna ,tylko trzeba w to wierzyć i ufać. :lol:

Jola - 2010-05-13, 9:24 am

We wtorek w pierwszym czytaniu z dziejów apostolskich(16,22-34),wyłowiłam zdanie:,,Panowie co mam czynić, zeby siebie zbawić?Odpowiedzieli mu UWIERZ W PANA JEZUSA ,A ZBAWISZ SIEBIE I DOM SWÓJ.
Dzis od rana zebrało mi się na wspomnienia.Na początku swojej drogi ,chciałam mojego męza na siłę nawracać.W nim był bunt i zrodził się w nim sprzeciw.Na szczęście, Bóg podesłał mi siostrę Jadwigę Skudro ,która dała mi zbawienną radę,,Nie pokazuj męzowi ze się modlisz,,Duzo się modliłam,gdy on wchodził,to odrywałam się od modlitwy,rózanca,....Teraz wiem, ze to Bóg jest Szefem i to On ma dać łaskę.
I dał.Teraz Bóg nam pokazał ,ze w małazenstwie razem mamy podejmować decyzje finansowe,a nie kazdy na swoją rękę jak to było w naszych domach rodzinnych.Ja zawsze lubiłam coś chować na czarną godzinę.Tak było i teraz ,udało mi sie uzbierać parę groszy (z myslą o wakacjach )i akurat tyle co do grosza brakowało męzowi dla landorfa .Zadzwonił do naszego wspólnego przyjaciela z prośbą o pozyczkę ,mnie nie było w domu.On mu odpowiedział, ze musi się spytać zony czy moze pozyczyć,tak tym zaskoczył mojego męza ze az on się z tym ze mną podzielił.Jak przyszłam do domu zastałam męza w wisielczym humorze ,rzucił na stół koperte z pieniądzmi i powiedział ze tylko tyle ma.Gdy przeliczyłam ,okazało sie własnie ,ze brakuje takiej sumy którą mam odłozoną.Wiedziałam że to już pora na jedność finansową w naszym małzenstwie.Jak wielka radośc ,zagościła w Marku ze ja miałam te pieniądze. Uswiadomiłam mu nasz błąd w postępowaniu, powielający wrzozec naszych rodzin,a także jak Bóg opiekuje się nami.To nie chodziło o same pieniądze ,ale o fakt ,ze Bóg oczyszcza nasze małzenstwo :lol:

Jola - 2010-05-13, 3:58 pm

Re: Witamy , kiedy przyjeżdzacie do Polski? Bedąc na Jasnej Górze dałem na Mszę Św. w intencji Waszego szybkiego powrotu.Jola dwa domy puste stoją, wracajcie lokalu ci uzyczymy na uslugi gratis. Śpieszcie sie bo dzieci Wam pożniej nie dadzą.

Przed chwilą dostałam list od przyjaciół,to jest jego fragment.Mam takie przeczucie ,ze to moze jest czas powrotu.Chcę powaznie porozmawiać o tym z męzem ,ja myslę ze już jestesmy gotowi na powrót.Będę chciała wytłumaczyć mu, ze to wina dysfunkcji powodowała problemy w firmie a nie wina na rynku.

Jola - 2010-05-19, 10:10 am

Nie mam sponsora,ale spróbuję zrobić rachunek sumienia według,,Wskazówek do pracy nad sobą,,Jest we mnie wielkie pragnienie ,poznawania siebie i przemieniania.Nawet z tego powodu ,robię się nierozsądna, co do mnie kiedyś nie pasowało.Zamówiłam ksiązkę ,którą polecila Asia Borczyn o autoportrecie.A przesyłka kosztuje więcej niz ksiązka.Ale to jest niecierpliwość. :lol:
Jola - 2010-05-21, 10:18 am

Myszka napisała -wy dorosli.
--------------------------------------------------------------------------------

Do Alienowego tematu:
Uważam że największym darem jaki może dać rodzic dziecku jest WOLNOŚĆ.
Pozwolić: być takim jakim jest, uczyć się na własnych błędach, czuć i okazywać uczucia, być mniej zgrabnym/zdolnym/cierpliwym od reszty .

Jak się już wyprodukowało człowieka to do ciężkiej.... należy POMÓC mu żyć, a nie utrudniać.
_________________

I mnie przyszło zdać egzamin ,czy umiem dać dziecku wolność.nie było to dla mnie łatwe.(do tej pory miałam wątpliwości,czy moze powinnam inaczej zareagować).Pewnego dnia, dowiedziałam ze moje dziewczyny chcą sobie wynająć pokój,byłam zaskoczona,mają spokój w domu ,ugotowane,....Ale pamiętałam ten tekst Myszki i słowa przyjaciółki która z rok temu, powiedziała mi ,ze Iza jest już dorosła i powinna iść na swoje, żeby uczyć się brać odpowiedzialność za siebie.W pierwszym momencie pomyslałam co ona mówi,ona jest nie gotowa.
Okazało się ze Iza na razie nie moze sama zamieszkać ,bo zmieniając pracę nie ma na razie srodków finansowych.Ale Ilonka dostała propozycję zamieszkania w domu ,w którym wynajmuje jej szef i ma od razu biuro w pokoju.(cieszę sie ze nie zamieszkała ze swoim chłopakiem)Jest we mnie spokój i po rozmowie którą odbyłam z nią w srodę ,muszę przyznać ze to jest mądra osoba i powinna dać sobie radę w zyciu.Cieszę się z jej otwartości i chęci rozwoju zyciowego.Za miesiąc jedzie poznać rodziców swego chłopaka,i od razu zapowiedziała mu ze chce jechać do San Dzowani Rotondo ,do Ojca Pio który jest jej bliski)Oddaję to Bogu ,modlę się o zywą wiarę dla moich dzieci i myslę ze i Izunia niedługo zechce wyfrunąć za Ilonką ,tym bardziej ze Jlonka namawia ją zeby zamieszkała przy niej.Parę lat temu ,taka decyzja ,zeby dać dziecim taką wolność ,była by u mnie okupiona wielkim lękiemi ,napewno dawałbym temu wyraz słownie.A teraż widzę ze to była dobra decyzja i jeszcze nas jakby z Ilonką bardziej zblizyła.Co jeszcz przyjdzie mi się nauczyć ? :lol:

Jola - 2010-05-25, 2:36 pm

Moje pierwsze urodziny

Wskazówki do sporządzenia listy zadoścuczynień.
Szkody duchowe:pominięcia ,będące wynikiem zaniedbania naszych powinności wobec Boga,nas samych,rodziny i społeczeństwa
-Zapominanie o urodzinach ,świętach i innych okazjach.
to przeczytałam w ksiązce 12 kroków dorosłych dzieći dysfunkcji w kroku ósmym.

Tkneło mnie to ,ponieważ ja mało kiedy pamiętałam o urodzinach mego Marka i swoich.A gdy się ktos pytał, kiedy mamy ,ja mówiłam ze to nie ma dla nas znaczenia,bo obchodzimy imieniny razem w czerwcu połączone z urodzinami naszej Izy i Jasia którzy urodzili się w nasze imieniny.
Ale w tym roku było inaczej.Przyjaciółka na początku maja (to było po przeczytaniu tego co dałam na początku)spytała się mnie ,kiedy z męzem obchodzimy urodziny.I tak sie stało że 6 maja ,ona zadzwoniła do moich drzwi trzymając w ręku piękną kartkę urodzinową dla mojego męza,który na ten moment nadszedł właśnie z pracy.Widziałam jego wielkie zaskoczenie i wzruszenie na jej widok z kartką w reku i nas stojących wszystkich w drzwiach.Odspiewaliśmy mu sto lat.A gdy nadszedł 23 maj, przyjaciele wprosili się na urodzinowego torta.W wigilię urodzin o godzinie 23.00 ,udało mi się upiec biszkopt.Rano na prędce robiłam do niego krem,a mąż przygotowywał obiad.
W pewnym momencie zebrało mi się na zwierzenia,Opowiedziałam mu o dniu moich urodzin -osiemnastych:Tego dnia byłam podekscytowana,bo to przeciez wchodziłam w moją dorosłość(tak sobie wtedy myslałam).W domu tego dnia ,nie było nikogo,ja czekałam ze nastąpi coś miłego,doniosłego ,specjalnego,......,to przeciez była moja osiemnastka.Pod wieczór rodzice przyjechali z działki i przywiezli kury do skubania.Pamiętam tylko to z tego dnia ,ze siedziałam nad nimi ,a łzy zalewały je obficie.Nikt nie pamiętał o moich urodzinach.
Gdy skończyłam opowiadać męzowi,zaczełam płakać ,ale to tak intensywnie ,a w trakcie tego płaczu uzmysłowiłam sobie ,ze to jest mój pierwszy tort w zyciu i moje pierwsze urodziny.Mąz powiedział mi :nie płacz kochanie,bo ty chociaż masz swój pierwszy tort, a ja nie miałem zadnego.Zaczeliśmy się tak przerazliwie i głośno smiać ze nie mogliśmy przestać ,zbiegła się cała rodzina i gdy opowiedzielismy im o tym dołączyli do nas.To był piekny dzien,tych moich urodzin.Od tej pory, bedziemy robić sobie z męzem urodziny. :lol:

Jola - 2010-05-30, 2:11 pm

Do Alienowego tematu:
Uważam że największym darem jaki może dać rodzic dziecku jest WOLNOŚĆ.
Pozwolić: być takim jakim jest, uczyć się na własnych błędach, czuć i okazywać uczucia, być mniej zgrabnym/zdolnym/cierpliwym od reszty .

Nawiązę jeszcze do poprzedniego postu,w sprawie Ilonki.Jak już pisałam ,zamieszkała samodzielnie w domu szefa.Odwiedziliśmy ją,mieszka w zadbanym ,ładnym domu z ogrodem.Lecz po paru dniach zamieszkiwania ,stwierdziła ze są tam komary ,które ją gryzą,ale ich nie widziała.Faktycznie nogi i ręce miała dość dotkliwie pocięte,ale reszta lokatorów nie narzekała na nic takiego.Ktoś jej powiedział, ze to na pewno pluskwy.Pewnej soboty mieszkała u niej na noc Ola,ale nic ją nie pocieło .Szukała insektów w pokoju ,ale ich nie znalazła.Przed wczoraj,mimo wszystko, wyniosła wszystkie kołdry, poduszki ,ubrania do pralni zaznaczając o co ma podejrzenia ,a pokój został zsypany.Wczoraj wracając z Mszy św.,zazartowała sobie Ilonka ,ze to jakaś plaga Egipska,a ja jej tylko w zartach powiedziałam ,ze angielska i zaspiewałam piosenkę jaką pamietałam z koloni,,Kiedy pierwsza armia ,z frontu powracała, powiedzieli pomozemy ci ,ustawili działa sciana wyleciała ,znikło łuzko pozostały pchły,,.
A swoją drogą ,zagadkowa sprawa,w całym duzym domu,nikt nie miał z tym problemów,Ola spała i tez nic,Ilonka od dwóch dni jest w domu i uspokoiło sie.Powiedziałam jej, ze widocznie nie ma tam mieszkać i ona wzieła to dość powaznie,ale co zrobi dalej ze swoją wolnością,czy wróci posprząta ten proszek,i dalej będzie mieszkać ,czy wymysli coś innego?
Dodam tylko ze kiedyś była w dość powaznych tarapatach,i to było dla mnie bolesne przezycie.Powiedziałam wtedy Bogu:przeciez się modlę o swiętość mojej rodziny,i usłyszałam taką odpowiedz -Przecież ci ją uratowałem.I tak było.I stąd tez, jest we mnie dość duzo ufności, ze moje dzieci są pod parasolem Pana Boga,lecz nie znaczy to ,ze już całkiem jestem wolna od jakiegośkolwiek niepokoju,

Jola - 2010-06-08, 9:48 am

23:26] jolazealing: No własnie manipulantka,zostałam dziś złapana ze kontroluje męza,czy coś jeszcze?
[Czw 23:32] znajoma: Jednym slowem podpadlas u meza ,ale nie martw sie ja tez .
x [Pią 10:59] jolazealing: Nie podpadłam u niego,bo on nawet nie wie, ze to ze go podganiałam na lekcje bo się spózni, jest kontrolowaniem.I tak się spóznił.
x [Pią 11:03] jolazealing: Kiedyś na spotkaniu wspólnoty, zony narzkały na swoich męzów.a ja wypaliłam .Ze ja w szkole byłam 15 minut przed czasem,a mój Marek 15 minut po.I widziały gały co brały.Ale powiem tylko tyle ze jak gdzieś idziemy razem, to udaje sie nam wejść punktualnie o czasie.

W niedzelę,przed mitingiem ,na spotkaniu na którym był zaproszony psycholog ,Jerzy Jakimowicz ,miałam moznośc spytać się o to kontrolowanie ze ktoś mi na to zwrócił uwagę.Usmiechnął się i spytał mnie czy mi to przeszkadza .Pomyslałam, zaskoczona tym pytaniem,ze to ze on się spóznił na angielski wcale mi nie przeszkadza.Lecz wczoraj ta rozmowa do mnie wróciła,zrobiłam odkrycie .Tak ,nie przeszkadza mi na tyle, na ile on jest sam ,się spóznia(chodz cenie sobię bardzo punktualność i słowność),ale gdy idziemy razem i czję ze nie wyrabiamy się z jego powodu to mnie wewnętrznie irytuje.Ale nie powiedziałam mu o moich uczuciach związanych z tą sprawą,lecz tylko zawsze go podganiałam. :lol:

Jola - 2010-06-11, 10:11 am

Wydarzyło się coś dla mnie bardzo waznego w środę.Ale cofnę się najpierw wstecz.Często zadawałam sobie pytanie, dlaczego ufając mocno Bogu ,występuje we mnie czasami lęk.?Bóg mocno pokazywał mi ,jak się mną i moją rodzina opiekuję, w naszym kryzysie wydawało się.Druga sprawa jaka mi dokuczała ,to sciski głowy o róznym nasileniu.Były chwile, ze to zakłucało moją koncentracje dość mocno.Miałam się spytać ,Jerzego -psychoterapełty ,jak sobie z tym poradzić,domyslałam się ze to musi mieć związek z moją psychiką.Nie udało mi się go zagadać w tej kwestii.
W srodę w południe, znowu zaczełam Bogu narzekać ,na dolegliwość, po tym jak ona się wzmogła.Wieczorem spotkałam się z moją przyjaciółką biblistką,po modlitwie uwielbiającej Boga,czytaniu fragmentu Izajasza ,postanowiłyśmy prosić Boga na modlitwie ,zeby powiedział nam w darze proroctwa ,Słowo dla drugiej osoby.Lecz niestety ,ja trwałam w oczekiwaniu na Słowo dla Jagody ,a ono nie przychodziło .Lecz weszłam w głęboką modlitwę uwielbienia,było mi w tym dobrze ,nie chciałam z tego wychodzić, tym bardziej ze nie miałam Słowa dla przyjaciółki.Ale usłyszałam, ze ona pisze coś na kartce i wyszłam z tego.Spytałam się, czy ma dla mnie coś ,mówiąc ze ja nic dla niej nie dostałam.To co pisała ,było własnie tym co miała mi do przekazania.
,,Ja Jestem Bogiem Wszechmocnym który zapewnia i daje wszystko,ona nigdy nie będzie głodna i nigdy nie będzie jej niczego brakowało.NIE MUSI SIĘ NICZEGO BAĆ,,
Powiedziała takze ,ze w trakcie tego zdarzenia, dostała ścisk głowy.To dopiero uswiadomiło mi,ze Bóg pokazał jej co ja odczuwałam.Bóg poprostu ,uleczył mnie z lęku.Podziękowałyśmy Bogu za to ,jeszcze tej nocy poszłam przed Najświętszy Sakrament, który był wystawiony w Kosciele na Ealing.To był moment wypłakania się z wdzięczności ,miłości ,......
Czekałam z napisaniem tego ,obserwując siebie ,czy uscisk nie powróci.

Jola - 2010-06-18, 9:35 am

Jak juz pisałam ,spotykam się w srodę z moją przyjaciółką Jagodą, na spotkanie z Biblia i modlitwą.Zaczeło się to od Kursu Alfa,na którym spotykała się większa grupa ludzi.W trakcie Kursu ,padło pytanie, czy my modlimy się do Boga z prosba o uzdrowienie .To zaskoczyło mnie i innych .Jezdzimy na spotkania modlitewne ,gdzie charyzmatycy się nad nami modlą,ale sami jako chrzescijanie tego nie praktykowaliśmy.Tak się zaczeło, ze to było krokiem do wyjscia w taką modlitwe.Gdy wchodziliśmy w taką wspólną modlitwe,Bóg naprawdę działał i dostawaliśmy swiatło od Niego dla innych .Gdzieś w kwietniu ,grupa moich przyjaciół ,była na kursie charyzmatycznym ,na którym ja nie byłam ,ze względu na to ze była w jezyku angielskim.Ale wolą Boga było to, zebym ja go przeszła.Gdy zaczynamy modlitwą to spotkanie,czuję wielką radość w Duchu ,jak ona mnie rozsadza wewnętrznie.To jest dla mnie znak ,ze Bóg tego chce.Pisałam o poprzednim spotkaniu i uzdrowieniu mnie z lęku.W tą srodę ,doszła do nas znajoma,prosiliśmy by Bóg przjął to spotkanie i poprowadził.Po uwielbieniu ,czytaniu Pisma Swiętego,weszliśmy w modlitwę,znowu czekałam na Słowo , tym razem dla przyjaciółek.Ale i tym razem ,Bóg oddalił wszystkie mysli odemnie i do wewnątrz mnie ,zaczeło sie wtłaczać od głowy, jasno niebieskie swiatło ,które powoli wchodziło w głąb mnie.Było mi wtedy bardzo dobrze.Słowo dostała tylko Jagoda ,ze Bóg uzdrawia moje oczy ,a Ona ze znajomą dostały potwierdzenie miłości Bozej.
Jola - 2010-06-20, 9:24 am

Własnie skończyłam torta Jasiowi,i usiadłam zeby podzielić sie moją radością.Wczoraj spotkaliśmy się u ,,znajomej ,,z gośćmi z Rzepisk,to cudowni ludzie.Powiedziałam im o naszych planach na dzisiejszy dzień,ze idziemy na BBQ którą organizuje szkoła polska.Chcieliśmy zrobić sobie i dzieciom frajdę z okazji urodzin Jasia i Marka imienin.(Lecz co mnie nurtowało, to dośc spora cena od tak licznej rodziny,nie podzieliłam się z tym z Markiem)Lecz Marek w nocy ,chyba nie mógł spać,powiedział mi ;Jola organizują festyn w parku, nie trzeba płacić ,pójdzmy tam.To naprawdę zaskoczyło mnie i ucieszyło ,bo przeciez mamy jeszcze długi w Polsce.Bóg chce zebyśmy układali z Bogiem i rozsądkiem nasze zycie a On nam bedzie błogosławił.Przed moim nawróceniem ,nasze małzenstwo było niezłe,ale nasze cechy dorosłych dzieci dysfunkcyjnych ,spowodowały ze nie czułam się w nim w pełni szczęsliwa ,byłam w lęku o przyszłość mojej licznej rodziny(Marek nie dawał mi poczucia bezpieczenstwa) byłam utrudzona,,przychodziły chwile ze traciłam sens zycia .Ale to już 10 lat mineło,nie spodziewałam sie ze Bóg tak potrafi nas odmienić , dać szczęście , sens zycia i radość.Zawsze widziałm piękne cechy mojego męza,ale teraz tez widzą że Bóg oczyszcza to co nie takie.Przypomniałam sobie teraz , o mojej spowiedzi z przed lat.Przygotowałam się jak zwykle ,prosząc o łaskę dobrej spowiedzi.Przystępując u mojego księdza do spowiedzi,po wypowiedzeniu formułek chciałam powiedzieć czym obraziłam Pana Boga,lecz nastapiła cisza ,w głowie była kompletna pustka,nie byłam w stanie powiedzieć ani jednego grzechu.Natomiast pod działaniem Ducha Świętego powiedziałam -Ze chcę prowadzić dobre zycie, by wypraszać łaski dla rodziny.
Jola - 2010-06-23, 11:13 am

Poruszyło mnie wczoraj swiadectwo Księdza Darka,jak mówił o spowiedzi swiętej ,jaką udzielił swojej mamie w obliczu zagrozenia smierci w jakim była.Powiedziała ona o swojej wierności wobec męza, jaką miała przechodząc z nim przez zycie( a to słyszał tata księdza).Ja w duchu podziękowałam Bogu za to, ze moim jedynym mezczyzną w zyciu był mój mąz .Myslę ze i to poruszyło mojego męza,był po tej Mszy św.niezwykle czułu ,dobry ,nadskakujacy,......Jak duzo dobrego dzieje się w moim zyciu,zdarzenia układają się na drodze ku szczęsciu.
Jola - 2010-06-26, 11:11 am

Chcę się podzielić tym, co wydarzyło się w środę na spotkaniu z Jagoda.Musiało to we mnie troche polezeć.Miałam nadzieję ,ze po skończeniu szkoły dzieciaków pod koniec lipca,wrócę do Polski.Pytałam się Pana Boga ,czy to nie jest ten czas(to by jeszcze było bez szkody dla edukacji moich maluchów).Jagoda tego dnia przyszła z przygotowanym fragmentem Pisma Swiętego ,mówiąc ze to od Pana.Kto zna dobrze Stary Testament ,będzie wiedział po przeczytaniu Ezechiela 3 -o co w nim chodzi.Ja w całości go nie znam,więc nie dotarła do mnie w pierwszym momencie prawda w nim zawarta.Gdy Jagoda mi to uswiadomiła ,siedziałam jak zamurowana.Moze ktoś odgadnie, co Bóg chciał mi powiedzieć przez niego.(Jak wielkie pragnienie jest we mnie, poznawać słowo Boze)
Drugą sprawa co dostałyśmy od Boga,to to ,ze miałyśmy obydwie przeczytać ,ale na osobności ,,Pieśń nad Pieśniami,,W środę po wyjściu Jagody ode mnie ,zmęczona ale zaciekawiona zajrzałam do ,,Piesńi nad Pieśniami,,Ale odłozyłam nie rozumiejąc ,po co Bóg nam to zadał.Lecz wczoraj przed pracą ,po przeczytaniu kawałka ksiązki,,Urzeczona,,dopiero to zrozumiałam i przezyłam.
Przybliżę fragmenty z ksiązki.
Kobiety osamotnione
Kobieta osamotniona ,biedulka ,zbyt wrazliwa,naiwna,zagubiona,pozbawiona kompletnie poczucia tozsamożci.Jest gotowa narzucać się człowiekowi niewartemu zaufania.Tak desperacko pragnie być kochana......Osamotnionymi kobietami rządzi bolesna otchłań ich wnętrza.Pozera je głód za zwiazkiem,Smutne to ,ale osamotnione kobiety mają równiez tendencję do ukrywania swej prawdziwej natury.Jestesmy pewne,ze gdyby inni rzeczywiście nas znali ,nie lubili by nas.Ukrywa swe piękno,nosi workowate stroje,rozczochrane włosy,...poniewaz to nie przyciąga uwagi..Poniewaz ona nie wierzy ze jest warta ,by na nią zwracać uwage.Rodzice często nie wypowiadali słów które mała dziewczynka pragneła-nie ,potrzebowała-usłyszeć.Nigdy nie słyszała od swego ojca ,ze jest wspaniała lub ładna.On jej nawet nigdy nie powiedział ze ją kocha.Ani raz.........Ukrywającymi się kobietami są te wsród nas ,które nigdy nie zabierają głosu podczas studiów biblijnych albo na naradach....Które przechodzą obok pięknej sukni na sklepowej wystawie,mówią do siebie:za nic bym tego nie włozyła.Odrzucamy kazdy komplement.Zrzekamy się podejmowania waznych decyzjii na rzeca innych.Nie będziemy ryzykowały odrzycenia lub robienie z siebie kretynki.....Jestesmy zranione i to zranione głęboko.Ludzie grzeszą przaciwko nam i my takze grzeszymy.Ukrycie się oznacza przynajmniej pozostanie bezpieczną,mniej zranioną.Tak myslimy.A więc dzięki ukrywaniu się bierzemy sprawy w swoje ręce.Nie zwracamy się do Boga z naszymi złamanymi ,i zdesperowanym sercami.I nigdy nie przyszło nam do głowy ,że przez to całe ukrywanie się coś cennego takze tracimy.
Przez wycofywanie się w naszą pustkę i ukrywanie się nadal....ból pozostaje.Głębokie pragnienie naszych kobiecych serc zwyczajnie i po prostu nie odchodzą.Więc sobie dogadzamy.Kupujemy sobie coś ładnego ,gdy czujemy sie niedocenione.,,Pozwalamy,,sobie na druga porcję lodów lub coś ekstra,gdy czujemy się samotne.Wkraczamy do swiata fantazji,by znależć trochę wody dla naszego spragnionego serca.Romantyczne powieści ,mydlane opery,kobiece pisma,...wszystko to karmi wewnętrzne zycie wymarzonego związku i pogoni za sensacją,które zastepuja-przez chwilę-rzeczywistośc.Ale nic z tego naprawdę nie zadowala,więc próbujemy wypełnić pozostałą pustkę ze sprawą naszych małych nałogów .Grend Curtis nazywa je ,,małymi romansami serca,,Są tym,czemu oddajemy nasze serca,zamiast oddać je Bogu.....

Po przeczytaniu tego, pomyslałam ze to dawna ja.Lecz jeszcze nie wszystko oddałam Bogu z tej dawnej ja .Przekonałam się o tym jak sięgnełam po ,,Pieśń nad Piesniami..Gdy zaczełam czytać to ,łzy zalewały mi oczy.Czułam się oblubienićą Pana .Bóg wiedział ze tego mi własnie potrzeba.Dzięki Mu, za Jego działanie w moim zyciu.

Jola - 2010-06-29, 6:51 am

Na ludzkim poziomie
Wczoraj mnie to trochę zaskoczyło ,to pisał męzczyzna.Chcę to w wolnej chwili przeczytac Markowi,moze uda się o tym porozmawiać .

Męzczyzni obawiają się ,ze zagłębiając się w swiat swojej kobiety,okaze,ze nie ma tego ,co potrzeba ,zeby jej pomóc.To jest jego grzech.To jest jego tchórzostwo.Z powodu jej wstydu,przez niemal cały czas męzczyzna trzyma się od tego z daleka.(W wyniku ran,które otrzymujemy w okresie dorastania,zaczynamy wierzyć,ze jakaś nasza cząstka ,a moze i kazda z nich ,jest zeszpecona .Wkracza wstyd i buduje swój obezwładniający dom głęboko w naszych sercach.......)Większość małzenstw (i długotrwałych związków)dochodzi do pewnego rodzaju milczącej umowy.,,Nie będę sie juz bardziej zblizał,,To jest tak daleko jak jestem gotowy iść.Ale nie odejdę i to powinno ci wystarczyć do szczęściaA więc to rodzaj odpręzenia ,szczerej umowy zycia razem jedynie tak blisko.(ale ja takiej umowy nie podpisywałam)
W rezultacie wiekszość kobiet czuje się samotna.(Ja dzięki Bogu juz nie)
Po częsci wynika to z egoizmu po stronie męzczyzn.Pan Bóg wie ,ze męzczyzni są samolubni i egoistyczni.Gdy Ewa była napastowana po raz pierwszy Adam nie zrobił nic.Mężczyzni grzeszą dwojako -przemocą lub biernością.to takie proste i jasne,....i brzydkie. :lol:
Urzekająca-John&Stasi Eldredge.

Jola - 2010-06-30, 9:50 pm

Czuję tak wielkie zmęczenie,ze az dziś zadzwoniłam do kolezanki z mitingu (z duzym stazem na drodze zdrowienia),pytając, skąd to sie u mnie bierze.Radość we mnie jest duza,w domu tez dobra ciepła atmosfera,a ja najchętniej bym lezała i cieszyła się moją wiara,a jeszcze temu sprzyja wyjazd moich pracodawców na wczasy.Powiedziała mi ze to od intensywnej pracy na drodze zdrowienia.Faktem jest, ze z wielkim skupieniem czytam tą ksiazkę, o której mówiłam w poprzednich postach i notuję wazniejsze rzeczy i jest tez duzo przemysleń.Ona jest dla mnie skarbem,bo umacnia mnie w tym co juz mi dane było przezyć z Bogiem i zapewnia, ze idę prawidłowo.Pisarka tez doświadczyła na sobie, że Jezus przyszedł zbawić od grzechu i smierci i wejśc do domu Ojca,i to jest wielka wspaniał prawda.Tylko ...ze jest coś więcej.

,,Cele Jezusa Chrystusa nie są w pełni zrealizowane z chwilą ,kiedy jedno z jego ukochanych stworzeń otrzymuje przebaczenie.Skądże znowu.Czy dobry ojciec czuje się usatysfakcjonowany,gdy jego córka wprawdzie uratowana z samochodowego wypadku .pozostaje na oddziale intensywnej opieki medycznej?Czy nie chce ,zeby została wyleczona?Bóg ma dla nas w zamysle znacznie więcej.,,

Jola - 2010-07-01, 2:44 pm

Cofnę się do poprzedniego postu ,który nie daje mi spokoju ,o mężczyznach.Jezeli ja brałam za prawdę ,to ze moje zycie za bardzo nie ma sensu ,ze jestem taka nijaka,.....To myslę ,ze i mój mąz brał mnie taką ,jaka jestem ,nie wiedząc ze jest coś nie tak.Przeciez my obydwoje, niezdawaliśmy sobie sprawy, ze nasze zachowania i myslenia odbiegają od dojrzałości.Przed chwilą otworzyłam ksiązeczkę ,,Aniołki z Bracklesham,, i natrafiłam na list do mamy.Tak, to własnie list napiszę do męza, jak moje dziećinstwo, wpłyneło na nasze małzenstwo,przeciez on nie odkrył tego wszystkiego co mi się już udało.Napisać chcę ,o moich marzeniach,oczekiwaniach.Cięzko by mi było to wszystko zebrac ,zeby mu powiedzieć.Nie wiem jak się do tego zabrać,bo tego jest dość duzo.Ale jest we mnie duze pragnienie bliskości z moim męzem,myslę ze to Bóg je wkłada i daje nadzieje ze do tego nas prowadzi.
Jola - 2010-07-06, 10:30 am

Za godzinę jest Msza św. w intencji uzdrowien.Wybieram się na nią.Proszę Boga by dał mi energii ,do wypełniana swoich obowiązków. Jako zona ,matka i by Mu słuzyć .
Jola - 2010-07-06, 4:46 pm

Niestety cudu nie będzie,w sprawie mojej energii..W czasie Mszy św.o uzdrowienie ,była we mnie wielka radość,byłam głęboko wzruszona ,łzy cisneły się do oczu......
Wychodząc z kościoła ,odkryłam ze ktoś się nagrał mi na telefon w czasie Mszy św.Bóg ma naprawde poczucie humoru,zaproponowano mi pracę w pewnej rodzinie jako masarzystka.Miałam przyjemność wykonać masarz ,ze trzy razy ,bo była taka potrzeba w danej chwili,i okazało się,ze wolą mnie niz obecną masarzystke.Juz wiedziałam co Bóg chce przez to powiedzieć ,mam się wziąść za masaz i energi mi wróci.Dwanaście lat temu, zetknełam się u sióstr zakonnych (bezchabitowych )z masarzem leczniczym receptorów.Trochę czytałam o tym ,masowałam dzieći ,siebie gdy miałam jakiś problem i tyle.Odkryłam ze jest skuteczny ,aczkolwiek mozolny.Trudno opisać mi co czuję wewnątrz,ale napewno wielkie zaskoczenie.Ale mozna dzielić się jak się okazuje wieloma sprawami:wiarą ,nadzieją,zdrowieniem,i masarzem :lol:

Jola - 2010-07-09, 11:17 am

Wyobrażmy sobie wodociąg gęsto rozgałęziony,jaki dawniej robiono z drewnianych rur.Zdarzało się wówczas,że wewnątrz rur zakorzeniły się narosty,które w końcu wyrosły tak duze ,ze woda rurą płynąć nie mogła.Zupełnie podobnie dzieje się z ludzkim ciałem,krew wypływa ze serca człowieka we wszystkich kierunkach,ogrzewająć i zywiąc całe ciało .Organizm bierze ze krwi ,co potrzebuje:im regularniej krązy krew ,tym jednostajniejszą jest ciepłota ciała ,tym lepiej odzywione jest ciało.Mozna więc powiedzieć ,gdy krązenie krwi jest w zupełnym porządku,wówczas człowiek jest najzdrowszym,gdy jednak krązenie jest zaburzone,potworzą się zastoiny niby narost w rurach,wówczas zdrowie nie domaga.Kto chce uzdrowić chorego,ten musi najpierw zwrócić swą uwagę na krązenie krwi:skoro je uporządkuje wówczas wyleczy chorego,gdy mu się nie uda uporządkować krwi ,wtedy wszelkie usiłowania daremnymi będą.

,,Mój testament dla zdrowych i chorych.,,
Napisał Moisignor Sebastian Kneipp
Prałat papieski i proboszcz Worischoofen

Idę tym tropem ,za zdrowiem ,chodz cisnienie mi się uspokoiło, to jednak pozostałości jakies po tym w organizmie zostały.Napisałam ze do 50 chce być zdrowa jak rydz i nad tym pracuję :lol:
Zagoniłam całą rodzine do masażu ,nawet Ole i Jasia. :grin: Marek nie chciał za bardzo,ale przed wczoraj coś dzwignął w pracy i nadruszył kręgosłup.Przydał się tez mu masaż :mrgreen:

Jola - 2010-07-16, 9:00 am

Wczoraj byłam pierwszy raz na kursie masażu,jechałam w jedną stronę prawie trzy godziny.Warto było.Dowiedziałam się ze mam dar od Boga do masazu,ale dlaczego dopiero teraż się o tym dowiedziałam? :lol: Chcę go rozwijać .Muszę kończyć bo mam sporo nauki.
Jola - 2010-07-25, 12:16 pm

Ogólnie moje zdrowie powraca do normy,mam coraz więcej siły,pogodę ducha,ale zauwazyłam u siebie, jak natłok spraw ,wcale nie kryzysowych ,czy bolesnych, ,które chcę rozwiązać,powoduje w mojej głowie napięcie ,jakby napręzenie mózgu ,które jest nieprzyjemne i powoduje złe samopoczucie.Widzę tez ,ze masaz pozwala mi to rozluznić.Ale chciałabym znależć przyczynę, dlaczego to się u mnie tak dzieje i jak sobie z tym pomóc?Czy to jest stres?Bo chorych lęków już nie mam,Bóg istotnie mi to zabrał.
Jola - 2010-08-04, 9:51 am

Juz minelo tydzien od spotkania z charyzmatykiem J.Boschoborana którym z wiará oddalam swoja rodzine Jezusowi do uzdrowienia.Na nastepny dzien po spotkaniu z nim , przyjechal mój syn z synowa i wnusiá.Czuje wielká laské jaká Bóg rozlewa na moja rodziné,jest w niej zgoda ,milosc ,mimo duzego zagészczenia.Cieszy mnie to, ze mozemy mlodemu malzenstwu dac swiadectwo naszego zycia.Chodz jeszcze jest praca nad nami ,ale jest ona prowadzona w atmosferze milosci i spokoju,która sobie bardzo cenie.A swojá drogá pochwale sié mojá wnusiá ,ile radosci to malenstwo moze dac.Cieszy mnie to, ze moja synowa jest dobrá i mádrá matká,co odbija sie na zachowaniu mojej 2,5 wnuczki.Bogu niech bédá dziéki ,za to co robi dla mojej rodziny.
Jola - 2010-08-09, 3:01 pm

Mam przed sobą dyplom profesjonalnego masazu:szwedzkiego,limfatycznego ,sportowego,,relaksacyjnego.Brak mi tylko większej praktyki,ale o to Bóg tez się zatroszczył, chcąc mnie zrobić masażystką.Masuję osobę ,która ma 20 letnią praktyke jako osoba którą się masuje ,i ma takze kurs masazu ,który zrobiła przed laty.Jest osobą trochę starszą ode mnie i masując ją ,jakie było moje zdziwienie, gdy zaden receptor nie reagował bolesnie.Spytałam się jej tylko, czy ma wszystko zdrowe ?-odpowiedział ze tak ,tak jak jej receptory.A ja zawsze myslałem, że w tym wieku to tylko ziółka ,leki,...Prowadzenie Boże zaskakuje mnie i wprawia w oszołomienie,to co odkrywam.
,,Nie ma ani jednego fragmentu w Pismie Świętym,który mógłby sugerować,że choroby pochodzą od Boga.
W Starym Testamencie nie można wprawdzie jeszcze znależć dobrze rozwiniętej koncepcji Boga jako Ojca.Dominuje tam idea Boga -Prawodawcy,którzy karze i nagradza.Przestrzeganie Prawa zostaje nagrodzone obietnicą długiego i zdrowego zycia,choroby natomiast uwazane są za przykre efekty niewiernośći Prawy.(księga Wj. 15,26),(Wj 23,25)Joz14,10,11)(pwt 34,7)<(ps103,5)..........
Jezus wyraził to wprost:,,Gdy kogoś z Was syn poprosi o chleb,czy jest taki który poda mu kamień?albo gdy ktoś poprosi o rybę,czy poda mu węza?Jesli więc wy ,chodz żli jesteście ,umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom,o ileż Ojciec Wasz ,który jest w niebie ,da to ,co dobre ,tym,,którzy go proszą(Mt7,9-11)
Czy między owymi dobrymi rzeczami może zabraknąć zdrowia fizycznego?,,

To jest fragment z ksiązki ,,Przebudzenie charyzmatów.,,-która zachęca nas do zycia charyzmatami .Mamy nimi żyć ,posiadać je,i stosować w zyciu codziennym .Tylko trzeba je własciwie uzywać by przyniosły pożytek całemu Mistycznemu Ciału Chrystusa.Mogę tylko powiedzić do tego ,ze mam wiarę,doświadczam uzdrowienia Bożego,ale proszę dziś Boga ,o przymnozenie mi wiary ,bo odkryłam ,ze ją mam niewystarczającą ,chcę prosić o uzdrowienie mojego Janka z przykrej dla niego dolegliwości, gdzie lekarze nie pomogli.Spytałam się go ,czy chce, zeby Jezus go uzdrowił,odpowiedział że tak.BĘDĘ SIĘ NAD NIM MODLIĆ <

Jola - 2010-08-13, 9:14 am

Miałam spotkanie z Jagodą,na które nieraz ktoś się dołańcza.Czuję że to Bóg nas połąćzył w modlitwie.Te spotkania mają charakter modlitewny ,na którym Bóg wskazuje fragmenty W Biblii które mamy rozważyć.Na ostatnim dostałyśmy fragment Księgi Estery 2,17 i Fragment z Księgi Przysłów(27,7)-,,Kto syty-depcze po miodzie,głodnemu i gorycz jest słodka,, Jagoda rozłożyła ręce ,i mówi ze nie wie, co Bóg chce przez to ,do nas powiedzieć.Ale ja dobrze wiedziałam ,byłam w sobotę u spowiedzi i powiedziałąm, ze nie daje sobie rady z moim podzeraniem.Gdy wyjasniłam dziewczynom że ,nie jestem nieraz głodna ale sięgam często po jakieś słodycze ,itp....,okazało się ze i one mają z tym problem.Więc Bóg jak zwykle przemówił i to konkretnie, czym wprawiła nas w zachwyt ,nad Słowem Bozym .To samo było z wczesniej z grzechami języka ,jak po spowiedzi ,zastanawiałam się ,że co miesiąc ,nie wiele się zmienia w tym obszarze.Po modlitwie i oddaniu tego Bogu poczułam łaskę i w dziedzinie jedzenia tez.Co mnie zastanowiło w tym wszystkim,że Bóg chce pokazać Jagodzie ,czym jest sakrament pokuty i pojednania jest wspaniałą chrzescijanką ,ale jako protestantka nie korzysta z tego sakramentu.
Jola - 2010-08-19, 3:30 pm

Fragment ,,z Przebudzenia charyzmatów,,
,,W jaki sposób Jezus leczy nasze choroby?
Powiedzieliśmy że Jezus przybył,żeby leczyć wszelkie choroby:zranienia psychiczne,niedomagania fizyczne i cierpienia duchowe.Choroby duszy ,ciała i umysłu.
Choroby duchowe leczy poprzez sakramenty.
Choroby ciała i umysłu leczy trzema sposobami:
1.)poprzez lekarzy.
2)bezposrednio.
3)poprzez sakramenty,,

W zdrowieniu moim, Jezus posłuzył się tymi trzema sposobami .Najbardziej trudno mi było przyjąć prawdę ,ze w chrzescijaninie mogą być złe duchy,które mogą obejmować tylko część osoby ludzkiej.Ale sama doswiadczyłam w czasie modlitwy tej prawdy na sobie (ducha obzarstwa i lęku),nad Jankiem(ducha uporu i buntu) i nad innymi osobami.

To fragment z ksiązki potwierdzający moje doświadczenie.
,,Opętanie może być całkowite lub obejmować tylko część osoby ludzkiej........
Jest częściowe ,kiedy demon lub demony obejmują we władanie pewien zamknięty obszar ciała lub psychiki,pozostawiając wolnymi pozostałe częsci człowieka,Jest to przypadek rozpowszechniony i dotyka duzą częśc społeczenstwa ,a nawet osoby ,które na pierwszy rzut oka wydają się normalne.Dzieje sie tak i z tej przyczyny ,ze szatan potrafi swietnie się maskować i trudno go wykryć.Czasami nawet nikt go nie podejrzewa ,gdyż skrywa się doskonale pod wadami naszego charakteru,złymi skłonnościami,ambicjami ,lękami.Widzimy czasem efekty,ale nigdy nie pomyslimy,że pewne objawy chorobowe,pewne wady i grzechy mogą miec ,jako prawdziwą przyczynę,złego ducha zamieszkującego częśc naszego ciała.
Częściowe opanowanie człowieka przez szatana zdarza się nawet osobom pobożnym i świętym.Nawet w przypadku dobrych chrzescijan nie całe ciało może nalezec do Boga,ale jakaś część może pozostawać pod kontrolą diabła........
Dlaczego dziś nie mielibyśmy nasladować Jezusa ,który leczył,ale ale i uwalniał od złych duchów nie tylko całe osoby,ale wypędzał je z poszczególnych obszarów ciała:,,Raz wyrzucał złego ducha u tego ,który był niemy.A gdy zły duch wyszedł,niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione,,(Łk 11,14)

Jola - 2010-08-27, 6:34 pm

A ja jeszcze nie mogę uwierzyć ,ze mam jechać z Markiem na Kurs Jana.Gdy powiedziano mi, ze z dziecmi nie mozna to zrezygnowałam.Mielismy jechać na trzy dni ze znajomymi nad morze.Ale okazało się ze tam gdzie mieliśmy namiary, to domy juz były zajęte.W tym czasie natrętnie wracała do mnie mysl Kurs Jan ,Kurs Jan,......wczoraj zadzwoniłam tam,dano mi krótki czas na zdecydowanie czy jedziemy.Dziś miałam telefon ze dają mi godzinę czasu na decyzję .Marek nie dawał mi jednoznacznej decyzji,wykręcał się .Gdy już mineła godzina,mówie ,Maruś decyduj już konkretnie czy chcesz zebyśmy jechali ,czy nie.Padła odpowiedz ze tak,ale ja mam załatwić z dziecmi.Ale ja juz wszystko miałam obmyslone i nagrane.Dzieci zadowolone ze zostają z przyjaciółmi.Nie mogę uwierzyć,ale myslę jezeli tam dotrzemy ,to tego chciął Bóg. :lol:
Jola - 2010-08-30, 10:08 pm

Tak, tego chciał Bóg,zebysmy tam byli razem.Kurs Jan ,był o formowaniu uczniów Chrystusa.Pozbierałam tam sobie wszystko, to co działo się w moim zyciu przez te dziesięc lat,Jezus mój Mistrz ,ociosywał mnie,łamał i przygotowywał do służby,bym czyniła następnych uczniów.W czasie modlitwy wstawienniczej,usłyszałam słowa ze Pan wzmocił moje talenty,dopełnił mnie Swym Duchem Swiętym,...Z wielką radością poszłam szukać mojego Marka ,który mi obwiescił ze nie wybiera się ma modlitwę wstawienniczą,gdzie ustawiła się kolejka.Do naszej rozmowy włączył się młody człowiek,i zaczął zachęcać go do pójscia a mnie wygoniła do Kaplicy modlić się za niego.Nie wiem ile się modliłam,ale odczułam ze Pan wysłuchał moją modlitwę ,podziękowałm Mu i poszłam do sali gdzie odbywała się modlitwa wstawiennicza.Byłam akuratnie w momencie modlitwy nad Markiem i swiadkiem jego Spoczynku w Duchu Swiętym.Trzeba Wam było widzieć jego radość i jak się tym dzielił z innymi.A mnie radośc rozpierała.Wazmym dla mnie wydarzeniem i przezyciem było tez wylanie Krwi Chrystusa.Nie widziałam tego momentu wydarzenia,ale Księdza wycierającego podłogi,sciereczkami z ołtarza,gdzie złuzył ich trochę,bo było rozlane nie mało.Moja wyobraznia pobiegła,do sceny z filmu Pasja,gdzie kobiety wycierały Krew Jezusa z dziedzinca.Zaczełam płakać,skrucha i zal za grzechy przyszły do mnie.Tak ,podjełam tam swiadomą decyzję, ze oddaję swoją osobę cała ,by mogła słuzyć Bogu.
Jola - 2010-09-04, 8:49 am

Zycie wspólnotowe odkąd doswiadczyłam Boga jest dla mnie bardzo wazne.Bóg dał swego Ducha ,bym była w niej i działała.Tydzień temu i we wtorek spotkało mnie coś niezrozumiałego i niedopuszczalnego w mojej blizniaczej wspólocie w Polsce.Spotkałam sie z niegrzecznoscią,jakiej się nie spodziewałam,tylko dlatego ze pozwoliłam sie poprosić się coś dla siebieTo nie było nic waznego,wszyscy z sercem zgodzili się przełozyc spotkanie na inny termin,a od jednej osoby doznałam przykrosci,chodz ten termin tez jej pasował.Nawet tak bardzo się tym nie przejełam,odrzucenia tez juz się tak bardzo nie boję,pomyslałam ze pewnie nie zabardzo mnie lubi z jakiegos powodu.
Ale to zdarzenie ,dopiero dziś rano mnie dotkneło,poniewaz wywołał lawinę wspomnien z przed lat,dolegliwośc głowy i płacz który zaczyna to oczyszczać.Teraz piszę i płaczeZawsze miałam problem z proszeniem o cokolwiek ,nawet Boga.Głeboka relacja z moim Tatą Niebieskim przełamała to,ale do bliznich wiele mnie kosztowało to zawsze.Jak zostałam sama bez Marka i miałam pare groszy, to na wszelki wypadek kupowałam worek mąki u przyjaciół którzy mają piekarnie,na wypadek ich braku zebym mogła dolac wody i oliwy i zrobić nalesników z musem jabłowym ,którego miałam zawsze narobione całe pólki w spizarce.Ale Bóg i tak podsyłał mi jakichs aniołów ,którzy potrafili ,zajrzec mi do portfela ,lodówki i na siłę zrobić swoją anielską robotę.Ale wiem, ze to ja sama mam teraz nad tym pracować,chodz nowe zachowania ,zaczynają przysparzać mi kłopotów ,ale i tak chcę iść tą drogą,a nie bac się o cokolwiek prosić.Już nie chcę być krucha i słaba ,której mogą wszyscy wchodzić na głowę ,tak mi dopomóz Panie Boże Wszechmogący.! :oops: Już mi lepiej.

Jola - 2010-09-06, 12:05 am

Pisałam już o moich spotkaniach z Jagodą ,do nas dołączyło się jeszcze dwie osoby.Co tydzień czekam na to spotkanie,gdzie doswiadczamy obecności Boga,a takze rozkochujemy się w Pismie Świętym, gdzie poznajemy jak Potęzny jest Bóg.Na jednym ze spotkań ,jedna z nas dwukrotnie prosiła Pana, by pokazał jak mamy Go wielbić.Liczyła na fragment z Pisma Świętego,lecz odpowiedzi nie dostałysmy odrazu ,lecz dopiero po godzinie na mitingu alanon dotarło do mnie jak.Mamy dzielić się swiadectwem ,tego co Pan dokonał w nas , poprzez swoją łaskę.

Mogę tylko dziękować Panu za wszystko,za dobre i złe chwilę które tez były potrzebne.Za dzisiejszy dzień ,który pokazuje mi ,ze już nie jestem taka krucha . :lol:

Jola - 2010-09-09, 9:36 am

Dlaczego tyle osób ,także pobożnych i świętych ,nie jest charyzmatykami?
Wielu nie posiada charyzmatów,bo nie mają najmniejszego pojęcia o ich istnieniu,a czy mozna pragnąc czegoś ,o czym się nie wie?Są też tacy ,którzy nie mają charyzmatów bo ich nie chcą.Wolą chrzescijanstwo bardziej oparte na rozumie niz na charyzmatach nadprzyrodzonych.Inni jeszcze nie chcą niczego co zburzyło by ich spokój.Pragną przezyć swoje własne życie według własnego planu.Charyzmaty kiedy przychodzą,pobudzają ,odwracają porządek rzeczy wczesniej ustalony,tworzą zupełnie nowe sytułacje,a niektórzy boją sie tego.
Przebudzenie charyzmatów-Serafino Falwo
Nie bójmy sie charyzmatów,ja poruszam się wsród nich jeszcze z niedowiezaniem ,zaskoczeniem,radością nad działaniem Boga,a takze jak osoba raczkująca i wstępująca na nowy teren.
We wtorek na spotkaniu u mnie w domu nad Biblią,postanowiłysmy się modlić nad kazdym z osobna.Nad ,,znajomą ,,gdy modliłam sie językami ,zobaczyłam jasne swiatło ,a pózniej wielka radośc objeła moją osobę.Nad Jagoda natomiast dostałam słowo ,,Kościół Katolici,,próbowałam to odrzucić prosząc Boga, by dał coś innego dla niej ,albo powiedział jej to wprost,ale to było jak zdarta płyta w koncu wydukałam jej ,co usłyszałam.Ona to odczytała ze ma słuzyc wsród katolików,ale ja myslę ze Bóg ja pociągnie do Katolicyzmu ,gdy o niej piszę to serce moje się raduje.To jest cudowny człowiek ,za którego dziękuje Bogu, ze postawił mnie na jej drodze.Natomiast mnie w czasie tego spotkania Bóg uleczył kark,gdy mi to powiedział Jagoda ,zaskoczyło mnie to ,bo ja narzekałam na głowę ,gdy dopadały mnie natrętne mysli.Ale fakt był taki ze masaz karku rozganiał to.Na następny dzien po tym spotkaniu,nawiedziły mnie mysli których nie były dla mnie dobre,ale nie wywołały już dolegliwości głowy.Natomiast zadzwoniła Jagoda ,mówiąc ze nie uprzedziła nas, zebyśmy spodziewały sie ataku szatana ,który lubi zaatakować po tym jak mocniej zadziała w naszym zyciu Bóg.
,,Modlitwa ,,Drogi Ojcze w imieniu Syna Twojego Jezusa Chrystusa przez potęgę Twojego Ducha Świętego chroń mnie przed atakiem szatana w jakiejkolwiek formie on mnie będzie chciał zaatakować,,
To przywróciło radość i pokój serca.

Jola - 2010-09-13, 1:06 pm

Czyz ci nie powiedziałem:Bądz męzny i mocny?Nie bój się i nie lekaj,poniewaz z Tobą jest Pan,Bóg Twój,wszędzie gdzie pójdziesz,,Księga Jezuego1,9.
To słowo które przeczytałam ,rozsmieszyło mnie i uspokoiło .Pan będzie troszczył się o moje dzieci ,bo są mojei ja Mu je zawierzam.Jadę ze spokojemdo Polski,jezeli Bóg będzie tego chciał.
Wczoraj rozmawiałam z siostrą ze wspólnoty nad którą była modlitwa wstawiennicza,na której prosiła o uleczenie ze zranień i Jezus ją uzdrowił.Dlaczego o tym piszę ,bo podzieliłysmy się tym ze sobą ,ze to co dzieje się w naszym zyciu i nawet gdy płaczemy, to jest to bez bólu duszy.Nie wiem czy tak mozna to okreslić.Wspomnienia już nie bolą i chwała Panu.

Jola - 2010-09-23, 9:36 am

Będąc w Polsce wyjaśniło sie mi, dlaczego Bóg chciał zebym była we wrzesniu a nie w sierpniu.Zaskoczona moimi sprawami w urzedach, które spadły mi jak lawina niespodziwanie, odczułam prowadzenie Boze, które pomogło mi załatwić pozytywnie stawiając zyczliwych ludzi.
Chcę się podzielić jedną sprawa z pobytu w Polsce ,która mnie zaskoczyła i dała duzo do myslenia.Pisałam już o spotkaniach z Jagodą ,moją młodą przyjaciółką (która mówi ze to jest jej wspólnota),a także ze ,,znajomą ,,która do nas dołączyła.Czasami na tych spotkaniach ,odzywa się potrzeba modlitwy wstawienniczej,gdzie modlimy się nad sobą.Jadąc do Polski moja młoda przyjaciółka,prosiła mnie bym pomodliła sie nad jej tatą,przemilczałam to ,ale pomyslałam ze sama nie podejmę się (Boze przymnóz mi wiary)I tak będąc na spotkaniu kręgowym wspólnoty małzenstw u jej siostry katechetki, zostałam zabrana w trakcie spotkania przez jej rodziców.Widziałam radość jej rodzićów ,że córka tak pogłębiła relację z Bogiem,którzy wczesniej sie zamartwiali o nią.Czas upływał a ja wyczuwałam, ze oni czekają na modlitwe.gdy doszła siostra po spotkaniu wspólnoty do nas ,zaproponowałam modlitwę.Siedzieliśmy wszyscy wokół stołu ,modlać sie spontanicznie,gdy nagle odczułam ze mam wstać i połozyc ręce na tacie przyjaciółki.Modląc się tak, widziałam oczami duszy swiatło nad nim wnikające w niego,dołączyła do mnie jego córka która tez zaczeła się modlić językami.Zastanowiło mnie to pózniej,ze Bóg chce zebyśmy modlili się w ten sposób i pokazał siostrze mojej przyjaciółki ,zeby w swojej wspólnocie wprowadzała ten sposób modlitwy przy krórej dzieją się przerózne rzeczy.

Jola - 2010-09-25, 10:39 am

Od dwóch dni zaprząta mi głowę trudna sprawa.Będąc w Polsce u mojego brata ,który jest mojemu sercu bardzo drogi,przez całe zycie był dla mnie ostoją i przyjacielem,usłyszałam zeby nie mówić za bardzo o Bogu(dwoje mojego rodzenstwa pozostałaego, nie za bardzo dobrze reaguje na te tematy),a zblizał się czas wesela jego wspaniałej córki.Chyba od siedmiu lat jest w Ruchu Swiatło Zycie ,ma piątkę wspaniałych dzieci ,dobrze mu się powodzi.Po prostu Bóg mu i jego rodzinie bardzo Błogosławi.Jego rodzina mogła by być modelowa ,gdzie gosci miłość, szacunek dla drugiego człowieka ,.........
Wychodząc od niego ,po usłyszeniu tych słów,zaskoczona i jakby zbita wewnętrznie, udałam się do księgarni katoliciej gdzie wziełam do ręki ksiązke, w której było o prowadzeniu duchowym.W rozdziale o apostolstwie ,pisało wprost ze to jest naszym obowiązkiem głosić dobrą nowinę.
Nie miałam okazji porozmawiac z nim na ten temat,mój pobyt był za krótki ,a wiele osób prosiło mnie o spotkanie.
Dlaczego o tym piszę?Bardzo dotknął mnie sen dwa dni temu,gdzie widziałam ciało mojego brata jak już nie zył,nie będę się rozpisywać o tym ale wstrząsnął mną,tym bardziej ze pare miesięcy tez miałam podobny.A na chrzcinach jego najmłodszego synka ,popłakałam sie przeczuwając jakies niebezpieczeństwo dla jego osoby.Popłakałam sobie tez ze wzruszenia, patrząc na tą piękną rodzinę,Dwoje najstarszych dzieci ,podawało brata do chrztu,Młodza siostrzyczka tuliła się do mamy ,a jeszcze jeden syn to wszystko kręcił.W trakcie Mszy uzdolniona bratanica ,zaspiewała i zagrała piękną piesn.Chodz było więcej chrztów,duzo osób kierowało wzrok na tą rodzine ,która w tej miejscowości była znana i szanowana.
Spytałam się Boga co mi chce powiedzieć przez tan sen,i wczoraj w trakcie modlitwy z Jagodą dostałyśmy światło.
Mt.10,32. DO KAZDEGO WIĘC,KTÓRY SIĘ PRZYZNA DO MNIE PRZED LUDZMI,PRZYZNAM SIĘ I JA PRZED OJCEM,KTÓRY JEST W NIEBIE,lECZ KTO SIĘ MNIE ZAPRZE PRZED LUDZMI ,TEGO ZAPRĘ SIĘ I JA PRZED MOIM OJCEM,KTÓRY JEST W NIEBIE.
Trudna to jest mowa,to Boga mamy się bać.

Jola - 2010-10-04, 3:18 pm

Już odpoczełam po warsztacie ,,w pętli krzywd i win,,poszłam na niego w oczekiwaniu, ze coś odkryję u siebie.W pierwszy dzień w temacie krzywdy,nie znalazłam nić poza niewielką urazą do kogoś,gdzie w czasie wizualizacji rozstałam sie z tym .Ale w czasie drugiego dnia,już gdy rozstawaliśmy się po tak wspaniale przezytym czasie ,gdzie czuło się jedność i przyjażn,Ania terapeutka powiedziała coś w tym rodzaju,, zebysmy sie pościskali na pozegnanie,,Ogarneło mnie jakby przestrach, ze mam do wszystkich iść z którymi nawet nie zamieniłam słowa.Tak mocno mnie to dotkneło,ze wycofałam się do wyjscia,do samochodu przyjaciół(niepamiętam zebym miała kiedys tak mocno zareagować).Dziś od rana ,uswiadamiam sobie,jak potrzebowała mała dziewczynka Jola przytulenia ,pogłaskania, a takze zona nie dostała tego w taki sposób czysty.Popłakałam sobie trochę i byłam wdzięczna Bogu ,ze mi to tak wyraznie pokazał..Moje serce wyrywa się z miłością do ludzi,ale nie gesty, jest blokada i to myslę w dwie strony.Dziś już modliłam sie w tej intencji by Bóg to uzdrowił,a jutro poproszę o modlitwę wstawienniczą.Czy Bóg nie jest dobry? Powiedziałam o tym mojemu Markowi co doświadczyłam ,podszedł do mnie i przytulił mnie. :lol: ot tak.Dziś przeproszę tez szczególnie moją córkę Izę, ze nie umiałam jej też tego dać.Maluchy same sobie biorą ,i ja już umie im dać to z nawiązką. :lol:
Jola - 2010-10-08, 10:20 am

Rozdarta jestem między pracą nad sobą:widzę że psychologia pomaga mi siebie odkrywać ,jest tez sprawa szkolenia się głębszego w sztuce masażu,dochodzi też pragnienie pogłębiania wiedzy w charyzmatach.A ja jestem jedna i mam czas niepoukładany.We wtorek na spotkaniu naszej grupki kobiet ,doszły do nas dwie.Tak więc wszóstkę wielbiłyśmy Boga ,wsłuchując się to co do nas chce powiedzieć przez swoje Słowo.Jak bliskie memu sercu jest to spotkanie,gdzie wzrasta moja miłośc do Niego.Po dwóch godzinach,zostałysmy w czwórkę i zaczełyśmy modlitwę wstawienniczą.Modląc się nad dwoma osobami ,nie miałam zadnej wiadomości .Przyszedł czas na Jagodę,która poprosiła zebym wyrzuciła ducha lęku z nij w imię Jezusa.Przyszła do mnie niewiara,przeciez ja nie mam daru rozeznania pomyslałam,w trakcie modlitwy tez zadnego swiatła ,ani słowanad nią nie dostałam.Ale zaczełam w pewnym momencie mówic formułkę bez przekonania,trudno mi opisać uczucie jakie mną owładneło gdy nagle zrobiło mi sie dziwnie zimno (chodz nie było zimno w pokoju,gdzie było sześć osób a okno było zamknięte)lekko zaczełam się trząść ,czułam ze jakby coś było między mną a Jagodą,przerwałam na chwilę modlitwę słowną,prosząc Boga by zabrał lęk i z powrotem zaczełam się modlić o spętanie bo czułam to coś.
Co skłoniło mnie do napisania tego ,dzisiejszy fragment Pisma Swiętego jaki dostałam namodlitwie osobistej,,Sąd Ducha Swiętego,,Jan 15,5-15
We mnie jednak ,jest nadal pełno niewiary ,Duch Swięty pokazał mi to .Moze moje swiadectwo przyda się komuś gdy będzie pragnął kroczyć tą drogą.

Jola - 2010-10-10, 8:24 am

Jeśli Pan domu nie zbuduje,trudno się trudza ci którzy go wznoszą.
Jesli Pan miasta nie ustrzeze,straznik czuwa daremnie.
Daremnym jest dla was wstawać przed świtem,
wysiadywac do pózna-
dla was ,którzy jecie chleb zapracowany ciężko:
tylko daje On i we snie tym,których miłuje.
Psalm(127,1,...)

Ten psalm chodzi za mną ,i chcę go przedstawić męzowi na dialogu małżenskim.
To ja tak stawałam przed świtem i pracowałam do pózna i to było daremne.
Teraz zaczynam dotykać problemu ,jaki dotyka naszą rodzinę i to dość cyklicznie,kłopoty finansowe co jakiś czas i moja próba dobrego gospodarowania z tego co zostało.Bóg jest Wielki ,dał mi ufność ,zabrał lęk i próbuje pokazać za co mamy się wziąść.
Kazde nasze przyzwyczajenie,kazde doświadczenie spotykające nas w życiu,kazdy wzorzec,jaki powtarzamy,jest odpowiedzią na NASZA WEWNĘTRZNĄ POTRZEBE..Potrzeba ta odpowiada naszemu przekonaniu.Gdyby nie było potrzeby,nie mielibyśmy takich zdarzeń,nie robilibysmy tego ,co robimy,nie bylibyśmy tacy ,jacy jesteśmy.Jest w nas coś ,co powoduje,ze jestesmy biedni,grubi,,jesteśmy poniewierani,........,,Możesz uzdrowić swoje zycie,,Louse L.Hay
Dobra ,ale jak się do tego wziąśc i to do tego z moim Markiem?
Liczę ze jak zwyklę ,Bóg tym pokieruje.
Wczoraj stałam z moją Olą w korytarzu szkoły polskiej ,gdy podeszła do nas znajoma nam osoba i pogłaskała Olę a w moja mała wewnętrzna Jola też tego zapragneła :lol: Chyba już Bóg blokada upadła :lol:

Jola - 2010-10-14, 9:28 am

Mój Marek nie ma dalej stałej pracy,ale dziwne, bo to są dla mnie piękne chwile, kiedy widzę mocniej szczególną opieke Bożą , jest ona mocniej widoczna.Zbliza się rocznica smierci mojego taty i mojej tesciowej,więc rozdzieliłam wczoraj swoje finanse na pól i jedną częsc dałam na Msze w ich intencji.Wieczorem wczorajszego dnia, poproszono mnie o masaż, gdzie dodatkowo dostałam taką sumę co dałam na Msze,a na dodatek dostałam koszulkę sportową piłkarską z barwami Polski i orłem .Dlaczego tak mnie wzruszył ten wczorajszy prezent?Poniewaz ze smutkiem myslałam, ze nie mam w co ubrac Jasia na dzień Polski do szkoły.Wróciłam do domu o północy ,więc wyobrazcie sobie radośc malca i jego mamy,gdy przyszedł na sniadanie i dowiedział się o prezencie .szczęsliwy poszedł do szkoły w piłkarskiej koszulce w barwach Polski,tym bardziej ze cały tamten rok w brzuchu dziurę wiercił, zeby go zapisać na piłkę nozną i zaczął chodzić.Ze wzruszenia chce mi się płakąc a wiem ze mam się bać Boga ale ja nie mam tej łaski leku przed nim ,dla mnie On jest cudownym tatusiem ,boję się tylko teraż ,grzechu cięzkiego który chmurą zakrył by mi radośc bycia przy moim Ojcu.
Jola - 2010-10-15, 8:26 am

Dostałam od moich przyjaciół ściągę ,którą trochę zmodyfikuję do potrzeb mojej rodziny zeby łatwiej nam było być wytrwałym i konsekwentnym w poprawianiu naszej rodziny.Z Markiem nieraz sobie wiele obiecujemy ,a gdzieś się nam to w codzienności rozmywa.Wywiesić to chcę, w widocznym miejscu w liwingu,zeby nam to przypominało o naszej mozolnej ,ale wartościowej pracy . :lol:



W naszym domu chcemy czuć się dobrze, i żeby on czuł się dobrze z nami musi mieć wieżyczki i otwory strzelnicze. Postanawiamy więc, pracować, cieszyć się wspólnie i traktować się nawzajem z szacunkiem, przyjaźnią i dowcipem tylko nam zrozumianym .

A więc (od czego się zdania nie zaczyna):
Czysty – sprzątamy po sobie , jemy przy stole, odnosimy naczynia po jedzeniu do zmywarki, dbamy o czystość w domu według ustalonego planu. Nosimy kapcie.
Cichy – nie biegamy po domu, nie krzyczymy, nie bijemy się ,słuchamy gdy ktoś mówi .
Przyjazny - szanujemy się wzajemnie, szanujemy naszą pracę i pracę innych. Używamy słów: PROSZĘ , DZIĘKUJĘ , PRZEPRASZAM.
Sumienny –odrabiamy zadania domowe, pomagamy sobie w lekcjach, wykonujemy wszystkie postanowienia „chętnie” , czytamy nasze lektury 1 godzinę dziennie, nie spóźniamy się i szanujemy czas innych.
Niedziela jest dniem wolnym od zajęć.
Za niewywiązywanie się z obowiązków grożą kary straszliwe jak : dotkliwe łaskotanie bez prawa obrony ; napisanie opowiadania na wyznaczony temat.
Mamy prawo do : czasu wolnego, rozwijania naszych zainteresowań, do uprawiania sportu .
Raz w miesiącu( 25) siadamy wszyscy razem i modyfikujemy nasz plan według aktualnych potrzeb, Ustalamy nagrody za pracę i postawę.
Konstytucja wchodzi w życie 1 pażdziernika 2010r

Jola - 2010-10-18, 11:58 am

Jestem bardzo mocno wzruszona,jak zwykle gdy odczuję gdy Bóg działa mocno w moim zyciu.Niedawno wróciłam z koscioła z Mszy sw.Trzymałam i czytałam oremusa ,przed Mszą zeby lepiej przezyć czytania.Jakie było moje zdziwienie gdy lektorka zaczeła czytać inne czytanie niż jest w Oremusie .Gdy przyszło na czytanie Ewangeli, tez nie pokrywała się z tym co mam w Oremusie.To kazanie było potrzebne mojemu Markowi, jakie Ksiądz powiedział o przestrzeni Bozej jak Bóg się o nas w niej troszczy.Jaka była moja radość, gdy na znak pokoju odwróciłam się i zauwazyłam mojego Marka który sie nie wybierał na Msze.Już wczoraj jego portfel był pusty jak mniemał,a dziś rano się zerwał i mówi ze trzeba kupić mleko i chleb dzieciom bo nie ma.Od niechcenia zajrzał jeszcze do portfela i wykrzyknął ,Jola jest w nim 10 funtów ,widziałam jego zaskoczenie ,wywalił całą zawartośc i znalazł jeszcze 20 funtów.Jak wazna jest nasza ufność ,nasze dwa zaprzyjaznione małzenstwa ,są obecnie w podobnej sytułacji.
Jola - 2010-10-23, 7:48 am

Dziś na jawie miałam sen,ze mój Marek jest silnym męzczyzną walczącym o swoją rodzinę,a za moment miałam obraz jego siedzącego przed telewizorem.Kocham go ,i wiem że Bóg już tak dużo dla nas zrobił,że to będzie następny krok ,tylko nie wiem jak to się odbędzie.i kiedy.
Jola - 2010-10-25, 8:39 am

Chciałam się podzielić refleksjami, jakie mnie dotknęły w szkole.Bóg posługując się psychologią ,pokazuje mi coraz pełniejszy obraz mnie , Marka i naszej rodziny, oraz co się wydarzyło w naszym małzenstwie przez nasze dysfunkcyjne dziecinstwo.W czasie medytacji w ,,Szkole pomagania,,gdy psycholog spytała sie ,czy praca jest dla nas najwazniejsza,od razu sobie mocno zaprzeczyłam ,chodz przeciez byłam pracocholikiem.a wykrzyknełam w duchu że Bóg,potem następnym pytaniem zagadneła, jak wazny jest dla nas związek ,tu tez bez wachania odpowiedziałam sobie ze jest dla mnie bardzo wazny.Przy pytaniu jak wazna jestem dla siebie ja sama wypadło to blado.Następne pytania jakby mi się rozmyły ,zostałam soncentrowana mocniej na tym co odczułam na tych poprzednich.Pózniej, gdy dotarsliśmy do okreslywania osobowości ludzi ,mocno wybiła sie moja osobowośc,, wierna zona,,oddana ,wierna,......,trudno znosi porzucenie ,roztanie.Z tym poszłam do domu,zrobiłam wielkie odkrycie , ze moje cechy osobowości,,wiernej żony,, przezuciłam na Boga,a On osłonił mnie ,kiedy zle się zaczeło dziać w naszym małzenstwie.Zdałam sobie sprawę ,ze gdyby nie On mój swiat by sie bardzo mocno zawalił(pamiętam momenty kiedy mój mąz wyjezdzał na tydzien lub dwa za granicę ,jak trudne to były dla mnie momenty rozłąki ,często brałam jego rzeczy i przytulałam do policzka chcąc go poczuć chodz w ten sposób)ile w tym tez było chorej miłości,dziękuje Bogu że On mi to wszystko odsłania i stawia wspaniałych ludzi na drodze,ksiązki ,sytułacje i Wiele Swiatła :grin:
Jola - 2010-10-28, 4:33 pm

Uwolnienie
Oczyśćmy naszą pamięć z przeszłości.Uwolnijmy się od emocjonalnego stosunku do niej.Pozwólmy,by wspomnienia były tylko wspomnieniami.
Jeśli myślicie o ubraniu,jakie nosiliście w trzeciej klasie szkoły podstawowej,to zazwyczaj jest to wspomnienie pozbawione emocji.To tylko zwykłe wspomnienie.,,Możesz uzdrowić swoje życie,,Lousie L.Hay

Parę dni temu, czytałam ten fragment książki, myśląc ze jestem uwolniona od wspomnień.Otóż nie,w niedzielę podjęłam decyzję pod natchnieniem Ducha Świętego ze idę na terapię,pomyślałam tylko, skąd wezmę środki ale wieczorem i o to Bóg się zatroszczył.Tak więc we wtorek, będąc w miękkim fotelu przed terapeutą ,wylewałam morze łez ,wspominając moje życie ,mało, gdy wyszłam na ulicę ,znowu dałam im upust.Miałam ochotę iść usiąść na trawie i płakać,lecz wstrzymałam je bo na przystanku było trochę ludzi.Powiem tylko że chciałam tego płaczu i mam nawet niedosyt,był jakby uwalniający a nie bolesny.Co ja jeszcze odkryję w sobie? :lol:

Jola - 2010-10-29, 9:07 am

Szukałam wczoraj w szufladzie i natknełam się na notatki z warsztatów jakie odbyłam we wrzesniu.
Aby ból przestał być bólem,a stał sie doświadczeniem.
-Jeżeli nie zrozumiemy swej przeszłości (historii)to jesteśmy skazani na powtarzanie błędów.
-Jezżeli nie przeżyjemy żalu po stracie,to będziemy ten żal w sobie nosić.
-zwykle to,co nas zraniło,jest przed nami zasłonięte.
-zeby nie zwriować-trzeba się odciąc od bólu.
-Nie jesteśmy w stanie się spełnić mając fałszywe informacje na swój temat.

Dziś nad ranem wspominałam moją przeszłość,tak jakoś dziwnie się poczułam ,jakbym patrzyła na kogoś innego. :lol:

Jola - 2010-11-02, 2:46 pm

Encyklika o Bożym Miłosierdziu
Ojciec Święty Jan Paweł II.napisał najpiekniejszą encyklikę,jaka kiedykolwiek była.Dives in misericordia.Na jej podstawie mogę powiedzieć,że modlitwa wstawiennicza jest odpowiedzią Bogu Ojcu,,bogatemu w miłosierdzie,,Obok sakramentu pojednania jest to największe dobro odnowy dla człowieka.(ja od siebie bym dodała jeszcze Eucharystię)
Gdy jestem na spotkaniach modlitewnych ,często biję na alarm:pięknie jest,że się spotykamy,modlimy,śpiewamy,kochamy,nawet urządzamy wzruszające naborzeństwa-to ma nas zblizyć do Pana Boga i ma nas prowadzić do modlenia się za innych ludzi.Nie zapominajmy,ze otrzymaliśmy dary.One nie moga pozostać nieuzyteczne.Musimy ich uzywać dla drugiego człowieka.One nie są naszą prywatną własnością ale instrumentami apostolastwa.Uzdrawianie ludzi,jednanie ich z Bogiem,to jest to ,co powinniśmy czynić.To jest Odnowa w Kościele.

,,Modlitwa wstawiennicza,,-Maria Jurczyńska

Jola - 2010-11-03, 10:46 pm

Gdy usłyszałam od Ksiedza zdanie,,nie wiem na ile umiesz zawierzyć Bogu ?,,zaskoczyło mnie ono,bo tak naprawdę do końca, ja sama nie umiałam sobie odpowiedziec na to pytanie.Wczoraj od przyjaciółki ,dostałyśmy modlitwę, którą dzis dopiero przeczytałam:
,,Kiedy widzisz że sprawy sie komplikują,powiedz z zamkniętymi oczami duszy:JEZU ,TY SIE TYM ZAJMIJ!
Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach.
Postepujcie tak wszyscy,a zobaczycie wielkie,nieustanne i ciche cuda.
to wam poprzysięgam na moją miłość!

Jezus mówi do duszy:Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie?
Zostawcie Mnie troskę o wasze sprawy,a wszystko się uspokoi.Zaprawdę mówię wam,że każdy akt prawdziwego i głębokiego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przeż was efekt i rozwiązuje trudne sytułacje.
ZAWIERZENIE MNIE NIE OZNACZA ZADRĘCZANIA SIĘ,WZBURZENIA SIĘ,ROZPACZANIA,A PÓZNIEJ KIEROWANIA DO MNIE MODLITWY PEŁNEJ NIEPOKOJU,BYM NADĄZAŁ ZA WAMI :ZAWIERZENIE TO JEST ZAMIANA NIEPOKOJU NA MODLITWĘ.ZAWIERZENIE OZNACZA SPOKOJNE ZAMKNIĘCIE OCZU DUSZY ,ODWRÓCENIE MYSLI OD UDREKI I ODDANIE SIĘ MNIE TAK,BYM JEDYNIE JA DZIAŁAŁ,MÓWIĄC MI : tY SIE TYM ZAJMIJ.
Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się,zamęt,wola rozmyslania o konsekwencjach zdarzenia.........
Nie mozecie spać,wszystko chcecie oceniać,wszystkiego dociec,o wszystkim mysleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo gorzej-ufacie tylko interwencji człowieka.
To własnie stoi na przeszkodzie Moim słowom i Memu przybyciu.
Och!Jakże pragne tego waszego zawierzenia,by móc wam wyswiadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.
Szatan własnie do tego zmierza:aby was podburzyć,by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań.Przeto ufajcie tylko Mnie,oprzyjcie się na Mnie,zawierzcie Mnie we wszystkim.
CZYNIĘ CUDA PROPORCJONALNIE DO WASZEGO ZAWIERZENIA MNIE,A NIE PROPORCJONALNIE DO WASZYCH TROSK.

Z pism sługi Bożegks,Dolindo Ruotolo,-Pozostawił on akt oddania Jezusowi,a własciwie zapis słów przez niego wypwiedzianych-podobnie jak zapisywała je s.Faustyna.

Jola - 2010-11-06, 1:00 pm

Na jednym z mitingów alanon,podjęto rozmowę na temat zdrowienia rodziny,pierwsza z wypowiedzi dała do zrozumienia ze to dwoje musi chcieć wtedy jest efekt.Ja mówię stanowczo ,że nie .Rozmawiałam z jednym z terapełtów ,który przyjechał do Londynu i przedstawiłam mu moją sytułację .On powiedział mi ,że gdy mój mąz nie chce ze sobą nic robić,to nasze zdrowienie będzie postępować do przodu, lecz będzie to trwać trochę dłuzej.(mamy czas,z Pogodą Ducha)Tak naprawdę to zawierzyłam Jezusowi i mówię ;,,Ty się tym zajmij,, :lol:
Są wzloty i upadki w naszym zdrowieniu.Mój Marek zapomina się czasami i uzywa zwrotów ,,Stawiam granice,,,,brać odpowiedzialnośc,,dysfunkcyjny.
Ostatnio powiedziałam mu ,zeby mówił afirmację ,,Jestem silny ,,................Nie wziął sobie tego poważnie,powiedział ze jak będę mówił ze jestem,, krową ,,-to czy dam mleko?Ale chodz posmielismy się.
Nie za bardzo tez znosi, gdy mówi się o zdrowieniu,więc mówię mu ,że ja chcę zeby on był święty i to już jest w porządku. :lol:

Jola - 2010-11-10, 9:37 am

Napisałam ze szczęsliwa wróciłam z mitingu i że Bóg tam działa.W naibliższy wekend jest Kurs Filipa ,jak się okazało ,będzie nas tam trochę alanonek.Ja jadę jako osoba towarzysząca,ale jak już pisałam na początku tego cyklu zdrowienia i sponsoringu, ze jak byłam na Filipie, to też jechałam dla męza i córki ,a tu niespodzinka ,Bóg uleczył mnie że zranien i dostałam dar języków.Co teraz mnie spotka na nim ?
Ale nie ma tak łatwo,nie ma co liczyć tylko na cuda,Bóg daje mnie też trudne zadania ,nie mogę tylko liczyć na Boga ,ale muszę z nim współpracować.Mam teraz koło siebie trudną relację,chciałam zmienić po prostu osobę, zeby problem przestał istnieć, ale to ja mam się zmienić i pokochać w pełni siebie,a co za tym idzie blizniego .Dziękuję też Bogu ,że mi tą osobę postawił ,ale chwilami wolałam zeby znikeła z moich oczu,ale w ten sposób problem mój nie zginie,bo trudno wybierac sobie tylko osoby w otoczeniu które mi pasują.Wiem że mam problem ,i muszę się z tym zmieżyć.
Drugą sprawą jest ,ze nie umiałam się złościć ,wykazywac swojego buntu,wszystko łagodziłam ,okazało się ze miałam zagrzebane uczucia i musze się z nimi spotkac.Wczoraj po wizycie u terapełty,gdy to omawiałam ,wyszłam i pomyslałam czy to się uda odgrzebać,jak to będzie wyglądało.Oddałam to Bogu.Nie musiałam długo czekać,wiczorem gdy połozyłam się na chwilę przy Jasiu, bo chciał się przytulić ,przyszły mi mysli zwiazane z trudną relacją dla mnie i moją bezradnością wobec niej.Poczułam dziwne uczucie wewnątrz siebie i coś jakby było w mojej klatce i ugniatało.To było coś nowego i nieznanego ,albo nie pamiętanego.Pomyslałam ze to musi być chya żłość,przychodziła powoli niechęć do tej osoby,a potem zachciało mi sie walić pięsciami w łózko .I tak zrobiłam ,płacząc.To było dla mnie nowe.O dziwo ,przyszedł spokój,ufnośc,lekkość,przeszła niechęć do tej osoby, a zarazem wdzięczność, że wiem ze mam nad tym pracować ,bo to jest mój problem.Co zauwazyłam u siebie, to szybszy oddech i lepsze oddychanie.Myslę ze może moje problemy z głową ,niedotlenieniem były tez związane z tłumieniem uczuć.

Jola - 2010-11-12, 10:46 am

Chciałabym polecić wam książkę pt,,Uzdrowienie więzi rodzinnych,,jestem dopiero na początku ,a już mnie zaskoczył autor Dr.Keneth Mcall.Czytałam parę lat temu o nim artykuł w gazecie ,,Miłujcie się,,i bardzo mnie zaciekawił.Były chirurg chrześcijański ,w Chinach styka się że światem duchów:czyli był świadkiem ich wyrzucania przez miejscowych chrześcijan.Wtedy jak o sobie pisał był sceptyczny.Zlekceważył wszystko,było to dla niego niezrozumiałe,jednocześnie był pewien,ze tego rodzaju praktyki nie mogły by mieć miejsca w cywilizowanym społeczeństwie .Jednak po powrocie do Angli ,zdał sobie sprawę,ze umysłowo chorzy , ,,opętani przez diabła,,ludzie są wszędzie i że chciał im pomóc,nie wiedząc jeszcze jak.Zadał sobie pytanie.Czy to możliwe,żeby egzorcyzmy ,które przywróciły zmysły chinskiemu szaleńcowi,mogły zadziałać również na innych?.Wciąż stawał twarzą w twarz z oczywistym ,często katastrofalnym wpływem UMYSŁU I DUCHA NA CIAŁO.I tym sposobem wrócił na uniwersytet i zrobił specjalizację z psychiatrii i mieszkał w szpitalach dla umysłowo chorych ,ucząc się wszystkiego,........dalej odsyłam do lektury.

Wiele chorób nie da się wyleczyć metodami zewnętrznymi i trzeba sięgnąć do wnętrza człowieka,aby znależć sposób leczenia..Nie należy lekceważyć żadnych środków,,dzięki którym można osiągnąć pełne uleczenie.Nigdy nie myślałam, że będę chciała korzystać z pomocy psychologa i będzie mi ona potrzebna.W Polsce znajomi powiedzą, ze Jolka w Londynie zgłupiała,znają mnie z tej strony ze zawsze byłam spokojna ,opanowana ,rozsądna,....czyli człowiek zdrowy.A jednak ,psychologia chce nam pomóc lepiej żyć i poukładać co jest nie tak.Cieszę się, że moja jedna z córek poszła moim śladem,myślę ze następni podążą za nami. :lol:

Jola - 2010-11-12, 3:01 pm

Napisałam ,że nie należy lekceważyć żadnych środków,dzięki którym można osiągnąć pełne uleczenie (,w poprzednim poście).Ale przyszła refleksja,bo u mnie to znaczy z Jezusem i tak jak On mnie prowadzi .Gdy się nawróciłam ,nie wiedziałam że Bóg mnie uzdrawia,ważny był tylko On.Bóg dopuszcza bankructwa ,choroby ,nieszczęścia,byśmy znależli Jego i to jest najważniejsze. Dlaczego tak piszę ,bo jestem własnie świeżo po lekturze ,,Możesz uzdrowić swoje życie,,Loise L.hay.Czytając ta książkę ,analizowałam sobie co Bóg już we mnie zrobił.I tak ,ze mam stać przed lustrem i mówić ze jestem piękna,gdy to odczułam po tym jak Bóg dał mi ,,Pieśń nad pieśniami,,Wyprostowałam się i odczułam się wybraną oblubiennicą Pana.Od tego czasu nie mam już z tym problemów.Ważne jest ;byśmy mieli dobre myśli,czuli się kochani,wartościowi,piękni,ale gdy to wszystko osiągniemy sami, to nie będzie nam już może potrzeba Boga ,a cóż po zdrowiu bez Niego,jak bez Niego to z kim? :twisted:
Jola - 2010-11-15, 1:07 pm

Pisałam wcześniej o mojej trudnej relacji,ale ona była taka z mojej przyczyny,nie umiałam mówić nie (brak granic),sama byłam zawsze samowystarczalna(Zosia samosia),więc denerwować mnie zaczęło, jak weszłam na ścieżkę zdrowienia, zachowanie osoby która była moim przeciwieństwem i bez przerwy coś chciała,przychodziła w nieodpowiednim dla mnie czasie,a nawet gdy był on odpowiedni, to we mnie rodziło się złe uczucie.Wiem że mam Bogu dziękować ,On stawia ludzi, by nam uzmysłowić, że to my mamy z czymś problem .Ten tydzień co był ,był czasem prawdy o mnie samej.Zaczął się w pierwszy piątek ,przed spowiedzią że już zapłakałam nad sobą ,prosząc Boga by postawił mnie w prawdzie.U Pani psycholog ,też coś się pootwierało(nie powiem kto jest moim psychologiem ,bo już i tak ma dużo ludzi do siebie,po prostu jest dobra),a kulminacyjny moment był na Kursie Filip.Tam do krzyża przybiłam swój grzech samowystarczalności,braku miłości do samej siebie (co pomogła mi odkryć terapia),a co za tym idzie i bliżniego,a tym samo Boga nie w pełni kochałam.Oj popłakałam sobie nad sobą.W następny dzień, gdy modlono się nade mną o dolanie Ducha Świętego,oddałam intencję o Większą Miłość do mnie samej ,bliżniego i Boga.W trakcie modlitwy ,popłynęły łzy oczyszczenie,a ja spoczęłam w Duchu Św.Nie musiałam długo czekać na owoce,dziś rano tą moją,, relację,,, przytuliłam do serca i odczułam jaką miłość do niej, Bóg wlał mi do serca.Ona potrzebuje zdrowienia ,ale to widocznie nie jest jej czas,a co mogę jej dać, tylko miłość i moje zdrowe zachowanie.
To tak jakby ten etap Bóg zakończył,została mi tylko praca nad zmianą wzorca zachowania.
Ale nie, Bóg nie da spokoju,zaraz po wyjściu mojej młodej przyjaciółki dostałam telefon że moja synowa ma guza ,dziś poszła na biopsję .Mówię Panu Bogu zajmij się tym ,ale nie umiem nie płakać,czyli nie umiem do końca zawierzyć.Proszę Boga żeby mnie nauczył.

Jola - 2010-11-15, 1:23 pm

Po napisaniu poprzedniego postu ,poszłam z płaczem modlić się językami,gdy przerwałam poszłam pod natchnieniem Ducha Sw.wzięłam Dzienniczek Faustyny i co przeczytałam ,,Jezus mówi-,,aby wysławiała wszelka dusza dobroć moją.Pragnę zaufania od swych stworzeń,......,,To było naprawdę wielkie pocieszenie na tą chwilę,bo wiem że Bóg dopuszcza choroby, by przyciągnąć do siebie.A modlę się o rodzinę mojego syna i o wiarę dla nich.
Jola - 2010-11-17, 12:10 pm

Związek dwojga ludzi może osiągnąć etap,w którym jeden z partnerów staje się bierny i zupełnie zależny od drugiego.Często nie zdaje on sobie z utraty swojej tożsamości i w końcu staje się całkowicie niezdolny do tego ,aby o własnych siłach uwolnić się od uzależnienia.Ten stan został nazwany,,syndromem opętania,,Wielu pacjentów skierowanych do mnie w ciągu ostatnich trzydziestu lat cierpiało na tę chorobę psychiczną,co oznaczało dla nich przeżywanie własnego życia w mniejszym lub większym stopniu pod wpływem kogoś innego,żyjącego lub zmarłego ,znanego im lub nie........
Psychiatrzy odkryli że korzystne jest zlikwidowanie zależności między osobą kontrolującą a kontrolowaną,przy pełnej świadomości i współpracy tej drugiej.GDY DOKONA SIĘ TEGO PRZY POMOCY MODLITWY ,A OSOBA TA ODDA SIĘ CAŁKOWICIE BOGU,TO WTEDY NASTĘPUJE JEJ UWOLNIENIE.,,
,,UZDROWIENIE WIĘZI RODZINNEJ-Dr.Kenneth McAll-fragment.

Czytając to ,przypomniałam sobie jak mój tata nieraz litował się nade mną mówiąc ze jestem zniewolona przez Marka.Teraz to widzę, że tak było.Gdy Bóg mnie upomniał ,ze moim bożkiem jest Marek a ja poprosiłam żeby mnie nauczył Siebie kochać,to stał się cud ;Poprzez Miłość do Boga, zostałam z tego uwolniona.Ale inną sprawą ,jest nauczyć się teraz prawidłowo żyć ,tak jak to powinno być w zdrowej relacji.

Jola - 2010-11-18, 12:38 pm

Rozmawiałam przed chwilą z moją córką,lubię jak z entuzjazmem coś opowiada.Własnie jest w drodze do pani psycholog.Jest na zewnątrz osobą radosną,spontaniczną,....nigdy nie myślałam że i ona będzie potrzebowała terapii.A jednak ,z radością to odkrywa że to dla niej.Dziękuję Bogu ,że kieruje moim zdrowieniem ,a nawet daje mi środki finansowe na ten cel.Dziękuję też ,,Znajomej,,za to że jest przy mnie i wspiera i podgania mnie,a jej przyjażń została wystawiona na próbę i zdała egzamin.(była przy mnie w najtrudniejszych momentach ,będąc wsparciem )Dziękuję ci za twoją szczerość,chodz czasami jest ona trudna do przyjęcia.
Jola - 2010-11-19, 4:36 pm

Dziś w południe ,ogarną mnie wewnątrz smutek,ale to było dziwne uczucie ,jakby chciało że mnie wyskoczyć(pierwszy raz coś takiego doświadczyłam),nie miałam powodu dla którego on zaistniał.Nie raz byłam smutna,ale, albo miałam powód,albo nie zastanawiałam się nad tym głęboko.Prosiłam Jezusa o światło i przypomniało mi się co myślałam rano ,i gdzie się popłakałam że wzruszenia.
Wspomniałam osobie, która jest mi bardzo życzliwa,że chciałabym składać na wyjazd do San Dzovani Rotondo,Manoopello,a ona mi na to że możemy pojechać ,żebym się wywiedziała,a ja będę jako osoba towarzysząca.
Dziś rano wspomniałam sobie tą wczorajszą rozmowę,i to przez nią popłynęły łzy wzruszenia,bo od razu wspomniałam sobie o dzieciach ,o mężu że to oni powinni pojechać. nie jak możesz myśleć tylko o sobie,a to tylko marzenia które są niemożliwe do spełnienia.Chyba dwa lata temu ,na Mszy św.dla małżeństw Teams ,wyciągnęłam kartkę z myślą dla mnie,,Powiedz mężowi o czym marzysz,,Czyżby smutek był stąd ?ja mam problem zadbania o siebie.Dobry jest Bóg ,chwała Mu.

Jola - 2010-11-20, 2:59 pm

Moje myśli krążą wokół wczorajszego dnia i tego co się wydarzyło.Rozwinę szerzej wczorajszy post.Zadaję sobie pytania:
Czy to możliwe że mój smutek mógł pochodzić z niespełnionych marzeń?
Czy wczoraj Bóg rozwiał mi ten smutek?
Rano rozmawiałam przez telefon że,, znajomą,,zwróciła mi uwagę ,że ktoś mnie widział jak szłam ulicą smutna,a chrześcijanin powinien być radosny.I tak jest,jestem szczęśliwa,często rozpromienia mnie radość w Duchu Świętym,ale czasami przychodziły momenty, że gdzieś z środka wychodził na mnie smutek.Podniesionym głosem odpowiedziałam ,że jak mi wychodzi smutek ,to nie będę udawała radości .Pomyślałam że coś musi być we mnie nieodkrytego, co to powoduje.Wpadłam na pomysł, jak mnie wczoraj to tak mocno dopadło, spytać się Jezusa w czym jest rzecz.Nadarzyła się sposobność modlitwy wstawienniczej nade mną .Dostałam słowo żebym mu zaufała.W trakcie modlitwy poczułam ,jak ten smutek byłby rozganiany we mnie,a kąciki ust podnosiły się w radości do góry.Gdy przyszłam do domu i położyłam się żeby odpocząć właśnie przyszły myśli o wyjezdzie do o którym pisałam w poprzednim poście.To nie chodzi już o ten sam wyjazd do Włoch,bo to w dzisiejszych czasach nic aż tak wielkiego,tu chodzi o moje dzieciństwo.To co się stało otworzyło wspomnienia:
Jako mała dziewczynka marzyłam mieć lalkę,zabawki,......Raz tylko na mikołaja dostałam słoneczną parasolkę,której nigdy nie użyłam.Nigdy o tym nikomu nie mówiłam, o swoich marzeniach.Zaskoczyło mnie to ,bo się nie spodziewałam ,że to mogło mieć jakieś dla mnie znaczenie w dorosłym życiu.Teraz wiem dlaczego ,nie chciałam prezentów od Marka .Nauczona byłam z domu, że wszystko musi być praktyczne ,potrzebne,z rozsądkiem.Pamiętam, jak kupił mi kiedyś na mikołaja złotą kolię ,zapakował w duże pudło ,to następnie w mniejsze ,....,...aż doszło do pudełka po żarówce, a w niej pudełeczko z kolią.Pomyślałam wtedy że taki duży wydatek i można było go inaczej spożytkować.Parę lat po tym,jak Marek wyjechał do Londynu, sprzedałam ją żeby zrobić opłaty,wiem jak mnie to mocno wtedy zabolało,płakałam na ulicy po wyjściu od złotnika,tak jak teraz pisząc to.Wczoraj to wszystko oddałam na wieczornej Mszy św.

Znajoma - 2010-11-20, 9:03 pm

Przeczytalam post Joli i dlugo zastanawialam sie jak bylo w moim domu rodzinnym z prezentami .Chyba w naszych czasach w ktorych bylismy dziecmi malo ktorzy rodzice dawali swoim pociechom prezenty .Pamietam jak mama uszyla mi z materialu w rekach lalke ,a jak ja sie z niej cieszylam ,nawet sama szylam jej ubranka ,ale najbardziej pamietam sw Mikolaja.Przyszedl do nas pieknie przebrany ,wygladal jak prawdziwy ,zreszta ja w to wierzylam ,mialam wtedy osiem lat .Nie zapomne mojej radosci na jego widok ,pamietam jak ukleklam sama i mowilam pacierz i dostalam za to jednego cukierka owocowego .Prezent dostala tylko najmlodsza siostra ,mimo ze bylo nas piecioro dzieci.Kurcze nie zapomne jak dlugo maltretowalam sie myslami ,ze widocznie musialam sie pomylic w czasie modlitwy ,ze nic nie dostalam .Teraz zbliza sie sw Mikolaj ,zastanawiam sie co kupic wnukom [mam ich szescioro ],bo tak naprawde dzieki Bogu nic im nie brakuje .Tak ze Jolu nie jestes sama :sad:
Jola - 2010-11-21, 10:55 pm

Znajomo to byłaś szczęściarą,bo miałaś lalkę.
Dziś dalej poszłam w rozmyślaniu ,nad poprzednim wątkiem ,i powiem ze odkrycie to bardzo mnie rozbawiło.Napiszę o jednym przykładzie ,ale ich jest mnóstwo tylko głębiej wejść.Kiedyś zadzwoniła ,,znajoma,, i pochwaliła się ,że dostała piękne kwiaty od męża ,i to nie pierwszy raz ,już to się powtórzyło .Pomyślałam, że ja też chciała bym dostać,ale chyba w doniczce żeby dłużej przetrwały.I takim sposobem, dostałam dorodną palmę i fikusa ,które stoją do dziś.Ale tak naprawdę ,gdy na urodziny dostałam sporo kwiatów oczy i serce moje cieszył ich widok.Dziś dotarło do mnie wreszcie,że tamto co dostałam od rodziców w bagażu, na moje przyszłe życie, wcale nie było moje.Bóg stworzył tyle piękna ,zeby ono cieszyło nasze oczy i duszę i żeby z tego korzystać ,bo to są pocałunki Boga. :lol:

Jola - 2010-11-23, 9:27 am

,,Bóg jest lepszy ,niż najwspanialsze nasze marzenie.,,-teraz to wiem.I moim marzeniem -pragnieniem jest podążanie za Nim,w mojej rodzinie i otoczeniu, dorastając i przemieniając do tego, jaką On chce mnie widzieć. :lol:
Jola - 2010-11-24, 4:14 pm

To skopiowałam z forum dyskusyjnego,,o małżeństwie,,
Mówi się ze małzenstwo od czasu do czasu powinno się pokółcić dla oczyszczenia sytułacji.Wczoraj mnie to troche wieczorem nurtowało,bo nie pamiętam kiedy pokłóciłam sie z Markiem,a dziś dostałam od Boga odpowiedz poprzez słowa Ojca Pio:
Potrzeba czujności
Musisz się pilnować,by nigdy się nie kłócić,z nikim się nigdy nie spierać.Jezeli postąpisz inaczej ,pozegnaj się z pokojem i miłosierdziem.Zbytnie przywiązanie do własnej opini to zwykle zródło i początek wasni.Św.Pawełwzywa nas do jedności mysli ,takze w osądzaniu własnych nędznych wad.



Wracam ponownie do tego tematu,a to przez,, znajomą,,która jest moja siłą napędową po Bogu, do zdrowienia.Ona się z tym nie zgadza?
U mnie nadal się nie kłócimy z Markiem,ale co odkrywam przy zdrowieniu, lub co mi się nie podoba to mówię,i proszę męża żeby też mi mówił, gdy coś zobaczy nie tak.Widzę co dzień i dziękuje Bogu, za to, co w nas obydwojgu robi.Nie mówię, ze ja się nigdy nie pokłócę,może to nastąpić i dziś,ale chroń mnie Panie od tego i uzdrawiaj moją rodzinę w pokoju i miłości.

Znajoma - 2010-11-25, 4:58 pm

Oczywiscie, ze sie nie zgadzam z tym ,poniewaz uwazam ,ze tylko osoby ulegle tak postepuja .Mam przyklad w rodzinie meza ,tesciowa zaglaska na smierc a nie upomni swoich dzieci ,nie mowiac o klotni z nimi .To jest dla mnie chore .Pozatym uslyszalam ostatnio od swojej terapeutki ,ze jestem osoba ulegla ,bo nigdy jako dorosla nie klocilam sie z siostra ,czy z bracmi .Kurcze nie lubie tego slowa -ulegla .Uwazam,tez ze w klotni jest okazja wykrzyczec tak naprawde w czym jest problem ,czesto jedynie dzieki niej mozna potelepac inna osobe ,dac jej w koncu cos do myslenia .Jedynie jest roznica w klotni -wiem to po sobie ,kiedys robilam to inaczej ,teraz jednak robie to w zupelnie inny sposob ,ale wiem ,ze to dziala .Takie Jolu mam zdanie i chyba go nie zmienie :razz:
Jola - 2010-11-25, 6:53 pm

A ja sobie zadaję pytanie:Czy Maryja i Józef, kłócili się?Powstało ono po tym, jak napisałam ten post, wiedziałam że,,znajoma,, odpisze.Naprawdę życie z nią jest ciekawe,co ja bym bez niej zrobiła(była by istna nuda)
Znajoma - 2010-11-25, 7:20 pm

Nie wiem ,czy wypada tak pisac ,ale mysle ze ani Maryja ,ani Jozef nie byli Dziecmi dysfunkcji i znali zdrowe zasady zycia .Tylko robili to w bardzo rozsadny sposob .
Jola - 2010-11-26, 9:06 am

Tylko robili to w bardzo rozsądny sposób-czyli uważasz ,że się kłócili, tylko w jakiś inny sposób,ciekawe jaki?
Znajomo, poznałyśmy się na spotkaniu wspólnoty małżeństw ,,Teams,, ,w Fawley Court już ponad dwa lata temu.Mieszkałaś jakiś czas u mnie ,spotykamy się dość często ,mamy na niektóre sprawy odmienny pogląd,a jednak się nie kłócimy.I co ty na to?
:mrgreen: :grin: :lol:

Jola - 2010-11-28, 2:30 pm

Post ,,znajomej,,zainspirował i mnie do napisania czegoś o moich rodzicach.Z miesiąc temu, ,powiedziałam mojemu nie żyjącemu tacie, że go kocham,pierwszy raz.Nastąpiło to po wspomnieniach o nim.A było ich bardzo niewiele z jego życia,i to mnie bardzo poruszyło, gdy sobie zdałam z tego sprawę.Pisałam wcześniej o wizualizacji, jak przytulałam mojego pięcioletniego tatę i jak dużo było tedy współczucia dla tego chłopca ,który mi się ukazał jako półsierota.Zdziwiło mnie to ,bo w mojej świadomości ,babcia zmarła ,gdy był już młodzieńcem.Wiedziałam też że jego tata nie był dobrym i przykładnym ojcem, a gdy babcia umierała na tyfus to nie miała należytej opieki.
Będąc w tym roku w Polsce we wrześniu na weselu u mojej bratanicy ,rozmawiałam ze swoim ciotecznym starszym bratem o tej wizualizacji .Powiedziałam mu o tym ,że zdziwiło mnie to, że mój tato ukazał m się jako mała pół sierotka.Odpowiedz jaką dostałam od niego, bardzo mnie poruszyła i dotknęła.Tak mój tato stracił swoją mamę jak był mały ,i miał macochę.Pisząc to nie mogę powstrzymać się od płaczu,bo jak musiał mieć ciężko, że nigdy nie chciał tego wspominać swojego życia,w przeciwieństwie do mamy ,która chętnie opowiadała o swoim domu rodzinnym.Też bym chciała ucałować jego spracowane ręce, mówiąc mu ze go kocham,bo był dla mnie dobry.

Jola - 2010-11-30, 11:01 pm

Moje zagrzebane uczucia, zaczynają dochodzić do głosu.Wczoraj i dziś przychodziło do mnie uczucie odrzucenia,gdy przyszła znajoma na spotkanie modlitewne przed czasem,to podzieliłam się tym z nią, popłynęły mi nawet łzy z bezradności a może nawet i złości, co mam z tym zrobić ,bo tego uczucia nie chciałam,. a ono nachodziło.Na spotkaniu z Bogiem na modlitwie,czułam to w sobie.Pod koniec,nie wytrzymałam i poprosiłam o modlitwę w tej intencji.Okazało się, że to był duch odrzucenia .Wielka radość, napłynęła po uwolnieniu.Jak jestem Bogu wdzięczna za moje zdrowienie .Prowadzi mnie mocną ręką ,posługując się różnymi narzędziami;Eucharystią ,modlitwą wstawienniczą ,sakramentem pokuty,psychologią i medycyną.Ponad tydzień temu,w dzienniczku uczuć, napisałam o forum ,że mnie odrzuciło ,poczułam złość i odrzucenie ,miałam wtedy to napisać ,ale powstrzymało mnie to, że przecież piszę, bo taka jest wola Pana Boga,w ten sposób go Chwalę i przyznaję się do Niego.Dzięki tym odczuciom,Bóg pokazał mi ze nie byłam jeszcze wolna.Co mi jeszcze Bóg pokaże,co jest we mnie jeszcze?
Jola - 2010-12-02, 9:31 am

Wróć ,Izraelu-Odstępco-wyrocznia Pana.
nie okażę wam oblicza surowego,
bo miłosierny jestem-wyrocznia Pana-
nie będę pałał gniewem na wieki.
Tylko uznaj swoją winę,
że zbuntowałeś się przeciw Panu,Bogu swemu
i włóczyłeś się po wszystkich drogach (ku obcym)
.................................................
Powróćcie ,zbuntowani synowie,
uleczę wasze odstępstwa.

KSIĘGA JEREMIASZA 3

Wczoraj po spotkaniu z moją psycholog, nie dawała mi pewna myśl spokoju.Zgodziłam się z nią, że moje uczucia zostały zamrożone i dziękować Bogu za to.W tamtym trudnym czasie i w mojej sytuacji bez tego prawdo podobnie moja psychika by wysiadła.Ale nie rozumiem ,bo w tym zamrożeniu uczuć,rozkwitła wielka Miłość do Boga,którą nie można z niczym porównać.Bóg mnie ochronił w zdawało by się tragicznym dla mnie czasie,bo byłam Jego dzieckiem,a nadto dał mi uczucie do Siebie,mimo zmrożenia na ludzką egzystencję.

Jola - 2010-12-02, 8:55 pm

W drodze do Boga nie ma emerytury,tak i w postępie mojego małżeństwa do świętości, też Bóg nie popuszcza .Ostatnio wykombinowałam sobie,ze mi jest dobrze i szczęśliwie tak jak jest ,usiadłam na laurach,bo przecież jako alanonka mam się zająć sobą.A Marek?Modlę się o łaski dla niego i Bóg ich nie szczędzi mu,niech się On nim zajmie. :grin: Zostawiłam go prawie w spokoju,właściwie to mi nie przeszkadza jego nałóg telewizyjny ,jest dla mnie grzeczny, miły,przypilnuje ,nakarmi dzieci ,nawet koleżanka ze wspólnoty,dała go za przykład swojemu mężowi że ugotuje obiad(aż nie mogę uwierzyć , że to piszę o moim mężu,ale naprawdę dużo jest w nim dobrego dzięki Bogu).Lecz dziś włączyłam płytki z nagraniem Ks.Marka Dziewieckiego,o miłości.(znajomo, odnalazły się ,własnie teraz twoje płytki,gdy Bóg chciał mi pokazać coś przez nie)
MIŁOŚĆ JEST DECYZJĄ TROSKI O CZYJŚ ROZWÓJ ,O JEGO LOS,ZA DECYZJĄ MUSI IŚĆ DZIAŁANIE,BO MUSI ONA BYĆ WIDZIALNA,ALBO JEST ILUZJĄ.KOCHAĆ TO UCZYĆ KOCHAĆ.
Wiem ze ja go zaakceptowałam takim jaki on jest i nawet w jakimś stopniu wygodnie mi z tym jest ,bo mogłam się uczyć zając sobą.Ale tak naprawdę, to nie wiem jak mam wymagać,jak pomóc mu w rozwoju?nie umiem tego ,czy to nie będzie kontrola a może manipulacja,albo zachowanie wspóuzależnieniowe.Muszę znowu zdać się na prowadzenie Boże ,może ześle światło .

Jola - 2010-12-03, 9:26 am

Tak już jedno światełko zajaśniało, gdy nie mogłam spać nad ranem.Już wiem co Bóg chciał mi powiedzieć .Jak sięgam pamięcią wstecz ,to nie miałam nigdy problemów z nawiązaniem kontaktów mimo swej nieśmiałości.Wianuszek koleżanek ,było zawsze wokół mnie.W trakcie małżeństwa,ktoś zawsze nas odwiedzał,często mieszkał z nami Marka Brat ,lub moja siostra,przyjeżdżali przyjaciele.Swoją potrzebę porozmawiania o ciekawiących mnie sprawach ,umiałam zaspokoić,ale nie z mężem. Choć próbowałam nie raz,dałam na luz.Teraz w Londynie ,z dala od rodziny,wreszcie sami w domu,musimy się nauczyć być tylko dla siebie w rozmowie.To sprawa na nasz dialog.Modlę się o bliskość emocjonalną,a w myślach i działaniach ,wcale do niej nie dążyłam.Panie Boże miej mnie w opiece.
:oops:

Dlatego zginam moje kolana przed Tobą Ojcze,od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi,abyś według bogactwa swej chwały sprawił we mnie ,Marku ,Adamie,.... ,...przez ducha swojego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka.............List do Efezjan 3,14.....

Jola - 2010-12-04, 9:44 am

Dziś Ola spytała się mnie ;mamo czy ja jestem dysfunkcyjna?Zaskoczyło mnie to pytanie już z samego rana.Odpowiedziałam jej wpierw o tym, jak jest kochana przeze mnie i tatę,ona odpowiedziała że też nas kocha i wie za jest kochana..Powiedziałam jej, ze jest kochaną szczęściarą która ma szczęśliwy dom i może być w nim dzieckiem. Opowiedziałam jej trochę o moim dzieciństwie i braku zabawek.
Zdrowienie zauważyłam ,to powrót do wspomnień.Nie wiem dlaczego ,ale przeważnie wracam do tego, co sprawiło ból,cierpienie,a przecież w moim życiu było dużo szczęśliwych i dobrych dni.Miłość do rodziny, powodowała że chciałam dla nich pracować i poświęcać się,co dawało mi zadowolenie.
Na spotkaniu wspólnoty w Polsce, powiedziałam pod działaniem Ducha Świętego:że przez 19 lat moje małżeństwo było niezłe(tak nas widział Bóg),tylko tyle mogliśmy osiągnąć,jako dzieci dysfunkcyjne).A co po tym czasie ,przyszła do mnie łaska wiary.Powróciłam do Boga z Miłości(bo z miłości zostałam stworzona),ale w moim Marku nastąpił bunt,to wtedy zaczęło naprawdę bardzo zle się dziać w moim małżeństwie,ale Bóg który stał się dla mnie najważniejszy , zamroził mnie na to wszystko,a jemu dał ,bankructwo,cierpienie ,lęk,....żeby jak syn marnotrawny ,chciał poprzez to wrócić w kochające ramiona Ojca.Dziękuję że odkrywam ,na czym polega prawdziwa miłość,bo mogę się uczyć od Dobrego Ojca jak mam kochać swoje dzieci.

Jola - 2010-12-06, 2:46 pm

Budujemy na fundamencie ,którym jest Jezus Chrystus .Dodajemy psychologiczną i naukową wiedzę ,historię Kościoła ,tradycje ,doświadczenie ludzkie i zdrowy rozsądek.Zbieramy wszystko razem i zanurzamy w modlitwie .Potem pozwalamy ,żeby upłynęło trochę czasu ,aż wszystko się uporządkuje i przekonamy się ,co poczujemy.
Uzdrowienie międzypokoleniowe-O Robert De Grandis.
Zaskoczyło mnie to ,bo przecież nie inaczej jak własnie tak mnie Duch Święty prowadzi.Czyli idę dobrą drogą.Zaznaczę jak ważna jest modlitwa i Msze Święte za zmarłych z naszych rodzin,dla uzdrowienia naszych rodzin,poparte to jest w tej książce.

Jola - 2010-12-06, 4:32 pm

W psychologi człowieka nieświadomość jest zdefiniowana jako,,...wszystkie psychiczne uwarunkowane zachowania niedostępne bezpośrednio świadomości osoby,,
Psychiatra Carl Junga wykazał się badaniami nad nieświadomością i stworzeniem terminów,,osobowa ,,i ,,zbiorowa,,nieświadomość. ,,Osobowa nieświadomość składa się z dawno zapomnianych zdarzeń i stłumionych przykrych wspomnień,a do zbiorowej nieświadomości należą doświadczenia określonej rasy ludzkiej,,Jung trzymał się przekonania ,że ludzie głęboko i nieświadomie reagują na wydarzenia ,które wydarzają się im w życiu.
O.Robert De Grandis-Z tego co zrozumiałem z nauk Junga wynika,że istnieje wyrażny związek między życiem ludzi,jest on kontynuowany poza grobem.To co się wydarzy komuś w tym zyciu ,a co ważniejsze ,jak ta osoba zareaguje na dane wydarzenia ,będzie miało wpływ na przyszłe pokolenia.
Wygląda na to ,że w naszej ,,osobowej ,,nieświadomości możemy podsumować w swoim wnętrzu emocjonalny charakter naszych przodków i pozostałej rodziny........
Psalm 103;BŁOGOSŁAW ,DUSZO MOJA ,PANA ,I CAŁE MOJE WNĘTRZE-ŚWIĘTE IMIĘ JEGO.Tkwią we mnie nie tylko zdarzenia przeżyte osobiście ,lecz również zdarzenia ,które przeżyła moja rodzina na przestrzeni wieków.Wszystko to ,co we mnie odrzuca błogosławieństwo,potrzebuje przebaczenia,uzdrowienia i wyzwolenia.Kościół Katolicki uczy ,ze chociaż człowiek żałuje i grzechy są mu wybaczone ,to skutki jego grzechu trwają jeszcze po faktycznym usunięciu winy.
Uzdrowienie międzypokoleniowe.-O Robert De Grandis.

Dostałam nagłego olśnienia,jak chłopiec z bajki,,zaczarowany ołówek,,Po napisaniu poprzedniego postu,zamyśliłam się nad moimi przodkami.Pisałam tu już kiedyś ,że mój dziadek Janek od strony ma,my jest w niebie.Ale nim się o tym dowiedziałam ,na modlitwie usłyszałam takie słowo:Ty się za mnie nie módl, tylko za drugiego dziadka.A miał on niezbyt pochlebną opinię,nie znałam go .Dziś dotarło dopiero do mnie, że nic nie mówił o Babciach,to były niezłe kobiety z tego co wie.Myślę że to może być dla mnie kluczem,to wyzwolenia z czegoś o czym jeszcze nie wiem.Koncentruję się teraz na moim dziadku :grin:

Jola - 2010-12-08, 9:39 am

Prosiłam mojego brata by dowiedział się czegoś więcej o naszym dziadku.Pisząc tą prośbę do niego płakałam.Dało mi to do myślenia ,że coś tam we mnie jest .Wczoraj rano modliłam się o uzdrowienie międzypokoleniowe.Wieczorem, poprosiłam o modlitwę nad sobą,powiedziałam o co chodzi i ze proszę o światło w tej sprawie.Gdy się rozpoczęła,dostałam słowo; alkohol,w trakcie tej modlitwy płakałam .Dostałam tez obietnicę ,że dojdę do oazy.Dziś na roratach przedstawiłam Bogu rodzinę mojego taty i przeprosiłam .Prosiłam tez Boga by uleczył ten obszar we mnie.
Jola - 2010-12-09, 1:52 am

Są łzy...płacz to kąpiel dla duszy,....łzy nie są oznaką słabości ,lecz dowodem że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią.

Przepisałam to z internetu.W moim domu wieczorem ,nie da się spokojnie popłakać,wszędzie ktoś się kreci.Wieczorem ze wzruszenia i szczęścia popłakałam się w kuchni i naraz wpadła na to Ola.Otwarłam jej zamrażalnik i pokazałam na mrożone warzywka ,mówię jej ,jak się rozmrażają to robią się mokre i może będą dobre . :lol:
Dziś zadzwoniła do mnie ,,znajoma,,. gdy jechałam do pani psycholog.Powiedziała mi, że prosiło ja moje zaznajomione małżeństwo o przekazanie mi, że wczoraj o godzinie 12,00 jest czas łaski Bożej żeby się o tej godzinie modlić i prosić.Punkt 12,00 byłam u pani psycholog,przed czasem,rozłożyłam książkę,,,,Uzdrowienie międzypokoleniowe,,w którym doszłam do modlitwy o uzdrowienie pokolenia mojej mamy i taty do piętnastego włącznie i zaczęłam się modlić,po skończeniu odmówiłam koronkę.W czasie spotkania mówiliśmy o mojej rodzinie gdy byłam dzieckiem i dziadkach.Poruszyło mnie to mocno,a szczególnie moja siostra która żyje w związku niesakramentalnym i mocno z tego powodu cierpiała,a ja jej nie umiałam pomóc.Dziś zadzwoniłam do niej ,oczywiście rozpłakałam się i zaczęłam mówić o dziadku o terapii,....a ona przebiła się przez to i z radością oznajmiła mi, ze dostała od biskupa pozwolenie na przyjmowanie Komunii św.i ze myślała o mnie ze swoim mężem, a ja dalej płakałam i to że szczęścia.Bóg uzdrawia moją skażoną rodzinę.

Jola - 2010-12-10, 9:37 am

Przeczytałam post ,,znajomej,,Mamy tą samą sponsorkę,coś mnie tknęło żeby się z nią spotkać.Miałam umówione spotkanie we wtorek ,ale nie mogłam dotrzeć ,więc przełożyłyśmy na czwartek.W czwartek okazało się ,że u niej są chorzy domownicy i ryzykuję swoim zdrowiem.Ale padła propozycja spotkania, na Ealing .Tak to było to, co mi było potrzeba ,łaziłyśmy po sklepach;okazało się że przełamałam niechęć do zakupów dla siebie .Wróciłam do domu szczęśliwa ,uzupełniłam swoją garderobę a nawet sponsorka przy kasie, wręczyła mi kwiatka ,który mogę przyczepić do swoich ciuchów(ona ma ich pięć )Czy ja go przypnę? :oops: Kupiłam sobie nawet wałki,chciałam się poczuć tego dnia bardzo kobieco,nakręciłam je nawet.Gdy przyszedł Marek i zobaczył mnie w podkręconych włosach ,zwrócił na nie uwagę i śmiali się ze mnie z Izunią .Ale nie odebrało mi to humoru ,śmiałam się z nimi. :lol:
Post ,,znajomej,, uświadomił mi, ze wczoraj każda z nas dostała tego, co jej było potrzeba .I tak znowu krok do przodu. :roll:

Jola - 2010-12-12, 11:06 am

Im lepiej widzimy i czujemy Jego dobroć,tym bardziej zakochujemy się w Nim,tym bardziej nasze życie skłania się ku naśladowaniu Pana.
Całe uzdrowienie w naszym życiu wypływa z tej relacji miłości.Wchodzi w głęboką znajomość Jego miłości,która faktycznie jest naszym uzdrowieniem i doświadczeniem pełni.Doświadczenie Jego miłości może przemienić najgłębsze rany......Dotyka każdego z nas w wyjątkowy sposób.Wszyscy jesteśmy w różnych miejscach,a On wie,gdzie każdy z nas jest i co jest nam potrzebne w następnym etapie podróży.Bóg zachęca nas do zrobienia dojrzałej i mądrej inwestycji w przyszłość.Wzywa nas do remanentu własnych wzorców negatywnego zachowania ,które mogą,, dotknąć nasze dzieci,,

Uzdrowinie międzypokoleniowe----O.Robert De Grandis

Jola - 2010-12-13, 10:41 pm

Przed chwilą Jaś ,poprosił, żebym mu przeczytała książkę ,lub Biblię.Oczy moje padły na ,,Moi ulubieni bohaterowie Biblijni,,Otworzyłam na Marię Magdalenę.Nie mogłam powstrzymać się od płaczu,czytając to .Oczyszcza się we mnie, stare zdarzenie sprzed lat,które pani psycholog dotknęła.
,,Jak tylko mogła sięgnąć pamięcią ,była dręczona przez demona i skazana na jego niegodziwe kaprysy.Nikt w jej rodzinnym mieści Magdalii nie wiedział ,jak się to zaczęło.W każdym razie Maria żyła jako bezdomna dziewczyna,znana z napadów szału i sposobu zarabiania na życie przez sprzedawanie swojego ciała szukających przyjemności mężczyznom .

Nie zdawali sobie sprawy ludzie ,jak bardzo pragnęła postępować dobrze ,zamiast żle .Zdarzały się okresy,kiedy starała się przezwyciężyć demona w swoim wnętrzu i odwrócić się od grzesznego sposobu życia ,jaki znała.
W takich okresach Maria bardzo starała się usunąć demona ze swojej duszy i oczyścić swoje życie .Przez krótki czas jej wysiłki przynosiły owoce.Ale kiedy wydawało się ,że już jest blisko celu i staje się godną szacunku osobą ,demon wracał.Widząc jej życie czyste,ale puste,zaraz wracał i wprowadzał się na powrót do swojego starego domu .Tym razem jednak brał z sobą sześć innych demonów.A tych sześciu było o wiele gorszych ,niż ten pierwszy.

Jola - 2010-12-14, 11:48 pm

Czy można osiągnąć taki stan,kiedy wszystkim wszystko wybaczymy?

Prawdopodobnie nie,chociaż niektórzy ludzie zapewniają mnie ,że nie mają nic do wybaczenia .Przebaczenie jest nieustającym procesem zagłębiania się w podświadomość .Każdego dnia pojawiają się nowe sprawy,które muszą być uwolnione przez wybaczenie .Przypomnij sobie fragment Pisma Świętego,w którym Piotr zapytał Jezusa ,ile razy powinien przebaczyć bratu za złe czyny i Jezus odpowiedział :Nie mówię ci .że aż siedem razy ,lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,21-22)Powiedziałbym ,że przebaczenie jest procesem trwającym całe życie!
Uzdrowienie międzypokoleniowe

Zaskoczyło mnie to bardzo ,bo w mojej świadomości, nie czuję do nikogo braku przebaczenia.Ale jestem na to otwarta,że mogę poczuć coś, czego jeszcze nie odkryłam.
Wczorajsze moje płakanie ,dotyczyło sytuacji w jakiej się znalazłam parę lat temu.Moja siostra,przez lata używała wahadełka ,badając nim leki ,pokarmy i inne rzeczy.Ja sama traktowałam to lekko.Dowiedziałam się ,że tym otwarła wrota złemu.Ksiądz Egzorcysta Aleksander Posadzki,wyjaśnił mi, gdy opowiedziałam mu cały przebieg zdarzenia, ze miałam kontakt z demonem.To było dla mnie trudne przeżycie, ten atak który nie był przyjemny.i, dopiero ustał, gdy pod działaniem Ducha Świętego ,w gazecie,, Miłujcie się,, ,znalazłam artykuł o tych sprawach ,poszłam do spowiedzi i to ustało.Teraz wiem o tym dużo więcej , jak można sobie z tym pomóc i mojej siostrze .Dziś zastanawiałam się,czy przebaczyłam osobom, które nieświadomie zraniły mnie, podważając to co odkryłam i ja sama doświadczyłam boleśnie.Powiedziałam na wszelki wypadek dziś na Mszy Św.że przebaczam .
Próbuję to do końca zrozumieć i przeanalizować.

Jola - 2010-12-18, 7:49 pm

Dwa miesiące temu we wtorek,w dzień przed spotkaniem lektorów ,myśl żeby zostać nim ,nie dawała mi spokoju.Zadzwoniłam do Księdza który się tym zajmuje i spytałam się ,czy się będę nadawać żeby nim zostać i ze w ten sposób będę przełamywać swoją nieśmiałość,a zarazem radość ze służby Bogu..Odpowiedz była bardzo zapraszająca i to mi dało odwagę pójść.Powiem tylko, ,ze trochę nerwów mnie to kosztuje żeby wystąpić,a także krytyki ze strony najbliższych,ze zaczerwieniłam się ,ze czytałam jak bajkę,...Miałam czytać w wigilię na Mszy św.lecz dostałam telefon,ze nie ja będę czytać lecz osoba która do mnie zadzwoniła.Zdziwiło mnie to ,powiedziałam ze dobrze ,spytałam się Boga ,czy ma dla mnie coś innego w zanadrzu.Ale dziś będąc w kościele,doszła do mnie zacna i szanowana wśród starej Polonii, starsza pani, pytając się mnie czy jestem Jola i czy dostałam telefon w sprawie czytania wigilijnego,powiedziałam ze tak i ze je oddałam według woli tej pani.A ona poprosiła mnie żebym przejęła jej,i ze tej pani zachowanie było niewłaściwe.Powiedziałam jej że mi nie zależy na tym ,ale w głębi serca widzę, jak bardzo wzrusza mnie zachowanie wszelkiej dobroci skierowane w moją stronę.Teraz ze wzruszenia płaczę,i boję się ze zaleję klawiaturę.I zawsze tak się wzruszam ,gdy doświadczam takich rzeczy.Ale wiem, ze to jest interwencja Boża,lecz nie rozumiem jeszcze jaki to ma związek z moim zdrowieniem.Może to że nigdy,nie oczekiwałam od nikogo zainteresowania,ani pomocy?
Jola - 2010-12-19, 11:45 am

Ta sprawa którą opisałam wczoraj ,dziś nie daje mi spokoju.Wyszła moja uległość,dawanie innym, tego co chcą.Lecz profesor Woronowicz mówił coś takiego:jeżeli jakaś dysfunkcja ci nie przeszkadza i innych nie rani,to ją zostawić(tak to zrozumiałam).W Piśmie Świętym pisze :jeżeli brat cie prosi o suknię, daj mu i płaszcz.
Z drugiej strony, miłość do blizniego zakłada jego rozwój,a będąc uległą i ustępliwą zostawiam go z jego ułomnością. :lol: :?:

Jola - 2010-12-21, 12:03 am

Na modlitwie wstawienniczej dostałam Słowo od Boga ,że zacznę być szanowana.Zaskoczyło mnie to trochę,ale i ucieszyło.Ale dziś dotarło do mnie,że i ja mam szanować innych ,Bóg stawia nam ludzi na naszej drodze, których trudno jest może szanować z różnych powodów i to nawet oczywistych,ale nie szanując bliżniego nie szanujemy Boga.Wraz że zdrowieniem ,otwierają się nowe rzeczy. które odkrywam w sobie.Stając w Prawdzie ,widzę swoją nędzę ,i także zaczynam lepiej rozumieć swojego brata, który jest mi po to stawiany.Ale dziękuję Bogu, że to wszystko odsłania we mnie i wiem że pomoże mi to oczyścić.
Jola - 2010-12-21, 8:59 pm

Skończyło się nasze spotkanie modlitewne i każda z nas dostała prezent pod choinkę od Jagody.(miałyśmy go otworzyć w Wigilię)Nie, ja nie wytrzymałam ,otworzyłam już teraz jak małe dziecko,domyślałam się, że jest to Pismo Święte, ale chciałam je mieć w ręce ,otworzyć je i nacieszyć.Porównałam z moimi dwoma, co miałam w domu.Jedno jest moje ukochane, ale bardzo duże,a drugie jest małe jak na Stary i Nowy Testament i ma bardzo malutkie litery.Prezent jest mniejszy,lżejszy , cieńszy ma spore litery i srebrne ranty kartek .Ciekawe, czy znajoma wytrzyma ,ze swoim prezentem do Wigilii? :lol:
Jola - 2010-12-22, 3:26 pm

Czuję wewnętrzne napięcie, że powinnam napisać co naprawdę wydarzyło się na naszym spotkaniu modlitewnym.Jak zawsze po modlitwie dziękczynnej i uwielbiającej Boga ,dostałyśmy fragmenty Pisma Świętego do przeanalizowania.Pierwszy List Św Do Judy Apostoła,i Księgę Zachariasza 3.Studiując List Judy ,natrafiliśmy na ostrzeżenie ,,Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie,.......,,Jagoda tłumaczyła że są to wilki w owczych skórach,........Ale Słowa końcowe tez uderzyły mnie mocno,,Dla jednych miejcie litość ,dla tych którzy mają wątpliwości:ratujcie ich ,wyrywając z ognia ,dla drugich zaś miejcie litość z obawą....,,Gdy kończyłyśmy to omawiać, dołączył do nas mężczyzna ze wspólnoty kościelnej,nie słyszał naszych rozważań na temat,na jakie niebezpieczeństwa jesteśmy narażeni jako chrześcijanie ,gdy nie jesteśmy mocno zakorzenieni w Panu.Omawialiśmy z nim drugi fragment ,dany nam przez Pana.Po tym, otworzył się do nas ,mówił o atakach demonów w nocy na niego,jak go męczą ,a także o jego mocy jaką ma : do odczytywania myśli ,co kto kupił ,mówił ze to widział na odległość,.........,chciał powiedzieć nam też, co Jagoda dała nam w zapakowanych prezentach,lecz ona mu przerwała że nie w tym domu.Powiedziała że potrzebuje egzorcysty i zadała mu zasadnicze pytanie ,,Czy oddałeś już serce Jezusowi ,jako twemu Panu i Zbawicielowi.Nie umysłem ,ale sercem ,tam z głębi.Wtedy wymijająco mówił, że był na Kursach charyzmatycznych,jak Kurs Filip,....ale nie usłyszeliśmy tego najważniejszego.Wziął kartkę z modlitwą ,o oddanie życia Jezusowi,przy nas nie był jeszcze gotowy.Po tym spotkaniu, coś zaczęło się we mnie dziać,w końcu i popłakałam sobie,nie mogłam tego zrozumieć co się dzieje ze mną,co tkwi we mnie.Dziś rano zastanawiałam się ,dlaczego on będąc we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym ,nie poszedł z tym już dawno do Egzorcysty.Dopiero Jagoda uświadomiła mi, że moc którą on ma,daje mu jakąś tam władzę,....z której do końca on nie chce zrezygnować (może się mylimy.Okazało się dziś na modlitwie wstawienniczej o którą poprosiłam ,że zostałam uwolniona ze strachu.Jest we mnie teraz spokój,choć jestem nie wyspana .Modliłyśmy się o niego ,by oddał się że szczerego serca Bogu, jego świadectwo mogło by wielu ludziom pomóc,którzy nie wierzą w takie rzeczy i że szatan chce nas zniszczyć.
Jola - 2010-12-25, 12:40 am

Od mojego głębokiego nawrócenia,każda Wigilia jest czasem wielkiej radości,miłości i spokoju.Dziękuję Bogu za to, ze mogę Go poznawać i kochać.
Jola - 2010-12-27, 9:31 am

Przed świętami złapała mnie chrypa,prosiłam Boga ,żebym tylko dała radę naszykować na święta .Okazało się, ze choć osłabiona ,przetrwałam je, a nawet miałam w dzień Świętej Rodziny gości .To były dwa zaprzyjaznione małżeństwa z mojej wspólnoty.Po zakończonej wizycie ,dotarło do mnie ,ze we mnie i rodzinie ,,znajomej,, jest wielka nadzieja, ze nasze małżeństwa , wyjdą z dysfunkcji.Nawet mój Marek przejęty ,dawał świadectwo o swoim egoizmie ,i o tym jak spadł z tronu .Marek mój widzi, ile szczęścia i spokoju gości w nas ,i bardzo przejął się jedną z tych rodzin ,którzy mimo wieloletniego bycia we wspólnocie, mają kryzys.Myślał jak im pomóc?Tu na Ealing jest wielka możliwość:grupy wsparcia,psycholog, ,a przede wszystkim ,przeżyć swoją Piećdziesiątnicę.
Jola - 2010-12-28, 5:58 pm

:oops:
Jola - 2010-12-29, 10:52 am

,,Nawet pijak w rowie szuka miłości,,S Lewis
Miłość jest jedynym celem,ku któremu człowiek zmierza.Jej wszystko poświęca.Bez miłości wszystko w życiu ludzkim traci sens.Pięknie tę prawdę wyraża hymn Św.Pawła o miłości(!Kor,13nn)
W niniejszym rozważaniach chodzi o miłość -agape,miłość bezwarunkową,która przyjmuje nas nie ze względu na to ,co mamy lub co robimy ,ale ze względu na samo nasze istnienie.Chodzi o miłość,która akceptuje nas wraz z naszymi brakami i słabościami,wówczas czujemy się szczęśliwi,bezpieczni i nie mamy ochoty udawać kogoś ,kim w istocie nie jesteśmy.
Miłość sprawia ,że maski,które nosimy same spadają z naszych twarzy .Nie musimy się zabezpieczać się i bronić przed ludzmi.Możemy pozwolić sobie na bycie sobą.W miłości bezinteresownej posiadamy wszystko ,rezygnujemy więc z ukrywania naszych wad,z zabiegania o ludzką sympatię,uznanie ,pochwały.Czujemy się kochani niezależnie od tego jacy jesteśmy.Czując się zaś kochani,w ten sposób odkrywamy własną niepowtarzalną wartość.To miłość daje nam także poczucie naszej godności.

Taka bezwarunkowa miłość wśród ludzi jest jednak bardziej marzeniem niż rzeczywistością.Wszyscy nosiliśmy lub tez nosimy gdzieś głęboko ukryte w nas rozczarowanie do tej miłości ,której doświadczyliśmy,Mieliśmy lub mamy jeszcze uraz spowodowany miłością ograniczoną i warunkową ,nieraz bardzo ograniczoną i warunkową

Jak zgadzać się na własne zycie -Józef Augustyn.

Jola - 2011-01-05, 2:42 pm

Współuzależnienie -Anna Wobiz
Współuzależnienie to zespół zaburzeń emocjonalnych i zaburzeń woli ,to brak akceptacji dla życia ,jakie się prowadzi ,a jednocześnie utrata umiejętności wprowadzenia pozytywnych zmian.To budowanie i umacnianie skomplikowanego systemu złudzeń i zaprzeczenia rzeczywistości po to,żeby życie nie do wytrzymania dało się wytrzymać.Osoba współuzależniona żyje w absurdalnym świecie stworzonej przez siebie iluzji i sama siebie przekonuje ,że wcale nie jest aż tak żle,jak naprawdę jest .
Ale minimalizowanie i zaprzeczanie pociąga za sobą pewne konsekwencje:brnie się coraz dalej ,aby z czasem zupełnie stracić kontrolę nad widzeniem własnej sytuacji i zacząć usprawiedliwiać także i to,czego już w zaden sposób usprawiedliwiać się nie powinno.(mąż odzywa się niegrzecznie,nie szanuje ,nie odzywa się............)Człowiek to dziwna istota .Może przywyknąć do wszystkiego i w końcu w niesatysfakcjonującym życiu zaczyna akceptować również rzeczy ,które na początku wydawały by się zupełnie nie do przyjęcia .Więcej :traktuje je już tak ,jakby były normalne.Dzieje się to ,ponieważ zobojętnienie i rezygnacja stają się skutecznym lekarstwem na ból.Zwłaszcza wtedy ,gdy zaczyna brakować wiary ,że da się cokolwiek zmienić.Dopóki
kobieta nie poprosi o pomoc,sama nie przerwie błędnego koła i nie znajdzie ratunku,jest w pułapce ,z której nie ma wyjścia.Nie wesoły obraz prawda ?


Tu się w tym odnajduję,to z tego mnie wyrywa Bóg.Nie wiem na ile w tym jeszcze siedzę?
W niedzielę poszłam na szkołe modlitwy pt,,Modlitwa w Starym Testamencie,,Na godzinną medytację ,wyciągnęłam -Modlitwę Debory ,Z Księgi Sędziów 5,
Czytając ją ,uderzyło mnie mocno to ,ze ja jak Debora ,śpiewając pieśń o zwycięstwie, ,dziękując Panu ,błogosławię Go i oddaję Mu Chwałę ,za te liczne łaski.

Jola - 2011-01-08, 3:15 am

W środę byłam u spowiedzi, lecz łaska szczerego żalu za grzechy ,przyszła dopiero w piątek .Przyczynił się do tego ,tez artykuł Alicji,,,,lenistwo fizyczne i duchowe ,,w materiałach edukacyjnych.Niedługo po moim nawróceniu, dostałam światło od Boga ,że człowiek leniwy nie potrafi dojrzale kochać.Ale odpowiedzią na tą niedojrzałą miłość mojego męża ,była moja naiwność,bierność i akceptacja ,wchodząc głębiej i dokładniej to i grzech.Bo każdy nasz grzech dotyka innych,a także brudzi nasze dzieci .Bóg w tej dziedzinie już tak wiele zrobił dla mojego małżeństwa ,ale łaska sakramentu spowiedzi działa i to co w niej przedstawiłam Bogu ,On dalej nas uzdrawia,zmywa nasz trąd z serca,stawia nas w prawdzie,powoli, bo trudno by mi było przyjąć wszystko od razu.Sakrament pokuty ma tak wielką moc,że ze wzruszenia chce mi się płakać.Teraz potrzeba mi modlitwy i pomocy Bożej ,na dialog małżeński który mam pragnienie odbyć z mężem ,byśmy z odwagą i prawdą przyjęli to do siebie ,co się wydarzy na nim, w obecności Boga . Tak ,miłość to jest decyzja troski o swój i czyjś rozwój,muszę to sobie często powtarzać ,wtedy będzie mi łatwiej być twardszą.
Jola - 2011-01-08, 4:47 pm

Jest we mnie spokój ,a owocem tego jest nasz dialog.To zaproszenie do dialogu Boga i świadomość jego obecności sprawia, że wiemy iż ta rozmowa jest potrzebna dla naszego postępu w małżeństwie, w drodze do świętości.Na koniec podziękowałam Bogu za mojego męża ,bo widzę w nim wiele wspaniałych cech i to że Bóg poprzez łaskę robi wspaniałą robotę.Ale pracy nam rozdzielił do końca naszego związku,ale ja wierzę że ze spokojem i prowadzeniem Bożym dojdziemy do celu. :lol:
Jola - 2011-01-10, 1:07 pm

Dziś znajoma powiedziała mi zagadkę;;Czym się różni alanonka od terrorysty ?
-Napisałam ja Sms mężowi ,czym ,odpisał?
-ze z terrorystą można negocjować.
-to ładnych rzeczy was tam uczą ,gorsi niż terroryści, odpisał mój mąż.
-Nie wiem czy zechce mnie teraz odwieść , na alanon.:lol:

W sobotę na dialogu jaki odbyłam z mężem ,odkryłam ,że to że czuję się kochana bezinteresownie ,ze jestem dzieckiem i oblubienica Boga,mogę z miłością i i spokojem ,rozmawiać o trudnych sprawach ,nie bojąc się konsekwencji,odrzucenia i skutków jakie mogą po tym nastąpić.Ale nadal w niektórych sprawach mam trudności jak powinnam się zachować, żeby było dobrze i z pożytkiem dla nas obydwojga.

Jola - 2011-01-13, 11:13 am

Dowiedziałam się od Pani psycholog ,ze jak będę wprowadzała nowe zachowania w moim małżeństwie ,to nim zachwieje.Trochę mnie to zasmuciło.Po tej wizycie, przycisnęłam trochę męża,co spowodowało dąsanie.Przecież ja chcę dla niego dobrze ,jest mi bliski,więc napisałam Sms,z dobrymi słowami.I dostałam wieczorem, bukiet żółtych róż.Mam nadzieję, ze nasze zdrowienie przejdzie możliwie łagodnie.
Jola - 2011-01-17, 1:44 am

Robiłam rogaliki i w pewnym momencie ,zdałam sobie sprawę że nie mam zapachu do nich,z czego podzieliłam się rodzinie.Mój Marek mówi ,ze jest laska waniliowa którą kupił.Ale ja na to ,że przecież ja nie wiem jak ją użyć, kiedy ciasto już jest gotowe,a to jakiś badyl.Mój Marek wziął nóż,deskę i przeciął wanilię czubkiem noża i delikatnie wyskrobał z środka miąższ ,mówiąc ze to jest jak w rodzynku.Popatrzyłam zdziwiona ,i spytałam się ,skąd on to wie?.A on że śmiechem ,że przydaję się czasami oglądanie telewizji. :lol:

Wczoraj ze sponsorem byłam na basenie,a wynik tego taki, że z mojego mało wytrwałego pływania i oszukiwania samej siebie że coś robię w tym kierunku z sobą,wróciłam z karnetem wstępu bez ograniczeń,by już jutro a właściwie dziś być na aerobiku .Zauważyłam u siebie że ciężko w takich sprawach być konsekwentną,obiecuję sobie by po jakimś czasie odpuścić.W moim zdrowiu tak potrzebny jest ruch i to intensywny,liczę że moja sponsorka jest bardziej wytrwała niż ja i będzie mnie zapalać do aktywności fizycznej, żebym doszła do utraconej sprawności.

Jola - 2011-01-19, 9:17 am

Wczoraj po napisaniu postu na forum dyskusyjnym,coś zaczęło się we mnie otwierać,zapłakałam, gdy uświadomiłam sobie ,że w trakcie tych rozmów o polityce, zawsze towarzyszył mi strach,to małe dziecko przysłuchujące się rozmowom brata i mamy nie powinno temu towarzyszyć ,ono widziało w tym zagrożenie.Teraz pisząc to płaczę ,ale to dobrze.Wczoraj na naszym spotkaniu modlitewnym w domu,Bóg uświadomił nam że jesteśmy listami Chrystusowymi,napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego.
,,Pan zaś jest Duchem,a gdzie jest duch Pański-tam wolność.My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle;za sprawą Ducha Pańskiego,coraz bardziej jaśniejąc,upodabniamy się do Jego obrazu.,,(2Kor 3,17-18)
Po tym modlili się nade mną,wyrzucając 3 duchy;otępienia ,strachu przed ludzmi ,bólu serca(niedługo okaże się, ze był we mnie cały legion).Dopiero po wieczornym mitingu ,połączyłam ,wyrzucenie ducha strachu z odkryciem mojego stanu uczuć ,jako małej dziewczynki.Co jeszcze we mnie siedzi?Ja tego sama doświadczam ,a mimo to trudno mi to przyjąć czasami.Widzę jak moje zdrowienie, idzie w wielkim tempie.

Jola - 2011-01-20, 2:30 pm

Rozpoczął się nowy rok,może okazać się dla mnie dość intensywny.Ale czy to jest wolą Bożą ,czy moją ,stanęłam z tym pytaniem ,,6 warsztatów wekendowych z Anią i Szkoła pomagania,alanon ,psycholog.,,Na chwilę obecną ,nie wiem.Wiem ,że Bóg mi wykrzyczał ,że ja mam innym dawać ,,Nadzieję,,,
To wtorek zachwiał mą pewność.Moja Izunia przyszła z Odnowy mówiąc że zapisała mnie na wycieczkę do Włoch ;Manopello,Lanciano,Asyż,....Widziałam jej radość z tego kroku.Lecz ja chwilę wcześniej, dowiedziałam się ze koniec maja ,jest zarezerwowany na szkołę pomagania.To moje marzenie, jak już pisałam, jechać do Włoch w te miejsca.Lecz pełnienie woli Ojca jest dla mnie ważniejsze i to przynosi mi też szczęście.Stanęło na tym ,że to mój Marek ma jechać i jeszcze zachęcił Ilonkę.Dziwne ,wczoraj w Kościele byłam w tej intencji ,żeby Oni pojechali ,sama myśl że mogą oni tam być, sprawia mi radość.Myślałam sobie ,że znowu myślę o innych,tak,bo ja już jestem szczęśliwa ,bo to odkryłam w tamtym roku w Rzepiskach.Ale moje szczęście będzie wzrastało, gdy będę widziała ich szczęśliwych,zjednoczonych z Bogiem,i służacych Mu,a to są szczególne miejsca łaski.

Dziś mi Marek pokazał ciekawy artykuł w gazecie ,,Goniec,,-Rozpad tradycyjnego modelu rodziny nie dotyczy tylko Polski.To zjawisko masowe w całym zachodnim świecie .W pewnym stopniu wynika z naszego rosnącego indywidualizmu.Nie chcemy poświęcać się dla rodziny ,ale chcemy ,aby zaspokajała ona nasze potrzeby .I jeśli tak nie jest ,to jesteśmy gotowi wyjść z tego związku,,

Jola - 2011-01-21, 10:12 pm

http://www.youtube.com/watch?v=Ja_wWRgxCr4

Dziś już wiem ,Bóg posłużył się tą malutką istotką,mam iść dalej tą ścieżką. :lol:

Jola - 2011-01-22, 10:16 pm

Tak ,tą ścieżką chcę iść dalej,ale jak wszystko się ułoży, w maju będę we Włoszech z mężem i Izunią.Ilonka jak do niej zadzwoniłam nie może jechać ,a przypilnuje dzieci.Tylko skąd ten wielki płacz mnie ogarnął i silne wzruszenie,teraz tez płaczę.Marek mówi Jasiowi, idź pociesz mamę,a na to Jaś -przecież ona płacze ze szczęścia.Uwierzę że to jest prawda, jak ja już tam będę. :lol:
Jola - 2011-01-23, 3:22 pm

Chwała Bogu ,który umie tak cudownie przeplatać radości i łzy,
aby prowadzić duszę drogami nieznanymi do osiągnięcia doskonałości ,
którą On potrafi wydobyć także z tego ,co duszy wydaje wydaje się
i co uważa za zło ,doskonałości będącym kwiatem ,który dzięki miłosiernemu
Bogu wypuszcza pąki wśród cierni bólu ,podlewany łzami duszy,która cierpliwie
znosi cierpienie.
Ojciec Pio -Pietrelcina.

Ten mój wczorajszy płacz ,myślę że był płaczem małej Joli,to ona się wypłakała i jeszcze ma ochotę sobie popłakać.Wczoraj to się mocno otworzyło,a ja zachowywałam się jak mała dziewczynka,która tak bardzo chce spełnić swoje marzenie,i to szybko ,bo może nie być miejsc w samolocie .Jest we mnie teraz radość,to znaczy że wolą Boga nie było to, żebym poszła na szkołę pomagania.Za tydzień mam warsztaty ,odkrywanie swojego dziecka.Ono już się otworzyło,ciekawa jestem co się tam wydarzy?.

Jola - 2011-01-24, 4:48 pm

Wczoraj na mitingu DDA ,czytałam ,,Rozwiązanie,,.Uderzyło mnie mocno zdanie .By wyzwolić siebie, z urazów z dzieciństwa.......... ,czy coś takiego.To się chyba dzieje ze mną.
Od wczoraj chodziłam za Markiem żeby kupił bilety,bo podrożeją ,albo do Perudzi na tą godzinę może nie być.I gdy się to już dziś dokonało,okazało się że kupił nam bilety powrotne na 31 a nie na 30maja.Myślał ze przenosi bilet na samolot o półtorej godziny pózniej, ze względu na cenę ,a przeniosło o całą dobę. Złapałam się za głowę,co my będziemy robić .Ale po chwili przyszło mi do głowy, ze przecież to lotnisko jest przy morzu.Marek odpowiedzialny tata zostaje w Londynie ,będzie pracował,i zajmował się dziećmi ,a mama wreszcie zajmie się sobą po latach zaniedbań.

Jola - 2011-01-26, 11:35 am

Kłamiesz by niemądrze osłaniać tych,których kochasz.-jest to jedna ze skłonności współuzależnienia.
To ta cecha skłoniła mnie do głębszego zastanowienia, jak wyszłam od Pani psycholog.Nie zakreśliłam jej ,uważałam ze nie mam z ty problemu i nie miałam .Nie uchwyciłam w swoim życiu na kłamstwie, moich rodziców.Ja też dzielnie ,zawsze opierałam się temu.Lecz wchodząc głęboko w zagadnienie, odkryłam zdarzenie z mojego życia z przed lat.Powiedziałam Markowi ,że nasza przyjaciółka nie będzie przyjeżdżać z mężem, jeżeli będzie stawiać alkohol.to zadziałało(Podziękowała mi, że od nas mąż wyjeżdża trzeźwy) .Jej mąż miał problem z alkoholem,a mój Marek był zawsze bardzo gościnny i chciał by goście wyjeżdżali zadowoleni.Ale to była manipulacja ,czyli kłamstwo.Proszę Boga ,by mi pokazał moje upadki w tej dziedzinie.Nie widzę ,na ile jeszcze manipuluję moim mężem ,czy innymi osobami.Jeszcze do końca nie rozpoznaję tych mechanizmów u siebie,ale zaczynam je rozpoznawać u innych.Nie wiem dlaczego tak jest?A czuję ze są .

Jola - 2011-01-27, 9:33 am

:oops:
Jola - 2011-01-30, 6:02 am

Czułam ze mam być na tych warsztatach dzieciństwie ,ale o mało na nie nie dotarłam .Tylko dzięki dobrej woli Marka ,który podjął moje obowiązki w ostatniej chwili, udało się.
Byłam bardzo otwarta na wszystko co się tam wydarzy,cieszyłam się też, ze oddałam telefon Markowi,bo wiem ze bym go kontrolowała co się dzieje w domu.Bardzo poruszyła mnie praca ze zdjęciem,ja go nie wzięłam ,więc narysowałam małą Jolę z warkoczami i uśmiechniętą od ucha do ucha.Ale gdy zaczęłam wchodzić głęboko w skupienie i w siebie odkryłam że ta dawna Jola była:melancholijna,smutna,potrzebująca czułości,odpowiedzialna,posłuszna i uległa.Płakałam wczoraj i płaczę i dziś to pisząc,ale myślę ze to dobrze.Zdziwiło mnie tylko mocno,gdy po tym doświadczeniu miałam narysować małą Jolę, lewą ręką,i wyszła mi ona: uśmiechnięta,radosna ,ciekawa świata i siebie ,a także kochana.To jestem teraz ja obecna.
Chcę być na wszystkich sześciu warsztatach ,jakie mają się odbyć w tym roku,myślę ze to będzie jakaś całość pomagająca mi rozpoznać co wydarzyło się w moim życiu, pomagająca mi poznać siebie i wypłakaniu tego co jest do wypłakania. :lol:
Dziękuję Bogu za te doświadczenia ze zdrowieniem,one mi pomagają też zrozumieć innego człowieka.W piątek poproszono mnie bym pomasowała starszą panią.Poznając jej historię ,dziewczynki biorącej udział w powstaniu Warszawskim ,przeciskającej się kanałami ,a także tracącej najbliższych.Poczułam że ona potrzebuje miłości ,uwagi ,a także by się z nią pomodlono.Ona tak jak ja, nie umiałam o nic nikogo prosić, nawet Boga.W czasie modlitwy językami,dochodziły do mnie szczątki jej modlitwy jak małego dziecka.Wychodząc od niej, zobaczyłam ją jakąś odmienioną,rozpromienioną ,......Dziękowałam Bogu, że mogłam zobaczyć Jego dobroć w tej kobiecie po modlitwie.

Jola - 2011-02-01, 1:16 am

Potrzeby szczęśliwej kobiety:
bezpieczeństwo-zapewnił mi Bóg i zabrał lęk.
miłość ,czułość-miłość Boża jest wielka i bezwarunkowa.Ale i Marka miłością się cieszę,ona dojrzewa a on się uczy czułości.
akceptacji-Marek mnie akceptuje.Ale przyjaciele chcą mojego rozwoju i to jest lepsze, jak mówi Marek Dziewiecki.
szacunku-Bóg na modlitwie wstawienniczej mi to obiecał.Pisałam o tym
seksu-to ominę :oops: to nie wasze.
macierzyństwo-zaspokojone
dobra materialne-to co potrzebne, Bóg mi przecież obiecał.

Są jeszcze rzeczy do przepracowania,ale cierpliwie,Bóg poprowadzi.

Jola - 2011-02-01, 3:29 pm

autodiagnoza-określenie stopnia swego współużaleznienia.
To właśnie to, co napisałam w poprzednim poście.Wiem że jeszcze są rzeczy do zrobienia ,ale to jest odkrywanie i to właśnie jest ciekawe .
Chciałam się podzielić ważnym dla mnie przeżyciem i odkryciem z warsztatów.
Moja mama nie raz mi mówiła ,ze moi wujkowie co nie mieli dzieci ,chcieli bardzo mnie adoptować, a to była wspaniała rodzina chrześcijańska(w bardzo podeszłym wieku doczekali się swojego syna).Dziękuję za to mojej mamie,na warsztatach wyszło że w moim dzieciństwie było dużo zabawy ,na podwórku,w domu (skakanie z szafy,bawienie się guzikami ,.......i wiele różnych fantazji.)Tata wyszedł gdzieś jako mało widoczny.Jego mało widziałam ,bliskość emocjonalną z nim, zacieśniłam gdy już byłam dorosła(on był dla mnie jak dobry mąż ,zawsze z miłością i gotowy do pomocy.W latach dziecięcych ,to mama była przy mnie,była obecna ,ale zapracowana.Na jednym z ćwiczeń,siedząc na krześle,wyobrażałam sobie, ze siedzę na kolanach u mojej mamy i obejmuję ją rączkami.To było tak realne ,ze płakałam słuchając jak pozostali uczestnicy szepcą mi do ucha :kocham cię ,jesteś dla mnie ważna ,jedyna i niepowtarzalna,....,.....To tego brakowało tej małej dziewczynce.Teraz płaczę ze wzruszenia,ale i ze szczęścia ,bo mam bardzo dobry kontakt z tą małą jolą.Dziękuję Bogu,nawet nie potrafię mu dobrze podziękowąć za to co robi dla mnie i mojej rodziny.

Jola - 2011-02-02, 11:41 pm

......jeszcze utkwily mi slowa profesora Woronowicza o lepszej skutecznosci terapi .Jest ona wtedy gdy mamy sponsora ,a sponsor swojego.Okazalo sie ze dla dzieci DDa,nie znalazlysmy na Ealing takiego.W kosciele podczas Mszy sw.przyszla mi taka mysl do glowy.Jezeli jestesmy w zazylosci z Bogiem i zdamy sie na jego prowadzenie to On temu moze jakos zaradzi.
Czy moze byc Bóg moim sponsorem?

To jest fragment mojego pierwszego postu, z tej serii. Już chyba dwa lata upłynęły, gdy to napisałam .Mam sponsorkę,lubię ją bardzo,chodzimy razem na basen,aerobik,pytam się w niektórych sprawach jak mam wątpliwości.....ale przyznam się ,ze nie zaczęliśmy jeszcze żadnego kroku.Coś zawsze przeszkadza,albo ....,Nie wiem czy jest sens i potrzeba w moim wypadku je zaczynać.Postęp rozwoju jest widoczny i szybki.Na początku na alanon,gdy mówiłyśmy o prowadzeniu Bożym ze znajomą ,to chyba nie byłyśmy zbyt dobrze odbierane..Zmienia się to ,jest nas już więcej osób, które czują prowadzenie Boże (poprzez oddanie swego serca na Przyjęcie Jezusa jako Swego Pana i doświadczenie osobistej piędziesiątnicy na Kursie Filip).Już następne osoby zapisały się na Kurs,słysząc jak nas prowadzi i uzdrawia Pan,wykorzystując ,Mszę św ,sakrament pokuty,modlitwę wstawienniczą,Grupy wsparcia ,warsztaty,psychologa,książki,.........Czy Bóg nie jest wspaniały,jest tylko jedna sponsorka na tak dużą grupę,a Bóg sobie i z tym poradził,zajął się tym Sam. :lol:

Jola - 2011-02-03, 9:02 am

s. Marek Dziewiecki -skopiowany fragment z rubryki pomaganie.

Coraz częściej spotykamy się z osobami, którym przychodzi kochać w sytuacjach skrajnych. Są to sytuacje, w których chcemy kochać kogoś, kto nie kocha ani innych ludzi, ani nawet siebie i kto wyrządza bolesne krzywdy sobie oraz innym. Na największą próbę wystawiane są wtedy osoby z najbliższej rodziny. Nie tylko ksiądz, ale też człowiek świecki powinien wtedy w precyzyjny sposób wyjaśnić, na czym polega dojrzała postawa wobec osoby przeżywającej tak poważny kryzys. Popatrzmy na typowy przykład w tym względzie.

Jeśli z prośbą o poradę zgłasza się do nas kobieta, którą mąż boleśnie krzywdzi (np. zdrada małżeńska, alkoholizm, przemoc), wtedy trzeba jej uświadomić fakt, iż to, że kocha swego męża, nie daje mu prawa do tego, by ją krzywdził. Nawet w małżeństwie tylko miłość jest nieodwołalna. Wszystko inne można odwołać. Wspólne mieszkanie, wspólne wychowywanie dzieci, współżycie seksualne, wspólnota majątkowa - to wszystko ma miejsce pod warunkiem, że również współmałżonek potrafi kochać i że nie krzywdzi członków rodziny. Jeśli jednak ktoś wyrządza okrutne krzywdy swoim bliskim i nie zmienia się mimo ich roztropnych i stanowczych interwencji, to wtedy ostatecznym rozwiązaniem jest separacja małżeńska, czyli miłość na odległość. Separacja trwa dopóty, dopóki błądzący nie uzna swego błędu i dopóki nie zmieni swego postępowania.

Zwykle ci, którzy są krzywdzeni przez najbliższych, nie rozumieją powyższych zasad i mylą miłość z naiwnością, z biernością, z tolerowaniem zła. Dzieje się tak czasem nawet z winy osób duchownych, którym brakuje kompetencji w tej dziedzinie. Sugerują oni, że jeśli ludzie najbliżsi tej osoby, która wyrządza im krzywdę, będą cierpieć, to krzywdziciel doceni ich ofiarną postawę, wzruszy się i zmieni. Tego typu nadzieje są nierealne, gdyż ludzi przeżywających głęboki kryzys (np. skrajni egoiści, alkoholicy, narkomani, erotomani, ludzie stosujący przemoc, itp.), może przemienić wyłącznie ich własne cierpienie


Choć zapoznałam się już dość dobrze z tym materiałem ,to dopiero wczoraj uderzyło mnie że ,Bóg pokażał mi ,że On posłużył się separacją w leczeniu naszego małżeństwa.To pobyt Marka w Londynie ,samemu, było dla niego cierpieniem.Ja wtedy byłam jeszcze naiwna ,nadopiekuńcza,nad odpowiedzialna,matkowałam ,dawałam się krzywdzić.Już po miesiącu swego pobytu,Marek chciał mnie widzieć w Londynie,a po półtora roku namawiał mnie na kredyt ,żebym zaciągneła na dom żeby mógł spłacić długi jakie zaciągnął.To mój ksiądz poparł mnie,mówiąc mu żeby pracował , był skąpy
i szybko wracał.To psychologia pozwala mi teraz zrozumieć, prowadzenie Boże.Cieszę się ,ze mogę to poznawać,w ten sposób mogę to zrozumieć ,to jest szalenie ciekawa droga ,która mnie wciąga jak wir wody w rzece.Połączyć te dwie drogi :duchową i psychologiczną to jest to.

Jola - 2011-02-04, 9:18 am

Zastanawiałam się dziś nad sobą,czy chęć pomagania innym w zdrowieniu, nie jest znowu ucieczką od siebie.Jest we mnie pełno pytań,ale myślę ze to dobrze.Byłam już na dwóch spotkaniach grupy rozwoju.Obejmowały one współuzależnienie ,czym jest i o stresie związanym z nim.Właśnie wczoraj próbowałam pomóc mojej Ilonce,która powiela niektóre moje zachowania.Myślę ze najlepszą pomocą będzie wysłuchanie jej, podzieleniem się tym co już się dowiedziałam o współuzależnieniu ,a także moje świadectwo.Cieszę się ,że zaczęła chodzić na mitingi i jest zapisana na warsztaty.A zdawało mi się ,ze przecież mój dom jaki stworzyliśmy dla dzieci bez alkoholu,spokojny i pełen zabawek ,nie powinien się odbić na dzieciach.A jednak nasza dysfunkcja ,zaraziła ich też.
Jola - 2011-02-07, 6:09 pm

Człowiek jest zdrowy gdy: ciało ,dusza ,i psyche jest w równowadze.
Tak od niedzieli z Markiem, przeszliśmy na dietę Herbolaif.Waga prawdę nam powiedziała.Ucieszyłam się bardzo, ze Marek w to weszedł. Widzę ze On, zamiast mnie wspierać ,to chcę zebym go cholowała.Już niedługo po tym ,jak wyszedł do pracy, miałam telefon, ze by coś zjadł.Odpisałam ,zeby nie pękał!(a w duchu sobie mówiłam,przecież Sw.Tomasz był prawdopodobno gruby i miał wycięte pólkole na brzuch przy stole).Teraz wieczorem jest zadowolony,ze coś jednak robi ze sobą.A ja czuję się wyjątkowo dobrze i myslę ,ze w ten sposób zmienię w przyszłości nawyk zywieniowy.

Jola - 2011-02-09, 12:23 am

Ten poprzedni post ,wyniknął z mojej pracy domowej na grupie rozwoju.
Dostałam ankietę do zajęć .Psychologiczne skutki współózaleznienie.

Czynności kompulsywne :
kawa ,leki ,papierosy ,słodycze /jedzenie ,Praca , sprzątanie ,kupowanie ,Seks / pornografia /masturbacja ,komputer /internet /tv ,inne np:szukanie wrazeń/ćwiczenia fizyczne,/złoszczenie się ,hazard,sen,ksiązki,karty.........

Moim problemem, jaki mi się rzucił w oczy najbardziej, jest:kawa ,słodycze i jedzenie.Tak prawdę powiedziawszy ,to nie do końca umiałam odpowiedzieć na pytania postawione ponizej ,,okreslające kiedy występuje problem.
Tak więc, gdy zadzwoniłam do zaprzyjaznionej osoby, która już jest od jakiegoś czasu na tej diecie ,zobaczyłam w tym palec Boży.
Kawy już trzeci dzień nie piję i nie mam na nią ochoty.Do słodyczy też na razie, aż tak bardzo mnie nie ciągnie.Może jeszcze tego do końca nie rozumiem?Cierpliwości Jola .Ale dziś przyjaciółka ,zazartowała sobie ze mnie mówiąc :uwazaj żeby ci to nie przeszło w gadulstwo :grin:

Jola - 2011-02-11, 2:49 pm

:wink:
Jola - 2011-02-11, 10:25 pm

Re: Re: Re: Re: Re: Witajcie
Witajcie Jola co Wy robicie !?Weszliście w tą sektę. Nie potraficie odchudzic sie bez tego !. Herbalife to oszustwo jak homeopatia, Amway, nie potraficie sie odchudzic to oprzyjcie się na Biblii polecam post Daniela. Nabijacie kabzę koncernom. Na co ma Wam starczyc wytrwalości na kult ciała co Wy wyprawiacie!!! Cały zachod ma fioła na punkcie kultu ciała, nie poddawajcie sie modom. Weżcie się za Ducha , kto Wam to polecił ? Odstąpcie od Tego , zdrowa ryba płynie pod prąd , a nie z prądem medialnych nowinek.


Właśnie dostałam przyganę od mojego przyjaciela z Polski,za to go tez lubię, ze zawsze był szczery i jak trzeba ,to nie ceregielił się.Sposób sprzedawania tych produktów, tez mi się nie za bardzo podoba i już dziś myslałam ,jak temu zaradzić . Metoda i produkty są niezłe i dość skuteczne ,żeby pomóc sobie w uporządkowaniu swojego organizmu a nie być głodnym .A co do ciała ,to myslę ze Bóg nie chce zebyśmy się obzerali ,dał nam ciała, zebyśmy o nie dbali.

Jola - 2011-02-14, 2:30 pm

:oops:
Jola - 2011-02-16, 3:48 pm

Współuzaleznienie dokopało mi na zdrowiu, ale już z tego wychodzę.Chciałam przyśpieszyć ,herbolajfem ,zeby być sprawniejszą,zdrowszą ,.....Wczoraj poprosiłam o modlitwę nade nmą,dostałam Słowo dotytącze tej kwesti z herbolajfrm,,,złe zródło,,Natomiast przyjaciółka ,po dwuch dniach brania dostała Słowo na modlitwie,,
Ks,Mądrości ,,16,12
Nie zioła ich uzdrowiły, ani nie okłady ,lecz słowo Twe,Panie,co wszystko uzdrawia.

Od dziś nie biorę tego,ale przestrzegam porcji zywieniowych jakie bym zjadła z tym produktem ,zamieniając poranny i wieczorny posiłek,czymś zdrowym.Nie mówię Markowi ,bo on tego nie przyjął ze coś może być nie tak.Za tydzięn stanę na specjalną wagę, która powie o poprawie mojego zdrowia (o metabolzmie ,o stanie mięsni,stanie wody w organizmie)Wtedy porównam

Jola - 2011-02-17, 4:16 pm

:oops:
Jola - 2011-02-17, 4:17 pm

:oops:
Jola - 2011-02-18, 3:25 pm

:oops:
Jola - 2011-02-19, 8:32 pm

Na grupie rozwoju, dostliśmy od jednej z uczestniczek po kartoniku z napisem;Pamiętaj ,ze jesteś wspaniałą osobą.Dziś wyjmując ją z zeszytu, uśmiechnełam się do słoneczka na niej naklejonego i oparłam o lampkę nocną.Za chwilę Marek wszedł i wziął tą kartkę do ręki i spytał się czy to dla niego.Ale go rozpusciłam,nie! powiedziałam, to dla mnie !ale dla ciebie moze być też. :lol:
Jola - 2011-02-24, 8:57 am

Byłam wczoraj na warsztatach asertywnośći.Bardzo się cieszę ,bo pozwoliło mi zrozumieć z czym mam problem.Komuś bliskiemu, powiedziałam spontanicznie na jego prośbę,,,nie,,Wewnętrznie na ten czas, poczułam się dobrze ,bo spełnienie tego o co on mnie prosił ,wywołało by we mnie ,wewnętrzną niezgode.Widzę ze jeszcze moje myslenie, za tym zachowaniem nie podązyło .Nakręcam się chwilami ,na pewno się pogniewał,........Ale teraz już mylę ,ze po tych warsztatach zacznie się wyciszać moje myslenie.Przecież ja jestem wolna ,chcę zyć w zgodzie ze sobą, koniec z tą uległą Jolą.Wiem ze ta przemiana będzie dla mnie trudna,ja chcę pomagać, ale w zgodzie z sobą.
Jola - 2011-02-26, 7:29 pm

Ostatnio zaobserwowałam u siebie zmianę zachowań:jak kiedyś nie miałam dla siebie czasu ,tak teraz oszłam w drugą stronę,chcę mieć go dla siebie duzo.Mój pracocholizm ulotnił się, jak powietrze w balonie(pytam się sama siebie ,czy nie przerodził się w lenistwo)Ale to mi jest potrzebne, sama sobie tłumaczę,zeby dosć do równowagi i zdrowia.Ale najbardziej dziwi mnie moja odwaga ,tam gdzie wcześniej uciekałam od tego zeby komuś coś powiedzieć ,co mogło by mu się nie spodobać ,teraz zaczynam mówić.Ale to ,powoduje tez zachwianie się spokoju ,jaki zawsze próbowałam wokół siebie tworzyć.Wiem ze do tego, dopuścił Bóg, zeby było z tego dobro dla innych osób bo już to zaczynam widzieć.Ale dziś rano byłam jak w karuzeli ,pełna obaw i niepokoju .Wracając z zakupów ,powiedziałam :Panie Jezu potrzeba mi Ciebie i tak trafiłam na Msze Świętą ,prowadzoną przez Księdza Darka.Nie ma przypadków,tam miałam być i usłyszeć o dziecięctwie Bożym.Łzy oczyściły mnie,i zawierzyłam się na nowo mocniej Bogu.Dziękuję Bogu za prowadzenie i za to ze pokazuje mi gdzie jeszcze nie przystaję do Niego.
Jola - 2011-03-02, 8:49 am

Chcę się podzielić moją radością ze spotkań,w grupie przyjaciół,na studiowaniu Pisma Świętego.co tydzień czekamy z niecierpliwością na ten czas.Ma to wielkie znaczenie dla mnie ,bo czuję się wśród moich przyjaciół ;wazna ,potrzebna,.........A najwazniejszą sprawą jest to ,ze widzę potrzebę ewangelizowania siebie .Czuję wielką radość na spotkaniu,które szybko upływa,w atmosferze Ducha Świętego,(miłości ,pokoju,...
Przewaznie kazde moje spotkanie z Jagodą ,o której już pisałam ,kończy się modlitwą spontaniczną ,w której wielbimy Boga i obarzamy swe dusze ,przed Bogiem.Wychodzę z tych spotkań umocniona i szczęsliwa.Tak trudno mi to zastosować z innymi przyjaciółmi,coś zawsze. gdzieś to umyka.A na spotkaniu o charyzmatach, ,słyszałam ,ze jest charyzmat spotkania,więc moze go warto było przebudzić?.

Jola - 2011-03-09, 10:02 pm

Zawsze byłam punktualna,słowna, jak umówiłam się ,to kosztem siebie, chciałam to spełnic ,zeby nie zawięść.A takich sytułacji było bardzo duzo,ponieważ prowadząc zakład w Polsce ,mieliśmy kontakt ,bezposrednio z klijentem i moja nadodpowiedzialność z nieodpowiedzialnym męzem, który często zawodził ,doprowadzała do tego ze wyniszczałam się pracując ponad miarę,teraz się to otworzyło,moze to i dobrze ,bo mogę to wypłakać.
Jola - 2011-03-10, 3:14 pm

Twoje miejsce startu
W kazdej chwili jesteś w jakimś miejscu twojej drogi .Tego ,co za tobą ,nie mozesz zmieńic ,to co przed tobą jest otwarte .Naistotniejsze jest jednak to ,co się dzieje w Tobie teraz .Tu bowiem znajduje się klucz do oceny ,do widzenia przyszłości ,tendencje wyznaczające kierunek przyszłości

Jan M Berenza OSB
Na dzisiaj, na grupe rozwoju osobistego, mam zapisać swoje uwagi i spostrzezenia które mogą być pomocne w tworzeniu ,czy korygowaniu mapy dalszej podrózy przez zycie .

Jedno z pytań:Jakie dostrzegasz własne deficyty /braki/w byciu odpowiedzialnym?

Co to znaczy być odpowiedzialnym?To mnie zaskoczyło na poprzednim spotkaniu:dbać o swoje potrzeby,umieć zdrowo chronić swoich granic,zadbać o dobrą komunikację ,dbać o swoje zdrowie,,wyznaczać sobie cele i dązyć do nich,dobrze wywiązywac się ze swoich ról,........

Kiedy ja, okazuje się, nie wiedziałm co to znaczy być odpowiedzialną.Dbałam o wszystkich i wszystko w około ,zapominając o sobie.
Najbardziej zaskoczył mnie punkt:dbać o swoje potrzeby
-znać swoje potrzeby
-przyznać sobie prawo do tych potrzeb.(ale ja sobie nie dawałam,ja jestem mamą :najwazniejsze są dzieći obowiązki,....)
-zdobycie wiedzy jak te potrzeby zrealizować
Tak było z wycieczką do Włoch o której pisałam wcześniej.To moja Izunia zadbało o to zeby mnie zapisać i zebym mogła zrealizowąc swoją potrzebę.Ale w tym pomógło prowadzenie Boże ,bo ja sama jeszcze nie wiedziałam co to znaczy być, prawdziwie odpowiedzialną.
Zaszłam kawał drogi w zdrowieniu,ale jeszcze jest trochę przedemną,ale z zadowoleniem patrzę na swoją drogą ,którą jest Jezus Chrystus.

Jola - 2011-03-11, 2:52 pm

Dziękuję Bogu,ze zaprowadził mnie na scieżkę zdrowienia ,Markowi ze staje się odpowiedzialnym i troskliwym męzem,przez co mogę oddać się terapiom ,znależć czas dla siebie ,zeby nadrobić stracony czas.Dziękuję tez ludziom, którym Bóg postawił na mojej drodze i pomagają mi .Często zastanawiałam się, czy to dla mnie te mitingi terapie,musiałam wejść w to głębiej ,by stanowczo powiedzić,, tak,,.Teraz widzę w jakiej nieswiadomości zyłam tyle lat..To była huśtawka,szczęscia ,to znów lęków ,.......które doprowadziły mnie ,do zmęczenia ,niepokojów,i róznych dolegliwości.Nawet nie przyszło do głowy ze mozna by szukać jakieś rozwiązania i zresztą po co, nie było alkocholu ,awantur ale była iluzja szczęścia .Dlatego jest we mnie tyle wdzięczności ,przede wszystkim do Boga,to ón na moją modlitwę ,o to bym była jaką mnie pragnie ,odpowiedział .Dzięki,......... :lol:
Jola - 2011-03-14, 6:45 pm

Spotkać się ze swoimi uczuciami,co niosą za sobą uczucia ,mieć świadomość swoich uczuć,...,spotykałam się z takimi stwierdzeniami i nie do końca mogłam zrozumieć o co w tym chodzi,jak to ugryżść,bo jakieś tam uczucia przezemnie się przewijają ,ale tak naprwdę,to nie zawsze się nad nimi zastanawiałam,są i już.Ale w sobotę zaczeły dochodzić do mnie,po doświadczeniach minionego tygodnia.Wziełam rozpiskę uczuć, jakie dostałam od pani psycholog:i ,co rozpoznać mi dało,poczucie odrzucenia,poczucie nizszości,moze i było by ich więcej, ale to wyszło na jaw wyrażnie.Przypomniałam sobie cwiczenie z grupy rozwoju.
Jestem wartościowa bo;.....
I nie wiem czy dobrze odczytałam ,ale siadło moje poczucie wartości,mysle ze ono i tak musiało być liche.Dziś rano dałam zadatek ,na warsztat ,,O poczuciu wartości mający odbyć się w kwietniu.
Podzielę się też tym ,ze byłam na Mszy św. o uzdrowienie .Już po Komuni św.zaczełam płakać,i płakałam aż do nałożenia rąk wtulając się w Jezusa,Bóg jest zawsze przy mnie ,wie czego mi potrzeba.

Jola - 2011-03-15, 11:43 am

To przez samopoznanie, odnajdziecie nową wolność.

W cierpieniu ,strapieniu i próbach ,które dopuszcza Bóg ,człowiek najbardziej poznaje siebie, swoje wnętrze ,swoje serce,głębię swej duszy.Widzi dokładnie,jaka jest jego miłość i wierność Bogu.Bóg zna głębie duszy ,głębię serca kazdego człowieka ,dopuszcza cierpienie ,abyśmy nie zyli w złudnym przeświadczeniu o sobie.
Fragment z ksiązki ,,Szpital na Banacha,,

Jola - 2011-03-19, 10:18 am

,,Jeśli coś zwalczasz ,to wiążesz się z tym na wieki,przyjmij swe uczuciowe demony,,-Antony de Mello
Jola - 2011-03-21, 9:13 am

Przed chwilą napisałam Sms,męzowi,,Dziękuję Ci ze opiekowałeś się Jasiem,teraz ze wzruszenia płacze.
Siedzę przy komputerze i płacze ,to puszcza przeszłośc.Mimo płaczu czuję w sobie ufność ,spokój,ciepło ,miłość,czułość wielką nadzieję.
W nocy Jaś przyszedł do naszego łózka ,zakrwawiony .W nocy zaczeła mu z noska lecieć krew,szybko wstałam jak zwykle,umyłam go, dałam kompres i tampon,położyłam go koło nas.Ale to na długo nie pomogło.Tym razem Marek wstał,zajął się mim troskliwie,a ja zaczełam mieć przez chwilę wyrzuty sumienia:to ja jestem matką ,Marek idzie na cały dzień do pracy,ale powoli to ustępowało a ja ze wzruszeniem patrzyłam jak on z miłością ,tkliwością ,zajmuje się malcem,patrząc na mnie bez wyrzutów ,ze nie będzie wyspany,ale ciepło i serdecznie.Poczułam się bezpiecznie ,ze mamy swojego opiekuna ,obrońcę.Ja wiem ze to powinno być normą i myslę ze tak będzie,ze w duzej mierze moje myslenie i postepowanie jako osoby współózaleznionej,hamowało to zjawisko w naszej rodzinie.

Jola - 2011-03-22, 11:03 pm

:oops:
Jola - 2011-03-24, 7:07 am

Wczoraj miałam trochę zajęć,ale czułam wewnętrz jakiś rozbicie ,pomyslałam ze emocje chciały mieć ujście.W domu harmonia ,spokój, a we mnie czułam rozhuśtanie.Zostawiłam wszystko,pomodliłam się i zaczełam pisać list do Marka.Od razu zaczełam płakać ,nie było w tym bólu,ani braku przebaczenia ,a tylko czułam, ze to nie jest koniec tego ,co napisałam.Wczorajszy dzień, był dla mnie trudny ,nie miałam wcale siły,co chwila się kładłam.Dobrze, ze mam dwa tygodnie wolniejsze ,więc będę starała się w tym czasie ,dobierać do tego, co tam mam środku.Teraz nadszedł na to czas,Marek ma pracę,więc ja mogę zająć się sobą ,bo myslę, ze to wszystko będzie powodować, u mnie brakiem energii.Ale mam nadzieję, ze po oczyszczeniu,ona powróci ze zdwojoną siła.
Jola - 2011-03-24, 4:29 pm

Bóg umieszcza nas w krainie naszej własnej intuicyjnej wiedzy, umieszcza nas w zacisznym ustroniu, gdzie można zaufać swojej wiedzy i swoim decyzjom. Ożywia je tam duch Boga. Świat uczy nas, by wierzyć tylko faktom, logice i rozumowi. Zachowując pewną pokorę, która bierze pod uwagę naszą omylność, musimy nauczyć się słuchać przede wszystkim siebie, poddawać naszą intuicję praktycznej próbie, zamiast lekceważyć ją, jak nas tego uczono.

Módl się: Pomóż mi słuchać Twojego Ducha, który mieszka we mnie.

Jola - 2011-03-27, 10:43 pm

List do nieba-Post Ani
Chcialbym zaproponowac modlitwe w formie listu.Oboje z mezem modlimy sie w ten sposob i zachecamy znajomych..
Po pierwsze normalny czlowiek nie pisze listu do kogos kto nie istnieje,wiec jesli piszemy list wiemy ze adresat jest osoba rzeczywista.To umacnia nasza wiare.List piszemy wlasnymi slowami i dokladnie precyzujemy nasze mysli(podczas modlitwy w myslach czesto nie jestesmy skupieni)Polecam pisac listy do Swietych proszac o wstawiennictwo u Ojca,ale rowniez do Jezusa do Maryji..do Boga Ojca..jak czujemy tak piszemy.......

Wczoraj zaczełam czytac post Ani,uderzył mnie mocno,bo czułam ,ze ja mam pisać, ale byłam wczoraj zbyt zmęczona, zeby zacżąć.Dziś dzień przeleciał mi zbyt szybko,zeby pamiętać o tym ze mam pisac.Ale dzisiejsza Msza św.w 10 rocznicę śmierci mojej mamy, otworzyła worek.Jestem po napisaniu dwóch listów w cudzyslowiu do ,,nieba ,,.Myslałam ze napiszę tylko do teściowej ,ale napisałam tez do mojej mamy.Ciezko mi pisac teraz ,nadal płaczę.Zabierając się do pisania,nie wiedziałam o czym mam pisac ,ale gdy zaczełam, ołówek sam sunął po kartce.Myslę ze pozegnałam sie ostatecznie z teściową i moją mamą, do której miałam więcej wdzięczności niz zalu.Dziękuję Ani za ten jej post.

Jola - 2011-03-29, 3:23 pm

Parami do nieba-
To był temat spotkania, z redaktorem naczelnym więzi Zbigniewem Nosowskim
Wcale się w sobote na to nie wybierałam,miałam zaplanowane piękne słońce,spacer z maluchami i obiad u mojej córki.Lecz w piątek już mi coś to spotkanie nie dawało spokoju,Pomodliłam się z Jagodą o swiatło, mówiąc Bogu, jezeli chce zebym tm poszła to nich mi szeroko otworzy drzwi,a jezeli nie to niech poprostu je zamknie i da mi spokojną głowę.Ale zdązyłam wrócic do domu i zacząl się skomsowany atak na mnie,duze przynaglenie ze ja tam mam byc.Zrodził się we mnie bunt,bo co ja sama mam iść do świętości a Marek do pracy.Prosiłam jak Gedeon, o potwierdzenie tego,i ze jezeli chce zebym tam była, to z Markiem.Oddałam tą sprawę, na drodze Krzyzowej ,i tylko się modliłam .Okazało się ze Marek ma wolne i bez namowy chętnie pójdzie.Ja przekonałam się ,ze trudno jest nie wypełnic woli Bozej gdy się do niego przylgnie,to po prostu nie masz spokoju jak od uprzykrzonej muchy.Dziękuję Bogu za jego prowadzenie,ja chcę wypełniac Jego wole chodz czasmi wkrada się bunt.
Warto było być na tych wykładach,to kolejny krok i wzmocnienie, ze tego naprawde chcemy, a szczególnie ja, iść parą z męzem do nieba,chodz jego czasami trzeba ciągnąc jak osła,ale myslę ze Bóg sobie z nami poradzi,a my nie zwątpimy i nie poddamy się.

Jola - 2011-04-01, 6:48 am

Potrzeba -stan napiecia człowika,wymagający rozładowania.definicja o jakiej dowiedziałam się na grupie rozwoju.
Jedną z wazniejszych potrzeb człowieka- -jest poczucie bezpieczeństwa.
Ten temat, na wczorajszej grupie otwarty ,nie daje mi spokoju ,cofnoł mnie wstecz do Polski.Czy ja jako człowiek, jestem w stanie sobie tą potrzebę, w pełni zaspokoić.Miałam już nić w sobie nie otwierać,w sobotę mam warsztaty,mój zapiś coś takiego.Ale już to zostało we mnie poruszone,łzy płyną.Sześć lat będzie w lipcu,gdy zostałam sama w Polsce,z piątką dzieci ,wiedzą o długach i niewiedzą czy nasze małzeństwo będzie jeszcze trwało ,czy to już koniec.Marek w ciągu jednego dnia, zdecydował sie na wyjazd do Londynu.Ale tak naprawdę, o naszej prawdziwej sytułacji finansowej ,dowiedziałam się po jego wyjeżdzie.Wiesci o tym ,leciały jak klocki domino.Tylko wyjechał, a dłuznicy zaczeli dawac znac, komornik wysłał mi list, ze zadłuzenie weszło na dom.Ja nie umiałam nikogo prosić o pomoc,ja byłam Zosia Samosia.Nasza firma padła,nie było zapotrzebowania na wyroby które wyrabialiśmy.Tak po ludzku ,poczucie bezpieczeństwa jak sobie w takiej sytułacji zapewnić.Jedynie wiara i ufność w to, ze Bóg jest ze mną ,pozwoliło mi na przetrwanie w spokoju.Dopiero tu w Londynie odkryłam, u pani psycholog ,ze ja sama ze sobą i z Bogiem poczułam się bezpieczna.To nauczyło mnie ufności w prowadzenie Boze i ze z Jego pomocą nic mi się nie stanie.To dzięki tej ufności, mogłam zostawić Polskę i z 50 funtami z dwójką dzieci, przyjechać na pełną chatę ludzi, do pokoju 2 na 3,5m.Ale Bog podnosci cały czas próg ufności,zebyśmy zaufali Mu w pełni.

Przed chwilą wziełam ksiązkę ,,To Jezus leczy złamanych na duchu,,-Księdza Jana Reczka ,otworzyło mi się na takim fragmencie,popierającym to co napisałam..
PRAWDZIWE ZANURZENIE W BOGU DAJE WIELKIE DUCHOWE BEZPIECZEŃSTWO.
Na ile jesteśmy bezpieczni my ,którzy mamy prawo do Boga wołać ,,Ojcze,,?Chrześcijaństwo chrześcijąństwu nierówne.Nalezy do społeczności Dzieci Bożych ten,który praktyką dorocznej spowiedzi i przyjmowania Komuni Sw.w Okresie Wielkanocnym spełnia minimum okreslone przez Kościół.Nalezy i taki ,który zyje Bogiem ,jeśli tylko moze ,to kazdego dnia uczestniczy we Mszy sw.,a odnoszac się kazdą sprawą do Jezusa :,,Panie co ty chcesz abym uczynił?Jak ty to widzisz?-daje konkretne świadectwo,że Jezus jest Panem jego życia.

Jola - 2011-04-04, 11:07 am

Tak bardzo duzo się dzieje pozytywnego, w moim zyciu i mojej rodziny.Jestem po dwu dniowych warsztatach pt tytułem ,,Kto w nas mieszka,,Okazało się, ze moja zapracowana córka Ilonka, tez w te dni ma wolne .Był to czas mojego rozeznania, w czym mam jeszcze problem.Na koniec mielismy zadane pytania to pracy w grupach.
1.Jak siebie traktuję?
2.Kim dla siebie jestem?
Odkryłam na chwilę obecną ,ze traktuję siebie dobrze i jestem dla siebie łagodnym rodzicem.
Ale są momenty niepowodzeń,są one rzadkie, ale się zdarzają.Wtedy najchętniej bym uciekała, lub włańcza się moje miskie poczucie wartości .Odkryłam tez ,ze moje wewnętrzne towarzystwo ,jest wyciszone i ogólnie spełnia swoje zadanie niezle,a to moze dlatego, ze moje myslenie, oczyszczało się już dość długo na mojej drodze do Boga i nadal oczyszcza .Ale warsztaty tez mi dały wiele swiatła, na wgląd siebie.Przy scenkach odkryłam ze jeszcze nie wszystko jest we mnie odkryte i wypłakane.Myslę ze jeszcze sporo na swój temat się dowiem i poznam co we mnie jeszcze piszczy.Gdy przyszłam do domu ,odczytałam list od mojej Ilonki, który mi dała wraz z pięknymi kwiatami na dzień matki.
Droga mamo
Na początku mego listu chciałabym napisać że Cię kocham i że cieszę się bardzo że tak wszystko zmienia się w naszej rodzinie.............
Popłakałam się ,bo to jest droga do oczyszczenia,bardzo bym chciała dostać od pozostałych dzieci Listy,które mogą być drogą do głębszych relacji.

Jola - 2011-04-06, 9:44 pm

. :lol:
Jola - 2011-04-09, 10:43 am

Poprzez doświadczenia, jakimi mnie Pan dotyka teraz ,widzę jak mnie prowadzi w uzdowieniu.Nie są obojętne terapie,grupa rozwoju ,ksiązki,.....przez które rozumię i dostaję narzędzia, do pracy nad sobą .Ale widzę jak wazne są sakramenty i ,modlitwa osobista,czatanie Słowa Bożego,modlitwa wstawiennicza.
Wczoraj gdy do mojego domu przyszła policjantka i okazało się ze polka ogarnął mnie lęk.Nie mogłam zrozumieć dlaczego,pytała się tylko o jakiegos chłopaka który zaginął i go szukaja.Ten lęk ,jeszcze trochę się utrzymywał.Nie boję się o byt,a to było dla mnie niespodzianką i zaskoczeniem.Teraz takie sytułacje ,powodują u mnie ,ze zaczynam się im przyglądać.Tak się złozyło, ze tego dnia poprosiłam przyjaciółkę o modlitwę nade mną ,przyszedł spokój i radośc.Ale wieczorem postanowiłam napisać list, do mojego męża i siostrzeńca, przez których otwarła się szczelina, dla ducha strachu.To ich nieodpowiedzialnośc ,lekcewazenie prawa,ja często zyłam w lęku.Wiem teraz ,ze lęk powodował moją uległość.Cieszę się ze Bóg wyrwał mnie z tego i mojego męza ,który jeżdzi już wolniej ,pilnuje dokumentacji urzędu skarbowego,.....i robi się odpowiedzialnym człowiekiem.Teraz uwalniają się emocje, związane z tamtym chorym zyciem.

Jola - 2011-04-11, 3:29 pm

Teraz jest czas uwalniania stłumionych uczuć,których we mnie nagromadziło się przez lata.Prawie codziennie, coś w tej dziedzinie robię.Wziełam ponownie do ręki ksiązkę,,To Jezus leczy zranionych na Duchu,,-modlitwa wstawiennicza o uzdrowienie Ks.Jana Reczka.Dzisiaj popłakałam sobie ,nad moją Komunią ,na której mojego taty nie było,nad bierzmowaniem do którego tak naprawdę nie byłam przygotowana.Przepraszałam tez Boga ,za to ze jako mała dziewczynka, przyjełam Komunię przed pierwsza spowiedzią. Wczoraj natomiast przeszłam ,moje dziewięc miesięcy pod sercem matki ,modląc się według wzoru podanego w tej ksiązce Reczka.Ja juz miałam tą ksiązkę w ręku ,2 lata temu,ale nie byłam jeszcze gotowa na uwalnianie uczuć .Dopiero teraz Bóg posłuzył się nią.
Dziś rano, poczułam tak mocno uczucie złości i wyraziłam ją,nie wiem czy dobrze .Ale sprawiło mi to radość,ze spotkałam się z nią wyraznie.Mojemu męzowi moze nie koniecznie,ale jestem już gotowa stawić mu czoła,a nie w uległości unikąć kryzysów.Kryzys jest dla nas wielką szansą ,na postęp,ale trzeba to sobie uświadomić .Łatwiej mi było korzystać z tych kryzysów w pojedynkę,bo pytałam się Boga w czym rzećz ,i parłam do przodu.Ale w małzeństwie potrzeba dwojga.Wiem ze i z tym poradzi sobię Bóg. :lol:

Jola - 2011-04-12, 8:43 am

Dostałam od Boga, już pare lat temu słowo, ze żona chrześcijańska ma czekać na swojego męża, z miłością i cierpliwością. Ale email który dostałam dziś, odswieża mi tą prawdę w odpowiednim dla mnie momencie. Bóg jest Wielki i tylko On może sprawić że będę dobrą żoną i matką na Wzór Miłości Bożej .
Email od Alicji.

Bezwarunkowa miłość agape, stanowi najważniejsze spoiwo zdrowego małżeństwa. Ten wzór miłości może się nam wydawać tak trudny, że aż niemożliwy do realizacji, ponieważ jesteśmy ludźmi z natury grzesznymi. Jeżeli jednak, świadomi własnej bezsilności, zwracamy się do Boga po pomoc, to On jest w stanie przemienić nas, byśmy mogli tę miłość dawać innym. Czasami będziemy musieli poczekać przez jakiś czas na odzew partnera, lecz miłość jest cierpliwa. Znam wiele małżeństw, gdzie jeden ze współmałżonków był po prostu cierpliwy w okazywaniu miłości. Mimo, że od swojego partnera nie otrzymywał żadnego wsparcia, a ich małżeństwo było na krawędzi zupełnego rozpadu, Bóg dał mu ponadnaturalną siłę i zdolność do tego, by w cierpliwości oczekiwać do czasu, aż druga osoba również zostanie ogarnięta Bożą miłością. Dopiero wówczas możliwe jest budowanie coraz lepszego i szczęśliwszego związku.

Proście, a będzie wam dane (...). Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje (...). Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień? (...) Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą.
Ew. Mateusza 7:7-11

Jola - 2011-04-17, 9:42 pm

:oops: .
Jola - 2011-04-18, 7:21 am

Panie Jezu,Ty jesteś Światłością, która w ciemności świeci.
Przyjdz zapanować nad ciemnością, która ogarneła mnie na drodze życia, wtargneła do mojego umysłu i zatruła moje serce.
Ponieważ Ty jesteś ze mną, nie lękam się spojrzeć w ciemną dolinę przeszłości, w której zło tyle razy zraniło moją duszę.
Proszę Cię, Panie Jezu, popatrz razem ze mną, na te chwile mojego dzieciństwa, na te sytułacje i ludzi, którzy wycisneli piętno groży na mej pamięci, wyobrazni i uczuciach, ale także wypalili znamię na mojej podswiadomości i jakiejkolwiek innej sferze mojej osobowosci.
Popatrz na zło, które korzystając z tego zranienia, operowało lękiem wiele razy w moim zyciu. I wypowiedz dzisiaj nade mną z mocą swoje słowo:,,NIE LĘKAJ SIĘ,,

W czwartek przerabałam ten rozdział z Reczka ksiązki ,,To Jezus leczy zranionych na duszy,, rozpakowywując we mnie te paczuszki i uwalniając emocje.To juz następny rozdział, dotyczył on sytułacji lękowych w moim zyciu. Wypłakałam sobie, przypominając zdarzenia w których się bałam, lub mogłam się bać. Nawet pogryzienie przez psa sprawiło mi płacz, chodz zdawało by się, ze to nie miało dla mnie wielkiego znaczenia. Tego dnia poszłam na basen, popływałam trochę i postanowiłam wejśc do głębokiego basenu, 2,25m i przepłynąć, popatrzyłam w lustro wody i wycofałam się. Nie dawało mi to spokoju. Dopiero po chwili przypomniało mi się, że topiłam się i dlatego bałam się głębokiej wody.To Jezus zaczał mnie przynaglać do wejścia do niej, że przeciez mam Mu zaufać, jest że mną, przypomnij sobie Piotra jak chodził po wodzie.Tak, pomyslałam, albo teraz, albo nie wejdę nigdy. Bez zadnych zabezpieczeń weszłam powoli i przepłynełam, jaka wielka radość i spokój, spłyneł na mnie , a tak bałam się przechodzić molem blisko krawędzi, czy płynąć promem .Bóg jest Wielki, czuję jak zdrowieję fizycznie, uściski głowy bardzo zmalały, już teraz wiem, ze jak mnie dopadają, to znaczy ze jeszcze coś się chce wydostać, tak samo bezdech.
Teraz czytam o,, podziurawionym sercu,,-gdzie Jezus prosił zebym spojrzała na Jego odrzucenie,zapłakałam ,ale nie dałam rady wejść głebiej.Zostało dla mnie zamknięte na wczoraj.Za duzo emocji było na warsztatach ,o ,,Poczuciu własnej wartości,,

Jola - 2011-04-22, 12:17 am

Jestem po warsztatach ,,Poczucie własnej wartości a związki.
Był to piękny czas, ale męczący. Zaskoczył mnie ten warsztat, ale i dał zrozumienie ze tam miałam być. Było wiele wskazówek na dialog małżeński, by dążyć do wspólnego celu. Odkryłam, ze moja samoocena, już jest na niezłym poziomie.
Pod koniec warsztatów, dowiedziałam się, że odwzorowujemy naszą relację z mamą, w innych związkach.Trudno mi było z początku się z tym zgodzić, ale po przeanalizowaniu uderzyła mnie trafność tego stwierdzenia.
Jedną z rzeczy, co mnie jeszcze zaskoczyła, był rysunek mojej mamy. Nie narysowałam jej rączek, zaczełam się zastanawiać dlaczego, to była pracowita osoba.
Na te myśli weszła terapełtka, wspominając, że to może znaczyć, ze była bezradna i bezbronna. Dalej pisałam, jaka była. Gdy napisałam już, zaczełam ze zdziwieniem podkreślać podobieństwa, okazało się, ze prawie wszystko podkreśliłam (chodz mi się wydawało, ze byłyśmy całkiem inne)Niektóre rzeczy u mnie ,poprzez rozwój, uległy transformacji.Co mnie jeszcze zaskoczy,co jeszcze odkryję?

Jola - 2011-04-22, 2:03 pm

Co mnie jeszcze zaskoczy,co jeszcze odkryję?
Tak zakończyłam to wczoraj, gdzie czułam się niezbyt konfortowo.
Cofnę się do sedna sprawy.Wczoraj idąć na Wielkoczwartkową Mszę Sw., byłam radosna i szczęsliwa, dawałam temu wyraz na zewnątrz do przyjaciólki. W takim nastroju przyszłyśmy do Kościoła i zajełyśmy szczęśliwie miejsce w trzeciej ławce, zajmująć znajomej, która miała dojść o godzinie 7,45. Było w Kościele duzo ludzi, trudno mi było usiedzieć, co chwilę oglądałam się za nią czy nadchodzi, byłam w stresie, nie rozumiejąć dlaczego, to uczucie zrobiło się takie nadmierne i nieadekwatne do sytułacji. Denerwowałam się, bo widziałam jak duzo ludzi szukało miejsca, Postanowiłam ze czekam, tylko do 8 i oddaję je komuś potrzebującemu.Tak szukała go, matka z dzieckiem bezskutecznie i zaproponowałam go.Osoba dla której miałam to miejsce zarezerwowane, przyszła dopiero 8,15.Miała zal do mnie .
Nie mogłam zrozumieć i dać sobie radę, skąd wzieło się u mnie napięcie i stres, szkodząc mi.Zadzwoniłam do przyjaciółki, będącej w terapi pare lat,uspokoiła mnie ze z mojej strony umowę dochowałam, przeciągając ją o 20 minut.Ale i tak nie dawało mi to spokoju, wiedziałam ze coś innego za tym stoi.Tak Bóg dał mi światło, to przełozyło się z mojego Marka, to ciągłe czekanie, napięcie, lęk przed spóznieniem, to chciało się wydostać.Przyniosło mi to ulgę i płacz.

Jola - 2011-04-24, 10:18 pm

Jest Wielkanoc, czas radości, zainspirował mnie post naszej znajomej, Krysi .Ja tez się zmieniam ,codziennie coś odkrywam w zdarzeniach dnia codziennego, analizuję go i wykorzystuję to co się dowiedziałam na warsztatach, mitingach,...Jest u mnie z wizytą, mój syn z synową. Dzień rozpoczął się, wspólnym szykowaniem śniadania, wsród radości i szczęścia z zebrania się, prawie całej rodzinie w całości. W czasie wielkanocnego sniadaniu, po przeczytaniu, fragmentu Pisma Świętego i modlitwie, wsród śmiechów i radości, spędziliśmy miło czas, po którym uwieczniliśmy się na wspólnej fotografi.
Po sniadaniu, zaczeliśmy wybierać się nad jezioro za Londyn i tu zaczął się już dylemat.Wszyscy chcieli jechać samochodem z moim synem, który właśnie kupił sobie samochód z otwieranym dachem. Ola się popłakała, Jaś obraził, a Ilonka jako starsza z Izą postawiły na swoim. I w takim nastroju, zaczął się wyjazd. Mąz dociskał trochę pedał, mówiąc ze miesci się w limicie na co wskazywał ,,Jipies,, ale Adaś mój syn miał problem nadążeniem za nim. Prosiłam Go z przyjaciółką, ze lepiej być blisko siebie, wtedy uniknie się pogubienia. Ale dałysmy sobie spokój , zajełyśmy się śpiewaniem,który wprowadzał spokój i atmosferę Świąt Wielkanocnych.Tak się stało ,ze zajechałyśmy na parking nad jeziorem i faktycznie syn gdzieś krążył. Ja pomyslałam sobie ,,To nie moje,, i ze spokojem poszłam nad jezioro z dziecmi i przyjaciółmi, zostawiając Marka z tym bigosem. Gdy już ich sprowadził, wypsneło mu się, ze jest zestresowany. Czy nauczy się na tym przykładzie, czy jeszcze musi mieć ich więcej. Zal mi go było trochę, ale szkoła kosztuje. :lol: Ale dawna ja, denerwowałabym się, za nas dwoje i po co? :wink:

Jola - 2011-04-29, 11:37 am

Uzdrowieni wewnętrzne

Najpiekniejsza rzecz, jaką spotyka się w Odnowie Charyzmatycznej, nazywa się ,,uzdrowieniem wewnętrznym,, .Podobnie jak nasze ciało atakowane jest licznymi chorobami, tak też możemy również być chorzy wewnętrznie na nerwicę, kompleksy, niechęci, urazy i niepokoje.

Ponadto wiele spośród chorób fizycznych, to tylko symptomy psychicznych urazów, po których uleczeniu następuje zanik choroby.

Gdy zranione są nasze uczucia, jesteśmy wtedy nieufni. Jeśli pamiętamy komuś, kto nas zranił, czujemy złość do wszystkich. Niekiedy sprzeniewierzamy się miłości i od tego momentu nasze serce zamyka się na wszystkie przejawy kochania.

Jednakże Jezus przyszedł, aby uzdrowić złamane serca i daje nam serca nowe...

-Ojcze Tardif, jeśli św.Paweł mówi, że najważniejsza jest miłość,dlaczego tak wielką wagę przywiązuje się do charyzmatów?

TO NIE JA TAK TWIERDZĘ. TAK TWIERDZI JEZUS (MT 4,23). ŚW.PAWEŁ MÓWI,ŻE PRAWDZIWEGO APOSTOŁA UWIERZYTELNIAJĄ ,,ZNAKI,,(2 KOR12,12). JEŚLI CHODZI O MNIE, POSTAWIŁ BYM PYTANIE: DLACZEGO NIEKTÓRZY LEKCEWAŻĄ TO, CZEMU JEZUS PRZYPISYWAŁ WIELKIE ZNACZENIE?
NIEFORTUNNIE PRZECIWSTAWIAMY SOBIE RZECZY,KTÓRE POWINNY SIĘ UZUPEŁNIAĆ. MIŁOŚC ABSTRAKCYJNA NIE ISTNIEJE...

,,JEZUS JEST MESJASZEM,, -EMILIEN TARDIF MSC
Jose H. Prado Flores

Gdy byłam na ostatnich warsztatach, dowiedziałam się o wypadku mojego męza w pracy. W szpitalu załozyli mu 15 szwów i puscili do domu z wiedzą, ze moze mu się nie przyjąć skóra na ręce, którą nadciągneli na brakujące kawałki skóry na dłoni.Ja uwazam, ze i tak,cudem jest, ze spadający i osuwający się piec, (mający około 40kilo) na rękę, nie uszkodził scięgin i żył.
We wtorek po wypadku,oddałam tą sprawę i nasze relacje Bogu, na rannej Mszy .sw. Wieczorem spytałam się go ,czy nie zechciałby przyjść do nas, na modlitwę. Ku mojemu zaskoczeniu, zgodził się. Ogarneła mnie radość, ale gdy zaczełam się z przyjaciólmi modlić nad nim, coś poruszyło się we mnie, zaczełam płakać i nawet nie starałam się tego stłumić, modląc się nadal językami.Coś dokonywało się we mnie, pod koniec tej modlitwy, dziękowałam Bogu za wszystko, na przemian przepraszając Boga za nasze zycie, w którym nasza wiara była letnia i prowadziliśmy zycie grzeszne i raniące nas.

Od tego wtorku, po modlitwie wstawienniczej, zmieniła się relacja między Markiem a mną, na głębszą.
Ksiądz Marek Dziewiecki, kiedyś powiedział, że jak jest miłość w rodzinie, to już jest raj.Tak, zgadzam się z tym i podpisuję się pod tym. Ale to jest miłość, którą wlewa i uczy nas Jezus Chrystus,a nie taka ,jak moja chora i dysfunkcyjna z przed lat.
Ta miłość nie boi się cierpienia.

Jola - 2011-05-06, 9:20 am

Zapomniałam wczoraj o grupie rozwoju i umówiłam się z Jerzym Jechalskim na 7.oo.Gdy to sobie uświadomiłam, pomyslałam sobie o pokrywających się godzinach, bo grupa rozwoju kończy się o 8.00. Tak więc zamienieniłam się z przyjaciółką,ona miała na godzinę 8.00.Ale powstał problem, bo zawsze po 8.00 szłam na masaż.Jakie było moje zaskoczenie, ze umiałam bez lęku zadzwonić i ustalić termin jaki by obydwu stonom pasował. Dawniej cały dzień z lękiem bym o tym myslała i obmyślała co mam powiedzieć.

Granice- teretorium psychologiczne, każdy z nas posiada. Wszystko co jest nasze: myśli, uczucia, dysponowanie czasem, tajemnice, o której chodzimy spać, ...Uswiadamiam sobie, swoje teretorium, mówiąć: nie lubię kiedy bierzesz moje rzeczy, ... -to z grupy rozwoju.

Wyszłam wczoraj, jak i z poprzedniego dnia, kiedy były omawiane granice, lekko zaniepokojona, czułam duszność. Nie mogłam uchwycić powodu, a ze miałam spotkanie z Jerzym, podzieliłam się tym. To emocje. Cieszyłam się ze spotkania z nim, bo wyjaśnił mi, skąd się biorą moje ściski głowy, brak koncentracji, ...Jestem taka, ze muszę rozebrać wszystko na czynniki , zrozumieć, jak to działa, wtedy łatwiej mi się za to wziąść.
Dziś będąć na Mszy św.(w angielskim kościele, pod dwoma postaciami :lol: ),zatrybiłam, dzięki Bogu dostałam olśnienia: moje zaniepokojenie co do granic, wynikało z tego , że mam problem jeszcze z uczuciami. Więc jak mogę je wytyczyć w tym obszarze ? :razz:

Jola - 2011-05-08, 10:03 pm

Pisałam już,że ksiązkę ,, To Jezus leczy złamanych na duchu,,J. Reczka, czytałam gdzieś półtora roku temu i niewiele się na niej zadziało. Myslę, ze nie byłam jeszcze gotowa na nią, zatrzymałam się na fragmęcie o spowiedzi generalnej i tą ksiązkę odrzuciłam: Przestraszyła mnie ta alternatywa wypowiadania grzechów ,które przeciez już kiedyś wyznałam. Przeciez często ze skruszonym sercem, przepraszałam za nie.
Spowiedz dla mnie zawsze była lękiem.
Ale teraz idąc po kolei, rozdział za rozdziałem, autentycznie stawałam przed Jezusem, wypłakując całe moje zycie, On był przy mnie. Doszłam do tego fragmentu, co zatrzymałam się na nim wcześniej, odrzucając ksiązkę.

,,Dzisiejsza modlitwa ma na celu powierzenie Miłosierdziu Bożemu całego twojego życia .Jeśli dawno, albo nigdy nie odprawiałeś spowiedzi świętej generalnej, dokonanie tego przed modlitwą lub po niej było by otwarciem się na wielką łaskę. Sakrament pokuty jest sakramentem uzdrowienia. Ogarnięcie przeż Bożą Miłość równocześnie ducha -obciązonego grzechem i duszy -zranionej słabością cudzą i własną, byłoby przyjęciem pełni Bożego daru przygotowanego dla twojego uzdrowienia wewnętrznego,

Pomyślałm że przemodlę ten ostatni rozdział, i tak napewno wiele się zadzieje. Ale ostatnie spotkanie grupowe z Jerzym Jechalskiem, zostawiło mnie z pytaniem ,,Czy ja sobie przebaczyłam? Tak, gdy odczytałam po spotkaniu z Jerzym, sms od ksiądza że mnie zaprasza, pomyslałam że może się zdecyduję na spowiedz generalną.

W sobotę na dwie godziny przed wyjazdem do niego, nie wiedziałam jak się do tego przygotować,ale już się zdecydowałam.
Napisałam na kartce ze mój tata pił, a pod nią grzechy dzieciństwa, małżenstwa, i okres nawrócenia. Ale to wszystko było, wplecione z moją swiadomością, co spowodowało te moje grzechy. Brak miłości, bezpieczeństwa,....
Spowiedz rozpoczeła się przed tabernakulum, w pustym kościele. Jak wspominam ten czas to łzy wzruszenia cisną mi się do oczu, daję im upust. To Jezus mnie tam zaprosił. Opanował mnie spokój, gdy mówiłam o moim zyciu, nie potrzebowałam kartki, to duch Święty przejął to spotkanie. Po skończeniu, Ksiądz zaproponował mi zebym uklękneła, podając mi Jezusa w Najświętrzym Sakramencie zebym przycisneła do serca. Czas zatrzymał się, a ja płakałam. Po kolei Ksiądz wyrzucał :ducha samotności,ducha wstydu,ducha smutku,ducha depresji, ducha odrzucenia przez ojca i braku jego miłości ,co szło pokoleniwo w rodzinie mego ojca,...
Gdy Ksiądz przytulił mnie do siebie, czułam ukojenie ,mówił że Jezus mnie tuli,nie wiem ale czułam się małą bezbroną dziewczynką w ramionach Ojca.Bezpieczna i kochana.

Po modlitwie wstawienniczej,czekaliśmy na Słowo od Boga.

Dziękuję Bogu, że dalej będzie mnie prowadził i że podoba mu się moje serce, ale ja chcę, zeby On je dalej uzdrawiał i leczył.

Jola - 2011-05-11, 11:30 am

Po ponad godzinnym spotkaniu z Jezusem w sobotę na spowiedzi, wyszłam oszołomiona i trzęsąca. Ten stan trwa do dziś, w wielkiej radości i spokoju, próbuję zejść na ziemie, słuchając wkółko pieśni ,,Oczyszczenie,, ww.youtube.com/watch?v=pIRIkCMWbHMw
I tak dziś, nie mogąc się doczekać, aż Marek skopie kawałek twardego ogródka, posiałam rzodkiewkę w małej skrzynce i maleńkich doniczkach. Nie naciskam go,bo ma pracę i wiem ze to jest ważniejsze. Ale przypomniało mi to zdarzenia sprzed lat, gdzie sama kopałam wielkie połacie ziemi, by zrobić przydomowy warzywniak. Byłam bohaterką, inni chwalili mój piękny ogród w którym były mozliwe wszystkie warzywa. Mój Marek nie lubił tego robić, miał wolne, więc ja zapychałam , bo sama tego chciałam.
Teraz jest inaczej, to on kupił 8 worków ziemi, zeby zmieszać z tą w ogródku. Jest teraz totalny bałagan w ogródku, ja dorobiłam większy, rozkładając doniczki, narzędzia , skrzyneczkę z rzodkiewką.
Był moment, ze dawna Jola, złapała się za widły i chciała twardą ziemię zacząc kopać, zeby być znowu bohaterką. Ale zdrowy rozsądek zwycięzył, to nie twoja działaka, powiedziałam do siebie.
A swoją drogą tata mój, by się złapał za głowę, jakby zobaczył jak jego córka posiała rzodkiewkę w doniczce, o srednicy 4 cm.To tak jak w kunszcie rybackim, zarzucić sieci z prawej strony. :lol:

Jola - 2011-05-13, 9:16 am

:oops:
Jola - 2011-05-13, 11:58 pm

Każdy dzień i sytułacje, przynoszą za sobą przemyślenia i pytania do Boga.
Dziś uświadomiłam sobie, że nie chcę wrócić do mojego kochanego Gulinka mieszkać. Mój Marek ma prawo, nie lubić pracować w polu. Dziś uświadomiłam sobie, że to tez wcale nie jest moje, praca na roli. To mój tata kochał, przeprowadził się na działkę z miasta.Pracował w zakładzie 8 godzin i po pracy jechał na wieś. Sąsiad powiedział mu kiedyś, że on ma z chektara więcej jak on z 7. Tata odpowiedział mu, zeby sprzedał 6.
Kocham Gulinek, to było piękne zadbane miejsce, ale jakim kosztem? Mojego taty już nie ma, a ja nie chcę już tak robić, gdy wrócę do Polski. Prosiłam Boga, zeby pokazał mi swoją wolę, co do decyzji sprzedania posiadłości, by za te pieniązki uporządkować wszystkie kłopotliwe sprawy finansowe i nabyc mieszkanie w blokach.

O dziwo, mój Marek wyraził weto ,mówi, a gdzie jedność małżenska w decyzjach?. Powiedziałam że napewno mamy jedność w szafie na ubrania, bo mamy ją jedną.
Chcę porozmawiać z nim powaznie, żeby zaufał Bogu, że On da nam najlepsze z mozliwych rozwiązań, naszej pogmatfanej sprawy, a nie jak to on sam, nie radząc się nikogo, robił złe posunięcia szkodliwe dla całej rodziny.

Jola - 2011-05-15, 6:20 pm

:razz:
Jola - 2011-05-16, 10:50 am

Ponad dwa lata temu, będąc na francuskim charyzmatyku , w czasie uwielbienia, zaczął się na mnie wylewać strumień światła. Oczami duszy widziałam wewnątrz mnie tak jakby kamień, który rozpraszał ten strumień, ze nie mógł w całości wejść we mnie. Dziś zrozumiałam dlaczego. Często nie doświadczamy w naszym zyciu pełnego uzdrowienia, bo są obszary bólu, niechęci, kłótnie wrogość, brak przebaczenia,trudne emocje, ...Bóg daje łaskę, ale my nie mozemy jej w pełni przyjąc. Ładnie to opisał Jude a, na podstawie fragmentu z Księgi rodzaju 26,12-22 .

Jude,a przedstawił to: nieprzyjaciel wie , że żródło żywej wody -Słowo Boże, daje życie i to w obfitości, więc wrzuca kamienie do naszej studni duszy:wrogości, nienawiści, kłamstwa, braku przebaczenia, kłotni, nieczystości,...
Nie możemy w pełni dostać się do łaski Bożej przez te kamienie.
Dziś nad ranem analizowałam, co wydarzyło się u mnie w ostatnim czasie.
Będąc na warsztatach o przebaczeniu, nie wyszło mi nic szczególnego, żebym miała komuś za bardzo co przbaczać. Ale na spowiedzi generalnej, gdy Ksiądz złamał we mnie ducha kłamstwa, odrzucenia przez Marka, ukuło mnie to.
To duch kłamsta zakrył moje nieprzebaczenie Markowi. Wyszło to na modlitwie o przebaczeniu, gdy Jude,a powiedział, ze wchodzi teraz w obszar przebaczenia męzowi. Jak to ładnie napisała Domino, odkręcił się kranik i wypłakał to, oddając to Jezusowi.
Okazało się ze nie przebaczyłam też teściowej, bratu ,...Ale to jest proces, króy mozna przyrównać do warstw cebuli, gdzie Bóg zdejmuje następne warstwy, by dostać się do głębi. I tak ma być całe życie, bo nadal będziemy ranieni, ale możemy być wolni i nie dopuscić, by otworzyć drzwi złemu ,który się do nas dobija i czeka na okazję.

Wyszło mi na tej modlitwie, że przebaczyłam rodzicom i samej sobie, nie musiałam wstawać by się nademną modlili.
Aczkolwiek wchodząc dzień wcześniej na modlitwie, w czas mojego poczęcia i dalszych trymestrów ciąży, był jeden wielki bek: odrzucenie mojego taty,strach , bezradnośc mojej mamy, jej zawstydzenie ze bedzie miała powiedzieć o następnej ciązy. Ale nie czułam jej odrzucenia, przecież nie chciała mnie oddać, mojemu beżdzietnemu wujostwu.
Wróciłam teraz myslami pisząc to, wstecz, gdy zamieszkałam z tatą na działce. Zaczął mi oddawać to, co odrzucił w trakcie mojego poczęcia i dziecięstwa. Traktowałm go bardzo dobrze, chodz moje serce było obojętne, czułam jego rosnącą miłość. To dopiero tu w Londynie na ścieżce zdrowienia, przyszło współczucie i miłośc do niego.

To był dla mnie wekend,szczególnego otwarcia się na łaskę , poprzedzonego spowiedzią generalną, która otworzyła mocno drzwi mojej duszy.

Jola - 2011-05-17, 9:34 pm

Na grupie rozwoju mamy temat ,,Komunikacja,,
-Komunikowanie się to przekaż informacji ze świadomym zamiarem wywołania odpowiedzi, dzięki temu można budować dobre relacje osób i pogłębiać więzi.
Celem komunikacji NIE JEST wygrywanie, manipulowanie, czy pokonywanie.


Dziś Bóg mocno mi pokazał, ze mam problem z komunikacją, a dokładniej że słuchaniem. Cieszę się ze mam notatki, zeby sobie to wszystko poukładać, przyswoić ,zobaczyć jak prawidłowo to ma być i wcielać z Bożą pomocą w zycie. Dobrze się tez składa, że może uda nam się iść z Markiem na weekendowe rekolekcje dla małżenstw o Komunikacji.
To z przyjaciólkami wychodzi mi mój problem ze słuchaniem, a nie z męzem (z nim nigdy bym na to nie wpadła) :lol:
Dopiero przezyłam tak mocno Jude,a, a tu nastepny kamień, który mnie uderzył. Ale to jest właśnie to, czego chciałam, oczyszczenia. :lol:

Jola - 2011-05-19, 3:02 pm

Wola -zdolność do podejmowania decyzji, wybieram palenie lub je odrzucam.

Moze być ona sparalizowana i nie możesz nad tym panować. I tak nie możemy zapanować nad gadulstem ,jedzeniem ,piciem ,paleniem. Nie mogę sobie tego odmówić, coś jest we mnie nie tak. Gdy czujesz pustkę, smutek, brak sensu życia,...
Jak dotrzeć do Korzeni?
Do swojej duszy trzeba dotrzeć- wyrwać korzeń.
Musisz poprosić Pana, by pokazał gdzie jest korzeń.
Opowieść Jude,a
W komunizmie znależli sposób na niepalenie papierosów:
Małemu niemowlakowi, dmuchano dymem z papierosa na twarz,malec się krztusił.Żażącym się papierosem, przypalano rączkę, czynność powtarzano, mimo głośnego płaczu dziecka. Taki dorosły człowiek, złośćił się, gdy poczuł odrobinę dymu papierosowego.
Ból wyciska piętno, pamięć tego, jest zapisana w pamięci tej dorosłej osoby.

Jezeli modlisz się tylko o uzdrowienie bólu, nie zniknie, musisz modlić się o to niemowle, zejść do korzeni.

Jak już pisałam, mocno uderzyła mnie świadomość że nie umiem słuchać i przerywam(moi przyjacieli mieli prawo mysleć ze ich nie szanuje, a ja ich kocham) chciałam temu zaradzić, czytałam najpierw o komunikacji, zasadach, a potem zajrzałam do notatek Jode,a o korzeniach. Pomyslałam, sama nauka o dobrej komunikacji tu nic mi nie da, trzeba odnależć korzeń. Nie licząć na efekt, spytałam Pana ,by pokazał ten korzeń. Tak, Pan pokazał małą dziewczynkę, której nikt nie słuchał, mimo licznego rodzeństwa, złobek, a także siedzącą mnie na schodach, przed przedszkolem, bo ono było jeszcze zamknięte. Popłakałam sobie, ale także ucieszyłam, z dobroci Pana. A także z tego, ze gdy dostrzegę w sobie gorzki owoc, będę prosiła Pana, by dotarł do gorzkiego korzenia.

Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uswięcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rosnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni,...
Hb12,14-15,

Jola - 2011-05-20, 12:16 am

:oops:
Jola - 2011-05-20, 11:11 pm

Czas nie leczy ran, to się tylko zagłębia :idea:

Ktoś coś zrobi, powie, lub nawet kogoś nam przypomni, a to przejawia się w naszym ciele, wrzystko to wychodzi na wierzch.
Jezeli jest problem emocjonalny, to często jest przejaw fizyczny.

Mieliśmy drugie spotkanie o tematyce,, Komunikacja,,. Przyszłam radosna, lecz po 1cwiczeniu, zaczeło mnie już podduszać i coś zaczeło się we mnie dziać. Juz poznałam ten obiaw, ze coś chce się wydostać ze mnie. Na grupie jest inteligentny, wykształcony młody człowiek, nie mogłam zrozumieć, dlaczego chciałm sprawdzić właśnie z nim, mój problem w kontaktach z męzczyznami. W trakcie cwiczenia, siadając na przeciw niego, nie mogłam uchwycić o co chodzi, lecz powiedziałam o swoim problemie. Dopiero w trakcie, jak dostawał o sobie informacje zwrotne(to znaczy jak go odbierają inne osoby)dotarło do mnie, ze przypominał mi starszego, wykształconego brata. Ale to nie pomogło mi rozładować emocji, wiadomość o dostaniu się Ilonki na studia, tez rozbudziła we mnie lekki niezrozumiały niepokój.
Rano w kościele czułam, że zbiera mi się na płacz ,zaczeło mi się klarowąć, co Bóg chce powiedzieć przez te wydarzenia.Prosiłam by pokazał mi korzenie tego. Ja widziałam mojego brata, jako wspaniałego człowieka, opanowanego, odnoszącego duze sukcesy najpierw w szkole, potem w pracy, jako ojciec, który postawił w wychowaniu swoich dzieci szkołę, na pierwszym miejscu. Dotarło do mnie, ze on dla mnie był pomnikiem, którego podziwiałam, był nieobecny emocjonalnie w moim zyciu jak tata.Chwalili go za osiągnięcia, a ja czułam się przy nim jak ktoś kto nie powinien mówić, mały i bez wartości. Otworzyło się tez, jego opowiadanie o sukcesach jego 2 dzieci którzy pokończyli w Warszawie świetne szkoły, co pogłębiało moje niskie poczucie wartości jako matki, która nie może zapewnić takich warunków swoim dzieciom,choć starałam się jako matka.Pragnełam szczęscia dla moich dzieci i teraz wiem jak je zdobyć Teraz płaczę, płakałam i wczesniej i wiem ze to wypłakanie jest mi potrzebne , bo coraż mniejsze mam ściski głowy i moje zdrowie powraca w szybkim tempie .
Ale wróce do tego młodego człowieka, który nacisnął ten gózik moich emocji, gdy podałam mu rękę zauwazyłam jego oniesmielenie i ucieczkę wzroku. To mi dało światło, ze ten młody człowiek, który już zdązył być dla mnie pomnikiem, jak mój brat, jest zranionym małym chłopcem. Dotarło do mnie, że mój brat dla którego nauka,a nie Bóg był na pierwszym miejscu, jest poraniony i jego rodzina też. Czy już doszłam do tego korzenia?
nie wiem. Bóg pokaze.

Sms od mojej przyjaciłoki,,Jola spór z psychologią uwazam za zakończony :smile: Bóg da mi odpowiednią proporcję :lol: Łaska i pokój Jezusa Chrystusa niech będzie z Tobą. :smile:

Jola - 2011-05-21, 10:45 pm

Jeśli ktoś pamięta o kimś, kto go zasmucił, skrzywdził lub obraził, powinien o nim pamiętać jak o lekarzu, posłanym przez Chrystusa i uważać go za dobroczyńce.
Bo jeśli w podobnych okolicznościach jesteś zasmucony, to dlatego, ze chora jest twoja dusza. Rzeczywiście, gdybyś nie był chory, nie cierpiałbyś.
Powinieneś więc podziękować twemu bratu, bo dzięki niemu znasz swoją chorobę.
Módl się za niego, a to co z jego strony cię spotka, przyjmij jako lekarstwa przysłane przez Chrystusa,, :grin:
Sw. Doroteusz z Gazy(VI w)

Jola - 2011-05-24, 9:18 pm

Dziś mało co, nie spadłam z radości z krzesła.Jadę do mojego kochanego Ojca Pio i do ręki wpadł mi niby przypadkiek tekst,,Ostatecznie przytoczone tu wyznanie uczynil jednemu ze swoich duchowych synow na dwa miesiace przed smiercia .
-Ojcze, ty sobie odejdziesz, a co my bez ciebie zrobimy?
odpowiedz: Głuptasy! Będę tu, pośród was bardziej niż przed tem.Przychodzcie do mego grobu. Przedtem, żeby móc ze mną porozmawiać musieliście czekać. Teraz ja na was tu będę czekać. Przychodzcie do mego grobu, a otrzymacie więcej niż dawniej.
Oto słowo ojca Pio

Jola - 2011-06-02, 12:29 pm

Tak duzo dzieje się z Bogiem, myslałam ze trochę odpocznę po przezyciach jakich doznałam we Włoszech, a tu czułam, ze moim miejscem są warsztaty o asertywnośći.I tak zmęczona po podrózy, dowiedziałam się czegoś nowego o sobie na nich.
Cofnę się do rekolekcji, o dialogu małżenskim. To było totalne zaskoczenie, ale i strzał w dziesiątkę. Tam dostałam od mojego męza, list miłośny. Jak duzo Marek, wyraził się pisemnie, jak wazna jestem dla niego, ze mnie kocha i chce zebyśmy więcej czasu ze sobą spędzli. Ta forma wyrazenia siebie, poprzez pisanie, była dla niego łatwiejsza na ten czas. Tam zdałam sobie sprawę, jak duzo piękna i dobroci jest w Marku i jak na naszej drodze nawrócenia Bóg odmienił nas.
Wyjezdzając na wycieczkę do Rzymu ,, Sladami Świętych,, myslałam trochę, jak Marek poradzi sobie z pracą i dziecmi. Przyjechałam do domu z moich wojazy, w domu było czysto, ugotowane i na dodatek jeszcze dwoje dotatkowych dzieci, naszych przyjaciół że wspólnoty, ktorzy wyjechali do Polski na tydzień w waznej sprawie. Jestem wzruszona i jest we mnie duzo wdzięczności dla Boga, ze prowadzi nas swoją łaską. Dziś Marek powiedział, że chce jechać do Rzepisk. Ze jak Bóg da to pojedziemy :lol:

Jola - 2011-06-03, 11:41 pm

Poskarżyłam się księdzu, że chodż wiem , że przez ręce Maryi przyszło moje nawrócenie, to gdy zawierzam Jej swoje życie , pochodzi to z rozumu. Dostałam piękną pociechę:
Nie martw się, powiedział, Jezus zaprowadzi cię do Mamusi.
To była jedna z wielu intencji, z którymi pojechałam do Włoch. Ten czas był mocno przeżyty duchowo. w pięknej oprawie zabytków wśród wspaniałych ludzi głębokiej wiary.

W ostatni dzień pobytu, gdzie zostało nas już tylko sześć, Bóg zaprosił nas na ranną Msze św. do Bazyliki św.Piotra.Po Komunii św.przychodziły mi sceny z życia Jezusa, aż do momentu, gdy był malutki w rękach Maryi. wtedy odczułam bliskość Matki Bożej na poziomie mojego serca. Gdy wyszłam z Bazyliki szczęśliwa i podekscytowana , podzieliłam się tym z moją przyjaciółką, na co ona mi odpowiedziała
-Dziś jest święto,, Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny,,

Jola - 2011-06-05, 11:43 am

Rekolekcje z egzorcystą-ks.Rufus Periera
W jaki sposób ja mogę zmienić świat?
-,,Bardzo łatwo -zmień siebie,, .
Nikt nie moze zmienić kogoś innego,nawet Bóg.Jedyną osobą, którą jestem w stanie zmienić, jestem ja sam i to tylko mocą Ducha Świętego.

Jaka jest więc obecna sytuacja świata? Co jest źródłem zła?
Nie istnieje jedno źródło zła. I na tym polega problem. Im więcej żródeł zła, tym bardziej skomplikowane staje się życie. A więc jakie są owe źródła zła? Pierwszym jestem ja sam, sam spowodowałem swój problem, sam jestem źródłem problemów dookoła mnie. A więc osobista odpowiedzialność. Człowiek jest w stanie stawić jej czoła dopiero, gdy przyzna, że jest winny. I to nazywa się zal za grzechy. Nie mogę winić innych ludzi, muszę zacząć winić siebie, muszę się zmienić, muszę załować.
Jednakże jest i drugie źródło zła, które Kościół bardziej sobie uświadomił dzięki Odnowie Charyzmatycznej. Zło istnieje nie tylko we mnie, istnieje ono także w ludziach dookoła mnie,w społeczeństwie, w którym zyję, w moim mężu, żonie, w mojej rodzinie, pracy, sąsiedztwie , parafii, kraju. To znaczy, że ludzie wywierają na mnie presję, kuszą mnie, ranią, utrudniają mi życie. To jest drugie zródło zla. Aby dać sobie z tym radę, potrzebujemy tego , co nazywamy ,,wewnętrznym uzdrowieniem,,.
Jest jeszcze trzecie źródło zła-poza mną, poza ludźmi, którzy mnie otaczają. To trzecie zródło jest poza mną, jest to świat złych mocy, które nazywamy złymi duchami, a Biblia nadaje im jedno imię nieprzyjaciel. Duchowe siły zła -szatan i cała jego armia. Jedynym sposobem walki z nim jest posługa uwolnienia. W naszym życiu dzieje się wiele rzeczy, które wydają się nie mieć ludzkiego wytłumaczenia ani rozwiązania. Dlatego często podkreślam , że dziś świat potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek doświadczenia wewnętrznego uzdrowienia i uwolnienia. Największą posługą Kościoła jest ofiarowanie wiernym posługi wewnętrznego uzdrowienia i uwolnienia.

Jola - 2011-06-07, 9:53 am

Jak modlić się o uzdrowienie wewnętrzne?
-Pierwszym krokiem jest znalezienie przyczyn.
- Drugim jest usunięcie barier: brak przebaczenia, brak skruchy, brak odrzucenia praktyk okultystycznych, a także gdy skrzywdziłem bliżniego a on mnie nienawidzi, ta nienawiść jest jakby blokadą uniemozliwiającą spłynięcie na mnie Bożego przebaczenia.Jezeli skrzywdziłem wielu bliżnich i oni wszyscy mnie nienawidzą jestem otoczony betonową ścianą nienawiści, która uniemozliwi spłynięcie na mnie Bożej łaski i przebaczenia.(dlatego trzeba się modlić za tych co skrzywdziliśy). Możecie mówić ze to okropne, straszne i takie jest , dlatego tak wiele jest cierpienia na świecie.
Przekleństwa i błogosławieństwa są rzeczywistością.

Rekolekcje z egzorcystą-Ks.Rufus Periera.

Gdy doszłam do Asyżu, zmęczona niewyspana, miałam ochotę pobyć przed Jezusem w Najświętrzym Sakramencie, ale moje nogi pognały mnie przed grób Św.Franciszka, tam skruszonym sercem, wylałam swój żal za grzechy, a łzy oczyszczenia spływały mi po twarzy. Tak rozpoczęłam swoją pielgrzymkę ,,szlakiem świętych,,Będąc w Monopello, z grupą pielgrzymów, podeszłam do całunu Pana Jezusa, mając za sobą sporo ludzi. Nie spotkałam się duchowo z Jezusem .Rozczarowana odeszłam, mając w ręku Pismo Święte, w którym odczytałam fragment na ten dzień dla mnie.
Księga Joba 33, 26,
Gdy modli się do Boga ,ten jest dla niego łaskawy,
Pozwala mu oglądać z radością swe oblicze,
i tak przywraca człowiekowi jego sprawiedliwość.

Gdy mieliśmy odjeżdżać, okazało się, ze się ta chwila przesunie, ogarnęło mnie pragnienie powrotu do świątyni, która była pusta. Wzruszenie jeszcze teraz mnie ogarnia gdy o tym myślę. To Jezus na mnie czekał, to było piękne spotkanie, które przenikneło mnie głęboko. Żegnając się, prosiłam Go, żeby Jego Miłość mnie oczyszczała.
Jest obecnie we mnie wielka radość i spokój, ale Bóg nie wysłał mnie na urlop i przez grupę rozwoju, na której się uczę, jak mogę odkrywać przez moje uczucia z czym mam jeszcze problem., pre do przodu:lol:

Jola - 2011-06-10, 8:43 am

Jak juz kiedys pisalam, zamieszkalam w pokoju 2,5 na 3m z Markiem i maluchami, nie narzekalam, mieszkalo z nami sporo ludzi, ktorzy sie wymieniali i tez miedzy nimi byly scysje. Bylam osoba ulegla, uczynna, mialam umiejetnosc rozwiazywania cudzych problemow (niekoniecznie swoich,swoje omijalam z leku). Jestem teraz wdzieczna Bogu, ze mieszkamy sami, z dala nawet od rodziny. Dotarlo do mnie, ze jestesmy z Markiem teraz dla siebie, mozemy wreszcie budowac zdrowa relacje, a nie rozpraszac sie na rodzine. Gdy bedziemy jednoscia, wtedy naszym swiadectwem , mozemy pomoc dysfunkcyjnej rodzinie wskazac droge. Widze i w Marku radosc z tego, co dzieje sie miedzy nami, czuje sie jak mloda panna, szczesliwa i pelna nadziei na przyszlosc. :lol:
Jola - 2011-06-13, 10:43 am

Na warsztatach o asertywnosci, dotarla do mnie smiesznosc mojej sytulacji. Mialam zawsze problem z proszeniem o cos kogokolwiek, podszyte to bylo duzym lekiem. Ale druga sprawa bylo to, ze nie umialam mowic ,,nie,,Teraz w moim otoczeniu slysza moje prosby, ale takze moje nienaturalne jeszcze,, nie,, Mysle sobie, jak ty chcesz zeby ci je spelniali , kiedy ty im bedziesz mowic nie. :grin:
W piatek zadzwonilam do kolezanki, majac przed oczami tekst z,, Pieciu praw Fensterheima,, Trzecie brzmi:
Masz prawo do przedstawiania innym swoich prosb-dopoty, dopoki uznajesz ,ze druga osoba ma prawo odmowic.
Z takim nastawieniem zadzwonilam do kolezanki z prosba, czy nie zajela by sie moimi dziecmi, na czas kiedy w sobote po poludniu, po szkole polskiej mialam warsztaty. Gdy uslyszalam, ze juz ma zajety czas i jest umowiona, poczulam wielka radosc , ze to prawo dziala juz we mnie. Czyli cieszylam sie z ,,nie,,ze umiem go przyjac i nic mi ono nie robi. A dzieci po prostu, w Ince, gdzie odbywaly sie warsztaty, baraszkowaly sobie po trawie, chodzac na czworakach za kotem, grajac w pilke,..... :lol:

Jola - 2011-06-18, 6:27 pm

Wiem i jestem swiadoma tego ze musze cos z tym zrobic, ze tak dalej byc nie moze-a nie wiem dlaczego nie mam sily walczyc z nim w tej kwestii.Nie wiem dlaczego jest to dla mnie tak cholernie trudne, ze w zaden sposob nie umiem sobie z tym poradzic . Boze, jakie to trudne -
- cytuje cie moja droga znajomo. To jest trudne na twoje barki, to jest wielki ciezar, szkoda mi ciebie, meczysz sie, jak ty mozesz tak duzo wytrzymac. :sad:

-Ja ci mowie, zrzuc to wreszcie na Boga, ja nie odczuwam tak bardzo ciezaru zdrowienia mojej rodziny, a ona zdrowieje. On to przejal, ja ide , a On dzwiga i prowadzi. Jestem emocjonalnie dosc czesto teraz, chwilowo rozsypana i wiem ze jest to mi potrzebne do oczyszczenia ,przyjmuje to ze spokojem i radoscia ze zostalo mniej.
Zaczynam rozumiec i odkrywac, co dzieje sie w naszej rodzinie, co ma zwiazek z przeszloscia, ale jest we mnie cierpliwosc i ufnosc, ze Bog w swojej Wszechmocy, przy pomocy Ducha Swietego i prowadzeniu Jezusa, nas wyprowadzi . :lol:
Jak cofne sie wstecz pare lat temu, to bylam calkiem inna osoba i moja rodzina niby ta sama a jednak calkiem inna. To samo bylo z Toba i Twoja rodzina. Glowa do gory i spojrzyj sie w stecz. Chwala Panu. :lol:

Jola - 2011-06-21, 11:18 am

Ciesze sie z grupy rozwoju, rozszeza sie moja swiadomosc, by byc dla siebie dobra i troszczyc sie o siebie. W sobote mialo byc u mnie na grilu sporo osob, lecz ja nie doszlam jeszcze po wycieczce, warsztatach i jeszcze innych zdarzeniach.Wydalo mi sie to takie trudne, biegiem dokanczac ogrod, naszykowac dom i to co mialobybyc na grilu, chcialam przelozyc to za tydzien lub dwa. Potrzebuje teraz wyciszenia, spokoju. Do tej pory, to bylo raczej nie do pomyslenia, przelozyc cos co bylo zaplanowane. We mnie byl wewnetrzny sprzeciw, chcialam sie z tym podzielic z mezem, ze to spadnie na jego barki.
W czwartek na grupie, dostalam sciage o swoich prawach;
Przyklady indywidualnych praw osobistych;
-Decydowac o tym, kto i kiedy bedzie odwiedzal mnie w domu. - Ten gril byl dla mnie samej zaskoczeniem.
-Odmowic udzialu w sytulacji, ktora mi nie odpowiada.\
-Sprzeciwiac sie glosno i jawnie.
-Miec czas poswiecony tylko sobie.

Ich jest cala masa, niby proste, ale uswiadomilo mi to, ze byly mi potrzebne, zeby nie miec wyrzutow sumienia. Spedzilam wekend, dosc leniwie i pogodnie. Ale tego mi bylo potrzeba, mysle ze Marek tez z tego skorzystal, nie musial na biegu konczyc tego ogrodu i mogl odpoczac z rodzina.

Jola - 2011-06-23, 4:22 pm

:oops: O
Jola - 2011-06-24, 10:56 am

Jestem jak male dziecko, ciesze sie i odkrywam coraz to nowe rzeczy.Na grupie rozwoju podane byly przyklady agresji. Co mnie tak zaskoczylo. Ja myslalam, ze agresja, to takie zachowanie ktore jest gwaltowne, i w ten sposob narusza granice innych. To jest obszerniejsze, ale skupie sie na tych przykladach, bo to dotknelo i mnie.

Przyklady agresji
-atak na innych
-atak na siebie
-samookaleczenie sie
-pozbawianie sie przyjemnosci
-grubianstwo
-plotki
-szorskosc
-arogancja
-wulgaryzm
-krytykanctwo
-aluzja
-zwlekanie
-dasanie
-cynizm
-obrazanie sie
-wrogosc do innych
-podejrzliwosc
-urazy - to napisalam na koncu, bo to mnie dotknelo. Bo mozna komus z serca przebaczyc, ale zostac moze,, uraz,, czyli szkodliwe radzenie sobie ze zloscia. Tego doswiadczylam bardzo mocno, na charyzmatyku jaki byl ostatnio w kosciele. Gnalo mnie tego dnia cos do Kosciola zeby isc, nie mialam za bardzo intencji z ktora by mnie motywowala do pojscia, a mialam na nastepny dzien, do dnia wylot do Wloch, i nie bylam jeszcze przygotowana. Ale poddalam sie temu natchnieniu. To w Kosciele uderzylo mnie to mocno, ze jest osoba do ktorej czuje uraz a tego nie chce. Tego dnia zaplakalam i oddalalam to Jezusowi, on to zabral. Jestem wolna.

-

Jola - 2011-06-25, 12:28 am

:oops:
Jola - 2011-06-28, 11:15 am

Zlosc to gwaltowny stan emocjonalny o roznym stopniu intensywnosci, ktoremu towarzyszy pojawienie sie duzej energii.
-natezenie tego uczucia zalezy od wagi sprawy , ktora je wywoluje
-wewnetrznegocisnienia jakie wytworzylo sie wczesniej.
Zlosc pelni funkcje informacyjna
-uczucie zlosci niesie komunikat ,, dzieje sie tu cos niedobrego, co wymaga mojej uwagi: analiza sytulacji, -przygotowanie do dzialania ;to z grupy rozwoju, odrazu bede miala prace domowa odrobiana;

Jest we mnie teraz zlosc, waga sprawy jest dosc powazna, Moge ja stlumic, zaprzeczyc jej, albo moge ja wyrazic w kontrolowany sposob i akceptowany spolecznie, probujac rozwiazac problem
Prosze Boga by pomogl mi w tym, bym w sposob asertywny uczyla sie rozwiazywac problemy, a nie z lekiem spychala je na bok. Teraz mam okazje, i meza pod reka.

Jola - 2011-06-28, 3:33 pm

Cd
Juz po rozmowie, ktorej zlosc dala energii by przezwyciezyc lek. Zapalilam swiece, dalam kubek mleka mezowi, i zaczelam dialog z fragmentem Pisma Swietego w ktorej byla istota problemu, dotyczaca pewnej drazliwej sprawy. Powiedzialam o tlumionych uczuciach i jak mi szkodza, i przeszlam do sedna sprawy, bez leku. Widzialam po zachowaniu Marka, ze nie zabardzo rozmowa sie mu podobala, ale wiem, ze jak rozwiaze ten problem, ktory za nim od dawna chodzi, sam odetchnie, a tak go spycha. Po rozmowie zlosc minela, sprawila mi radosc , ze nie trzeba sie bac na wyrost, gorsze jest spychanie , ktore nic nie daje ,wiecej szkody. Staralam sie mowic o uczuciach, ale popelnilam tez blad i oskarzenie tez padlo. Ale on sie na tym jeszcze nie zna, wiec mysle nie wychwycil nieprawidlowosci. :lol: Ale widze ze wcale mniej pracy nie mam nad soba , wciaz cos nowego dostrzegam. Ale mam ponoc zyc dlugo i szczesliwie, tak nam nieznana kobieta na slubie powiedziala, wiec bede miala zajecie.

Jola - 2011-06-29, 10:27 pm

Widze teraz wyraznie , jak potrzebujemy obydwoje z Markiem sciezki rozwoju , Wczorajszy dialog przyniosl owoc, dzis zanioslam pierwsza rate dlugu, o ktorego modlilam sie i przypominalam juz od dawna. Ale problem jest glebszy. Licze ze moze uda sie wyjechac do Rzepisk, ale z Markiem, to ma sens. Zeby Bog natchnal go na ta droge, ktora jest wedlug mnie nastepnym krokiem . Ale to moja kompozycja, nie wiem jakie plany ma Bog co do naszego planu zdrowienia.
Jola - 2011-06-30, 9:32 pm

Juz po rozmowie, ktorej zlosc dala energii by przezwyciezyc lek.
Dzis to zdanie, z poprzedniego postu, nie dawalo mi spokoju. Zadalam sobie pytanie, czy ja sie boje Marka. Odpowiedz byla przeczaca, to lagodny czlowiek, duzo sie smieje. Dzis na grupie, gdy mielismy skupic sie na przekazach zlosci , dotarlo do mnie, czego ja sie balam w malzenstwie, dlaczego nie okazywalam zlosci.
-gdy bede wyrazac zlosc, bedzie nieprzyjemna atmosfera w domu.
Jestem wolna, w tej kwestii z Markiem, dzis znowu eksperymentowalam, na nim wyrazenie zlosci na pismie. Odczytal co mam do powiedzenia, i potem przytulil sie.A mi przeszlo.
Ale mam problem z osobami z poza rodziny, jeszcze jest lek , nie tak wielki , a jednak wycofuje sie jeszcze.
Ale mam warsztaty w lipcu , ktore pozwola mi, przyjrzec sie blizej emocjom, ktore nami czesto targaja, a ktorych nie rozumiemy Teraz widze, jak bardzo wazna role, one odgrywaja w naszym zyciu.

Jola - 2011-07-05, 9:24 am

Zycie ogolnie przebiega mi w spokoju i radosci, ale i w nie, wkradaja sie od czasu do czasu kryzys, ktory jak juz rozeznalam, jest potrzebny do naszego rozwoju. W piatek nad ranem mialam sen, w ktorym meczylam sie, moja podswiadomosc, wyrzucala mi niedokladnosc w pelnionych obowiazkach, modlitwie i innych sprawach. Dawniej tego nie zauwazylam, bylam osoba mocno zorganizowana, nie wiem jak ja potrafilam pogodzic :prace , macierzynstwo i obowiazki w domu. Ale to sie rozsypalo, gdy przyjechalam do Londynu, zupelna dezorganizacja. W tym moj Marek, zachowal sie jak dzentelmen, nie dokuczal mi, zaczal przejmowac czesc moich obowiazkow i brac odpowiedzialnosc za rodzine na swoje barki. Ja czuje sie juz niezle, ale w piatek dotarlo do mnie ,ze nie moge wyrwac sie z tego letargu, jaki wpadlam. Oddalam to Bogu. Juz w sobote, zaczelam z zapalem robic sterte pierogow. Wszystkie poszly, a zostalo troche farszu. W niedziele rano z zapalem, wzielam sie do robienia pierogow z resztki farszu z kapusty, miesem i grzybami, a takze dorobilam farszu do ruskich pierogow. To przez nie wyszlo, ze mam jeszcze problem ze wspoluzaleznieniem, bo czuje sie odpowiedzialna za uczucia drugiej osoby. Myslalam ze juz nie przejmuje sie nastrojem mojego meza, ale jednak w niedziele , gdy odkryl ze do farszu dodalam wedline to zdenerwowal sie i zachowal, jak w mojej pamieci zapisany tesc i moj tata, ktorzy mieli problem alkocholowy.
Weszedl we mnie taki zament, ze ze zlosci wygarnelam mu to i ze jest biednym dzieckiem dysfunkcyjnym, ze zachowuje sie jak nasi tatusiowie i ze wystarczylo mi powiedziec- Jolu nie dawaj na drugi raz dodatkow, to by mi wystarczylo. Na nic moja lekcja z asertywnosci, rozzalilam sie, ze wstalam wczesnie, tyle zrobilam dla nich, a tu o kawalek wedlinki, ktora miala nadac lekki smak wendzonki, taka przykrosc mnie spotkala.( a swoja droga byly pyszne)
Ale na drugi dzien, zaczelam analizowac to. Pomyslalam, i zganilam sie , ze nie na tym powinna wygladac moje wychodzenie z mego letargu, zeby wchodzic w stare zachowania, dogadzania i nadskakiwania rodzinie. :sad:

Jola - 2011-07-06, 12:22 am

Nasz kryzys o ktorym pisalam, nie trwal dlugo, szybko pogodzilismy sie(chodz w duchu sobie mowilam ,za co ja mam przebaczac, no moze troszke), On zaskoczyl nas obydwoje,To nie warte bylo, popsucia polowki niedzieli, ktora zaczela sie u mnie wielkim dziekczynieniem i radoscia, za otrzymane laski. Caly czas cos wychodzi, czemu nalezy sie przyjrzec, a wczesniej nie zwracalo sie na to uwagi. Chcialbym, zeby i Marek wszedl na sciezke rozwoju, ale nie namawiam, jest i tak fajnym facetem, ale gdyby tylko to bylabym :lol: . Wiem po tym zdarzeniu, ze jednak mam jeszcze troche do przepracowania, i dzis sumiennie poszlam na Alanon
Jola - 2011-07-09, 12:15 am

Manipulacja uczuciami- złość jako wstyd, gniew jako poczucie winy, ....
Jezeli łatwiej jest mi przezywać wstyd niź, złość, manipuluje.
O tym uslyszalam, na mojej pierwszej lekcji, z grupy rozwoju, gdy uczyliśmy się o destrukcyjnej strategi radzenia sobie ze stresem. Wydało mi się to dziwne, jak mozna sobie pomanipulowac w emocjach. Nie zrozumiałam tego do końca, o co w tym wchodzi. Do wczoraj , potrzebowałam az prawie 6 miesięcy , zeby to pojąc, poprzez doświadczenie jakiego doświadczyłam.
Tydzień temu, na grupie rozwoju, mieliśmy narysować trzy portrety swojej złości, którą przezywasz w róznych sytułacjach np: irytacja, rozłoszczenie się, ...
Nie bardzo wiedzialam, co na trzecim rysunku mam namalować. Gdy namalowałam sytułację, z przed 1,5 roku. Człowieka który mocno wszedł w moje granice,a ja mu powiedziałam ,,nie,, a jest człowiekiem agresywnym. Rysunek , zawierał mnie uciekającą, a jego stojącego patrzącego w moim kierunku. Zdziwiło mnie to bardzo, że narysowałam to zdarzenie , do tematu złości, bo w tamtej sytułacji, był we mnie wielki lęk .Konfrontację z tym człowiekiem, zostawiłam męzowi, a sama wyszłam do przyjaciól ( po prostu uciekłam).
W ten czwartek , przed grupa rozwoju, wziełam właśnie ten rysunek do ręki, patrząc się na niego, zaczeła we mnie wzbierać się intensywna złość, robiła się coraz silniejsza, nie wiedziałam co mam z nią zrobić, gdy w końcu zaczełam walić pięsciami w łóżko, a potem zaczełam z wielką szybkością, pisać na tym rysunku moje prawa, i o moich uczuciach, zamazując ze złością postać tego człowieka. Przyszedł spokój, i myslę ze w moim sercu, nic nie zalega do tego człowieka. To ja się zmieniam, teraz byłabym już gotowa, wyrazić swoją złośc a nie ucielać z lękiem.
Już teraz wiem, co to jest manipulacja uczuciami. Ale ja , nie byłam wtedy swiadoma . Ale na rysunku wyszło, ze pod lękiem, przykryta jest złośc.
Ile tego jest we mnie jeszcze?

Jola - 2011-07-10, 12:48 pm

W srode na naszym spotkaniu, które odbiegło od tych, co mieliśmy dotychczas, na spotkaniu z Bogiem w Pismie Świętym, wyrzekaliśmy się i przepraszaliśmy za grzechy nasze , naszych rodzin i przodków. W imieniu Jezusa Chrystusa ogłaszaliśmy ze wszelkie przekleństwa które płynął z tych uczynków nie mają mieć siły, przeciwko nam , ani zadnemu członkowi naszej rodziny. Na następny dzień, gdy poszłam z tym do Koscioła na Msze św. i wysypałam to na ołtarz , to w mojej wyobrazni, wylewało się to ogromem przewinien z ołtarza , zdałam sobie sprwę tak mocno , jak wiele Bóg nam przebacza, za co On tak naprawdę za nas umarł. Grzechy przeciw Bogu , okultu,mentalnych, uzaleznien, seksualnych,.... Wczoraj jeszcze ze skruchą myślałam, jak moje , mojej rodziny ,i moich przodków grzechy, wady,... wpłyneły na moje dzieci. To przynagla mnie, do jeszcze większego przylgnięcia do Boga, który z wielką miłością porządkuje moje wnętrze. Pamiętam jak dostałam słowo od Boga, odnośnie mojego syna , gdy ze smutkiem przekazałam Mu jego problem na modlitwie;,, Syn świadczy o Ojcu,, ten fragment z Pisma Swiętego ,który dostałam jeszcze w Polsce, mocno mnie na ten czas dotknoł. Teraz po wejsciu na drogę rozwoju, bardziej mi się to układa w całość.
Jola - 2011-07-12, 11:08 pm

Jak dobrze, ze obok moją drogą ku zdrowieniu, podąza Znajoma. Ona to uzmysłowiła mi, ze ja mam podobny problem, ze wstydem. Wsród innych chciałabym, zeby mój Marek nie popełniał zadnych pomyłek, włańcza mi się wstyd, którego sobie wcześniej nie uzmysławiałam.. A przeciez ja sama tez robię błędy , ale mam się wstydzić tylko za swoje. Gdy to sobie uświadomiłam, zaczełam nad tym pracować. Dziś np. zostawiłam stertę brudnych naczyń w zlewie, mając gościa z Polski w domu(przełamałam wstyd)Zostawiłam to domownikom, którzy dziś nie pracowali. Ale i w powazniejszej sprawie, podjełam dziś krok, do którego lęk przed wstydem powstrzymywał mnie.
Jola - 2011-07-14, 8:51 am

Dziś dzieliłam się z męzem, moim szczęściem. Jednym z największych moich marzń, było założyć szczęsliwą rodzinę, ale to dopiero moja przmiana, dzięki Duchowi <Świętemu i porządek jaki On robi w naszej rodzinie, to spowodował. Wiem ze mogą przyjść i trudne rzeczy, ale to szczęscie jest zakorzenione w Bogu. Dziś na Mszy św, dotarło do mnie, ze tak jak kocham moją rodzinę, tak kocham i mój Kościól ,który jest moim domem. Tak było i wcześniej , ale dotarło do mnie tak mocno do serca. Ale tez jest we mnie tak wielka tęsknota za Bogiem, mimo szczęscia jakie może dać rodzina. Nie rozumiem tego, bo czuję Go w sercu ze jest.
Jola - 2011-07-14, 10:44 pm

Dziś na dialogu, postawiłam sprawę wyjazdu do Rzepisk. Cieszyło mnie to, ze obydwoje bez emocji, rozwazyliśmy sprawę wyjazdu, prosząc Boga o swiatło. Nie chcę sama jechac na wakacje z dziecmi, a wyprawa dla całej rodziny, za bardzo by nadciągneła budzet, co było by nie rozsądne. I tak z radością postanowiliśmy, ze jeden wekend spędzimy w Holandii , gdzie wybiera się nasz syn z synową i wnusią, do przyjaciól nad morze, I tu w Anglii, zrobimy jakieś krótkie wypady. Ale moja przyjciólka, zaproponowała, ze zostanie z maluchami, a my sami zebyśmy wyjechali we dwoje. Juz i druga zaproponowała ze jej pomoze. Chola, tak mnie to zaskoczyło, ze mamy jechać bez dzieci, ze to zaczełam w sobie odrzucać. Zaczełam to analizować i przypominac sobie sytułacje w naszym zyciu. My zawsze lubieliśmy spędzać czas z dziecmi. Nawet gdy któres z rodziców zabrało pociechy, chwilę to było rozluznienie, ale zaraz teskniliśmy i nie zabardzo nas to cieszyło. Nie wiem czy Marek na to przystanie, ja dziwnie się czuję mysląc o tym, ze moglibyśmy być sami, całe trzy dni, na piaszczystej plazy: a przeciez tak chciałam spędzić spokojny tydzień, sama. My jesteśmy uzależnieni od dzieci,czy to tak się nazywa? A moze to jeszcze coś innego? Przeciez dobrze się czuję w towarzystwie Marka, ale? Czy to mam być nasza terapia?
Jola - 2011-07-15, 9:17 am

Lekko ,mój spokój został zaburzony. Mam problem w myslach, jak mogę sobie pojechać nad morze z męzem, bez dzieci. Jakby było tak, ze to ich ktoś by zabrał ,a ja została w Londynie, jest ok.To po prostu we mnie krzyczy, co z ciebie za matka, a także to, ze o czym bedziemy rozmawiać z Markiem przez te trzy dn( łatwiej by było z przyjaciólką, z która mamy wiele tematów)i. Sama to wiem jak: porozmyslam , poczytam,......Zdałam sobie sprawę, ze to dobre dla nas, i gdybybyśmy to robili wcześniej, nasza więz była by lepsza, Dziwnie się z tą myslą czuje, ze moglibyśmy jechać sami, gdzie nawet w podróz poslubną pojechaliśmy z przyjaciółmi. :lol:
Jola - 2011-07-17, 9:00 am

Zaskoczyła mnie wczoraj moja reakcja, na widok kota. Poszłam go zobaczyć, i zatroszczyć się o niego, gdyby mu czegoś potrzeba było, podczas nieobecności jego opiekunów. Jest chory i dostaje sterydy, zywot jego z pewnością się już kończy. Działanie sterydów przestało działać, a on widać ze mocno chory, powoli powstał i na uginających się nogach i chwiejących, osunoł się pod moimi stopami. Nie wytrzymałam, ze swojej bezradności, zaczełam płakać i prosić Boga, zeby coś zrobił:albo go uleczył, albo zabrał z tego świata. Pojechał pózniej do weterynarza, ale mnie zaskoczyło moje rozwalenie w poczuciu bezsilności, gdzie nie mogę pomóc
.Ta sytułacja z kotem i inna analogiczna, uświadomiła mi, ze mam następny problem do przepracowania ,myśle ze jest on związany z lękiem, ale na razie nie wiem dokładnie, o co chodzi.Może na warsztatach o emocjach, coś odkryje.

Jola - 2011-07-20, 11:06 pm

Zauwazyłam, ze teraz, jak następuje moje zdrowienie wewnętrzne, coś się dzieje , tak jak z tym kotem i ta równoległą sprawą, której nie opisywałam, wychodzi to do wierzchu, by zostało to uzdrowione. I tak po wekendzie, który mnie rozsypał, trafiłam w Kosciele na charyzmatyka z Indii. Nie rozumiałam go, ale strzępy dochodziły do mnie, przez osobę, która niektóre rzeczy mi tłumaczyła. Moje serce było otwarte na oscież, wielbiło Pana i dziękowało mu za wszelkie łaski, którymi go obdarza. Mało rozumiałam, ale za to wielbiłam skruszonym i wdzięcznym sercem, gdy przetłumaczono mi, ze nalezy wielbić i dziękować Bogu, to wtedy on zsyła obficiej swe łaski. Gdy charyzmatyk , poprosił nas o wstanie, mówiąc ze będzie Jezus uzdrawiał, mocny płacz, wydobywał się ze mnie, byłam cała poruszona wewnętrznie, pod koniec modlitwy, spłynął na mnie kojący spokój. Pózniej spytano się, kto podczas tej modlitwy płakał, podniosłam rękę. Wróciłam do domy bez sił,jakby otępiała, jak po uciązliwej terapi. By na następny dzień pełna radości, wzieła się z energią do pracy, jakiej dawno nie miałam.
W ten sposób, następna warstwa cebuli we mnie, została uleczona, miałam podobną sytułację, do tych z wekendu i przyjełam ją dziś ze spokojem.

Jola - 2011-07-22, 9:04 am

Jak bardzo chciałabym, zeby Marek wszedł na scieżkę rozwoju, czym dłuzej na niej jestem, tym bardziej widzę jego problemy. Jest bliski memu sercu, więc tym bardziej we mnie jest napięcie , pragnięnie, jego rozwoju,a przede wszystkim, pójścia za Panem. Jest we mnie tez wielka nadzieja i wiara, ze jezeli Pan zaczął uzdrawiać i tyle juz zrobił, to i dokończy swoje dzieło.
Dlaczego o tym piszę, wczoraj mieliśmy na grupie rozwoju o szczęsciu, Tam dowiedziałam się , ze oglądanie telewizji nie powoduje naszego szczęscia, a nawet zamyka nas na nie, nie ma w tym wyzwania.
Teoria
Nasz biezący stan emocjonalny, wynika między innymi, ze stosunku między wyzwaniami jakie stawia bieząca sytułacja, a naszymi umiejętnościami sprostowania owym wymaganiom.
I tak np. Jezeli wyzwanie jest duze ,a umiejętności małe to występuje:lek,stres, frustracja.
Umiejętność mała, wyzwanie małe: APATIA
Umiejętność duza ,a małe wyzwanie: NUDA
Umiejętność duza , wyzwanie duze: POCZUCIE SATYSFAKCJI<inaczej przepływ.

Więc jakim wyzwaniem, moze być nadmierne oglądanie telewizji. A tak bardzo chciałam być z Markiem w Rzepiskach, jak sobie Bóg z tym poradzi? :lol:Jaki znajdzie sposób zeby go ruszyc?

Jola - 2011-07-25, 3:38 pm

,,Tak bardzo chciałabym, zeby Marek wszedł na scieżkę rozwoju,,to co napisałam wcześniej..=t Wczoraj do mnie dotarło bardzo mocno, ze ja kontroluję duzo w moim zyciu. Bóg prowadzi mnie, ale ja mu bez przerwy, chcę zajrzeć przez ramię i podpowiedzieć co mogłobybyć dobre w naszym zdrowieniu. Marek ma jechać do Polski z dziećmi w ciągu tego tygodnia co nastąpi, a ja o wszystkim nadprogramowo myślę, czy będzie miał wystarczająco pieniązków, jak z czynszem , jak.......Jak dobrze pójdzie, Marek z dziećmi będzie w Rzepiskach, już się pakują. To on podganiał mnie, czy zadzwoniłam do Eli, czy są jeszcze wolnie miejsca, z których zrezygnowaliśmy. W ten sposób, będę miała wiele wolnego, by zatrzymać się.
Jola - 2011-07-27, 11:09 am

Jak się weszło na drogę zdrowienia, to juz nie ma hamulców. Świadomość która się rozszezyła nie daje spokoju. W niedzielę dotarło do mnie mocno, ze dopóki nie zrobię porządku z moimi granicami, nie nauczę się asertywności, to moja rozmrozona złość, będzie powodować agresję, złe samopoczucie moje. Złość mi mówi, co mi się nie podoba, ale lęk powstrzymuje przed działaniem. Wczoraj na Mszy sw. mocno prosiłam Pana by uzdrowił moją duszę , chodz nie jestem godna, ale tylko Jego Jedno Słowo wystarczy. Dziś do dnia nie mogłam spać, relacje które mi ciązą, z powodu nieumiejętności postawienia granicy, dały o sobie znać. Napięcie we mnie, zrobiło się tak mocne, że nie wytrzymałam i zaczełam działać , pisząć list do osoby, o swoim problemie i uczuciach. Czuję się lepiej, a takze wolna, chodz nie wiem czy sytułacja się oczyści , ale wiem ze mam zadbać o siebie, a w ten sposób i o tą drugą osobę, która tez pewnie nie wie o co chodzi, między nami. ^6-7 sierpnia mam warsztaty o lęku, myslę ze będą dla mnie bardzo pomocne. Dziwne, nie boję się przyszłości, a boję się stawiać granice, ale tylko w niektórych przypadkach. :lol:
To coś, jest we mnie do przerobienia.

Jola - 2011-07-30, 9:58 am

?Nasze drogi , nie są drogami Bozymi. Wszystko się składa, ze 6 sierpnia w nocy, jedziemy wszyscy do Polski, Marek podjoł męską decyzję, a finanse przychodzą z róznych stron. Martwiłam się o moje obowiązki, które się podjełam, ze nie mogę na tak długo ich zostawić. Okazało się, ze kot juz nie potrzebuje opieki, juz się nie męczy, i inne rzeczy tez musza poczekać dwa tygodnie. Tylko mam jeszcze problem, zeby znależć środek lokomocji, na powrotną drogę do Londynu, gdy skończą się Rzepiska 20 sierpnia, mąz jeszcze zostaje w Polsce z dziećmi, . Cieszę się, ze Marek mój z radością jedzie do Rzepisk, chodz nie wie co go tam czeka. Myslę ze wszystko się uda, z Boża pomocą :lol:
Jola - 2011-08-01, 11:42 am

,,Jak często składamy własne prawo w ofierze, uczymy innych jak nas wykorzystywać,,
W sobotę wpadł mi ten tekst w ręce, gdy wkradał się niepokój przez mysli, związane z napisanym przeze mnie listem do znajomej w sprawie nachodzenia moich granic. Widzę jak mysli, nakręcają moją spiralę niepokoju, uswiadomienie tego stopuje to , ale po jakimś czasie wraca. Pamiętam jak Ksiądz Darek, pokazywał nam swoją scisniętą rękę, oplecioną drugą, mówiąc ze tak działa małżęństwo dysfunkcyjne, i to się trzyma jakoś razem.(tak to zrozumiałam)Ale gdy jedno z małzonków się wyprostuje, drugie musi się wyprostować , zeby pasowało,albo odpadnie. Okazuje się ze to, ma zastosowanie i do innych którzy są wokół nas. Moja znajoma, narazie się nie odzywa, a przeciez napisałam bardzo grzecznie, o moim problemie, ze przeszkadzają mi jej wizyty, bez uprzedzenia mnie o nich telefonicznie. Częste jej wizyty, zastawały mnie, zajętą czymś, zmęczoną lub zle czującą się i mającą chęc być w tym momencie samej. Reszta moich przyjaciól, zapowiada się, czy moze przyjść na kawkę, lub ma problem , a wtedy jest we mnie wewnętrzna zgoda, gdy mam to swiadome ,, TAK,,Moje mysli, jeszcze nie przestawiły się do końca ze starego toru, i chwilami tarzam się w kaktusach. Ale Bóg postawił mi ją na drodze, pokazując ze to mój problem z granicami i mówieniem ,,nie,, , a za nią mam się modlić, by weszła na drogę .

Jola - 2011-08-03, 8:08 am

Znajoma o której pisałam, to nie nasza Krysieńka ,,Znajoma,, Ona jest osobą bardzo szczerą do bólu, z nią nie mam problemów ze stawianiem granic. Nasze relacje są głębokie i szczere. Napisałam o tym, bo dzis po dwóch tygodniach rozłąki , mogłam ,wreszcie z nią porozmawiac, i od razu usłyszałam na wstepie, czy to o niej pisałam. a ja spytałam się jej, czy dostała ode mnie list :grin:
Jola - 2011-08-05, 9:33 am

Moje stawianie granic.
Zaczełam być zołzą, dla niektórych osób, odkąd zaczełam stawiać granice. Ale ja tak naprawdę, zaczynam mieć do siebie szacunek i chcę dalej się tego uczyć.
Tydzień temu, zadzwonił do mnie ktoś z rodziny, co mieszka w Londynie , zaczął rozwijać wątek ze ma biurko , łózka dla dzieci. Ja słuchałam, nie przerywając mu, gdy dokończył, powiedział, ze Marek wysłał go do mnie i chce połowę ceny. Gdy odmówiłam, poczułam złość w jego głosie. A mnie zastanowiło , dlaczego Marek wysłał go do mnie. Czyzby chciał, zebym to ja wreszcie decydowała, przeciez jak chciał coś kupić, to nie pytał się nigdy, tylko zaskakiwał mnie swoim zakupem, nie licząc się ze mną.
Dotarło do mnie wtedy, ze chodz nie potrzebujemy mebli , on chciał być dobrym wujkiem, a ja miałam być tą zołzą , która nie chce mebli. :lol:
Przypomniało mi to sytułację z domu, ze tata postępował tak samo, napuszczał mamę, by być samemu dobrym dla nas. O dijios. :lol:

Jola - 2011-08-06, 7:49 am

Dzis juz wyjezdzamy do Polski, patrzę z rozrzewnieniem na swój ogrodek i zal mi ze nie będę patrzyc jak rosną moje plony.Jeden krzaczek ogórka, ma juz centymetrowy ogóreczek, zakończony kwiatkiem. Nawet nasz darmozjad ptaszek, przestał nim byc, bo nawozi plony w ogródku. Piszę darmozjad, bo jego skrzek ,potrafi być uciązliwy i śmieci naokoło.
W Rzepiskach ma być warsztat o nawrotach, Dziś dotarło do mnie, ze napięcie związane z wyjazdem, spowodowało u nas w małzenstwie, oddalenie emocjonalne. Nie wiedziałam co się z nami dzieje, ale cieszę się ze to zrozumiałam .

Jola - 2011-08-21, 10:43 am

Cieszę się ze już jestem w domu, a tekże z pobytu w Polsce. Jest teraz we mnie złość, która chce znależć ujscie. Widzę ze już jestem gotowa do konfrontacji a może i walki z moim męzem, co do jego wydawania pieniązków, jak on to mówi na przyjemności.Pobyt w Polsce, pokazał mi, ze jego zachowania powróciły tam ze zdwojoną siłą. Ja juz nie chcę tak nadmiernie oszczędzać, załować sobie, gdy druga strona dązy w innym kierunku. Potrzeba uzdrowienia nas obojga, a nie mojego nacisku ze są długi. Radością dla mnie jest to, ze razem mogliśmy być w Rzepiskach.
Jola - 2011-08-24, 12:36 pm

Smutkiem mnie napawa, kiedy słyszę jak małzeństwa sie rozchodza, gdy jedno z osób wchodzi na scieżkę zdrowienia. Rozumiem to, ze gdy mąz wyrządza krzywde, to trzeba nieraz zastosować separację, mocniejsze cięcia. Ja jestem świadectwem, ze jak się zaprosi Boga Zywego do małżeństwa, to On zrobi porządek. To tylko kwestia czasu. Ja widzę jeszcze sporo rzeczy do naprawienia w mojej rodzinie, ale z cierpliwością , radością i nadzieją poddaję się prowadzeniu Bozemu. Chwalę i dziękując Bogu za Łaski jakie spływają na moją rodzinę. Duzo uswiadamiam sobie, ze muszę zmienić swoje niektóre zachowania, zastępując innymi, które mi nie szkodzą. Widzę ze jak jestem zmęczona,lub się gorzej czuję, to wchodzą moje stare nawyki. Staję czasami przed takimi sytułacjami, ze nie wiem, czy dobrze postąpiłam, lub czy dobrze będzie jak tak postąpię.Potrzebuję teraz pomocy, zebym mogła utralić i poznać co jeszcze zle robię w moim zyciu, wobec siebie samej, męza i dzieci i innych ludzi.
Jola - 2011-08-26, 1:00 am

Śmieję się teraz sama z siebie. Od trzech dni, wszedł we mnie smutek, który się coraz bardziej pognębiał. Dziś doszedł zenitu, rano wybrałam się na Msze św, by przyjść do domu i położyć się i dosypiać do głęokiego południa i wstać nieprzytomną. Idąć do moich wieczornych obowiązków, zresztą z musu, zastanawiałam się o co chodzi. Eureka, to tęsknota mnie dopadła, za moimi , a ja jej się poddałam. Ja nie umiem jeszcze rozpoznać niektórych uczuć, muszę na nowo się ich uczyć. Ale gdy dotarło to do mnie ze to tęsknota, wziełam się z radośćią i zapałem do pracy, i nie odwołałam wyjazdu na wekend z przyjaciółmi na Kurs Jana, a miałam juz zamiar spędzić samotnie go w domu, wmawiająć ze to mi jest potrzebne. Teraz widzę, jak wazne jest spotkać się ze swoimi uczuciami. I rozłąka tez nam dobrze zrobi, będzie odswiezać nas zwiążek i będziemy lepiej doceniać siebie nawzajem. Byle nie za długa, bo mozna się od siebie odzwyczaic.
Jola - 2011-08-27, 7:14 am

Za pół godziny wychodzę ,zeby jechać na Ewangelizacyjny Kurs Jana. Dziś już z rana, płakałam ze zruszenia, wspominając co Bóg dla mnie zrobił. Powiedziano mi, ze człowiek z zamrozonymi uczuciami, to takie chodzące zombi, które nie czuje złośći , ani tez radośći. Nie mogłam się z tym zgodzić, przeciez ja czułam wielką radość jaką Bóg zsyłał obficie na mnie, podziwiałam widoki z zachwytem w Rzepiskach i na szlaku. Teraz przyznaję ze mieli rację, ale tez to, ze Bóg był ponad tym wszystkim , dla niego nie ma barier. To On mnie uchronił, bo byłam juz jego dzieckiem , kiedy runął mój dom z wielkim łomotem. Ale ten dom, który On pomaga nam budować, jest o wiele piękniejszy i mocniejszy. Chwała Mu za to.
Jola - 2011-08-29, 9:14 am

Na Kursie Jana, byłam z mężem w tamtym roku. Pan wezwał mnie tam. To były 2 dni duzych przezyć i swiadomego podjęcia się apostolstwa . Prosiłąm Pana, by oczyszczał i moje motywacje. By został tylko sam. Wczoraj bardzo mocno mnie ruszyła adoracja w której miałam złożyć na Ołtatrzu Pana , obietnicę jaką mi dał Pan. To tak jak Abracham, miał złożyć swojego syna Izaaka, którego dał mu Pan. Abracham był posłuszny Panu.
A ja , w pierwszym momencie nie wiedziałam co mogę złożyć Panu, ale Duch Świety przyszedł mi z pomocą. Cztery lata temu, w pierwszy piątek miesiąca maja, na spowiedzi powiedziałam pod dziełaniem Ducha Świętego ,, ze jadę do męza, porządkować swoje małżeństwo,, Gdzie mój spowiednik i opiekun mojego kręgu, wspólnoty Ruchu Swiatło Zycie zdązył odemnie usłyszeć trochę wcześniej, że moje miejsce jest w Polsce i nie wyprowadzę się do Londynu.

Tak , byłam temu posłuszna, przy najbliższym telefonie od Marka, obwieściłam mu to ze Bóg chce nas tam, chodz w duchu myslałam ze moze tylko do września,. Jeszcze tego samego miesiąca, w Dzień Zesłania Ducha Świętego, znalazłam się z maluchami,i z mężem w Londynie z trzema walizkami , z 50 funtami , niepewną pracą męża na maleńkim pokoju.
Dająć to na ofiarę, popłakałam się, zdając sobie mocno sprawę , ze to uzdrowienie mojej rodziny, jakie dokonuje Pan, jest w pełni jego dziełem , ja tyko staram się być Mu posłuszna i ufać Mu w Jego prowadzeniu.
Wczoraj na tej adoracji, uswiadomiłam sobie mocno, ze ja uczepiłam się tej obietnicy z całych sił.
I tak dziś mój Marek dzwonił, poskarzył się, ze urwali mu stawkę 200 funtów , cięzko mu będzie utrzymać nasz dom. I znów Bóg dał sytułację, w której on się zgodził na na to, byśmy robili wspólnie rozliczenia przychodu i rozchodu naszych pieniązków. A tak juz planowałam mu dać taką propozycję i nie wiedziałam jak on na to zareaguje.

Jola - 2011-08-30, 8:33 am

Wrócę jeszcze do Kursu, na którym byłam ,ale urwałam się z poniedziałkowej sesji. Mieliśmy zadanie, w ramach oderwania się od rzeczy , mieliśmy dać komuś coś co lubimy, lub jest nam drogie w sercu. Przed chwilą zostało mi przekazane coś osobistego, od mojej miłej sąsiadki , która siedziała obok mnie na Kursie. Zwróciłam uwagę na jej słodkie, rózowe kapciuszki z kokardką w których siedziała. Te kapciuszki ,lezą teraz w zasięgu mojego wzroku, a ja poczułam się zakłopotana, gdy mi dziś moja przyjaciólka ,posłaniec wręczyła je. Chciałabym się darodawczyni odwdzięczyć za dar serca, odwzajemnić, ....Nie umiem jeszcze przyjmować. :sad: Mam problem, którego rozpoznaję. Po prostu pomodlę się, a móją ulubioną branzoletkę, rózaniec, :lol: daruję przyjaciółce. Nie jest to łatwe :mrgreen:
Jola - 2011-09-01, 2:45 pm

Darowałam, by nazajutrz dostać branzoletkę z powrotem z dopowiedzeniem :wiem ze dla ciebie jest ona bliska.
Dziś znawiamy grupę rozwoju, cieszę się z tego bardzo, dowiaduję się na niej z czym sobie juz poradziłam, a odkrywam coraz to nowe obszary pracy nad sobą. Córka dopytywuje się kiedy kończę, bo ona jako rodzina nie moze zacząć, a juz nie moze się doczekać. Juz pomyslałam, zeby ona rozpoczeła , najwyzej się podzieli z tym, co się dowiedziała. Ale to nie to samo , co być na zywo i słyszeć, doświadczać, słuchać innych, wtedy to się gdzieś lepiej zapisuje w nas.

Odkryłam, jak sporo osób, ma ten sam problem co ja, ma trudność z kupieniem coś dla siebie ekstra ,zeby to było nie konieczne praktyczne, ale cieszące oko swoim pięknem, zawsze uwazam, ze jest coś lub ktoś wazniejszy, ,jakaś sprawa niecierpiąca zwłoki, i jeszcze inne wymówki, ze moze coś tańszego znajdę i równie niebrzydkiego.
Usłyszałam poradę, wraz z komentarzem. Zebym usuneła z szafy rzeczy, które wiszą juz ponad dwa lata, bo jezeli ich nie załozyłam przez ten czas, to ich już prawdopodobnie nie założę. Ze usuwając je, zrobię miejsce na nowe rzeczy. I ze z nami jest tak samo, ze musimy wyrzucić z nas stare zachowania, zeby zastąpić je nowymi. W pierwszym momencie, dotkneło mnie to, nie mam za bardzo nowych ciuchów w szafie, ale sporo starych przed wakacjami usunełam.
A jak jest we mnie ?
Czy czegoś tam jeszcze nie zakłamuję?
:lol: Ale podeszłam do szafy, spoglądająć na moją garderobę, czy są jakieś rzeczy które wiszą dwa lata i ich nie miałam na sobie?

Jola - 2011-09-04, 11:10 pm

Mój mąż, dotarł szczęsliwie z dziećmi do domu, z Polski. Gdy byliśmy, przez pierwsze dwa tygodnie razem, zakłucało mój pobyt, jego nierozsądne wydawanie pieniązków, moja uwaga nie odniosła skutku, więc przestałam pózniej na to reagować. Ja wróciłam do Londynu a on został jeszcze dwa tygodnie dłuzej. Przed końcem jego pobytu, zabrakło mu pieniązków, juz teraz na wazne sprawy: jak odebranie samochodu od lakiernika, podróz powrotną, .......Wcześniej dosłałam mu pewną sumę, bo okazało się ze potrzeba dla córki na chirura dentystycznego. Więc gdy niedługo potem zadzwonił i zły na los, zaczął narzeka,ć ze wydał na wazne rzeczy i juz nie ma, przypomniałam mu jego rozrzutnośc. Szybko się rozłączyłam, ale czułam tez w sobie rosnący bunt i złość, która pokierowała mną, do napisania Sms o moich uczuciach, nazywając rzeczy po imieniu. Ale po niedługim czasie, gdy uświadomiłam sobie, ze tego wszystkiego podswiadomie się spodziewałam, wstąpiła we mnie radość i ufnoość ze to jest dla nas szansą, wreszcie się z tym chorym zachowaniem męza rozprawić. Ono tym razem było bardzo czytelne, ze było chore, bo suma jaką wziął ze sobą w zupełności by mu przy rozsądnym gospodarzeniu i przewidywaniu ewentualnych kosztów wystarczyła. To powtarzało się u nas cyklicznie co jakiś czas. Ale zawsze było tłumaczenie, to dom tyle pochłania ,to tamto. Ale gdy była juz depresja, ja bohaterka, umiałam być tak zaradna, i byłam nawet z tego trochę dumna, jaka jestem gospodyni.
Ale co było dla mnie istotne, w piątek wybierałam się do spowiedzi, do której przygotowywałam się już od rana, obmadlając ją sumiennie. Tak w duchu rozmodlenia, zastała mnie ta sytułacja z moim męzem. Po wieczornej Mszy, przystąpiłam do spowiedzi, lecz rozgrzeszenia nie dostałam . Ksiądz Darek, z ojcowską troską, powiedział ze trzeba ich sprowadzić. A grzechy spisane na kartce, zostały na dnie kieszeni nie wypowiedziane. Juz wracając z kościoła, zaczełam płakać , ale stłumiłam to, by po trzech godzinach, zacząc pisać list do męza, Wystarczyło tylko jedno zdanie, i wielki płacz, zaczął się ze mnie z głębi wydobywać . Własciwie to był ryk, przeplatany z dziękczynieniem Panu Bogu, ze mnie oczyszcza z tego co mnie niszczyło.

Jola - 2011-09-06, 3:15 pm

Dziś z rozrzewnieniem patrzyłam, jak mój Marek z Jasiem wtulonym w niego, siedzieli sobie obaj, by synek od czasu do czasu cmoknął tate w policzek, a on mu oddał. To wywołało pózniej moje myslenie. Jak bardzo chcemy dać dziećiom co najleprze, ale ja teraz chodząc i słuchając młodych ludzi na warsztatach, przyznam się, ze to jest bardzo trudne zadanie. Zdaję sobie sprawę, ze to moze być chodz trochę bliskie ideału, gdy my sami będziemy poukładani. a nasze zachowania zdrowe .Myslałam sobie tez o naszym małzenstwie, jak my się kurczowo trzymamy nieraz chorych zachowań, które nam szkodzą i innym. Cieszę się ze to rozumiem, bo to otwiera mnie na pracę nad soba.
Będę próbowała to zebrać i poddać to na dialog małżeński, w obecności Bozej moze dotrze to do mojego Marka, ze gdy poukładamy nasze finanse w jedność i rozsądek, to on najwięcej na tym zyska. Teraz to jego zarobki tak naprawdę pozwalają utrzymać się rodzinie, sam narzeka czasami, ze na jego głowie teraz jest wszystko, pilnowanie opłat na czas , ... Ja czekam, az do niego dotrze, ze moze być inaczej, lepiej, bo i tak co dwie głowy to nie jedna. Ze moze być , nie tak jak w naszych rodzinnych domach. Dziękuję Bogu za mojego męza, i za to ze nas prostuje.

Jola - 2011-09-08, 4:07 pm

Historia o smutku, tak mi się spodobała, ze wysłałam ją męzowi na pocztę. On lubi ekran telewizora, i komputera , więc myslę ze ucieszy go.
Jak juz pisałam, ze na ,, Kursie Jana ,,miałam złożyć jakąś obietnicę na ołtarzu , jaką dał mi Pan.Z płaczem dałam ,,porządkowanie małżeństwa przez Pana,, Bóg chciał mi przez to coś powiedzieć, ale nie załapałam. Wczoraj na modlitwie i studiowaniu Pisma Świętego dotarło do mnie, ze ja to wszystko próbuję kontrolować. Olsnienie. Ale nie wiem jeszcze ,jak tego nierobić. Ale jestem w dobrych rękach terapełty, który pomoze wdrapywać mi się na tą stromą górę. Liczę tez na sakrament pokuty i swiatło od Boga , danena rózne inne sposoby.
Dziś tez odkryłam , na dzienniczku uczuć, ze odczułam zazdrośc, co mnie mocno zaskoczyło. I to o co? O troskę drugiego człowieka mi znajomego dla innej osoby, nie dla mnie. To odkrycie zwaliło mnie na chwilę z nóg. Muszę się temu przyjrzeć głębiej, :lol:

Jola - 2011-09-09, 9:26 am

Często piszę o moim zaskoczeniu, bo to jest taka droga Boza, której celem jest niebo, ale ona jest nieprzewidywalna, bo to Bóg prowadzi jak chce, i pokazuje nam nas samych w swoim świetle.
Ludzie czystego serca Boga oglądać będą. Pisałam już, jak w Polsce mój Ksiądz powiedział mi ,,Jola ty już jesteś czysta,, Tak w stanie łaski Boże, dzięki ochronie mojego Pana jestem juz pare lat. Ale na początku, wejścia na drogę rozwoju ,powiedziałam Księdzu ,co mnie samą zaskoczyło ,, ze nie widzę siebie,, Teraz tą drogą , Bóg zaczyna mi siebie i innych wokół mnie pokazywać.Ale pokazuje tez pięne rzeczy jakie są w nas i zeby je jeszcze wzmocnić. Dziś myslałam z tkliwością o moim męzu, nie lubi krytykować innych,często ma czas dla dzieci, gdzieś ich zabierze , jest gościnny, serdeczny, zyczliwy, często się uśmiecha, a teraz widzę jak Bóg, mocno zacieśnia relacje między dziećmi starszymi a nim, wczoraj byliśmy na spacerze, widzę jak chętnie słucha ,stwarza atmosferę ciepła w domu, duzo się zmieniło w naszej rodzinie. Ale wiem, ze nie mogę sobie przypisać zadnej zasługi. To łaska i miłość Boża jest motorem który prowadzi nas . Ufam, ze wytrwam mocno przy Bogu, i mam nadzieję, ze Będę z moją rodziną mogła dawać nadzieje innym.

Jola - 2011-09-14, 1:15 pm

Mam teraz dosc meczacy czas, czésto bardzo pózno wracam do domu, ale widzé jak nauka nie idzie w las, wczoraj dalam sobie zgode, zostac w domu, pytajác sié czy jestem bardzo potrzebna. Jaka bylam z siebie zadowolona.
Noc wczesniej ,wróciam do domu o godzinie 2 w nocy. a juz o godzinie 5 rano, obódzil mnie telefon, by to juz mi nie dalo spac. Za to zaczál wchodzi lék, máz od przyjazdu z Polski, codziennie mówi mi, ze jutro idzie do pracy, a minelo juz ponad tydzien, i nic sié nie dzieje. Zaczelam zastanawiac sié nad lékiem, nie powinno go u mnie byc, nie bojé sié przeciez o to, co bédé jesc, ani o rzeczy niezbédne, to mi Bóg przyobiecal. A Bóg dotrzymuje slowa, jest prawdomówny. I tak dotaro do mnie, ze to lék znowu przykrywa zlosc. I wtedy zlosc, zaczela dochodzic do mnie z wielká sila. Efekt byl taki, máz mówi ze spokojem - Jola ty krzyczysz. Probowalam spokojniej , i znowu -Jola ty krzyczysz. Powiedzialam jeszcze raz o moich uczuciach juz ze spokojem, i wyszlam z domu . Jeszcze poprawilam sms, o fundamencie jakim jest szczerosc, i ....Byam z siebie zadowolona, ale nie wiedzialam jak mój máz. Gdy wrocilam grubym poludniem do domu, zaprosil, mnie na pomidorówké którá sam ugotowal, a ja mu wieczorem dalam lekcjé z psychologi ,co sié wydarzylo , i zeby byl cieprliwy , bo z mojej ulegoci ,muszé wejsc troché na agresjé, zeby dopiero znalezc zloty srodek asertywnosci. Daje sobie na to zgode. :lol: Cieszé sié , bo wystarczy troché swiadomosci powiékszyc i ju czowiek zacznie zdrowiej funkcjonowa i nie niszczyc siebie.

Jola - 2011-09-18, 5:02 pm

Nie wiem co dzieje sie ze mna, emocje podchodza do glosu, i to z dosc duza sila. Mysle ,ze tlumienie ich przez lata, i nagromadzenie ich w sobie teraz znalazly ujscie. Ale, to moja koncepcja. Tak bardzo ,chcé jednosci w malzenstwie finansowej ,ze nie przyszlo mi do glowy , ze wazniejsza jest dla mnie w tej sytulacji, moja przemiana. To na tej trudnosci ,ja mam sie wzmacniac , wyrazac prawidlowo swoja zlosc, uspakajac sie stopniowo emocjonalnie. A to przyjdzie. Musze dochodzic do tego powoli, a ja bym chciala wszystko szybko. To naprawde nie jest latwe. Dla mnie to wszystko to jest jak wielkoludy. Ale z Bogiem dam radé. tylko czy inni wytrzymaja w okolo ze mna i moimi teraz nastojami :lol:
Jola - 2011-09-19, 11:08 am

Mysle ze przemeczenie przez emocje i prace sá stresogenne i nic dobrego nie wnosza. Odkrylam tez, ze moja nieobecnosc i brak wspolnej modlitwy rozluznia wiezy malzenskie. Dzis wypoczeta, przeprowadzilam dialog z moim mézem. Po wsponej modlitwie i czytaniu Pisma Swiétego, przedstawilam w spokoju korzysci, wynikajace ze wspolnoty finansowej, ze to, nieuzasadniony brak ufnosci trzyma go przy tym trzymaniu osobna swej kasy, zeby i tak na rodzine wydac, w nieuporzadkowany sposob, a mnie tym szkodzic na zdrowiu. Powiedzial ze przemysli to. Rozstalismy sie w zgodzie i dobrym humorze, czego nie moge powiedziec o piátku , gdzie moje emocje doszly do zenitu, a moje samopoczucie siadlo totalnie.
Zrobilam tez moje, 28 lat pozycia mazenskiego, streszczone na duzej kartce papieru. Jak widoczna na nim, stala sie moja slepota , moj pracocholizm, moje oszczedzanie.,brak dogadzania sobie...Ale tak naprawde dotknelo mnie to, ze w wieku 28 lat ,majac niedotlenienie mózgu, lekarz neurolog nie skierowal mnie dalej, zeby do tego wiecej nie dopuscic. Po paru latach ,w gorszym stanie trafilam do neurologa i on mnie wypusil tak naprawde z niczym. Potrzeba jest wiekszej swiadomosci wsrod ludzi, bo to ja sobie tak naprawde sama fundowalam w swojej nieswiadomosci i niewiedzy.

Jola - 2011-09-22, 7:34 am

Miej ufnosc w Panu i postepuj dobrze
mieszkaj w ziemi i zachowaj wiernosc
raduj sie w Panu
a On spelni pragnienia twego serca
Powierz Panu swoja droge
i zaufaj Mu:On sam bédzie dzialal
i sprawi ze twoja sprawiedliwosc zablysnie jak swiatlo
a slusznosc twoja jak poludnie
Upokurz sie przed Panem i Jemu zaufaj!
ZAPRZESTAN GNIEWU, I PORZUC ZAPALCZYWOSC
NIE OBURZAJ SIE :TO WIEDZIE TYLKO KU ZLEMU

Psalm 37 ,3-9

Ten psalm, to Slowo od Boga , ktore potwierdzilo to co uslyszalam na spowiedzi, ze mam isc cierpliwie droga uzdrowienia, a On bédzie mnie prowadzil . Koniec moich Krzykow, one mi szkodza i mojej rodzinie w rozwoju. :lol:
Ale musze sie nauczyc ,nie tlumic swoich uczuc,

Jola - 2011-09-22, 3:54 pm

Dokoncze co napisalam rano, To Slowo Boze, dzis byo ze mná. Wiedzialm ze mam pracowac nad sobá, a méza nie zmienie. Ale uslyszec to wprost, po pomyslach meza ktore zagrazaja calej rodzinie w stabilnosci finansowej, moze czlowieka wprowadzic w chaos.
Raduj sie w Panu, a On spelni pragnienia twego serca. Ps. 37
Bog wie ,ze pragnieniem moim, jest moja rodzina silna Bogiem. Niepotrzebnie sié denerwowalam ze Marka nie zmienie, jestem córká Boga, On mnie prowadzi, To On mnie wyslal na Ealing, gdzie jest dobra opieka psychologiczna, postawil mi swietná Biblistké, blisko Kosciól a takze modlitwe wstawiennicza. Kazdy etap mojej drogi , ma sens i prowadzi do Poznania Boga i mnie samej. Widze tez olbrzymia zmiane juz w moim Marku, to laska, a nie jego praca.

Dlatego nie zrazam sie tym, ze tylko ja co robié ze sobá, czekam ,co Pan wymysli z Markiem, jaki klucz znajdzie do niego.

Jola - 2011-09-24, 7:29 pm

Jak radzic sobie z emocjami
Schemat RET - RACJONALNA ,EMOTYWNA TERAPIA
Zmiana sposobu myslenia powoduje zmiane emocji

a
A . Zdarzenie" ----B. Postawa wobec zdarzenia -----C. reakcja emocjonalna
I
------------ ----- D. kwestionowanie opine dlaczego" -------E. Odpowiedzi na pytania


Przyklad
A. zdarzenia ---Zwymyslal mnie szef......

B. opine o zdarzeniu :To jest okropne, Nie mial prawa, On nie powinien tego robic przy innych,Jestem gorszy niz inni.

C. reakcja emocjonalna ----Zlosc ,rozdraznienie, poczucie bezwartosci, poczucie krzywdy,

-Myslisz irracjonalnie,tzn :Katastrofizm, okropne ,nie przezyje tego, Chec kontroli nad swiatem, powinienem, powinnam, musze, trzeba, nie ma prawa,,

D. natychmiast kwestionuj swoje opine,- dlaczego to jest takie okropne, -Dlaczego Ktos,cos powinien, lub nie powinien, kto mi dal takie gwarancje.

ZAPAMIETAJ
- Nic wlasciwie w zyciu nie jest okropne
-mozesz zniesc znacznie wiecej
- powiedz sobie uczciwie I raz na zawsze, - To nie ja rzadze swiatem

E. spokojnie I uczciwie odpowiedz na wszystkie dlaczego: -To nie jest take okropne,
To nie katastrofa,
Kto mi zagwarantowal , ze szef nie ma prawa mine zwymyslac.

jezeli wlozysz wysilek w praktykowanie RET, to
- Nie bedziesz sie denerwowal tak bardzo, tak czesto, tak dlugo jak dotychczas.

Jola - 2011-09-27, 5:29 pm

Mam zywa relacje z Bogiem, czuje sie kochana i bezpieczna, mimo roznych pomyslow na zycie mojego meza.
Mimo slabego kontaktu z moimi uczuciami, ta relacja z Bogiem jest silna :powoduje u mnie czésto duza radosc, duza ufnosc ze sie mna opiekuje, czesto przemawia do mnie na rozne sposoby. Mimo ze moje uczucia byly zamrozone, Bog nie mial z tym problemow, kiedy bylo potrzeba, niepokojem ostrzegal mnie przed niebezpieczenstwem, radosc dawal kiedy spelnilam wole Jego,........
Ale pamietam tez, jak bylam pierwszy raz w Londynie u mojego Marka. Staral sie bardzo, rozpieszczal mnie, zabieral w piekne miejsca, idac ze mna romantycznie za reke. Zastanawialo mnie, dlaczego nie czuje zadnej radosci. Gdy bédác ze swoim Bogiem, radosc rozpierala mnie od wewnatrz. Teraz tu w Londynie zrozumialam co sie dzialo ze mna, ze to bylo zamrozenie moich uczuc, i obejmowalo ono wszystkie uczucia, te przyjemne i mniej przyjemne, wykluczajác uczucia jakie rodzily sie w relacji z Bogiem . Bog jest Wielki i zaskakujacy. Mam problem z moja religijnoscia: ciezko mi odmawiac pacieze, Koronké mowie ,dzieki siostrze, ktora mi zaproponowala, zebym dolonczyla do 8 osob, ktore odmawiaja nowenne i dzieki niej jestem jej wierna, ....Ale mam wiare, ktora wyplywa z tego, ze doswiadczylam obecnosci Boga i doswiadczam já na co dzien w moim zyciu, ktore jest szczésliwe dzieki tej relacji .
,, Tak bowiem Bog umilowal swiat, ze Syna swego Jednorodzonego dal, aby kazdy kto w Niegi wierzy nie zginal , ale mial zycie wieczne,, -Jan 3,16 :lol:

Jola - 2011-09-29, 9:29 am

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Dzis Izunia poprosila mnie o obejrzenie tego, poplakaklam sie . Warto to obejrzec w calosci.

Jola - 2011-09-30, 8:13 am

Rozpoczelismy z przyjaciolmi spotkanie z Biblia , pod tematem ,, Odkrywanie naszej tozsamosci w Chrystusie,,

Czy we wspolczenym swiecie spotykamy sie z kryzysem tozsamosci ? A jesli tak. gdzie on ma swoje korzenie?
Bóg ktory jest stworca i dawca zycia, jest tez ostatecznym autorytetem jesli chodzi o definiowanie naszej tozsamosci. My pochodzimy od Niego, rodzimy sie z Niego poprzez wiare w Jezusa w Duchu Swietym, wiec musimy wiedziec kim On jest i kim my jestemy w Nim.


Spojrzenie na swiat przed upadkiem Adama i Ewy
Ks. Rodz.2:18-25, 2-8 Adam i Ewa mieli poczucie przynaleznosci i milosci. Mieli gleboki zwiazek ze soba nawzajem i doskonaly zwiazek z bogiem
Ks. Rodz. 1:29 Ich potrzeby byly zaspokojone: mieli bezpieczenstwo.
Ks. Rodz: mieli dana wladze i prace do wykonania: mieli cel, znaczenie i zwirzchnictwo
To wszystko dawalo im poczucie wlasnej wartosci.

Jednakze wszystko to zostalo utracone gdy pojawil sie grzech. Utracilismy nasza znajomosc Boga, stracilismy nasza niewinnosc, wypelnilo nas poczucie wyobcowania, zagubienia, uciemiezenia, oraz wszelkiego rodzaju negatywne emocje: lek, poczucie winy, odrzucenie, gniew , depresja. Jest wiec w nas potrzeba by byc akceptowanym, potrzeba przynaleznosci oraz potrzeba odbudowania naszego poczucia wlasnej wartosci.
Na szczescie Bog ma plan odbudowania wszystkiego i przywrocenia czlowieka do stanu jednosci i wspolnoty z Nim
W TYM ODBUDOWANYM ZWIAZKU Z NIM ODNAJDUJEMY KWINTESENCJE NASZEJ TOZSAMOSCI.

JEZUS ZDOBYL TO , CO STRACILISMY , GDY ZOSTALISMY WYGNANI Z RAJSKIEGO OGRODU.

Jola - 2011-10-01, 6:16 pm

Zdalam sobie ostatnio sprawe, ze mam wielki entuziazm do mojej drogi rozwoju, chodz czasami nie jest latwo. Duzo pomaga mi w tym grupa rozwoju,terapelta, warsztaty, przyjaciele ktorzy tez ta droga krocza i wytykaja mi moje bledy, moja rodzinka tez juz sie troche w tym polapala i nie daja sie czasami kontrolowac, pokazujac mi moja wpadke :shock:

Moja rozwijajaca sie swiadomosc, odzywa sie w codziennosci. Ale widze ze pomagaja mi tez moje uczucia,w rozeznawaniu moich bledow.
Ostatnio idac na grupe roz\woju, powierzylam mezowi by poszedl w tym czasie z dziecmi ,na zbiorke ministrantow. Ale bedac juz na miejscu, probowalam jeszcze dodzwonic sie do meza , zeby spytac sie czy napewno beda. Nie moglam sie dodzwonic, i to zaczelo mnie irytowac , nie moglam tego przypilnowac po swojemu(to chyba kontrola). Gdy zdalam sobie z tego sprawe , schowalam telefon i pomyslalam sobie i coz sie stanie jak nie pojda.
Moj maz byl, dobrze sie bawil z dziecmi i jadl torta imieninowego KsiedzA, a mnie znowu cos to nowego nauczylo. :oops:

Jola - 2011-10-05, 11:41 pm

Oto jest dzien, ktory dal mam Pan. -Ta piesn, wywolala u mnie wiele wzruszen, na Mszy o uzdrowienie, prowadzonej przez Ojca Starzynskiego (charyzmatyka). Dzis rano, wcale sie nie wybieralam na nia, ale sie tam znalazlam. Zaczela sie mom placzem, a wlasciwie malej Joli. Bo to ona tam dzis byla, Zaczne od poczatku.

W poniedzialek, bylam swiadkiem, jak osoba zaproszona przeze mnie , zachowala sie nie wlasciwie, w domu mojej przyjaciolki. Ktora w sposob lagodny ale stanowczy, poprosila ,albo o uspokojenie albo o opuszczenie jej domu.A w koncu o opuszczenie. Wychodzac, powiedziala, ze nikt ja tak nigdy nie obrazil. Jak zle sie wtedy poczulam, bo to dla mnie jest wyjatkowa osoba. W sumie dlaczego o tym pisze , bo to zdarzenie, mialo duze konsekwencje dla mnie.

Na nastepny dzien ,mialam wizyte u mojego terapelty, gdzie rozbieralismy to zdarzenie na czynniki pierwsze, patrzac na to z boku. W czasie zdarzenia, ja zamrozilam sie na ten moment. Po wyjsciu tej osoby, ogarnal mnie lek, czulam sie winna tego zdarzenia, przejelam uczucia tej osoby na siebie. W domu nachodzil mnie caly czas lek, Zachowalam sie jak dziecko , dzwoniac do przyjaciolki, zeby upewnic sie czy jestem w porzadku. Wieczorem chcialam zalagodzic cala ta sytulacje, piszac list do tej osoby, jak zwykle zaglaskac wszystko, ale podarlam go. W nocy, gdy nie moglam spac, zaczelam sie modlic, wiedzac ze owocem modlitwy, jest pokoj serca. Pokoj zagoscil w moim sercu, ale lek wydobywal sie ze mnie i to w duzych ilosciach. Nad ranem, zmeczona usnelam .Jadac w metrze do terapeltki, dostalam telefon z przeprosinami, co spowodowalo u mnie uspokojenie .
Terapeltka uswiadomila mi, ze to w dziecinstwie musialam byc swiadkiem trudnych dla mnie rzeczy, ktore mnie zamrazaly , by potem przeradzac sie w lek. dlatego ja tak zawsze unikalam wszelkich takich sytulacji, a jezeli juz dochodzily to zachowywalam sie jak w tej mojej opisanej sytulacji, lub uciekalam od nich .Bog posluzyl sie ludzmi, by mi to wszystko uswiadomic.
Dzis mala Jala, oddala ten obszar Jezusowi na Mszy o uzdrowienie, To byl wielki placz , ktory to oczyszczal, ale tez ona doznala, w ramionach Jezusa ukojenie. Dziekuje Bogu, za ten trudny i blogoslawiony i piekny czas. Wiem ze nastapia nastepne, ale Bog da mi troche odetchnac.

Jola - 2011-10-06, 2:31 pm

Dzis Bog pokazal mi, jak to jest byc uzdrowionym , gdy bez leku stawilam czolo trudnej sprawie.
Chwale Cie Panie, za Twe Milosierdzie. Wczoraj bylo Faustyny Kowalskiej i to do niego odwolywala sie mala Jola.
Ale teraz na tapete, wchodzi moja komunikacja, ktora najbardziej kuleje w relacji ze znajomá, Obie wychowalysmy sie w domach, gdzie nie brano zbytnio nas pod uwagé , wiec teraz, kazda z nas, chce miec racje. Mam tego swiadomosc , juz rozmawiajac z nia dzis, powiedzialam co o tym mysle i co zamierzam w tym kierunku robic. Przeczytac ksiazke ,,Stanowczo , lagodnie i bez leku. Leku juz nie ma , w tym obszarze, zostaja tez jeszcze warsztaty ,, O komunikacji ,, w listopadzie. Wybieram sie na nie, okazalo sie ze ,,znajoma,, tez chce. I dobrze, bedziemy sie cwiczyc na sobie :lol: :lol:

Dzis Bog pokazal mi moja racje :lol: Powiedzialam mojej sasiadce, ze moje ogorki tak bardzo wolno rosna. Ona mi na to, ze nie powinny sie piac w gore, ale wic sie po ziemi, ja na to, ze u mnie w Gulinku tato w szklarence tak wlasnie robil i rosly szybko, ze to cos innego musi byc.
Dzis weszlam do ogrodka, zobaczylam ,ze sznurek do ktorych ogorki byly przyczepione urwal sie i krzaki leza na ziemi, a na nim az 4 duze ogoreczki ktore w niedziele byly malusienkie. Oto moja prawda :mrgreen: to nie sa szklarniowe ogorki :lol: Nastepna lekcja, ale smaczna.

Jola - 2011-10-06, 8:56 pm

Leku juz nie ma , w tym obszarze - to napisalam wczesniej na biegu jak zwykle u mnie. Zastanawialam sie nad tym, mysle ze moja trudna sprawa ,nie byla duzego kalibru. Wiec lek nie byl odczowalny. To tez ma byc obszar mej pracy, specjanie wychodzic naprzeciw roznym trudnosciom zeby to przeszlo. Tak jest z moim lekiem , przy czytaniu jako lektor. Pierwsze poczatki byly koszmarne, trzesla sie cala lawka, a teraz podwyzszam sobie poprzeczke, i lek jest ledwo wyczowalny. :lol:
Jola - 2011-10-07, 7:57 pm

Przyszla chrzescijanka do terapelty i mowi, mam klaustrofobie i jutro lece samolotem w ktorym czuje sie jak w klatce,i bardzo sie boje .
-Czego sie pani boi.
- ze spadne ,a ja sie wtedy zabije.
- No i co sie wtedy stanie , spotka sie pani z Jezusem!
-Na to pacjentka mowi, alez co tez pani , ja czuje ze Bog przydotowuje mnie, uzdrawia do sluzby !
- No wiec czego sie pani boi , jezeli ma pani misjé, :lol:

Jola - 2011-10-08, 10:53 am

Czy moje pojmowanie milosci ,buduje mnie i moich bliskich?

Z definicja milosci spotkalam sie juz wczesniej, na plytkach Ks. Marka Dziewieckiego-,,Krzywda, milosc i cierpienie,, -Milosc to nie uczucie, nie seks, nie tolerancja, nie agresja , nie naiwnosc,....Ale troska o drugiego czlowieka, o jego rozwoj,......
Ale na grupie rozwoju, gdy mialam cwiczenie ,, Moi bliscy,, poczulam sie zdezorientowana, i zakrecona.
Mialam wymienic 12 osob mi bliskich, z ktorymi lacza mnie wiezy milosci. nie bylo to dla mnie trudne, majac tak liczna rodzine i wspanialych przyjaciol.. Ale dezorientacja przyszla, gdy mialam okreslic kryterium bliskosci do poszczegolnych osob. Okreslilam , ale wiedzialam ze do konca to nie jest tak. To przed chwila , przywolalam to wszysto z powrotem
A)osoby, od ktorych milosc bardziej przyjmujesz (osoby , ktore Ty potrzebujesz)
B)osoby, ktore bardziej Ty obdarzasz miloscia (ktorym czujesz sie potrzebny)
C) osoby , zktorymi bliskosc ma cechy zrownowazonej wzajemnosci)
Przyjaciol od razu dalam do C .
Ale przy mojej rodzinie dalam B , ale po zastanowieniu sie dopisalam jeszcze A
I to bylo prawda, ale to wszysto jest u nas takie rozchustane. Przyszla mi mysl , ze ja wcale juz mojej rodzinie, tak nie daje milosci , to oni teraz wiecej moze okazuja mi. Ale dotarlo to do mnie, ze to moje dawne dawanie milosci, nie bylo do konca miloscia , bo slabo rozwijalo mojego meza. A teraz, jak zajelam sie soba, co uznalam troche jako egoizm, rozwija moich bliskich , do odpowiedzialnosci za siebie i innych. Czyli tak naprawde, to teraz jest milosc dojrzalsza, nie kiedy bez przerwy nadskakiwalam , poswiecalam sie , o dijos. To milosc jest naszym sprzymierzencem, ma nas wzmacniac nie rujnowac.
MILOSC TO WOLA POSZERZANIA WLASNEGO JA W TROSCE O WLASNY LUB CUDZY ROZWOJ DUCHOWY
S. PEK
zlote mysli z grupy:
Nad miloscia sie pracuje
Zrodlem poczucia bezpieczenstwa ma byc Bog i dodam jeszcze milosci.

Bog jest wzorem milosci: Troszczy sie o mnie , prowadzi mnie, strzeze, daje wolnosc, radosc z relacji i jest przy mnie obecny ,....

Jola - 2011-10-09, 3:12 pm

Napisalam ,ze nie bede uciekac od trudnych spraw. Dzisiejsza sprawa, wcale nie byla trudna, ale podniosla mi troche cisnienie.
Poprosila mnie para malzenska, do przejecia ich czytania na niedzielnej Mszy sw. bo wyjechali do Polski. Nie bardzo mi pasowalo, zadzwonilam do jednej osoby, ktora w tym jest, o danie kogos na moje miejsce, ale dalej juz nie probowalam. Bedac w zakrystii by spytac sie czy mam czytac modlitwe wiernych,,zauwazylam ze ktos miejsce lektora zajal w tym czasie gdy ja tam weszlam.. Chcialam sie wycofac, jak zwykle ale cos mnie pchnelo do przodu. Podeszlam i powiedzialam ze dzis ja mialam czytac. Ta starsza pani wyjasnila mi, ze i jej powiedziano ze ma czytac. To zaproponowalam grzecznie ,ze mozemy razem czytac, ona pierwsze czytanie i modlitwe wiernych, a ja drugie. Usadowilam sie wygodnie, gdy nagle na mnie spadlo jak grom z jasnego nieba. Ze my, mloda polonia, zadzimy sie i dlatego stara polonia, odchodzi od tego Kosciola. Zrobilo mi sie smutno, pomyslalam ,czy my dla Jezusa, nie jestesmy bracmi i siostrami,(a nie stara i nowa polonia), ze jak ja bym siedziala i ona by podeszla, to ja bym jej tez zaproponowala czytanie, bo bylo mowione na zbiorce lektorow, ze lepiej jak czyta dwoch lektorow, niz jeden. Na znak pokoju, podalam reke , i powiedzialam siostro. Czy ja zrobilam co nie tak?
Czuje ze takie sytulacje, mam wykorzystywac do swego rozwoju.

Jola - 2011-10-11, 8:26 am

Psychiatra ,dr.Karl Meninger, powiedzial, ze gdy nasze podstawowe potrzeby nie sa zaspokojone, zmierzamy w jednym z dwoch kierunkow. Albo wycofujemy sie i ,, odlatujemy,, ,albo stajemy do ,,walki,,. Kobieta, ktora zastosuje pierwsza mozliwosc, z pewnoscia nie ucieknie od swoich problemow. Biegnac, zaczyna watpic w swoja wartosc. Jesli natomiast przyjmie postawe walki, moze stac sie odpychajaca zrzeda.

Fragment z ksiazki,, Na dobre i lepsze,, Jak rozumiec , poznawac i kochac meza>,,Poradnik dla zon.

Wiec zeby wyjsc temy naprzeciw i reperowac, swoja nadwatlona wartosc, zaczelam z przyjaciolmi medytowac cytaty w Biblii, zeby sie dowiedziec kim jestesmy.
Jestem dzieckiem Boga (Jan 1;12)
Jestem nowym stworzeniem( 2 Kor5;17)
Jestem obywatelem nieba((Fil3;20)
Jestem przyjacielem Chrystusa (Jan 15: 15)
Moje grzechy sa juz wybaczone((kol1;14)
Tego jest duzo , mowimy glosno , tak jak nieraz wczesniej ,slyszelismy zle rzeczy , teraz chcemy slyszec Slowo ,ktore ma Moc wpasc do naszych serc gleboko.

Jola - 2011-10-13, 9:09 am

Ja mojemu mézowi czytalam ,jaka jest roznica miedzy mezczyzna i kobieta.

,,Najleprzy przyklad na zobrazowanie ich,to porownanie motyla z wolem. Motyl ma wyostrzona wrazliwosc. Odczuwa nawet najdelikatniejszy powiew. Unosi sie nad ziemia, skad oglada panorame otoczenia. Zauwaza piekno nawet najmniejszych kwiatow. Z powodu swej wrazliwosci jest nieustannie swiadomy wszystkich dokonujacych sie wokolo zmian i zdolny wychwycic nawet najdrobniejsze. Dlatego blyskawicznie reaguje na wszystko, co moze ga zranic. Gdyby mu przymocowac do skrzydla maly kamyk, zostal by ciezko okaleczony i w koncu zginal.
Wól- to calkiem inna historia. Jest szorski i niezdarny. Nie reaguje na powiew. Nawet wiatr o predkosci 60 km/h go nie wzrusza. caly czas idzie przed siebie, robiac to co robil. Nie zauwaza najmniejszych kwiatow ani nie wydaje sie wrazliwy na drobne zmiany srodowiska. Przymocuj mu kamyk do zadu, nawet tego nie poczuje.
Wol nie jest zepsuty do szpiku kosci, dlatego ze chodzac wokolo depcze piekne kwiaty. Tak naprawde jego ciezar jest wielka zaleta. Gdy sie go ujarzmi, moze ciagnac plug.
Analogia jest oczywista. Twoj maz jest tym wolem(nie mow zbyt glosno ,,amen,,), a ty motylem. On ma tendencje by orac okololicznosci, podczas gdy ty odczuwasz zycie i to co cie otacza, z wieksza wrazliwoscia. ,,Kamyk na skrzydle motyla ,,moze przybrac forme sarkastycznej uwagi , ostrego krytycyzmu, badz nawet postawy obojetnosci. Cokolwiek by to bylo, moze cie zranic, a nawet zdruzgotac, podczas gdy on moze nawet nie zauwazy , co zrobil.
Jednak mozna nauczyc meza wrazliwosci, romantycznosci, ....ja sprobuje.

Jola - 2011-10-13, 1:59 pm

Ostatnio powiedzial mi Ksiadz: Bog Cie prowadzi i sluchaj sie siebie.

Wczoraj wracajac do domu, spytalam sie meza; jak Ilonka z ksiazkami(mowila ze sa drogie ).Maz uspokoil mnie mowiac ; powiedziala ze sobie gdzies narazie pozyczy. Ale dzis nad ranem, slysze glos: Daj jej na ksiazke, daj jej na ksiazke..... wstalam , wyjelam 40 £, nie 50 slysze. Zanioslam jej do pokoju, mowiac ze to na ksiazke. widzialam jej zdziwienie i zaskoczenie.
Za chwile przybiegla do mnie wzruszona, mamo mowiac , ja wczoraj sie modlilam i prosilam Jezusa o kase , bo na biegu jest mi potrzebna ksiazka, myslalam ze moze dostane jakies napiwki, a ty przychodzisz i dajesz mi tyle ile potrzeba.
Moj Marek, nie ma narazie stalej pracy, ale to, ze Bog pokazuje i jej, jak sie o nas troszczy, jest wazniejsze od kasy,

Jola - 2011-10-16, 10:25 am

Dostalam niedawno wiadomosc, od moich przyjaciol, ze zmarl moj Ksiadz Profesor Jerzy Banaszkiewicz, ktory uczyl mnie lekcji religii. On wyryl sie w pamieci mocno, tej niesmialej chudej dzieczynki.

Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Witajcie

Witajcie
Dziekuje za kazda wiadomosc. U mnie , dalej nastepuje zdrowienie, Ostatnio wspominalam Ksiedza Banaszkiewicza, i jak on z przychylnym sercem, patrzyl na ta mala dziewczynke, i pamietal jej imie, przy kazdym spotkaniu. Wlanczalo sie tez, wspomnienie malej Joli siedzacej na schodach, w ciemnym korytarzu, oswietlonym nikla zarowka, przed przedszkolem, czekajac na jego otwarcie i Ksiadz z dobrym slowem przechodzacym i zatrzymujacy sie przy mnie. Nie pamietam jego twarzy, pewnie wracal z ranej Mszy sw.a ja sama chodzilam do przedszkola, okazuje sie ze zbyt wczesnie . Nie wiem, czy mowilam Wam ,ze chodzilam do przedszkola nad kancelaria parafialna, w domu gdzie mieszkali ksieza . To wspomnienie w tym tygodniu, powtorzylo sie dwa razy i dwa razy zaczelam plakac. Nie rozumialam tego, bo to bylo dobre wspomnienie , wiec dlaczego placze? Wzielam swoj dziennik uczuc i wpisalam zdarzenie, szukajac na kartce uczuc, temu towarzyszacych. ,napisalam ,,czulosc, ,a gdy doszlam do mysli - dostalam swiatlo,, to brak zainteresowania mala Jola ,bylo przyczyna, zapamietania tych zdarzen z tymi Ksiezmi jako perelki, w moim malym zyciu. dlatego jeszcze raz dziekuje Wam za Wasze serce i przyjazn, jaka mnie obdarzyliscie .

Bardzo niewiele mam wspomnien, gdy bylam malutka, wiec te na schodach i jak uderzylam klockiem Adasia w przedszkolu , sa najbardziej czytelne.

Jola - 2011-10-16, 9:04 pm

Dzis w drugie czytanie, zacheca nas do dziekczynienia i modlitwy, za tych ,co Bog stawia nam na drodze, dobrych i zlych. Oni pomagaja nam, w drodze ku zdrowieniu. Ten moj placz, o ktorym pisalam, przerodzil sie pozniej w bezglosne wycie , ktore tlumilam , bo chcialam byc sama z Jezusem w tym obszarze mojego dziecinstwa . Dziekuje Bogu ,ze wchodzi w moje zranienia bezbolesnie, chodz zostaje nadal rozwalenie. Jak ja bylam nieswiadoma, ze cos takiego moze mi sie przydarzyc w zyciu, wedrowka w glab mnie.
Jola - 2011-10-20, 8:34 am

Eucharystia jest tajemnicą wielkiej bliskości i komunii każdego człowieka z Panem.

Tytul postu Domino, zainspirowal mnie do napisania Tego. Przed chwila wrocilam ze Mszy Sw. pod dwoma postaciami. Przezylam piekna chwile, majac w sercu Jezusa. Tak gleboko dotarly do mnie slowa z Pisma Swietego, ty jestes Swiatynia Ducha Swietego, jestesmy jednego Ducha, Trudno to opisac,ta radosc i odczucie sercem tego co Bog mowi, terapia fragmentami z Pisma Swietego o mojej tozsamosci dziala. Dalej bede sie tym karmic, i pisac cuda, jakie Bog robi w moim zyciu, by w trudnych chwilach nie watpic, jak Zydzi ktorzy po rozmnozeniu chleba chcieli jeszcze wiecej znakow.
Jakiego wiec dokonasz znaku? abysmy go widzieli i Tobie uwierzyli?Coz zdzialasz? Jan6, 30

Jola - 2011-10-22, 10:30 am

Bo podwojny grzech popelnil moj narod:opuscili Mnie, zrodlo zywej wody, zeby wykopac sobie cysterny, cysterny popekane, ktore nie utrzymuja wody.
Ksiega Jeremiasza 2, 13
Chcialam kiedys, zeby moj maz i dzieci, uczynili mnie szczesliwa . Ja uwolnilam meza i dzieci od tego obowiazku .
Ja chcialam od cysterny popekanej dostac to, co moze mi dac tylko Bog.
Jestesmy stworzeni na wzor Boga. Kobieta jest odzwierciedleniem piekna, a mezczyzna sily i madrosci.
Dlatego dla kobiety podstawowa potrzeba jest; Milosc i bezpieczenstwo . A dla mezczyzny: szacunek i chwala.
MADRA KOBIETA BUDUJE SWOJ DOM, A GLUPIA WLASNYMI REKAMI BURZY pRZ 14, 1

Dlatego tez bede dokladac wiele starania, by jeszcze bardziej szanowac swojego meza, bede wynajdowac cokolwiek on dobrego zrobi i chwalic go jeszcze wiecej, mowic jak bardzo wazny jest dla mnie,....TO POWINIEN DOSTAC OD SWOJEGO TATY,
To zasiewanie dobrych ziaren , ktore dadza dobry plon

Kiedys napisalam sms do mojego meza ,, Kocham cie,, a jego towarzysz pracy spytal sie -czy to kochanka? :lol:
Z cierpliwoscia i miloscia , bez gderania, czekam na laski, jakie Pan zszykowal dla naszego ,chrzescijanskiego malzenstwa.

Jola - 2011-10-23, 6:15 pm

Prosze Boga o to by dal mi serce pelne rozsadku. ktore bedzie umialo odroznic dobro od zla, rozeznania czy to stres , czy brak zawierzenia, a moze walka duchowa? Weszlam w nieznany sobie obszar, dosc obszerny, mysle ze trzeba tez czasu, zeby sie z tym oswoic i obeznac. Potrzebuje tez pomocy, by w tym nie pobladzic.

Dostalam 7 krokow w modlitwie
1 Decyzja o co sie modlic
2znalezc w Pismie potwierdzenie, ze to jest wedlug woli Bozej.
3.Prosic Boga Ojca w imieniu Jego syna
4Uwierzyc ze juz dostalismy (M11,23)
5Sprzeciwic sie watpliwosciom ze tego nie dostaniemy: bo to jest tak jakbysmy skladali prosbe u nog Jezusa i poprzez watpliwosci zabierali ja.
6Masz medytowac nad Slowem Bozym, ktore popiera twoja prosbe.
& Wielbic Boga.

Jezeli prosimy wedlug woli Bozej to dostaniemy.

To ladnie wyglada napisane, ale w czwartek i piatek zetknelam sie z rzeczywistoscia, dowiedzialam sie, ze mam dwa dni, na zalatwienie formalnosci w szkolach i cansilu w zwiazku z gimnazjum Jasia, Bylam w takim napieciu, bo zaczely mnozyc sie klopoty i poprzeczki. Mysli ;moze ,nie dostanie sie do tej szkoly co Ola, co wtedy bedzie,....Dopiero pozniej zdalam sobie sprawy ,ze to tez brak zawierzenia, ale tez przepracowania pewnie jakiegos obszaru.

5

Jola - 2011-10-25, 8:49 am

Twoje reakcje, na zachowania meza skierowane przeciwko Tobie.

To jest temat pracy, jaki dostalam wczoraj od mojego terapelty. W pierwszym odruchu , gdy przeczytalam: pobil cie w ataku furi, to zachcialo mi sie smiac, bo to ja mu raz przylalam, ale to bylo jak ukucie komara na byku. Obiecalam rodzicom ze przyjade pomoc im na dzialce w wolna sobote ,o czym on wiedzial .Gdy wychodzilam juz, okazalo sie, ze on nie chce, sam zostac w domu z dziecmi. Wpadlam w zlosc,i piastkami okladalam go w klate. Nigdy wiecej juz mnie nie zatrzymywal, wiedzial ,ze jak ja sie czegos zobowiaze, to tak jest. Teraz wiem, ze to bylo tez chore, moge zmienic zdanie.

Moj Marek, zawsze byl spokojnym czlowiekiem i uleglym. Ale piszac zachowania meza , zagrazajace mi na stres, wymienilam wiele. Ta praca pokazala mi ,ze nadal udaje , ze nie zostalam dotknieta,Ale to wszystko, bylo jakby poukrywane przedemna. Wiem ,ze Marek jest nieswiadomy, ze mnie rani, bo mu o tym nie mowie, bo sama sobie tego nie nazwalam po imieniu. Dziekuje Bogu ze postawil mnie na tej drodze uzdrowienia i oczyszczenia. Tylko to tak szybko , dzieje sie w moim zyciu , jak wczesniej na drodze do Boga

U mnie jest ogolnie pokoj wewnetrzny, jaki daje Bog. Wiec jak przyjda jakies uczucia, to zaczynam sie im przygladac co one do mnie mowia. Dzis uderzyl mnie lek, jaki odczulam ze mam zostawic dzieci same , bo ide do terapeuty. Nie moglam dac sobie z nim rady. Gdy przyszla do mnie mysl, ze przeciez juz zostawialam ich samych, a takze ,ze jak ja mialam 12 lat zostawalam z moim 6 miesiecznym siostrzencem na dlugie godziny. Ola ma juz 13 sama chodzi do szkoly, Jas tez juz idzie do gimnazjum, ale napiecie leku nie ustepowalo. Dopiero dotarlo do mnie , ze to duch leku atakuje mnie, zebym nie poszla do terapelty, tam dzieja sie dobre rzeczy dla mnie. Gdy rozkazalam mu wyjsc, uspokoilo sie i poczulam sie lepiej. To jest walka.

Jola - 2011-10-27, 11:45 am

Lecz w kazdej sprawie, na wzor Mojzesza, wchodzisz zaraz do Przybytku Pana, aby sie Go poradzic- uslyszysz nieraz swoja odpowiedz i wyjdziesz pouczony o wielu rzeczach terazniejszych i przyszlych. ,, O nasladowaniu Chrystusa,, A Kempis.

Wczoraj prosilam Pana, na Mszy sw. by otworzyl szeroko drzwi, lub zamknal w sprawie mojego wyjazdu nad morze, gdzie maja sie odbyc warsztaty , wraz z zaproszeniem Jezusa w uzdrowienie pamieci.. To juz drugi znak , ktory mnie zaprasza we wspomnienia. Pierwszy to byla Magdalenka, gdzie sa rekolekcje tygodniowe ,, Uzdrowienie wspomnien,,Gdy Chersi odbywala sie szkola charyzmatu, zapraszano mnie, ze beda mi tlumaczyc z angielskiego na polski,ze to dla mnie miejsce zebym jechala. Lecz jak to komus wytlumaczyc, ze wiedzialam ze mam nie jechac, to w glebi czulam po modlitwie, z pytaniem do mojego Pasterza, czy jego owca ma tam jechac? To wlasnie w ten wekend , Bog pokazal mi, ze cos dzialo sie w moim dziecinstwie co mnie zranilo , a o tym nie wiedzialam, otworzylo sie i wyplakalam sporo. Ale wiem ze to nie koniec, bo placz wrocil u terapeuty , i odstawilismy ta sprawe. Moze nie jestem gotowa na to co tam jest i moze tak ma zostac. Dlatego oddaje te sprawe Bogu, On to wie.

Jola - 2011-10-30, 7:04 pm

Ja mysle, ze mamy stawiane rozne osoby, zeby pokazac nam prawde o sobie .

Przed chwila, znalazlam zapisana przezemnie kartke z fragmentem z ksiazki ,,Przebudzenie,,
cierpienie jest znakiem braku kontaktu z prawda. Ciepienie dane jest Ci po to, abys otworzyl oczy na prawde, zebys mogl zrozumiec, ze gdzies jest jakis falsz, tak samo jak bol fizyczny mowi o jakiejs niewydolnosci , o chorobie.
Cierpienie wskazuje na istnienie falszu. Wyzwala sie z kolizji z rzeczywistoscia, kiedy falsz , zderza sie z prawda, wowczas pojawia sie cierpienie. Poza tym nie ma cierpienia.
Antoni De Mello.
Przeczytalam tylko maly kawalek tej ksiazki, ale to zdanie wtedy zapisalam. Ja probuje dociec w takich sytulacjach, co jest ze mna, ze relacja jest dla mnie trudna. Nie zawsze odnajduje prawde od razu.

Skopiowalam to, Co napisalam u Znajomej. Juz wiem ,co powoduje u mnie , ze niektore relacje, sa dla mnie, z mojej stony zblokowane. Niektore osoby, moga nawet tego nie wiedziec. Dzis dostalam olsnienia , ogladajac notatki o asertywnosci. To bylo dla mnie zakryte. Wiem ze jestem osoba ulegla, juz mam tego swiadomosc i w wielu wypadkach juz daje sobie niezle rade. Ale dzis olsilo mnie to, co przeczytalam i polaczylam z moim problemem. W mysleniu , uleglej osoby jest taki przekaz; ja nic nie znacze, ty jestes wazniejszy. Eureka, notatki robilam dosc dawno, a teraz, gdy cos mnie dotyka ,dopiero zaczynam to rozumiec i zaczyna to pracowac. Dlatego ja zawsze potrzebowalam czasu, na gleboka relacje i osob ktore nadawaly na tej samej fali. Bede chciala cos z tym zrobic, tylko co?

Jola - 2011-11-04, 1:57 pm

We wtorek, ze zdziwieniem , popatrzylam na moja terapeltke. Po przeanalizowaniu zagrazajacych zachowan mego meza ,zaczepililysmy sie glebiej na ostatnim .Ona mi oznajmila , gdy powiedzialam, ze to moj maz, zajmuje sie oplatami i zakupami przewaznie, a mi tak jest teraz dobrze, nie myslac o tym, czy sa oplacone czy nie, i ze wreszcie odpoczywam od tego napiecia. Okazalo sie, ze tak tez jest zle, to nie jest to, ze moj maz robi sie odpowiedzialny, ale ze robi sie rodzicem. A ja w takim razie, weszlam teraz z rodzica, na pozycje dziecka ktore jest bierne i zalezne od swojego meza( ale tylko czesciowo). Gdy wrocilam do siebie , poplakalam sie ze wzruszenia, bo uswiadomilam sobie ,ze tak naprawde, to jak siegam pamiecia, malo bylo we mnie dziecka . Pomyslalam, ze tak naprawde, to chcialabym pobyc troche w tym dzieciectwie i nacieszyc sie . Przed chwila , maz dostal papiery z magistratu, ze ma nie oplacone oplaty w cansilu, i ze nas wzywaja. Obserwowalam go, jak sie denerwowal, to bylam dawna ja. Odnalazlam mu ksiazeczki z oplaconymi miesiecznymi ratami , i poszedl wyjasnic.Ten obszar, mam juz mysle przerobiony, we mnie byl spokoj.
Jola - 2011-11-07, 9:42 am

Juz po moich warsztatach ,komunikacji interpersonalnej. Zaskoczona bylam juz na wstepie, propozycja modlitwy jaka padla ze strony terapeltki. Poprowadzilam modlitwe pierwszego dnia, a drugiego spontanicznie modlilismy sie wszyscy razem szeptem, potem wzywalismy naszych ulubionych swietych, by byli z nami. Wrocilam z tych warsztatow, bardzo zmeczona, rozwinal mi sie tez bol glowy. Dopiero w domu, mocny masarz karku ,zwolnil nagromadzone napiecie. Moj stary swiat, wedlug mnie rzeczywisty, normalny, zostaje obnarzony i postawiony pod swiatlo. Jak sie okazuje moje systemy obronne opadaja, a ja jestem w chaosie, z natlokiem chwilami mysli,i uczuc , ktore trudno jest mi nazwac. Ale w tym moim obecnym balaganie, czuje sie kochana , bezpieczna i czuje ze siebie kocham. Wiem tez , ze moge czuc sie jeszcze bardziej kochana, i jeszcze bardzej kochac, dzieki terapii. Ucze sie nowego swiata, w ktorym bede asertywna, bede widziala go takim jakim jest w istocie, czyli w prawdzie. Dzis probowalam , w sposob asertywny wyrazic zlosc mojemu mezowi. Czulam ze to jest takie nieporadne, ale sie tym nie zrazam, tylko malymi kroczkami bede sie uczyc jak male dziecko,
Dotarlo do mnie , ze moja mama i tata byli osobami uleglymi , tak jak ja z Markiem. Widze tez ta ceche, takze w jakims stopniu u moich dzieci. Dlatego ciesze sie bardzo , ze moge sie z tym dzielic w domu,czego sie naucze i czego doswiadczam, by sie tym z nimi dzielic.
. Na swieta ma przyjechac moj najstarszy syn, z 4 lenia wnusia, tak bardzo sie wszyscy cieszymy. Maja mowi z radoscia,, Oposcimy kraj i polecimy do nieba ,, Dziekuje Bogu, ze On prowadzi zdrowienie mojej rodziny, nie wyobrazam sobie byc w tym moim chaosie, nie trzymajac Go za reke, z wiara ze to jest w dobrym kierunku ustawione, i dazy do tego bym byla taka jaka On mnie pragnie.

Jola - 2011-11-10, 9:26 am

Jak rzeklo Pismo: Strumienie wody zywej poplyna z jego wnetrza. A powiedzial to o Duchu, ktorego mieli otrzymac wierzacy w Niego . (J 7, 38)
Wczoraj dopiero mocno do mnie dotarlo, Strumien wody zywej wyplywa z mego wnetrza ku wiecznosci. Nie moglam w to uwierzyc. Swiatynia Ducha Swietego , juz to jest w moim sercu ulozone.
,,Poczucie wlasnej wartosci, nie jest kwestia talentu, statusu, inteligencji czy urody, ale raczej tozsamosci,,

Mialam napisac ,, Jak zachowanie bliskiej osoby wplynelo na twoj organizm,,
- Z przepracowania sie, mialam niedotlenienia mozgu, po latach pojawily sie sciski glowy, moj mozg byl jak wyschniety rodzynek, mialam duza meczliwosc, nadcisnienie, bole serca, ..
Tu w Londynie , odkrywam jakie zachowania, byly przyczyna tych dolegliwosci.
W pytaniu : Czemu mialy sluzyc takie zachowania,? Zawarlam w odpowiedzi miedzy innymi: ochronienia mnie. nie robienia przykrosci innym,bycie kochanym,....
W czasie analizowania tego ,,ochronienia mnie,, nie umialam tak wlasciwie odpowiedziec dlaczego tak napisalam . To wyszlo gdzies ze mnie z srodka.
Wracajac do domu z sesji, uderzylo mnie mocno, ze to przed agresja bierna mego meza, byly takie zachowania. Zaczelam plakac, gdy zdalam sobie sprawe, ze zatracalam siebie, by nie doswiadczac tego.. . Maialam probke agresji w calej pelni , gdy sie nawrocilam i zaczela sie walka o czystosc. Ale wtedy to juz bylam z Bogiem, on mi dawal ducha Walki.
Wczoraj bardzo zle sie czulam, , Poprosilam o modlitwe nade mna; modlity sie o moje zdrowie , a takze uslyszalam ,ze duch nikczemnosci mnie dreczyl. Bog po kolei odslania moje zranienia, bym je wyplakala,a On je uwolnil..

Jola - 2011-11-11, 10:07 am

Wczoraj zapalilam swiece , zapraszajac mego meza do dialogu. Po modlitwie, wyrzucilam wszystko, co mi bylo w sercu w zwiazku z naszym wczesniejszym zyciem. Ale mowiac to , widzialam zaskoczenie w jego oczach. Nie dziwie sie, bo obydwoje bylismy niedojrzalli, i nie widzielismy naszych zachowan w dobrym swietle. Bardzo duzo sie w naszym zyciu od tego czasu wydarzylo i jestesmy innymi ludzmi, ale niektore zachowania jeszcze sa jakby przykryte i trzeba je wylapac i nad nimi pracowac. Powiedzialm mu, ze widze w nim duzo wartosci, ale i sa rzeczy nad ktorymi trzeba sie wziasc za siebie, ale musi zejsc z plotu i okreslic sie . Gdy wyjasnilam mu , ze siedzi na nim,majac jedna noga w swiecie a druga w Krolestwie Niebieskim ,rozbawiony zaczal sie smiac i mowiac ze faktycznie moze sobie zrobic krzywde ,( ale nie powiem jaka)Uprzedzilam tez , ze my powinnismy sie cieszyc, ze ktos z miloscia zwraca nam uwage , bo wtedy mamy lustro i mozemy sie lepiej zobaczyc.
,, Jezeli drazni cie ten, kto palcem wskazuje twoje bledy, to czyz nie jest tak dlatego ze wlozyl palec w twoja rane?,,
Jesli tracisz cierpliwosc, gdy ktos mowi ci prawde, okazujesz ze brak ci rozsadku, Jesli ktos poprawia cie , uwazaj to za czyn milosierdzia
Franczesko Barsini

Obwiescilam mezowi, ze teraz czuje sie piekna, na co on ze smiechem spytal ,, Z tym duzym nosem? Ze smiechem odpowiedzialam ze tak i spytalam sie go, czy nie uwaza ze jest ciekawy i wyjatkowy. Patrze na ta dawna Jole i nie moge uwierzyc ze to,,ja,, :mrgreen:

Jola - 2011-11-12, 10:32 am

STRES W TWOIM ŻYCIU

PRAWDA/NIEPRAWDA

Czy zostawiasz często pracę na ostatnią chwilę?
Czy masz trudności w odmawianiu, gdy ktoś cię prosi o przysługę lub pomoc?
Czy zgadzasz się na wykonanie nowego zadania lub polecenia bez zastanowienia?
Czy chętnie bierzesz udział w konkursach, sprawdzianach i innych próbach opartych na rywalizacji?
Czy cieszysz się, gdy uda ci się zmieścić w krótkim czasie kilka jednoczesnych zadań?
Czy lubisz sprawdzać się w zadaniach wymagających nadzwyczajnego pośpiechu?
Czy masz zwyczaj swoje sprawy zalatwiać w kolejności: od najtrudniejszej do najłatwiejszej?
Czy swoje sprawy załatwiasz zwykle w kolejnosci: od wymagającej najwięcej czasu do wymagającej najmniej czasu?
Czy lubisz nowe, dotąd nie wykonywane zadania i wyzwania?
Czy często pracujesz w nocy przed dniem, na który przypada termin wykonania danej pracy?
Czy lubisz uczucie pośpiechu?
Czy chodzisz rzadziej niż raz na miesiąc do kina/teatru/na koncert?
Czy jeździsz na rowerze/łyżwach/rolkach lub grasz w piłkę/chodzisz do siłowni/na basen - rzadziej niż raz na tydzień?
Czy bierzesz udział w rozrywkach (taniec, wycieczka, wystawa) w grupie co najmniej 4 znajomych rzadziej niż raz na miesiąc?
Czy w tej chwili masz zaległości w swojej pracy/nauce przekraczające możliwosci nadrobienia w ciągu jednego weekendu?

WYNIKI:

Poniżej 5 x TAK - OAZA SPOKOJU - Jest dobrze. Umiesz racjonalnie organizować swoje zajęcia i czas. Poziom stresu w twoim życiu nie jest nadmierny. Potrafisz się relaksować i nie grozi ci przemęczenie.

5-8 x TAK - WYŚCIGOWIEC NA BIEŻNI - Stres zacznie ci wkrótce przeszkadzać. Jeżeli nie zwolnisz tempa i nie zaczniesz racjonalniej planować swoich zajęć, możesz przestać wywiązywać się z podjętych zobowiazań. A wtedy stres się jeszcze powiększy.

9-12 x TAK - WYŚCIG PO WYBOJACH - Otwórz kalendarz i powykreśaj co drugi termin dot. podjętych zobowiazań. Usiądź przy telefonie i gdzie tylko zdołasz, przesuń na dalsze daty zakończenie swoich prac.Usuń ze swoich planów rzeczy mniej ważne i skup się na tej najważniejszej, której przesunąć się nie da, a na której ci najbardziej zależy.

13-15 x TAK - 100km/godz. NAD PRZEPAŚCIĄ - !!! Wyłącz telefon, weź kąpiel, idź spać. Potem wstań, kup bilet w góry lub nad morze i zniknij na tydzień. Wędruj, medytuj, czytaj poezje, śpiewaj. Potem wróć i zacznij od początku. Żyj tak, by na wszystkie pytania naszego psychotestu móc odpowiedzieć: NIE. Powodzenia.

PAMIĘTAJ: Niezależnie od tego, do której kategorii należysz, jesteś AUTOREM SWEGO STRESU.
,
To jest psychozabawa, ktora skopiowalam ze strony Ewy Woydyllo, odczytalam z niej, jak wiele stresu ja sobie sama zafundowalam swego czasu. Jak lubilam z adrenalinka, jak w garnkach sie cos gotowalo, w piekarniku pieklo , a ja bohaterka w wielkim tempie , miedzyczasie sprzatalam. To uwazalam za fajne i sama sie podkrecalam. I komunia mojej Oli , ktera postawila kropke nad i. Sama podjelam sie , naszykowania jej na 50 osob, Marek jak przyjechal 2dni przed nia , zalatwial sprawy , cos niecos pomogl, a ja dalam ,,Rade,, Tydzien wczesniej ,skonczylam tygodniowy remont w2 pokojowym mieszkaniu taty, zostal w szpitalu na tydzien, taka okazja nie zdarzyla by sie moze szybko. W poniedzialek po komuni, moj organizm wysiadl, a ja przewaznie niskocisnieniowiec, z nadcisnieniem wyladowalam u lekarza.
Po tej zabawie , widze ze sama tez dokladalam sobie do mojego stresu sporo. Wczoraj czuwalam nad soba, zeby byc ponizej 5 razy na tak
Ja sobie kombinuje,ze jezeli wiem co mnie stresuje, to bede to uczc sie eliminowac. Wiem ze sarzeczy ktore przyjda i na nie nie mam wplywu. Ale duzo to ja sama nakrecam.

Jola - 2011-11-14, 10:03 am

Po wykladzie Ewy Woidyllo sobotnim, mialam sen, w ktorym snilo mi sie, ze mam miec samolot ale nie moglam znalezc dowodu osobistego, szukalam go w torebce, lecz tam mialam straszny balagan, przekladalam rzeczy, lecz go nie bylo, to bylo meczace, dowodu nadal nie mialam a na samolot bylo juz za pozno.
Nie za bardzo, przywiazywalam wage do snow, ale w niedziele dotarlo do mnie, ze teraz z tej poskladanej Joli , ktora wiedziala gdzie co ma , wiedziala jak co ma zrobic, jak to ma wszystko wygladac, mogla nawet komus cos doradzic zeby mu bylo lepiej. Wiedziala prawie wszystko, zeby byc samowystarczalana.
Dobrze ze ten moj swiat sie rozwalil,jest obecnie balagan. Od Ewy Woydyllo, dowiedzialam sie, ze mamy byc otwarci na pomoc innych, (ksiezy , terapeltow, przyjaciol,...)Ale tez odkrylam dla siebie, ze to ja sama, mam w sobie poukladac wszystko , nikt tego za mnie nie zrobi, bo ja wiem co jest dla mnie dobre , ale mam to robic w sposob dojrzaly. Ciesze sie ze moge poglebiac swoja wiedze, ktorej nie zdobylam w swoim domu.

Jola - 2011-11-15, 11:41 pm

http://www.youtube.com/watch?v=cl3Igpu0x0Y
Jola - 2011-11-17, 12:20 pm

Dostalam sms od corki:-mamo mialam stluczke . Moj organizm zareagowal dosc mocno,uczucie paniki i obawy dalo o sobie znac. Przyszla ulga, gdy drugi sms dotarl ze sloneczkiem. Ale moj organizm, nadal pozostal lekko rozdygotany. Zaczelam sobie mowic, zyje bo napisala , to jest jej, jest ubezpieczona,....Ale w tym wszystkim zdalam sobie sprawe , ze ta reakcja byla polaczona z mysleniem i znowu cos sie wydarzylo zlego, i tak reagowalam cale zycie. Przyjrzenie sie temu , pomoglo mi.

Zaczynam przygladac sie wszystkim reakcjom negatywnym mojego ciala, uczuc, i mysli. W ten sposob moge dojsc do rownowagi psyche ciala i duszy Tak mysle. Czuje sie znacznie lepiej, mam wiecej sily. ale to wymaga u mnie czujnosci.
2kor 10;3-6
Warowne twierdze- to negatywne myslenie, klamstwa, ktore zaakceptowalismy jako prawde. Ich celem jest zapobiegniecie prawdziwej znajomosci Boga, a wiec zapobieganie wzrostu i przynoszenie owocow.
To dlatego Pawel mowi, ze powinnismy odnowic nasze umysly. RZY 12;2
Jak radzic sobie z nimi? Unicestwiamy je lub niszczymy je.
w jaki sposob je niszczymy? Poprzez prawde
,,Poznacie prawde i prawda was wyzwoli Jan *;32
,, Poznac znaczy gleboka wiedze, a nie tylko poznanie umyslem. Wiec to ta prawda, ktora poznasz w swoim sercu, jest prawda, ktora cie wyzwoli.
Jest to fragment mojej terapii z Biblia,
Wczoraj przed spotkaniem, uzmyslowiono mi ,, zebym z Psalmem 55, 23 ,,Wszystkie troski wasze zrzuc na Niego, gdyz On ma o was staranie,, W 1 liscie swietego Piotra w 5 rozdziale w 7 wersecie jest ponowienie tego..
Mamy zrzucic na Niego nasze brzemie, zeby troski tego swiata nie oslabialy naszej modlitwy. Ja zrobilam kule moich trosk, i rzucilam nia w Jesusa tak jak on powiedzial. I wierze ze ze to sie mi spelni , bo jego wola jest bym miala poczucie wlasnej wartosci i nie lekala sie rzeczami ktorymi nie powinnam sie lekac. Podziekowalam Mu ze mnie wysluchal.

Jola - 2011-11-20, 11:13 am

Na grupie rozwoju mialam temat ,,Dorosle dzieci dysfunkcji,,
Cele; poznanie psychologicznych problemow dzieci w rodzinie dysfunkcyjnej, i rozpoznanie konsekwencji tych problemow.
To jest dluzszy temat , ale bardzo mnie poruszyl, poniewa zebrane mam w calosci, co tak naprawde zaistnialo w moim zyciu przez rodzine w jakiej sie wychowywalam.
Syndrom DDA powstaje na skutek zaistnienia w dziecinstwie kilku grup doswiadczen, ktore hamuja rozwoj.
- doswiadczenie odrzucenia
-- doswiadczenie nieprzewidywalnosci i chaosu
-doswiadczenie zycia w atmosferze zagrozenia przemoca
-doswiadczenie nadluzyc seksualnych
-doswiadczenie braku jednoznaczngo systemu wartosci

T z tego powodu, skutkiem w zyciu doroslym, odbilo sie na moim poczuciu wartosci, silne poczucie leku, zamrozenie uczuc, potrzeba kontroli, lek przed zmiana, unikanie wszelkich zagrozen, wszelkich zagrozen, swego czasu balam sie tez stracic swoj zwiazek ......

Zaplakalam sobie dzis , czytajac to . Zrozumialam tez, ze mimo ze moj dom gdzie tata pil, byl dosc spokojny, to jednak urazy powstawaly i byly rozmyte- czyli przez brak uwagi, brak zabawy, zostawienie samej sobie,czulosci,... one sie akumulowaly zbieraly.Ile ja z mezem, zrobilismy urazow naszym dzieciom, i ile jeszcze robimy? - to probuje odkrywac, ale to jest trudne, bo to jest takie porozmywane.

Chce sie blizej przyjrzec z terapeltka, gdzie i jakie bledy popelniamy z mezem wzgledem naszych dzieci , co przenieslismy chorego , a co sami wytworzylismy.Wiem ze wazne jest przede wszystkim, nasze swiadectwo jak zyjemy wzgledem siebie, zeby mogli uczyc sie z naszego przykladu..

Jola - 2011-11-24, 9:21 am

Odkrywanie naszej tozsamosci w Chrystusie- skonczylam juz ten moj Kurs i mam zaprezentowac 5 osobom , w ramach mojego egzaminu. Niby opiera sie na tym, co ucze sie w na grupie rozwoju, i dowiaduje na terapii, ale wiekszy program jest mi jeszcze trudno objac calosciowo, po tym co wczesniej przezywal moj mozg. Ale mam za zadanie, w ramach tego kursu na bazie Biblli, nauczyc sie okolo 50 cytatow z Pisma Swietego, kim ja jestem w Chrystucie, i co Biblia mowi o mnie w Bibli. Przez to bede tez cwiczyc moja Pamiec, i zamieniac klamstwa ktore przykleily sie do mnie w dziecinstwie ,na prawde o jakiej mi mowi Bog o mnie.
Jola - 2011-11-24, 12:46 pm

Ta terapia dziala, Bog mi wczoraj pokazal. Bedac na Mszy swietej wczorajszej, gdy Ksieza skoncza Msze, przechodza kolo mnie, gdy siedze w pierwszej lawce. Zawsze patrze sie w ziemie, lecz tego dnia moje oczy skierowaly sie na buty z jednego Ksiezy, na ktorych zobaczylam jasna plamke. Zawstydzilam sie, ze zwracam uwage na tak prozaiczne rzeczy po Mszy sw, i powiedzialam sobie w mysli. <<Oni sa wybrani z ludu Bozego>>lecz zaraz uslyszalam glos ,,Ty tez jestes wybrana(J15;16) ,, zaczelam sie smiac z radosci.
Tego samego dnia mialam telefon od przyjaciolki ktora mi powiedziala ze czuje sie potepiona,, a ja od razu ,, jestesmy wolne od potepienia,, (Rzy8;1)

Slowo Boze stawia nas w prawdzie.

Jola - 2011-11-25, 8:57 am

Wczoraj Ilonka , i wczesniej juz tez wspominala, ze tak bardzo chciala by isc do Alicji a nie ma pieniazkow. Wie jak jej Ona pomogla wczesniej i teraz bardzo by chciala zrobic ze soba porzadek. Ja przez ten dzien ,myslalam jak podpowiedziec jej,jak ma zdobyc te pieniazki.bo to jest wazne , i na takie rzeczy jak trzeba, pieniadze sie znajda. Pod wieczor odczytalam jej sms, mamo stal sie cud. Sa jakies mozliwosci, jako student, zeby dostac z jakiejs puli . Dzis dotarlo do mnie , ze chcialam jej dac gotowe rozwiazanie, a to ona ma uczyc sie je znajdywac.
Dzis i Janek z radoscia powiedzial mi, ze juz nie siedzi w lawce z tymi glupimi dziewczynkami. Ale okazalo sie, ze to nie byla jego inwencja przesiadki, lecz nauczyciela. :lol: Czuje, ze jak sie przyjrze sobie ,w kwestii mojego rodzicielstwa , to bede miala sporo zmian w swoim zyciu i szpil ze strony dzieci, gdy i one wejda na ta sciezke w pelni. No moze troche sie tego boje. Ale boj sie i dzialaj - to jest dla waszego dobra.
Kryzysy sa potrzebne, i trzeba sie cieszyc , bo one moga spowodowac, ze cos dobrego zaistnieje w naszym zyciu, pojdziemy dalej , jezeli sie im przyjrzymy i sprobujemy znalezc rozwiazanie. Ale sa tez rzeczy, na ktore nie mamy wplywu. i Bog obiecuje ,ze przy Nim , mozemy znalezc spokoj ,nawet w srodku burzy.
Ale to jest tez proces, by stac sie dojrzalym chrzescijaninem. Jak bedziemy rosnac w dojrzalosci, mozemy zdobywac coraz wiecej ziemi obiecanej, widziec dopelnienie sie obietnic, wizji i wezwania jakie Bog ma na nasze zycie.
,,Rozwin bliski zwiazek z Bogiem i prowadz zycie wiary w duchu Swietym. wierz w Niego i Jego obietnice, zyj w prawosci a bedziesz miec spokoj. ,,(Kol 3; !5-16), (fil4; 6-7)

Jola - 2011-11-27, 8:49 am

BOG JEST DOBRY, DIABEL ZLY
Jola - 2011-11-27, 8:49 am

Jest adwent, wczorajsze swiadectwo o Janie Pawle II, jako o czlowieku modlitwy, bardzo mnie uderzylo. Postanowilam ze sie wycisze, przestane pisac , by poswiecic ten czas przed Bozym Narodzeniem na modlitwe i czytanie Slowa Bozego. Zycze Wam ,by tan czas , byl zbliceniem do tronu laski , by Bog Was blogoslawil i strzegl.
Jola - 2011-12-01, 10:08 pm

Wcale sie nie wyciszylam, wprost przeciwnie. Dzis wyszlam z grupy rozwoju przed czasem, by isc na Msze. Dzis na kazaniu bylo pod temat Ewangelii,, Nie kazdy , ktory mowi mi Panie ,Panie wejdzie do Krolestwa Bozego, lecz ten kto spelnia wole mojego Ojca, ktory jest w niebie,,
Wiem ze Wola Boga, jest moja Posluga Slowa.
Na wiosne, gdy bylam na rekolekcjach o dialogu, wyladowalam u spowiedzi u Ksiedza Orzecha. Pomodlil sie nade mna i powiedzial, ze mam miec posluge Slowa i dotego potrzebuje umiec sluchac.
Zaskoczylo mnie to wtedy, ale dzis jeszcze bardziej, bo odkrywam obszary, ktore przeszkadzaja mi w tym.
To fragment z pracy domowej ,,Nie bede mial wlasnego zdania,, Porzucenie , odejscie od tych regol wyzwala lek i powrot do pozycji i Ja nie ok. Nie we wszystkich okolicznosciach, ale w tym tygodniu tak wlasnie mi sie zadzialo, zauwazylam tez, ze z niektorymi osobami, mam utrudniony kontakt: gdzie zachowuje sie przy nich jak dziecko , lub agresywnie, lub ucieczkowo. Tak wiec wzielam dzis do reki ksiazke ,, Lagodnie stanowczo i bez leku,, lezy juz u mnie miesiac i czas sie wziasc za asertywnosc.

Jola - 2011-12-02, 8:35 am

Wczoraj mowilam do Boga. Ladnie mi wolna wola, kiedy Ty cos chcesz, to nie ma spokoju , to lazi za mna i nie daje spokoju. Rozumiem co czul Jonasz.
Ale jestem Ci wdzieczna za swiatlo ktore mi dales wczoraj, ,, Wszystko co mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego ktory do mnie przychodzi, precz nie odrzuce, poniewaz z nieba zstapilem nie po to , aby pelnic swoja wole, ale wole Tego , ktory mnie poslal. Jest wola Tego . ktory Mnie poslal, , abym ze wszystkiego, co mi dal, NICZEGO NIE STRACIL, ALE ZEBYM WSKRZESIL W DNIU OSTATECZNYM,, jAN6,37,....

Jola - 2011-12-03, 9:24 am

Dwa dni temu dostalam telefon z przychodni, ze moje wyniki badania krwi sa dobre , tylko jest lekka nadczynnosc tarczycy, ktora trzeba bedzie sprawdzic za pol roku. Zaczelam grzebac w ksiazkach, co wynalazlam
Amerykanski lekarz medycyny , S I Mc Millen stwierdzil, ze napiecia emocjonalne sa bezposrednia lub posrednia przyczyna nastepujacej listy chorob
ZABURZENIA SYSTEMU TRAWIENNEGO
wrzody ust, zoladka,jelit, zapalenie okreznicy polaczone z wrzodami na blonach sluzowych, utrata apetytu, czkawka, ostrukcja, biegunka.
ZABURZENIA W SYSTEMIE KRAZENIA
wysokie cisnienie krwi,czesto napadowy skurcz serca, zwapnienie zyl, skrzepy naczyn wiencowych i gangrena w nogach, goraczka reumatyczna, udary mozgu, czyli apopleksja
ZABURZENIA W SYSTEMIE RODNI-MOCZOWYM
bolesne menstruacje, brak menstruacji, napiecie i rozdraznienie przed menstruacja, brak pobudliwosci plciowej u niewiast, i nienormalne stany pochwy, bolesci przy spolkowaniu, czeste i bolesne oddawanie moczu, ostre choroby nerek, impotencja.
ZABURZENIA SYSTEMU NERWOWEGO
kilka typow bolu glowy, alkoholizm, epilepsja, psychoneurozy, choroby umyslowe takie jak: schizofremia, starcza utrata zmyslow,
ZABURZENIA GRUCZOLOW WEWNETRZNEGO WYDZIELANIA
nadczynnosc tarczycy, cukrzyca, otylosc
ZABURZENIA ALERGICZNE
pokrzywka, katar sienny, astma(oskrzelowa -PG)
ZABURZENIA MIESNIOWE
bole plecow, bole i skorcze miesni, reumatyczny artretyzm, artretyzm kostny.
INFEKCJE
zakazne zapalenie jader, a moze wiele innych infekcjii
CHOROBY OCZU
jaskra, zapalenie rogowki
CHOROBY SKORNE
pokrzywka, zapalenie skory na tle nerwowym, stwardnienie skory, luszczyca.

Jednakze dr McMillen zaznacza, ze nie nalezy uwazac, aby czynnik emocjonalny byl wylacznym sprawca ww, chorob

Jola - 2011-12-03, 2:22 pm

Kim jest czlowiek ,co sie boi Pana?
Takiemu on wskazuje , jaka droge wybrac
Bedzie on przebywac wsrod szczescia,
a jego potomstwo posiadzie ziemie. Ps 25.
Dzis od rana bylam w napieciu, mialam umowione spotkanie z nauczycielka, bo bylam na wywiadowce, wiedzialam ze Jas do konca jest w porzadku i to dlatego te emocje. Ja juz przebywam wsrod szczescia, ale jestem wolna we wszystkim, by byc dojrzala, ale Bog wspiera mnie w tym i jest poprzez wiare blisko mnie, ten psalm mnie wyciszyl poprzez obietnice , ktore zraszta realizuja sie powoli na mojej rodzinie. A spotkanie z nauczycielka, okazalo sie byc owocne i bardzo cieple.
Ale wiem, ze chce sie czuc jako matka wartosciowa ,poprzez moja wiedze ,jaka chce nabyc ,by byc nia, taka jaka chce mnie Pan. Zaczynam juz niedlugo prace nad tym z terapelta , bede sie tym dzielic z Markiem , bo wiem jak on kocha swoje dzieciaki, i jak juz przemienil sie . Ale czym wieksza swiadomosc, to okazuje sie ze jest duzo do zrobienia.
Mam przed soba notatki z grupy rozwoju ,,o zdrowej i dysfunkcyjnej rodzinie,, W niej odkrylam, ze duzo zachowan z mojej strony, niz po Marka,jest juz zdrowszych, poniewaz ja poprzez swiadomosc robie zmiany : mowie o uczuciach , co jest dobre a co zle, zaczynam zrzucac niesprawiedliwe obowiazki na innych czlonkow rodziny, niektore rzeczy ida troche opornie, ale mam cierpliwosc , wiare, ze to wszystko sie wchlonie w miare bezbolesnie,
Marus jest moj troche zdezorientowany nowa Jola, ale gdy powiedzial mi ,, ze dobrze ze nie weszlas na droge rozwoju wczesniej , bo bys za mnie nie wyszla, dalo mi troche do myslenia. Moze dlatego, jak ma czas, i ochote, to wygotowuje smakolyki , zeby podniesc swoja wartosc, i chetnie czestuje przyjaciol, czekajac na slowo uznania. :lol:

Jola - 2011-12-05, 9:31 am

Mam miec dialog malzenski , pomyslalam ze porusze wlasnie temat, zdrowei i dysfunkcyjnej rodziny. Dam porownania wedlug notatek, tam widac wyraznie o co chodzi tak naprawde w tym zeby rodzina byla zdrowa. Co dziwne , jest juz w naszej rodzinie duzo na tak, ale ciekawa jestem, jak Marek na to zareaguje.
Zdrowa rodzina :-zaspokojone sa potrzeby poszczegolnych czlonkow rodziny.
-nastawiona jest na rozwoj indywidualny swoich czlonkow.
-spelnia swoje funkcje(bezpieczenstwo, wzajemna pomoc)
---jest szczera, otwarta, wzajemna(wczuwa sie w czyjes polozenie, wspiera sie wzajemnie)
normy:mowic(o dobru i zlu),ufac sobie,czuc (mowic o uczuciach)zmieniac,(jezeli jest cos nie tak , to byc otwartym na zmiany)
To tylko tak w skrocie,
Padlo takie zdanie na grupie
JEZELI 1 OSOBA PODEJMIE TERAPIE, ZMIENIA SIE CALY SYSTEM.
Byle na dobre :lol:

Jola - 2011-12-06, 5:51 pm

To fragment z pracy domowej ,, bede mial wlasnego zdania,, Porzucenie , odejscie od tych regol wyzwala lek i powrot do pozycji i Ja ok. Nie we wszystkich okolicznosciach, ale w tym tygodniu tak wlasnie mi sie zadzialo, zauwazylam tez, ze z niektorymi osobami, mam utrudniony kontakt: gdzie zachowuje sie przy nich jak dziecko , lub agresywnie, lub ucieczkowo. Tak wiec wzielam dzis do reki ksiazke ,, Lagodnie stanowczo i bez leku,, lezy juz u mnie miesiac i czas sie wziasc za asertywnosc.

Dzis w pracy z terapeltka, poruszylysmy ten temat. Przed chwila dostalam olsnienia, co do mojej postawy dziecka, wobec osoby ktora znam i szanuje , ale tez musze wyjsc z tego ,bo to chore. Mialam wskazowke ,ze to moje zachowanie bierze sie z dziecinstwa , gdzie podobna postawe musialam przybierac . Alez tak ,oczywiscie, bylam najmlodsza , chowalam sie zawsze za plecami mojego brata, kochalam go i biegalam za nim, bylam z nim dosc zrzyta. Ale to bardziej w pozniejszych latach, bardziej mi sie teraz uwypuklilo, gdy razem z moja siostra prowadzilysmy firme, przejmowala kontakty z ludzmi , negocjacje cen, a ja sie chetnie temu poddawalam , wolalam pracowac , projektowac , gdzies w cieniu, ale tez i w innych sytulacjach , probowala mna kierowac. Ale teraz na mitingu, wyszlo to moje zachowanie i nie moglam uchwycic w czym jest moja trudnosc w tej relacji, gdzie zachowuje sie troche jak dziecko, podobnie do tej dawnej Joli.
Tez na grupie rozwoju, mielismy wizualizacje i wyszlo mi,, ze Jola 6 letnia, pragnela Lalki, a 17 letnia chlopca , dla ktorego byla by wazna i zalozyli dom pelen przyjazni i milosci. Gdy dzielilam sie na grupie , powiedzialam, ze to pragnienie juz zaspokoilam kupujac moim dziewczynkom lalki. Ale ja mysle o lalce, w paczce pod choinka, teraz placze, to chyba objaw ze ja chce nadal. A to drugie pragnienie , wierze ze Bog doprowadzi do dojrzalosci w pelni.
Dzis do serca weszlo mi, ze to Jezus jest moim przyjacielem, gdy pisalam nad ranem list do Boga, to przeszlo z rozumu,. Wpierw oddalam to Bogu na Mszy sw.

Zamiast wziasc sie za dzieci, biore sie z terapeltka za samoocene, bo sa przypadki ze mi jeszcze siada, powodujac niepotrzebne emoje.
:lol: Wczoraj usmialam sie , gdy moja corka w trakcie modlitwy spontanicznej, powiedziala ,,zeby cala rodzina poszla na terapie,, a moj maz na to - a kto niby ,, glowa rodziny,,

Jola - 2011-12-07, 9:17 am

Wczoraj byla nauka rekolekcyjna, a ja z ciezkim sercem musialam oposcic, by isc na miting ,majac nadzieje ze nikogo nie bedzie. Ale miting sie odbyl, u mnie bez leku jako osoby prowadzacej. Ale zdawalam sobie sprwe, ze moja wiedza jest jeszcze dosc skapa, a bylam sama z tych co dluzej przychodza. Dlaczego o tym pisze, bo padly problemy: w watpliwosc potrzeby psychologi z dwoch zrodel odmiennych, gdzie osoby sa zdezorientowane, co nie ulatwia w pracy nad soba. Na miting przychodza chrzescijanie i osoby ktore nie maja relacji z Bogiem. Ten ostatni miting, dal mi wiele do myslenia.
Jola - 2011-12-07, 4:15 pm

Pisze juz dosc dlugo o moim zdrowieniu, i zawdzieczam je w pelni prowadzeniu Boga. I najdziwniejsze jest dla mnie to , ze Bog prowadzi ludzi tak roznymi drogami. Osoba ktora sie sprzeciwia psychologi , powiedziala mi w darze modlitwy , ze Bog prowadzi mnie mocno. A jednak mnie Bog postawil na ta sciezke, by dzieki psychologi pomoc mi siebie zobaczyc, porzzucac klamstwa jakie zycie mi nalozylo,... czasami czuje niepewnosc czy ide dobrze i miotam sie ,badam ,pytam, ale gdy juz jestem dalej , widze ze Bog prowadzi mnie niezawodnie i mocna reka. A jak na chwile zejde z drogi, dostaje klapsa. Roznego rodzaju warsztaty, grupa rozwoju, ...pozwalaja mi tez odchaczyc co Bog sam we mnie dokonal i przez to wzrasta moje uwielbienie i milosc.
Jola - 2011-12-09, 12:20 pm

Mam przed soba spisane owoce wiedzy kim jestem w Chrystusie, jest to dla mnie test, nad czym mam jeszcze pracowac, napisze pokrotce:

1 Jestesmy wolni od zmagania sie by wykonywac zadania po to by sprawic przyjemnosc Bogu i innym, by zasluzyc sobie na akceptacje, milosc, i na samowartosciowosc.....Nie jestem zmiazdzony , kiedy ktos nie docenia twej pracy, lub jest niewdzieczny, bo celem tego co robisz nie jest przypodobanie sie ludziom ale Bogu, ktory widzi wszystko i obiecuje cie wynagrodzic.

2. To wyzwala sie z uczucia lichym, podrzednym, odrzuconym w oczach innych ludzi. Jezeli caly czas polegasz na komplementach i slowach uznania by dobrze sie czuc to napewno sie rozczarujesz, bo nigdy nie uslyszysz ich wystarczajaco duzo. Jezeli bedziesz bazowal swoja wartosc na Jezusie to nigdy sie nie rozczarujesz, negatyne slowa ludzi nie moga cie zniszczyc. Moga zabolec lecz nie zmiazdza. Jestes chroniony przed duza iloscia niepotrzebnych zranien i nieporozumien spowodowanych brakiem poczucia bezpieczenstwa.Zycie twoich najblizszych tez bedzie latwiejsze.

3.To wyzwala cie z poczucia winy, wstydu, i potepienia, ktore moga sprawic duzo problemow, jak izolacja, biernosc, odsuniecie sie, poczucie bezsilnosci i beznadziej,,...Przeto nie ma zadnego potepienia dla tych, ktorzy sa w Jezusie Chrystusie(Rz 8;1)

4.Jestes wolny by rozwinac gleboka , pelna znaczenia relacje z Jezusem. Bez tego fundamentu twoja relacja z Nim nie moze isc daleko, poniewaz nie jestes w stanie Mu zaufac, i otworzyc Mu swego serca..Bedziesz pelen watpliwosci, niepewnosci,frustracji, i regul. Nie ma zwyciestwa i twoj wzrost jest zachamowany.. Probujesz robic to co jest prawe, wykazac sie, ale nie mozesz zaznac ani spokoju ani radosci. Nie mozesz wielbic Boga. Prawdziwe uwielbienie plynie z serca ktore wie kim jest Bog i jest pelne wdziecznosci za Jego milosc. Gdy jest duzo zmagan a malo relacji, nie ma prawdziwej wolnosci.

5. Jestes wolny by rozwinac znaczace relacjie z ludzmi, bo jestes w stanie widziec ich takimi jakimi widzi ich Bog, jako ludzi pelnych wartosci i ogromnego potencjalu. Mozesz okazac laske i milosierdzie, ktore sam otrzymales od Boga. Juz nie czujesz sie zagrozony, mozesz ludzi budowac przez slowa i uczynkii. Jestes wolny od zazdrosci, zawisci, konkurencji, i jestes w stanie docenic i cieszyc sie z podarunkow, osiagniec, blogoslawienstw i triumfow innych ludzi. Jestes wolny i szczesliwy by im sluzyc z bazy bezpieczenstwa i milosci.

6. Jestes wolny by byc tym kim Bog cie stworzyl bys byl. Mozesz sie rozwijac i rosnac. Stajesz sie zrelaksowany i zbalansowany. Wszystkie dobre rzeczy, ktore Bog wlozyl w ciebie moga wyjsc i zakwitnac. Nie musisz wiecej konkurowac i porownywac sie z innymi. Wiesz ze nie musisz byc jak inni, bo jest dobrze bys byl soba. Mozesz zaczac sie cieszyc, jak zdasz sobie sprawe z ogromu milosci jaka Bog Ojciec ma dla ciebie.(Sofoniasz £;17)

7. Jestes w stanie ustawic zdrowe granice....

8.Morzesz zaczac posiadac swoje dziedzictwo(gal4;1-2) ty mozesz byc synem /corka, ale jesli nie jestes dojrzala, twoj Ojciec nie moze ci zaufac z tym co dla ciebie przygotowal. Dlatego potrzeba nam rosnac w dojrzalosci, by nasze serce moglo miec coraz wiecej miejsca dla Boga.

jEZELI WIEC NASZA TOZSAMOSC W CHRYSTUSIE STANOWI TAK WAZNA PODSTAWE NASZEGO ZYCIA, DLACZEGO JEST WSROD NAS TYLE OSOB, KTORE TOCZA WALKI NIE POSUWAJAC SIE DALEKO W NASZEJ CHRZESCIJANSKIEJ SCIEZCE I NIE ZYJA OWOCAMI JAKIE BOG MA DLA NAS, NAWET JESLI CZESTO WIEMY O TYM CO MOWI BIBLIA?

to na razie tyle.

Jola - 2011-12-11, 8:58 pm

Taki mały prezent na mikołaja . Obejrzyjcie sobie z tata w wolnej chwili.
http://www.youtube.com/watch?v=zi7Acrc41pc

Ten prezent jest od mojego syna. sprawil mi wielka radosc. Modle sie o ich malzenstwo, o zywa wiare,...A ten film, warto jest obejrzec ,wszystkim malzenstwom. polecam

Jola - 2011-12-14, 12:36 pm

Moja terapeltka powiedziala mi wczoraj, ze to moje dziecko jest jeszcze zywe. Ono jest naprawde mocno zywe. Dzis w myslach tupalam nOzkami i walilam piastkami , by potem sie sama z siebie smiac. To doswiadczenie bylo dla mnie mile, i ono powtarza sie od jakiegos czasu. Bog mi to oddaje, czego zabraklo mi wczesniej. ( jest we mnie radosc piszac to). Dzis uzmyslowilam sobie, ze nie pamietam by mala Jola tak kiedys robila. W swoim posluszenstwie, nie mialo to u niej miejsca. Pamietam jak 18 letnia, chcialam jechac do mojego brata w gory na ferje, gdzie on tam przebywal, moja mama powiedziala krotko ze nie, chodz mialam swoje pieniazki i moj brat byl starszy o 4 lata i byl odpowiedzialnym czlowiekiem. Nie bylo protestu , tylko to wyplakalam. :lol:
Jola - 2011-12-14, 6:04 pm

Przed chwila szukalam kartek, mam robic na nich zabawe, w asertywnosc z dziecmi. Ciekawa jestem czy mi to wyjdzie, (na podstawie ksiazki,, Lagodnie stanowczo i bez leku,,
W zeszycie gdzie chcialam odzyskac kartki, znalazlam taka notatke, ktora mi kiedys nic nie mowila kiedy ja pisalam.
,,Wewnetrzne dziecko i wewnetrzny rodzic wtapiaja sie w dojrzale poczucie ,,ja,,w ktorym ich potrzeby zaczynaja zyc jednym zyciem.
DDA ktorzy wciaz cierpia w doroslym zyciu z powodu dzieciecych potrzeb, nigdy nierozpoznanych, nieuznanych i nie szanowanych.
Wierzymy ze uwiarygodnienie ich i tchniecie w nie zycia jest czesto pierwszym krokiem do dojrzewania.

Jola - 2011-12-15, 11:18 am

Moja Ilonka obwiescila mi, ze chce kotka. Alicja ma kotna kotke. Dziwne ale ja jej tam nie zauwazylam , mnie po prostu chyba zchodzi z oczu. Jest we mnie wewnetrzny sprzeciw, bo o stworzenie trzeba dbac i to jak sobie mysle, to jeszcze to na mnie spadnie. Chyba ze nim sie okoci, to ja naucze sie motywowac dzieci do pracy i opieki nad tym kotkiem. :lol:
Mam zle doswiadczenie z kotkiem sasiada, Uparl sie przychodzic do mojego domu i zawsze znalazl chwile by sie wslizgnac i cos nabroic. Pamietam do dzis noc, gdzie Ilonka miala chyba 1,5 roczku i zaplakala o 3 nad ranem ,ze chce jesc. mialam na takie przypadki ,ugotowana kaszke manne w rondelku. Gdy weszlam do kuchni i zauwazylam ze na bialym blacie kuchennym sa slady kocich lapek w kierunku kuchenki z rondelkiem, to sie zdenerwowalam. Probowalam sie wycofac po cichutku do pokoju , bo juz nie slyszalam jej, wiec pomyslalam ze usnela. ale przechodzac kolo jej pokoju uslyszalam ,, mama papu,, Musialam jej montowac nowy posilek, ale kot u mnie nie na zarty podpadl :lol:

Jola - 2011-12-18, 9:13 am

http://www.youtube.com/watch?v=zi7Acrc41pc
Jeszcze raz zkopiowalam ten film. Warto obejrzec, dostalam dwie widomosci odnosnie tego filmu, jedna to od przyjaciolki ze wspolnoty malzenstw w Polsce, ktora spytala sie czy mam ten dziennik. Rozwialam jej troche nadzieje i dalam swiadectwo ze to troche dluzsza praca z laska Boza. Jest we wspolnocie dluzej niz ja , ale widze jak potrzeba tam dotkniecia Bozego i swiadomosci , takiej jalkiej ja nabywam jako dziecko dysfunkci tu w Londynie.

Druga wiadomosc, to od mojej bratowej , ktora powiedziala mi ze ten film ogladala na randce dla malzenstw, gdzie zorganizowala wspolnota, a takze na swoim kregu z Ksiedzem. Wszyscy byli nim zachwyceni. O dios , przeciez probowalam im naswietlic problem , byli nawet w Rzepiskach, i troche sluchali jak swietnie mowil Olek.
Wiem ze niektore dzieci dysfunkcji nie potrzebuja terapii, byc moze ze moj brat do takich nalezy. stworzyl naprawde dobra rodzine z moja bratowa, sa swiadectwem dla ludzi we wspolnocie Ruchu Swiatlo Zycie, wychowuja 5 wspanialych dzieci, gdzie dwoje skonczulo juz dobre uczelnie i usamodzielnilo sie. Szli w swym malzenstwie od poczatku z Bogiem, i stabilizacji finansowej, i razem dwoje ciagnelo swoje malzenstwo rowno. Ale czy w sercu jest spokoj, nie pamietam zeby brat mowil o swoich uczuciach do mnie ,kiedykolwiek, a bylam z nim zawsze blisko, jak bohater troszczyl sie o mnie, nawet gdy juz bylam w malzenstwie. Zaskoczyl mnie tez moj przyjaciel, ktory ma cudowna zone, jest chrzescijaninem , maja dzieciatko na ktore dlugo czekali , dobrobyt,wspanialaprace, a jednak kiedys zwierzyl mi sie po tym jak opowiedzialam o moim szczesciu , ze on nie do konca go czuje.
Odpisze bratowej , ale musze pomyslec, malzenstwa we wspolnocie malzenstw,ida droga ,ale nadal ich serca sa puste i chore, Prowadzili oni rekolekcje ewangelizacyjne, a moze by trzeba bylo cos z warsztatow doroslych dzieci dysfunkcji.

Znajoma - 2011-12-18, 12:58 pm

Czytam Joli post i mysle, ze jezeli boli zab-trzeba isc do dentysty, zepsuje sie kran-zawolac hydraulika a jezeli dotknela nas dysfunkcja trzeba pomoc Panu Bogu i podjac sie terapii.Z mezem bylismy w Polsce w kregu rodzin[domowy kosciol]Rowne 10 lat i zawsze bylam na tych spotkaniach[roznie bylo z mezem], nie opuszczalam zadnych dni wspolnoty staralam sie byc na rekolekcjach ktore byly organizowane dla nas.Szukalam Boga z calych sil, a nie bylam spokojnym czlowiekiem, moje nerwy dawaly mi sie mocno we znaki, taka bylam wybuchowa, porywcza, tak duzo burzylam wokol siebie.Ale nadal szukalam drogi do szczescia a naprawde nie bylo latwo.Gdyby wtedy ktos sie mnie zapytal, czy jestem szczesliwe to jeszcze do niedawna mowilam NIE.Ale sa juz momenty, ze moge powiedziec,ze jest inaczej choc tak czesto wkrada sie strach, bol, zal jednak dzieki Bogu i terapii zdaje sobie juz sprawe dlaczego tak jest i skad sie to bierze.Dlatego gdy rozmawiam z rodzina czy przyjaciolmi z Polski to az sie chce krzyczec, ze same modlitwy tylko nie pomoga, pomoz Bogu i podejmij sie terapii.Ostatnio moja przyjaciolka powiedziala co ja wyprawiam w tym Londynie, skad wiem takie rzeczy i dziwi sie, ze tak mnie to interesuje.Odpowiadam, ze chce byc szczesliwa osoba, zona i matka, dlatego bede z calych sil sobie pomagac.Dzisiaj rano rozmawialam z corka z Polski, pokazalam jej moje swiadectwo z czerwonym paskiem z LSP, powiedziala mami ale ty nas zaskakujesz, jestes wielka
Znajoma - 2011-12-18, 2:44 pm

Cd
Maz, gdy widzial przez skaypa podziw corki dla mnie, powiedzial; wiesz Anetko az mi wstyd, ze mama tyle robi, ale biore sie za siebie i mysle, ze z czasem tez przyniose takie swiadectwo.Corka, powiedziala tato- trzymam Cie za slowo.Zobaczymy ale mysle, ze bedzie chcial duzo dla siebie robic, jednak daje mu wolnosc.

Jola - 2011-12-23, 1:56 am

Spotykalam sie z pytaniem, na ile czujesz sie emocjonalnie lat? Denerwowalo mnie ono, jak mi zadawano je. Nie umialam odpowiedziec , nie wiedzialam o co w nim chodzi, a gdy bylo jeszcze natarczywe, mowilo mi ,ze nie wiesz ? to cos z toba jest nie tak. Teraz juz po czasie , gdy juz we mnie sporo sie oczyscilo , i moje zachowania w niektorych sytulacjach daje mi zadowolenie, zaczynam wylapywac juz moje niedojrzale emocje , i ze to jest moj problem, a nie kogos innego, ze je negatywnie przezywam.
Pamietam jak stalam z dwoma osobami i rozmawialam, gdy nagle jedna z nich poprosila druga o rozmowe , zostawiajac mnie sama. Wiem jak odczulam to , biorac bardzo do siebie, moje poczucie wartosci tedy dalo mozno o sobie znac. Teraz w takiej sytulacji podobnej , nic sie nie zadzialalo. Ale obserwowanie mnie siebie samej i moich reakcji, pozwala mi wychwytywac je. Potem je analizuje, i nazywam po imieniu, czesto jeszcze z terapelta, odszukujac swoj problem. Mysle ze to jest wlasnie ta niedojrzalosc emocjonalna, ale ile ona ma lat? :lol:

Jola - 2011-12-23, 10:02 am

Mam sciage co to jest ta dojrzalosc emocjonalna, tyle sie o niej mowi. :wink:

Dojrzalosc Emocjonalna

Dojrzala osoba wypracowala w sobie zaufanie wobec siebie samej i otoczenia, co wynioslo ja ponad dziecinnosc w mysleniu i postepowaniu.

1.Przyjmuje krytyke z wdziecznoscia bedac szczerze zadowolonym z mozliwosci poprawy.
2.Nie pograza sie w litowaniu nad soba. Zaczal odczuwac dzialanie praw rownowagi w swoim zyciu.
3.Nie oczekuje ze wszyscy beda mu okazywac specjalne wzgledy.
4.Potrafi zapanowac nad swoim temperamentem
5.W naglych sytulacjach zachowuje sie w sposob zrownowazony.
6.Nie jest latwo zranic jego uczucia.
7.Uznaje odpowiedzialnosc z swoje uczynki, nie wyszukujac sobie alibi.
8.Wyrosl ze stadium ,,wszystko albo nic,,Rozumie, ze zadna osoba ani sytulacja nie jest wylacznie dobra lub wylacznie zla i zaczyna doceniac wartosc zlotego srodka.
9.Nie jest niercierpliwy wobec uzasadnionej zwloki. Nauczyl sie , ze nie jest sedzia swiata i ze powinien czesto dostosowac sie do innych ludzi i ich wygody.
10.Umie przegrywac. Potrafi zniesc porazke i zawod bez jekow i skarg.
11.Nie martwi sie niepotrzebnie sprawami, ktorym nie jest w stanie zaradzic.
12.Nie przechwala sie i nie popisuje w sposob spolecznie nieakceptowany
13.Szczerze cieszy sie , gdy inni osiagaja sukcesy, powodzenie.
14.Jest na tyle otwarty, aby z uwaga wysluchac zdania innych.
15.nie jest wiecznym wyszukiwaczem bledow.
16Swoje sprawy raczej uprzdnio planuje, niz pozostawia podszeptom chwili

PONADTO ROZUMUJAC W KATEGORJACH DOJRZALOSCI DUCHOWEJ
1. wierzy w Sile Wieksza od Nigo
2Czuje sie ograniczona czescia ludzkosci jako calosci, wnoszac swoj wklad w kazda grupe ktorej jest czlonkiem.
3.Posluszny jest duchowemu przeslaniu ZLotej Zasady: Miluj blizniego swego jak siebie samego.

Jola - 2011-12-24, 4:37 am

U mnie w liwingu stoi piekna zywa duza choinka, a pod nia prezenty. Moj maz opowiadal, jak szukal prezenty przed mikolajem , zeby je znalezc w szafie i je sobie obejrzec. Ja tez mialam ochote zajrzec do mojego prezentu , by zobaczyc lalke ,jaka mi kupily maluchy.Powstrzymalam sie . Nie wiem jak ja zareaguje, a tym bardziej moja 4 letnia wnusia , ze babcia dostala lalke. :lol: Ale ja bardzo jestem praktyczna ,jak zwykle, tak ma chyba dziecko ,, bochater,, na pytanie Oli, czy bedzie mogla ze mna szyc ubranka dla lalki, odkrylam ze to moze byc dla niej lekcja szycia. Przeciez modli sie o dobrego meza, to i ona powinna byc do tegto jakos przygotowana. :lol:
Jola - 2011-12-24, 11:57 pm

Dzis przed Wigilia, zostalam zaproszona do mojej przyjaciolki ,ktora mieszkana przeciwko mnie. Po modlitwie i zyczeniach , dostalam od niej prezent> z zastrzezeniem , tylko prosze zostaw to dla siebie i nie wydaj tego. Stanelam przed tym , i wiedzialam ze Bog chce tego dla ciebie. Mialam to otworzyc z innymi prezentami. Placze teraz , wczesniej sie powstrzymywalam, Tak dostalam dwie lalki, jedna taka , ze mozna sie nia bawic , jest po prostu slodka. A druga, piekna, porcelanowa, stojaca , na ktora, nie zdobylabym sie na taki spory wydatek. Teraz rozumiem, dlaczego mi potrzebne bylo, spelnienie mojego dzieciecego marzenia. Ale dostalam wiecej, niz sie spodziewalam, bo jeszcze nie wsomnialam o slodkiej swince , ktora wsadza sie do mikrofali i oddaje cudowne cieplo. Trzeba bylo widziec oczy mojej slodkiej wnusi, i usmieszek, kiedy babcia tulila lalke. :lol:
Jola - 2011-12-25, 3:00 pm

Jak spedzam te Swieta. W Wigilie mialam terapie z lalka. troche mnie to rozwalilo, ale dalo tez olbrzymia wdziecznosc Bogu, za Jego dobroc, ze umie tak to wszystko cudownie polaczyc. Moje pierwsze zabawki i to pod choinke, Dalo tez pytanie, dlaczego jedna lalka, taka naturalna w dzinsach , stala sie bliska do zaspokojenia mojego glodu dzieciencego, a ta wytworna, slicznie ubrana, niczym modelka, jest mi daleka, ale ja podziwiam za wytwornosc. To tyczy sie cos mnie, ale to na razie zostawiam.

Jest jeszcze jeden aspekt tych swiat , wielkiej radosc ze spotkalam sie z cala rodzina, ale takze zlosci na corke, mialam tez okazje, ja wyrazic ze nie podoba mi sie jej zachowanie. Niby trudna sprawa ze w Swieta, ale mialam wrazenie ze ona na to czekala, bo w ten sposob wyrazilam swoja milosc wobec niej , a nie spychalam trudne rzeczy pod dywan, jak to mialam czynic w zwyczju, Tak naprawde , to gdy ochlonelam , poczulam sie szczesliwa, ze tak trudna sprawe poruszylam i nic sie nie stalo , ona sie nie pogniewala , a to moze poglebic jeszcze nasza relacje i szczerosc, wobec trudnych rzeczy, jakie bedziemy napotykac w zyciu. To pokazuje mi. ze zycie w prawdzie nas wyzwala.

Jola - 2011-12-28, 9:44 am

W swieta odwiedzila nas 27 letnia chinka, studentka architektury , jedynaczka. Byla zawstydzona, mysle ze mogla byc tez zaskoczona. Gdy w pewnym momencie , moja Ilonka ktora pracuje z chinczykami , powiedziala po polsku,
-Spytali sie mnie w pracy , czy nie wstydze sie tak licznego rodzenstwa.Oni sa jedyynakami.
Jak czesto spotykam sie z aluzjami pod kontem ilosci dzieci. I to osob, ktore zyja w dobrobycie, maja najwyzej 2 dzieci. Obserwujac blisko ich zycie, widze brak dobrej relacji, brak poszanowania,....To nie ilosc dzieci jest problemem , tylko w jakiej rodzinie sie one wychowuja. Ile radosci sprawiaja mi moje dzieci, jak lubie z nimi przebywac. To one sa tez motorem mojego zdrowienia. Moje swieta z cala piatka, to juz jest wielka radosc, i duma. Kazdo jedno jest inne i wspaniale, chodz widze u nich rzeczy do przepracowania.

Jola - 2011-12-28, 11:46 am

Moja rodzinka poszla na lyzwy, z tata na czele. Jest to moj czas, zaczelam uzupelniac ostatnie notatki z grupy rozwoju, dopisujac jeszcze swoje wazne teksty. Zostal mi jeszcze jeden dzien , o uzaleznieniu i pozegnam ta wspaniala grupe.
Jedna z wazniejszych moich notatek, ktora podstawilam do przeczytania, corce i mezowi.

Rola ojca
Wychowanie corki wymaga szlachetnej obecnosci ojca. Jego nieobecnosc lub zla obecnosc sprawia , ze corka odczuwa bolesna pustke i uzaleznia sie od innych mezczyzn. Szuka u nich czulosci, jakiej nie doznala od ojca. Tata to pierwszy mezczyzna, jakiego spotyka. On zacieka innoscia, stawia wymagania i daje poczucie bezpieczenstwa lub budzi lek.


Dojrzaly ojciec buduje wiez z corka w konstekcie EMANUJACEJ MILOSCIA I SZACUNKIEM WIEZI Z ZONA , dzieki czemu corka uczy sie integrowac role zony i matki. w okresie dorastania tata towarzyszy jej w odkrywaniu kobiecosci i w budowaniu czystych wiezi z chlopcami. Gdy corka cieszy sie jego dyskrecja i wsparciem, wtedy nie szuka przypadkowych i plytkich znajomosci z mezczyznami. Wlasnie dlatego potrafi wychowac dobrego kandydata na meza.
Opierajac sie na wiezi z tata, corka tworzy sobie wyobrazenie o mezczyznach i o sposobach kontaktowania sie z nimi.

Jak wazna jest moja zdrowa relacja z mezem, dzieci sa naszym lustrem

Tak , w nich odnajduje siebie i meza. A zarazem sa szczegolna indywidualnoscia. Jak lubie ich obserwowac. i mam nadzieje ze beda nad soba pracowac. Przekazujja sobie ksiazki, ,, dlaczego mezczyzni kochaja zolzy,, BrajanaTrejsjego, i inne. Daj Boze rozwoju calej rodziny, by od nas zaczelo sie pokolenie dojrzalej rodziny. :lol:
Moja synowa czyta ksiazki o wychowaniu dzici, wprowadza to w zycie, ale gdy syn do swojej coreczki zaczal wyliczac do 3, usmialam sie , bo to byla moja metoda jak stosowalam, by uzyskac posluszenstwo. :lol:

Jola - 2011-12-30, 4:44 pm

Stopien pierwszy
Przyznalismy , ze jestesmy bezsilne wobec alkoholu i ze nie mozemy sobie poradzic z naszym zyciem.

Przyznalam ze jestem bezsilna wobec mojego meza. Ale czy tak jest naprawde?
Zaskoczylo mnie zdarzenie z wtorku, oczekiwalam na telefon, by isc do pracy. Okazalo sie ze on milczy, zadzwonilam ja , i nic, to sie powtorzylo, w koncu napisalam sms, okazalo sie ze mamy odpoczywac. Odczytalam to jako moje nawalenie ,kiedy bylo duzo roboty , a ja sie rozchorowalam i nie moglam przyjsc do pracy, mimo ze poszla moja przyjaciolka ktora miala tego dnia wolne. Przeciez choroby sobie nie zamowilam,
Ale we wtorek , po sms , emocje moje wziely gore, bo takie zachowanie nie zaskoczylo mnie tylko wywolalo zlosc, ze tak nie mozna postepowac z ludzmi. wtedy wpadla mi kartka w rece z pierwszym krokiem.
Czy istotnie pogodzilam sie z faktem, ze nie moge kontrolowac _______ innego czlowieka?
Czy jestem gotowa przyznac to, ze jestem bezsilna w stosunku do kazdego innego czlowieka z wyjatkiem samej siebie?
Czy zdaje sobie sprawe z tego , ze ________jest odrebna jednostka?
Ze ma pewne utrwalone nawyki, cechy charakteru oraz indywidualne sposoby reagowania na codzienne wypadki, rozne od moich, czy tez innych ludzi?
Czy moge uwierzyc w to, ze te indywidualne cechy zostaly w nim utrwalone przez jego pochodzenie, wczesne wychowanie oraz wszystkie doswiadczenia i kontakty w okresie calego zycia?
Czy jestem w stanie zrozumiec, ze moje proby aby go zmienic, wywoluja jedynie opor, wyrazajacy sie we wrogosci, czy tez ukrytych pretensjach?
Jezeli zdaje sobie z tego sprawe, czy moge usprawiedliwic to , ze go krytykuje i potepiam?
Czy bede sie starala przezwyciezyc moje pretensje o to , ze nie chce on sie stac takim , jakim chce ja , zeby byl, a nie ze nie robi tego co ja pragne?
Czy bede sie starala oduczyc prob, aby go zmienic?
KAZDEGO DNIA, GODZINA PO GODZINIE BEDE SOBIE PRZYPPOMINAC , ZE NIE MAM WLADZY NAD NIKIM, ZE JEDYNYM ZYCIEM , JAKIM MOGE ZYC, JEST MOJE WLASNE. SAMODOSKONALENIE SIE JEST JEDYNYM SPOSOBEM NA ZNALEZIENIE SPOKOJU I POGODY DUCHA
TO DAJE WOLNOSC -Jak Ela napisala, a ja chce byc wolna, chodz juz piatek i nie wiem czy bede miala prace :lol: Ale dostalam Slowo,, Nie lekaj sie,,

Jola - 2011-12-30, 5:08 pm

cd.smieje sie sama do siebie, wczoraj porzadkowalam szuflde, gdzie zebralam pelno notatek , gazet,....i miedzy innymi wpadlo mi skserowane juz dawno, dane materialy przez Alicje z duchowosci,,Medytacje nad wspoluzaleznieniem ,,Postanowilam ze wlasie pomedytuje teraz ,i co znowu to samo
,,Wszystko to czym sie zamartwiamy, czy sobie wyobrazamy, wszystkie nasze proby manipulacji i zmiany cudzego postepowania sa po prostu bezskuteczne. Powinnismy sie uwolnic od naszych obsesji, godzac sie z nasza bezsilnocia i koncentrujac mysli i energie na spelnienie wlasnych obowiazkow.
Jestesmy wladni uwolnic sie od obsesyjnych mysli- niechaj Bog zatroszczy sie o to czego zmienic nie mozemy.
Radosc zagoscila w moim sercu, Bog jest ze mna, wiec kto przeciw mnie.? :lol:

Agnieszka - 2011-12-30, 5:26 pm

Stopień pierwszy brzmi: Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i że nie jesteśmy w stanie kierować NASZYM życiem.

Warto czytać dokładnie i tak stosować stopnie w naszym życiu. To nie jest łatwa praca, ale warta zachodu.
Pozdrawiam wszystkie Al-Anonki świata i Zyczę w Nowym Roku pogody ducha.

Znajoma - 2011-12-30, 8:08 pm

Przeczytalam post Joli i ciekawa bylam co napisala na ten temat Agnieszka.Dlaczego tak pisze, poniewaz widze jak popelniam wiele bledow, myslac, ze robie i mysle dobrze, jednak okazuje sie,ze osoby ktore sie na tym znaja widza to zupelnie inaczej.Prubuje wszystko ogarnac jakos swoim rozumem, ale jakies to ciezkie dla mnie.01 02 2009 r Agnieszka w Stopnie oraz ich struktura napisala post na temat pierwszego stopnia, czytam juz ktorys raz i zastanawiam sie jak to mozliwe, zeby moc odcisnac w swojej swiadomosci fakt, ze jestem bezsilna wobec postawy np mojego meza i obawiam sie, ze nigdy sobie z tym nie poradze.Boje sie, ze moja sponsorka bedzie miala ze mna nie byle jakie trudne zadanie.Troche jestem tym podlamana bo juz tyle dla siebie robilam z moim wspoluzaleznieniem i musze zaczynac chyba od poczatku.
Agnieszka - 2011-12-30, 9:06 pm

Znajomo, zle mnie zrozumiałaś, stopień pierwszy mówi o bezsilności wobec alkoholu a nie drugiej osoby.
Jola - 2011-12-31, 2:11 pm

Odnosnie artykulu Domino w dziale edukacji.Ja moglabym sie pod tym podpisac ,,zespol niezaspokojenia emocjonalnego,,To wszystko co doswiadczam na codzien, zaskakuje mnie, wystarczylo Bogu powiedziec tak , a On odslania po kolei jak klocki domino moje potrzeby, problemy, niedociagniecia,....
Ten artykul postawil we mnie pytanie , czy jeszcze sa we mnie jakies nie zaspokojone obszary z dziecinstwa?
Zaskoczylo mnie na wizualizacji, ze wyszla mi tylko lalka, w moich potrzebach jako 6 letniej dziewczynki. Ale pisalam juz wczesniej , o warsztatach z dziecinstwa, jak mala Jola siedziala na kolanach swojej mamy i wyplakiwala brak czulosci i jak karmila sie slowami ktore dochodzily do jej spragnionych uszu od innych uczestnikow warsztatow. Bog napelnil mnie tez miloscia, i mysle ze dalej bedzie napelnial oczyszczajac ,co jeszcze chore.
Zobacze co przyniesie mi przerabianie krokow, wiem ze wolnosc , a moze cos jeszcze?

Jola - 2012-01-02, 9:22 pm

Stopien pierwszy brzmi: Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i że nie jesteśmy w stanie kierować NASZYM życiem.

Agnieszko odniose sie do twojej wypowiedzi, tak jest w orginale pierwszy stopien. Ale w materialach pomocniczych jest,, ze nie mozemy poradzic sobie z naszym zyciem.,,
To jest w materialach alanon, z ktorych korzystamy na mitingu. W ten sposob mamy rozpisane wszystkie kroki.
Musze przyznac ze te pytania pomogly mi zrozumiec , ze na zachowania niektorych osob ktore mi szkodza nie mam wplywu, ale takze ze jestem wobec nich w jakiejsc czesci jeszcze bezradna
Caly czas nie wiem, czy pracuje jeszcze czy nie.Mam czekac na telefon. Wiem co przed chwila napisalam wyzej, Nie mam wplywu , bo jestem jeszcze bezradna. Wiem ze mam byc bezsilna a nie bezradna. Musze to jeszcze glebiej przetrawic i zlapac istote problemu mojego.
,

Jola - 2012-01-03, 5:57 am

To co napisalam nie dalo mi spac, ta bezsilnosc. Wstalam i napisalam sms w sprawie mojej pracy ,,o moich uczuciach i o prosbe o konkretna odpowiedz wprost , czy pracuje jeszcze czy nie.
Agnieszka - 2012-01-03, 8:54 am

Jolu, nie będę na ten temat dyskutowała, bo zasadność stopni nie podlega dyskusji. Nie wiem co to są materiały pomocnicze i mówiąc szczerze nie wiem o co Ci chodzi.
Jola - 2012-01-03, 10:18 am

Dzis w nocy mialam nieprzyjemny sen, ktos wyciagal ze mnie drut, i to duza ilosc , dusilam sie dlawilam, jak przy wyciaganiu sady, byl tak realny i duzo tego bylo , i tak sie obudzilam. Tak jest tez ze mna, cos ze mnie caly czas wychodzi i konca nie widac. Juz mysle ze to juz moze niewiele, gdy przychodzi nastepna sytulacja i mowi , to jeszcze.
Ja lubie zrozumiec , jak cos dziala , wtedy latwiej mi sie pracuje. I dlatego grupa rozwoju byla dla mnie strzalem w dziesiatke. Mam zeszyty starannie prowadzone ,by z latwoscia zagladac do notatek , gdy cos sie zadzieje, i poprzez widze i doswiadczenie powiazane ze soba isc do przodu.

Jola - 2012-01-03, 11:04 pm

Wstalam i napisalam sms w sprawie mojej pracy ,,o moich uczuciach i o prosbe o konkretna odpowiedz wprost , czy pracuje jeszcze czy nie.

Dziwne, nie dostalam zadnego telefonu , czy sms czy jeszcze pracuje. Tylko moj Marek byl proszony o jakas usluge, ale o mnie nie wspomniano.
Ale jest juz dzis we mnie spokoj i zadowolenie, mimo ze nie dostalam odpowiedzi , i prawdopodobnie nie mam pracy.. Ale to ten sms , ze wyrazilam swoje uczucia , ze przezwyciezylam swoj lek , spowodowal ze nabralam do siebie szacunku, jestem przeciez ok. Szukam pracy , mam odwage prosic o pomoc. :lol: Jak byscie cos wiedzieli, to dajcie znac.

Jola - 2012-01-05, 11:30 am

Jak chce miec z ludzmi satysfakcjonujace stosunki , powinnam im jasno powiedziec, jak chce byc traktowana.
Sama biore odpowiedzialnosc za krztalt moich relacji z otoczeniem, stawiam warunki, przyzwalam , nie zgadzam sie, decyduje, wybieram.
,,Stanowczo , lagodnie , bez leku,, Fijewskiej

To jest program dla mnie na teraz, ale nie jest to latwe, gdy sa mi stawiane osoby, ktore sa mocno dominujace, chcace panowac nad innymi, a z drugiej strony jest zaleznosc. Wyzsza szkola jazdy. Ale tez takie osoby, obnazaja moja uleglosc, lek, ....
Ale to moje uczucia, maja mi powiedziec, jak chce byc traktowana, a moze jeszcze cos odkryje u siebie i cos jeszcze zrozumiem z tego, co mi jest w danej chwili dane do doswiadczenia.

Jola - 2012-01-05, 3:30 pm

Ta sprawa z moja praca , caly czas powracala , przplatala sie z zaufaniem do Boga , to z obsesyjnym mysleniem o tej sprawie i roznorodnymi klebiacymi sie uczuciami. Poprosilam dzis przyjaciolke o modlitwe nade mna, W trakcie jej, powrocila do mojego dzicinstwa , do mojej samotnosci,.... zaczelam plakac. Gdy dostala slowo: Gorzki korzen bolesci, oddala to Bogu i prosila o napelnienie mnie miloscia i pokojem w to miejsce.
Jola - 2012-01-06, 8:31 am

Skonczylam grupe rozwoju. Jeszcze nie tak dawno, gdy pomyslalam o informacji zwrotnej jaka sie dostaje na koniec, to mialam zamiar nie przyjsc na ostatnie spotkanie. Ale ten dzien nastal, a ja oczekiwalam informacji zwrotnej, i to chcialam konkretnej , prawdziwej , zebym mogla dalej odnajdywac swoje .Jak ja sie zmieniam od srodka, i jak kiedys moje wewnetrzne leki , rozterki ,..bralam za normalne, tak teraz widze ze to sa obszary pracy. Ale ciesze sie ze mi jest to dane odkrywac. Na nastepny tydzien, zaczynam prace na krokach, i o dziwo chce i juz czekam co mi to przyniesie. Jak widac nie ma emerytury, ani urlopu,....Bo inaczej bym sie cofala. :lol:
Jola - 2012-01-06, 10:23 am

Przeczytalam post Znajomej , ze nie rozwija sie w pracy, uderzyl mnie troche. Nie dostalam odpowiedzi ze nadal pracuje, a czas leci. Wczoraj tez, moja przyjaciolka ktora jest od 30 lat w Londynie , powiedziala zebym sie wziela zawodowo za masarz. Dzis jak o tym pomyslalam, zrobilo mi sie niedobrze z leku, od razu kupe mysli ; nie jestes zbyt dobra, kto do ciebie bedzie przychodzil, nie jezdzisz samochodem, .....A czy nie jest sukcesem to, ze sprobuje, chodz nawet nie wyjdzie. Czy to nie bedzie nowym doswiadczeniem , ktore mnie czegos nowego nauczy. Przeciez jesli nie sprobuje to nie bede wiedziec. Przeciez prawo jazdy mam , tylko poduczyc sie jezdzic. Wejsc glebiej w tajniki masazu, przeciez mam czas,
Jak analizuje swoje zycie, zawsze potrzebowalam figuranta nad soba, Marka , siostre, kogos kto mi zlecal prace, czulam sie wtedy bezpiecznie( ale to bylo zludne bo wcale nie bylam), za czyimis plecami. chodz tak naprawde wewnatrz ja tym kierowalam. Dziwne, jak postanowilam ze sprobuje, lek gdzies pirzchna, ale czy gdzies sie nie schowal za winklem?

Jola - 2012-01-07, 9:46 am

Gdzies wewnetrznie bylo we mnie pragnienie, zeby moj Marek, zaczal czytac Pismo Swiete, wszedl w terapie. Chetnie sie z nami modli, widze wielka przemiane w nim, jest radosny, mowi kocham( a nie jak kiedys, gdybym Cie nie kochal, tobym z toba nie byl), i wiele roznych spraw dostrzegam , a najwazniejsze ze dom jest pelen ciepla i radosci, chodz emocjonalnie, czesto oddziela nas telewizor.
W niedzile czytajac Dzieje Apostolskie , natrafilam na cytat,, Uwierz w Pana Jezusa a zbawisz siebie i swoj dom,, Zawiesilam sie na tym znanym mi Slowie. Jest we mnie pragnienie, dzielic sie swoja wiara i przezyciami z Markiem, ale z jego strony. Prosilam Boga o Slowo dla mnie. I to dostalam.

Tak samo zony niech beda poddane swoim mezom, aby nawet wtedy ,gdy niektorzy nie sluchaja nauki, przez samo postepowanie zon zostali pozyskani bez nauki, gdy beda sie przypatrywali waszemu, pelnemu bojazni, swietemu postepowaniu. Ich ozdoba niech nie to , co zewnetrzne: uczesanie wlosow i zlote pierscienie ani strojenie sie i suknie, ale wnetrze serca czlowieka o nienaruszalnym spokoju i lagodnosci ducha, ktory jest tak cenny wobec Boga, I list Sw. PIOTRA APOSTOLA

Ale Bog potwierdzil mi to trzy razy. W tym tygodniu, przyjaciolka ktora powiedziala mi , ty zmieniaj siebie a dbaj o jego potrzeby, on niech zmienia siebie i dba o twoje potrzeby. a trzeci raz w konfesjonale. Zebym nie zmieniala Marka. To gdy sie zapisze w sercu jako prawda ktora mam isc ,daje spokoj ducha . Moge ze spokojem zajac sie soba, i cieszyc sie swoim rozwojem, a rozwoj mojego Marka i tak postepuje do przodu chodz powolutku,

Jola - 2012-01-08, 10:10 am

Wchodzi we mnie lek, to znow nadzieja. Mam zaczac cos nowego. Pisalam o mojej jezdzie samochoem, i o mojej pracy jako masarzystki i tylko masarzystki, a nie sprzataczki i krawcowej,...i wszystkim po drodze. Jest we mnie dziwny opor, ktorego nie rozumiem , a on podcina mi skrzydla. Ale zycie przynosi niespodzianki. Wczoraj moja Ilonka , poprosila mnie zebym wziela na siebie ubezpieczenie zeby sie mogla do mnie dokleic. Mlode osoby w Angli, bardzo duzo placa na ubezpieczenie ,zeby mogly jezdzic samochodem. I padla propozycja, ze ona malo jezdzi i wtedy samochod moze byc do mojej dyspozycji. Zaskoczylo moja corke, gdy powiedzialam jej ze nie mam konta bankowego( ktos z terapi wskazywal mi ze takowe powinnam miec). Jutro ide do banku. Moj opor, otoczenie kruszy,tym bardziej, ze moj Marek powiedzial mi, ze chcialby zrobic kurs gazowy ktory kosztuje 2000, ktory bylby dla niego duzym krokiem do przodu a na to nie mamy. Co przyniesie zycie, a co ja z siebie dam czas okaze.
Jola - 2012-01-10, 2:15 pm

Moja mama, opowiedzila mi o swojej sasiadce z dolu, gdzie mieszkalismy na ziemiach odzyskanych , czyli w Jaworze. Czesto sasiadka tlukla taleze w zlosci, by potem za raczke isc z mezem na miasto. Moja mama pozniej ja ratowala ,pozyczajac by mieli na czym zjesc poki nie kupi. Mama nie rozumiala, ze nie umiala ona sobie dac rady ze swoja zloscia, tak jak ja wczoraj, rzucajac krzeselkiem. Tylko ono sie nie rozwalilo, ale za to moje skarby wraz z mezem, uslyszeli ze do nich mowie i nawet uslyszeli co. Nie wiem co bedzie dalej, ale nie chce sie juz zatrzymywac , tylko dojrzewac. Ostatnio ogladalam film ,, Rozdarte dusze,, o rodzinie alkocholowej, emocje podchodzily mi do gardla, by wreszcie zaplakac, gdy ojciec pijany darl sie na swoje dzieci , a one ciepialy w swoich pokojach kazde na swoj sposob. Piszac to placze , jeszcze to siedzi we mnie.
Jola - 2012-01-11, 9:03 am

Nie pamietam w rodzinie krzykow, jakichs za bardzo, ale moze tez dlatego, ze moja mama wniosla pozew do sadu , a tata zmienil wtedy prace i gdy ja juz siegam pamiecia ,bylo nie tak zle. Widze ze teraz w doroslym zyciu, moge odczytywac swoje dziecinstwo poprzez moje reakcje na rozne sytulacje i poprzez moje niedojrzale zachowania. Moj dom obecny , jest miejscem bardzo bezpiecznym do zmiany zachowan. Moj Marek ze spokojem znosi moje eksperymenty nowych zachowan( na razie :mrgreen: ) Ale w mojej bylej pracy , zachowywalam sie jak ta dziewczynka , ktora zgadzala sie na wszystko, by zadowolic wszystkich ,byle nie siebie,...To psycholog zwrocila mi uwage, ze ja caly czas, nadal tlumilam zlosc, jak ja to switnie robie szkodzac sobie. Mam sie przyjrzec podobnym sytulacjom w moim zyciu . I wlasnie przypomnialam sobie o wizualizacji, gdzie pisalam o 6 letniej Joli i jej wymarzonej lalce, ktora mam, ale 12 letnia Jola , marzyla isc nad rzeke, chodz na troche,. a nie pracowac na dzialce od rana do wieczora, ale nie powiedziala tego rodzicom . Ze dzieci ze wsi mialy ta mozliwosc a ja nie. Nie umialam sie nigdy upomniec o sobie. Nie wiedzialam co mam zrobic z tym wizualizacyjnym odkryciem, ono samo przyszlo i placze teraz. Dziekuje Bogu ze mnie prowadzi przez zycie, i nie omija dziecinstwa.
Jola - 2012-01-13, 4:37 am

Bog nie omija mojego dziecinstwa.
Na modlitwie wstawienniczej ,wyplakiwalam przedstawione przezemnie odkrycie.
Wczoraj mialam pierwsze spotkanie ze sponsorem. Zaskoczylo mnie to troche, ale dalo tez radosc , czyli ide dobrze. Ale juz teraz do dnia, prosilam Boga by dal mi pelne zrozumienie programu i przeprowadzil mnie przez niego, Jest potrzene do tego, dyscyplina, czas , i otwarcie sie na to. Codzienne dzwonienie do sponsora , pomoze mi nie odlozyc tego na bok, ale daje nadzieje ze wychwyci mojebledne rozumowanie i schodzenie ze sciezki na manowce.

Jola - 2012-01-14, 2:38 pm

Dzis jadac do banku z mezem , mielismy przed soba samochod nauki jazdy z polskim imieniem kobiety w reklamie i telefonem. Moj maz mowi dzwon , -spytasz sie o lekcje, moja reakcja - jeszcze teraz , jestem gotowa, nie mam gotowki,....On krotko, tylko zadzwon. Nie odebrala telefonu i ulga. Ale gdy oddzwonil ten telefon, wpadlam w zaklopotanie co mam powiedzic. Ja chce isc do przodu, ale opor tez mi podstawia klody. Ale jezeli jest to od Boga, to i tak poplyne. Dzis dwie przyjaciolki przychodza na masaz, I moj maz ,skarzy sie, ze mu cos dolega zebym pomogla. Tak wiec ide do przodu mimo oporu i leku. Juz w teori wiem z czym mam problem, ale praktyka to dwie rozne sprawy.
Jeszcze z jednym sie nie uporalam, a juz druga sprawa wchodzi na tapete. Spotkalam sie z dziewczyna z mitingu, ktora mi opowiedziala o witaminach naturalnych i flavolicie ktory bierze i postawil ja na nogi. Z takim przekonaniem o tym mowila, jak codownie oczyszcza i odnawia organizm , czego ona jest swiadkiem. Wiem ze niezbyt dobrze sie odzywiam ,nie mam nawyku. Wiec taka lyzeczke dzemiku, ktora by mi dala pelne zapotrzebowanie na witaminy , to bylo by cos. Ale herbolajf zostal mi w pamieci i ostrzzegal. Zadzwonilam do zaprzyjaznionej mi osoby i tak mi na to powiedziala. Jola ty z daleka od tego, kup sobie soczki. To bedzie cie nakrecac, jest to dla ciebie jak dla alkoholika cukierek z wodka, i ze jest pewnie we mnie jakies zranienie pod tym kontem, zobacz to do ciebie takie osoby sie zwracaja proponujac cudowne specyfiki, ktore moze sa i dobre , ale nie dla ciebie.O dijos, znowu cos nowego?
Dodam ze sloczek kosztuje 35 funtow- jest w nim prawdopodobnie 35 kilo owocow.

Jola - 2012-01-15, 2:21 pm

Powroce do 1 kroku, ktory zaczelam przerabiac. Podeszlam do tego powaznie. Modlitwa o pogode ducha , weszla mi od razu do pamieci. Codziennie mam medytowac, pierwszy krok po kawalku z ksiazki alanon i pare razy na dzien ,,dzien po dniu,,. Na razie mi sie udaje, Zaczyna to do mnie docierac w jakis inny sposob, czytam tez pierwszy krok z dzieci dysfunkci, widze ze pomaga mi lepiej to zrozumiec. Moja spnsorka spytala sie mnie , czy jestem gotowa do drugiego kroku. Ale odpowiedzialam ze nie, nie czulam gdzies w sercu tego. Widze juz ze duzo juz jest we mnie zrobione, ale odkrylam tez z niepokojem, ze duzo przede mna, Dzis siegnelam do Listu do Rzymian: poplakalam sie ,
Takie fragmenty zakreslilam; Ale jezeli przez moje klamstwo( w sensie niewiernosci)prawda Boza tym wiecej sie uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam byc sadzony jako grzesznik?(Rzym 3, 7)
Wszyscy zboczyli z drogi , zarazem sie zepsuli, nie ma takiego, co dobrze czyni, zgola ani jednego (rzym 3 12)
I stad kazde usta musza zamilknac i caly swiat musi sie uznac winnym wobec Boga, jako ze z uczynkow Prawa zaden czlowiek nie moze dostapic usprawiedliwienia w Jego oczach.(rzym 319-20)
Przestudijuje jeszcze dokladniej ten krok i poczytam z notatek grupy rozwoju, o wspoluzaleznieniu, bezsilnosci i odpowiedzialnosci , co dziwnie jakos laczy mi sie z tym krokiem i bedde mogla isc do 2 kroku.

Jola - 2012-01-16, 12:41 pm

Cala psychologia wspolczesna pokazuje, ze naszymi dzialaniami na poziomie emocji, kieruje podswiadomosc. Sa to wzorce ugruntowane na etapie naszego dzicinstwa ktore ponizej promieniuja na cale zycie.
Jest to fragment, ktory napisalam gdzies rok temu i teraz wpadl mi w oczy. Wtedy nie dokonca wiedzialam o co chodzi. Teraz juz to doswiadczam i rozpoznaje. Dzis odrabialam prace domowa, jaka zadal mi terapelta. Wlasnie zachowania i sytulacje, podobne jakie doswiadczylam ostatnio a spowodowaly moje cierpienie.
Gdy pisalam je , zaczelam plakac, uswiadamiajac sobie jak ja czesto podporzadkowywalam sie , rodzenstwu i rodzicom , bez proby obronienia siebie.

Jola - 2012-01-18, 8:59 am

W skrytosci ducha, moim pragnieniem jest nie szukac pracy, zostac na tym co mam, przez jakis czas . Wydawalo mi sie to niewlasciwe i zawstydzalo mnie to pragnienie. Tak duzo sie dzije w moim zdrowieniu, ze to zabiera mi energie .Wczoraj terapelta, sponsorka miala dla mnie czas wiec od godziny 4 do 8 siedzialysmy nad pierwszym krokiem, i drugim i trzecim, ktore byly tylko formalnoscia. To krok pierwszy, nastreczal mi problem. Niby oddaje codziennie Bogu moje zycie, ale gdy mialam zdarzenie, wlaczylo sie moje wspoluzaleznienie i nadodpowiedzialnosc , gdzie chcialam pomoc mojej przyjaciolce, znalezc rozwiazanie, martwilam sie o nia, gdy dotarlo do mnie ze jestem bezsilna, to dalo ulge, Za tydzien przechodze do 4 kroku, ale mam teraz zyc tymi krokami i skoncentrowac sie na tym . Po tym spotkaniu jeszcze byl miting. We mnie jest pragnienie pobyc z soba sama wiecej i z moja rodzina. Odnajduje teraz siebie, swoje maciezynstwo, i malzenstwo.
Jola - 2012-01-21, 9:38 pm

Juz jest 12 lat od mojego przebudzenia duchowego, bardzo duzo zmienilo sie w moim zyciu i we mnie samej. To tak, jakby patrzec na moja Ole. Na codzien nie widze jak rosnie, i miesiac niewiele mi mowi, ale okres 12 lat, jest okresem wielkiego wzrostu . To daje mi nadzieje i wiare, ze Bog daje wzrost , oczyszcza i jest w kazdym doswiadczeniu jakiego dopuszcza.
Tak wiec nie jest przypadkiem , ze wlasnie teraz robie 12 krokow. Przedwczoraj zostawilam torebke w salce przykoscielnej, gdzie mielismy oplatek, Pierwszy raz mi sie to przydarzylo, i gdy rano zorientowalam sie o jej braku , wszedl we mnie niepokoj. Zdalam sobie sprawe, ze on jest niewspolmierny do sytulacji, powiedzialam sobie o bezsilnosci, jezeli jej juz nie ma, to nie koniec swiata, pare groszy, moje piekne Pismo Swiete zapinane na zamek, przypuszczalnie klucze i . Ukleknelam i zmowilam modlitwe o pogode ducha. Zdalam sobie sprawe , przygladajac sie sobie na codzien, ze na niektore sprawy niby drobne ,podobnie reaguje. Duze sprawy oddawalam Bogu , a on dzialal cuda. Ale to tez jest wazna sprawa, to miazdzy mi zdrowie, odbiera energie,

Jola - 2012-01-22, 11:55 am

Cd.
Sumiennie wzielam sie za prace ze sponsorem, Doszlam do 4 kroku , ale ich nie zostawilam, caly czas wracam do ksiazek DDA i Al-Anon, i utwierdzam to co przeszlam. Czytam tez dzien po dniu Al-Anaon. I dzis dostalam po nosie. Do mojego meza ma przyjsc dwoch mezczyzn, ogladac mecze. Nie trzymamy w domu alkoholu, i go sie w zasadzie nie pije. Ale dzis moj Marek mowi, ze kupi zgrzewke piwa. Zaniepokoilo mnie to, ze przyjscie jego kolegi do nas na mecz pociaga za soba alkohol. I to juz jest ktorys raz. Wiem ze jestem przeczulona, i kontrolowalam to, zeby w domu nie bylo picia.
Dzien po dniu.
Czytam coodziennie dosc uwaznie tekst na dzisiaj, a nawet powracam jezeli mnie cos uderzy. Ale dzis wybieglam na poniedzialek.
Czy jestem calkowicie szczera i obiektywna, gdy do wszystkiego sie wtracam i wszystkim manipuluje?Czy rzeczywiscie pozwalam alkoholikowi zyc wlasnym zyciem, czy tez ciagle probuje byc dyktatorem?
Zasady Al-Anon stawiaja pewien wzor do nasladowania: prace nd soba i zaprzestanie wtracania sie do zycia innych. Slowa odpowiednie do takiego postepowania to ,, rece precz od...,,

To nie jest latwe, gdy sobie troche poczytuje to, ze nie bylo alkoholu w domu , i moj maz nie wszedl w nalog. Ale czy tak jest naprawde, przeciez jakby chcial czy mialabym wplyw?

Jola - 2012-01-23, 12:10 pm

W katolickiej teologii duchowości wymienia się 3 stopnie nawrócenia, które odpowiadają trzem drogom życia duchowego:
na drodze oczyszczenia początkujących, nawrócenie ma charakter moralny (tzw. pierwsze nawrócenie). Polega przede wszystkim na odwróceniu się od grzechu.
na drodze oświecenia postępujących, nawrócenie przybiera charakter duchowy (tzw. drugie nawrócenie). Przejawia się w postawie przylgnięcia do Jezusa. Zakłada zdecydowany zwrot ku Bogu, którego podstawą jest akt wiary i skruchy.
na drodze zjednoczenia doskonałych, uwidacznia się mistyczny charakter nawrócenia (tzw. nawrócenie mistyczne lub trzecie nawrócenie), które jest radykalnym wyborem Chrystusa i całkowitym upodobnieniem się do Niego wraz z gotowością ofiary z życia.
Przypisy

Jola - 2012-01-25, 9:35 am

Kto ma przykazanie moje i zachowuje je , ten Mnie miluje. Kto zas mnie miluje. ten bedzie umilowany przez Ojca Mego, a rowniez Ja bede go milowal i objawie mu siebie,, J14, 21-

Mam przyjaciolke protestantke, spotykamy sie czytajac Pismo Swiete, znamy roznice, i to nie przeszkadza nam w spotkaniach. Jest milosc do Boga i to wystarczy , zeby byla milosc miedzy nami. Gorzej na mitingu. Staram sie skupic na swoim zdrowieniu, dzielic sie tym, a takze sluchac innych i czerpac. Po mitingu padlo zdanie,- ze zyjac w separacji, ja chce zyc sama, by przyjmowac Jezusa , jak dziecka w Bajce Andersena ,ktore powiedzialo ,, Krol jest nagi,,Byla reakcja natychmiastowa. Chcialabym, zeby te wszystkie osoby przyszly na nastepny miting. Kazdy jest w jakims innym miejscu wiary, i inaczej na to patrzy, a szkoda bylo by zaprzepascic tego co dobre ,bo sam miting byl bardzo wartosciowy i mozna bylo z niego wyniesc duzo dobrego.

Wczoraj byly urodziny mojego syna, niedodzwonilam sie do niego, wiec napisalam Sms. Piszac go w metrze zaczelam plakac, gdy napisalam kocham Cie .Jak juz sie rozpisalam to i corce jednej napisalam , a do drogiej zadzwonilam i powiedzialam jej o tym. Dlaczego o tym pisze, Dzien wczesniej z przyjaciolmi czytalismy Jana 14, 13 ,, A o cokolwiek prosic bedziecie w imie moje, to uczynie, aby Ojciec byl otoczony chwiala w Synu. O cokolwiek prosic Mnie bedziecie w imie moje . Ja to spelnie. ,,
Dziwnie mi bylo prosic przy wszystkich , bym spotkala sie z moimi uczuciami,, ale tak zrobilam. Ale nie wiedzialam ze to nastapi w metrze, wielka sila przyszla mi milosc do moich dzici , wzruszenie bylo tak duze, ze probowalam powstrzymywac to ale gdy znalazlam sie w autobusie i nie mialm niekogo na przeciwko, popuscilo na nowo. Bog jest Wielki i ma poczucie humoru :lol:

Jola - 2012-01-25, 3:09 pm

Krok czwarty, mam sie do niego zabrac, ale chce sie do tego dobrze przygotowac i poprosic Boga by to ze mna zrobil, bo mnie to troche przygniata.
WADY CHARAKTERU

1.EGOIZM
- chytrość
- chciwość
- zawiść
- obżarstwo
- łakomstwo
- lenistwo
- zazdrość

2.NIEUCZCIWOŚĆ
- złodziejstwo
- plotkowanie
- obmawianie
- kłamanie
- koloryzowanie
- minimalizowanie
- manipulacja
- udawanie
- użalanie się
- racjonalizowanie

3.EGOCENTRYZM
- kłótliwość
- obraźliwość
- pogarda
- lekceważenie
- kontrolowanie
- próżność
- pycha
- arogancja
- perfekcjonizm
- fałszywa duma
- przewrażliwienie
- pesymizm

4.TCHÓRZOSTWO
- strachliwość
- lęk
- obawa
- niepokój
- rezerwa
- stres
- ucieczka

5.LEKKOMYŚLNOŚĆ
- nierozwaga
- nieodpowiedzialność
- niepunktualność
- impulsywność
- naiwność
- nieodpowiedzialne zakupy
- pochopne decyzje
- kompulsywna masturbacja
- nikotynizm
- inne uzależnienia
- cudzołóstwo
- niewierność


Do miłego i szczerego przyjrzenia się sobie.
****

Jola - 2012-01-25, 3:20 pm

cd. Jerzy

.czy moje wady mnie przeszkadzają czy nie.
Wada jak sama nazwa wskazuje - to wada czyli inaczej feler .
Rozchodzi się raczej o to czy przeszkadzają, wyrządzaja przykrości bądź krzywdy innym i czy są odstępstwem od przyjętych przeze mnie zasad.

A jeśli jestem człowiekiem wierzącym i moje wady kolidują z przykazaniami to wystawiam Boga, Jego nakazy, innymi słowy, do wiatru, bo nie stosuję Jego zasad.

"Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru"
to poznanie tych właśnie wad, nazwanie ich po imieniu i zadeklarowanie eliminowania ich z życia nawet jeśli to życie jest w jakiś sposób ułatwiane tą czy inną wadą...
Kolejne nieudane próby walki z nimi, nie powiedzenie sobie jednak, że taki już jestem i z tym mi dobrze, a innym niekoniecznie, skłaniają człowieka ku Krokowi VII - "Zwróciliśmy sie do niego w pokorze, aby usunął nasze braki". Czyli, inaczej rzecz ujmując, kolejne, jak w Kroku I uznanie bezsilności, tymrazem wobec swoich wad i jak w Kroku II, uwierzenie, że Bóg poradzi sobie z nimi, i jak w Kroku III, postanowiliśmy powierzyć nasze wady opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy...
Takie kolejne kółeczko

Z racji jednak, że nikt nie jest świętym i zdarzają się zapomnienia, bądź jednak emocje wezmą górę mamy Krok X i "Prowadzimy nadal obrachunek moralny, natychmiast przyznając sie do popełnionych błędów" - nie tylko, oczywiście, przed sobą samym, ale na bieżąco, w pokorze, przepraszamy bądź zadośćuczyniamy tym, którzy ucierpieli z powodu naszej wady, tym samy robiąc to samo wobec Boga, jakkolwiek Go pojmujemy ...

To by było, po krótce, tyle na temat wad...

No, a potem...Potem wiadomo Krok XI, a po nim kolejny XII czyli Przebudzenie.
Bez dogłębnego rozeznania wymogów każdego kolejnego Kroku jest ono niemożliwe i spotkałem się wiele razy z mylnym określaniem zaprzestania picia jako owo przebudzenie, gdy tymczasem zaprzestanie to, nielubiane określenie, opamiętanie...A potem Kroki, powolutku i nie na pamięć, bo to nic nie da...Nawet jeśli spać nie idzie, to nie z racji przebudzenia, a raczej sumienia domagającego się w jakiś sposób oczyszczenia dogłębnego

Jola - 2012-01-26, 8:54 am

Wczoraj bylam w Kosciele w intencji mojego 4 kroku. Bog pokazal mi,ze jeszcze mam uraz do 2 osob, chodz niewielki lecz jeszcze jest.
Wczoraj mnie to poruszylo.
Coraz jasniej zaczynamy rozumiec , ze wazne jest nie to co nas spotyka, ale Nasza reakcja na to.(ja juz to doswiadczylam na wlasnej skorze i to rozumiem) Nie mozemy kontrolowac tego co nam sie przytrafia, natomiast mozemy panowac nad nasza reakcja. Zazwyczj , kiedy czujemy sie zle z jakiegos powodu, to tylko dlatego ze czujemy egocentrycznie, tylko siebie, nie patrzac na innych. Egocentryzm jest daleki od milosci i wspolczucia,

Jola - 2012-01-27, 9:29 am

Ciezko mi bylo sie wczoraj wziasc za pisanie tego 4 kroku. Napisalam pare doswiadczen z dziecinstwa, i znowu przy schodach w przedszkolu o czym wczesniej pisalam i przy bracie zaplakalam . W pewnym momencie, poczulam taka blokade ,ze odlozylam to. Sponsorka powiedziala, zebym sobie dala czas. Postanowilam dzis nie pisac, ale sytulacja z bratem otworzyla mi sie. Zaczelam plakac. Tak bardzo bylam z niego dumna, z jego kariery, byl dla mnie tak wspanialy , madry, tak bardzo chcialam, zeby mnie dostrzegl, swoja mlodsza siostre. Ale jego obchodzila tylko jego nauka, byl nieobecny, a swoim zachowaniem, powodowal jeszcze, poglebiajace sie moje poczucie nizszej wartosci. To Bog pokazal mi na Mszy osobe, do ktorej mam uraz, a ja tylko przenioslam na nia osobe mojego brata.Dobrze ze teraz placze piszac, to sie oczyszcza. Ja chce brata kochac, i wspolczuc mu.
We wtorek terapeltka spytala sie mnie, kogo przypomina mi osoba u ktorej pracowalam, powiedzialam ze nikogo, nie moglam znalezc w pamieci. Wczoraj tez ,nie myslalam o tym, gdy nagle podczas odkurzania trfilo jak piorun, moja tesciowa.
Pisze codziennie liste wdziecznosci, i za to tez Bogu dziekuje, ze stawia mi osoby, ktore pomagaja mi w zdrowieniu.

Jola - 2012-01-28, 9:30 pm

Dzis wszystko robilam, zeby nie zabrac sie za pisanie kroku 4. Olenka przypomniala mi ,ze mialysmy szyc lalce ubranie. Obiecalam dziecku, wiec ochoczo wzielysmy sie do dziela. Ona sie w pewnym momencie wycofala, a ja dokonczylam. Dzielo to dalo mi wiele zadowolenia. Lala w kolorowej czapeczce , szaliczku i plaszczyku wyglada radosnie i pieknie, Gdy powiedzialm sponsorce, ze nawalilam dzis z pisaniem, ale zato moja lala wyglada pieknie, pochwalila mnie ze sprawilam sobie radosc. To mi dalo kopniaka, zeby dosiasc i napisac o urazach z dziecinstwa. Drugi raz dosiadam z Bogiem do tego samego i mnie rozwalilo. Czuje, ze nie bedzie latwo mi, wziasc sie za zycie dorosle, ktore jest bardziej bogate w zadanych zranieniach, przez siebie sama i otoczenie. Teraz potrzeba mi naprwde troche wolnego, zeby przez to ze spokojem przejsc.
Jola - 2012-01-31, 3:05 pm

Dzis dotarlo do mnie, ze chodz nie czuje urazy do rodzicow, to jednak musiala ona byc, tylko ja jej nie czulam Jezeli tak, przeprosze Boga , i oddam mu to. Mam szanowac ojca i matke a dobrze mi bedzie. To tak jak z grawitacja ,to jest prawo ktore pracuje. Tak bardzo nie chce miec do nikogo urazy, ja w tej chwili nie czuje do nikogo. Ale za chwile mam spotkanie ze sponsorka, nie wiem co wyjdzie. Dzis dowiedzialam sie o sobie cos nowego, ze bylam zawsze grzeczna zeby tym zwrocic na siebie uwage. To teraz zeby zlapac zdrowy srodek, nie chce sobie nawet wyobrazac co moge robic :lol:
Chce sie pochwalic, moze to dla was nic ,ale dla mnie duzo. Zapamietalam swoj numer telefonu, z ktorym mialam pewna trudnosc. Wracam do siebie z pamiecia. Kiedys pamietalam wszystkie numery telefonow w rodzinie i przyjaciol. Bylam jak ksiazka telefoniczna, lecz choroby somatyczne mi to zabraly. Zaczynam rozwiazywac zadania matematyczne dzieciakow, chodz jeszcze moj umysl sie meczy. Kochalam matematyke. Koncentracja tez sie poprawia. Bog jest wielki. Oddaje mi to co zabrala szarancza.

Jola - 2012-02-02, 8:40 am

Pisalam wczesniej o malej Joli na schodach, przed zamknietym przedszkolem , gdy wracalam do tego wspomnienia to zaczelam plakac, nic wiecej nie pamietalam tylko dobre slowo Ksiedza ktory przechodzil po tych schodach. To w czasie przerabiania 4 kroku, otworzylo sie na dobre, tam byl strach. Gdy przechodze przez moje zranienia, to odkrywam jak w nich bylo duzo strachu.
Jola - 2012-02-03, 8:46 am

dzis dostalam sms od osoby, ktora dostala sie do szkoly pomagania z zapytaniem jak dojechac na sesje, i zeby moze wspolnego busa zamowic. Nie odpisalam , bo sama jeszcze nie wiem jak sie dostane. Czyscilam telefon ze zbednych sms i niechcacy i ten mi sie skasowal, o koncowce 8852. Moze znacie ten numer. , Ta osoba nie przedstawila sie, a to nieladnie nie odpisac. A przy okazji, jak najlepiej sie dostac w to miejsce.

Mowie sobie ze jestem bezsilna wobec tego sms, ale moje mysli caly czas kraza kolo tego, nie tak dawno dostalam sms od kogos , ze na tobie mozna zawsze polegac. Tez denerwowalam sie co ja komus obiecalam, bo nie pamietam o co chodzi. Tu w Londynie kiedy moj stan sie zdrowia pogorszyl, bo minelo napiecie ktore mnie trzymalo, zaczynam nawalac z moimi zobowiazaniami , poprzez pamiec, zle samopoczucie,.. Teraz placze to jest moje zranienie. Ja kosztem swojego zdrowia, moich potrzeb, zawsze staralam sie wywiazac z powierzonych mi zadan, ktorzy tez inni sie zobowiazywali, a sie nie wywiazywali, ja czulam sie odpowiedzialna za calosc. Nastepny wpis, do zeszytu zranien.
Przedwczoraj przyjaciolka opowiadala mi sen, snilo jej sie ze chce latac. Popatrzyla na mnie , a ja unioslam sie rozkladajac rece na boki frunelam nie ruszajac nimi, ona pofrunela za mna. Gdy ona mi o tym opowiedziala, pomyslalam o Bogu do ktorego frune , ale to on mnie unosi do siebie.

Jola - 2012-02-04, 9:05 am

Chyba to nie jest przypadek ze wlasnie teraz wpadla mi ksiazka w rece ,,Swiat naszych uczuc,, Jozefa Augustyna
W jego ranach jest nasze uzdrowienie (Iz 53, 5)
Chciejmy uswiadomic sobie , ze uzdrowienie naszych zranien i zniewolen nie przychodzi przede wszystkim dzieki naszemu wysilkowi.Nasz wysilek jest konieczny, ale nie decydujacy. Uzdrowienie przychodzi dzieki Lasce Boga. Nasz wysilek otwiera nas na dzialanie Jego leczacej Lasce. Im pelniej sie otworzymy, tym skuteczniejsze bedzie Jego dzialanie.
Dzieki temu 4 krokowi, robie odkrycia ktore mnie zawstydzaja. Jednym z nich bylo to, ze od mojej corki Izuni nie dostalam zadnego zranienia. A to wlasnie wobec niej ,mam najwiekszy wyrzut sumienia. Uderzylo mnie to, tez ze w duzo przypadkach gdy zostalam zraniona, moja postawa byla ulegla i podporzadkowujaca i napelniona lekiem.
Bog kieruje tym, co wydarzy sie na moim rozrachunku, przepraszam go za moje grzechy , niedociagniecia, uleglosc, ..A takze prosze za tymi ,ktorzy mnie skrzywdzili zeby Bog nie karal ich za to. Prosze takze o to, by wylal swoja milosc na te miejsca ktore przeszlam. Modle sie tez jezykami, gdzie Bog wsrod placzu dokonuje dalszego oczyszczenia. W ten sposob wzrasta tez moja milosci i ufnosc do Boga a takze do ludzi.

Jola - 2012-02-06, 9:33 am

Albowiem tak mowi Pan Bog , Swity Izraela:<< W nawroceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufnosci lezy wasza sila>>Iz 30, 15


Musze ksiazke ,, Swiat naszych uczuc ,,Jozefa Augustyna oddac, ale mam takie fobie , ze lubie co nieco przepisac.
Zamartwiajac sie o przyszlosc nie ufamy Bogu. Zrodlem leku jest zawsze mala wiara o moc milosci Boga i zbytnia troska o nasze zycie.
Przez cale nasze zycie powstawaly w nas pewne utrwalone zachowania i postawy wewnetrzne, pewne rysy naszego charakteru, nie moga byc one zniszczone i usuniete, ale jedynie oczyszczone i uleczone.
Rzeczywistosc emocjonalna i psychiczna naszego zycia juz nam jest dana. Ona jest takze naszym zadaniem, miejscem wspolpracy z Bogiem, miejscem pelnienia Jego woli.
Rozwoj emocjonalny czlowieka domaga sie wiec pelnej prawdy o naszym zranieniu i o naszym ludzkim ograniczeniu, domaga sie pokory.

Osoba pragnaca na osciez otworzyc ,, trzecie pomieszczenie,, (podswiadomosc) winna posiadac mocne oparcie w bliznim, Kiedy odkryje bowiem cala ,, wewnetrzna okropnosc,, swojego zdlawionego ,, ja,, blizni pomoze jej przekroczyc lek przed odrzuceniem.
,, cokolwiek zobaczysz w twoim,, trzecim pomieszczeniu,,i cokolwiek mu powiesz , bedziesz kochany, Wiecej nawet. Im trudniejsza jest twoja sytulacja, im bardziej jestes poraniony, tym bardziej bedziesz kochany, poniewaz twoje poranienia sa swiadectwem tego , ze nie byles dosc kochany.
Otwarcie tego pomieszczenia , przyniesie dobre owoce tylko wowczas , kiedy bedzie dokonywac sie to w atmosferze akceptacji i zyczliwosci ludzkiej, oraz w klimacie otwartosci na milosc Boga. Bez doswiadczenia akceptacji i milosci wglad w siebie bywa nieraz tylko dodatkowym zranieniem, ktore nie przynosi wiekszego pozytku.

Tyle w skrucie, polecam do ksiazki. Jutro moge miec trudny dzien ze sponsorem. Jutro Bog dal jej wolny dzien ,bysmy przeszly przez czesc moich zranien. Cuda sie dzieja w trakcie tego czwartego kroku, to Bog podsowa mi,co mam danego dnia mu przedstawic, odkrywa przedemna ciemne strony moje ,ktorych nie bylam swiadoma. Nie jest latwe , dusza mnie emocje w gardle, nie moglam spac, ale pragne isc dalej do Boga poprzez oczyszczenie i uleczenie. Ile jest wdziecznosci dla Boga, we mnie.

Jola - 2012-02-10, 6:58 am

Moj Krok 4 dobiega konca , ale sie nie konczy, zostanie otwarty na zycie ktore sie toczy dalej i bedzie odslaniac to ,co w tej chwili nie pamietam. W nastepnym tygodniu ze sponsorka dokoncze krok 5. Pracujac na 4 koku , bylam do niego przygotowana , juz dzieki terapelcie , grupie rozwoju i licznym warsztatom, a przede wszystkim dzieki dzialaniu laski , w sakramencie Eucharystii, Pokuty i modlitwie wstawienniczej. To prowadzenie Boze ,umozliwilo mi poodkrywac rzeczy, ktore mnie zranily , a ja nawet nie wiedzialam. Mialam zamrozone uczucia, wiec nie czulam zlosci, radosci (jedynie w kontakcie z Bogiem , czulam radosc , gdzie nie bylo bariery). W trakcie tego Kroku , moje uczucia ulegaja dalszemu rozmrazaniu ,i to one tez wskazuja na moje zranienia, poniewaz pojawiaja sie w duzym natezeniu ,nieadekwatnie do danej sytulacji, jaka teraz nastepuje , i wtedy moge to wyplakac., Wylapuje tez wady ktore jeszcze nie odkrylam na fotelu terapelty , a pokazuje mi je dokladne zestawienoie moich zranien. Te wady , moja niedojrzalosc , przewaznie sa przyczynami moich zranien.
Jola - 2012-02-11, 8:17 am

Dzis umowilam sie ze sponsorka na skonczenie 5 kroku. Zaskoczylo mnie to, ze powiedziala ze zaczniemy 6 Krok. Ale gdy wzielam Ksiazke Al- anon i DDa i poczytalam o tym Kroku, okazalo sie, ze ja juz tym Krokiem ide od dawna. ,, Z calkowita gotowoscia powierzylismy Bogu usuwanie wszelkich slabosci naszego charakteru,, . Celem Stopnia Szostego jest przygotowanie sie do przyjecia Boskiej pomocy i upewnienie sie , ze to zrobilismy.
To u mnie juz weszlo w krew, Bog podsyla mi sytulacje i ludzi, w ktorych mialam deficyty i cwicze sie. Nie jest to przyjemne pokonywac swoje leki, wady,.... tym bardziej ze gdy juz cos osiagne i juz jestem zadowolona z siebie, to jak z rekawa wychodzi moja nastepna chora postawa. Ale dobrze uswiadomic sobie, ze to co robilam jest prawidlowe i nie ma w tym nic co by Bogu sie nie podobalo. Tym bardziej ,ze po owocach poznacie. Chodz niektorzy wolelii, ta naiwna , bez granic i ulegla Jole, podporzadkowujaca sie. :lol:

Jola - 2012-02-12, 3:50 pm

Dzis znajoma pisze o zabawie, ja nie mialam ochoty na nia za bardzo isc. Wlasnie skonczylam Krok 4 i 5. nie zaczynalam juz 6 ze sponsorem , dala mi czas zebym odsapla i zostala z moimi wadami i zaletami , by oddac to w sakramencie spowiedzi. Ale moj maz mial na nia ochote ,tym bardziej, ze zaprzyjaznione malzenstwo ,Znajoma ,i sasiadka ktore on bardzo lubi, szlo bawic sie . Gdy znalazlam sie na niej, bylo we mnie duzo radosci tylko brak totalnie sily . Gdy minelo 2 godziny, juz mialam ochote sie urwac. Nie zadbalam o siebie, widzialam jak moj Marek dobrze sie bawil, nie chcialam tego psuc. Przyjemnie bylo patrzec na jego radosc , i na to jak bawil towarzystwo. Moje oslabienie minie, a wiem jak wazne sa takie wyjscia do ludzi. W trakcie tancow integralnych , gdzie tanczyli kazdy z kazdym ,odkrylam ze jeszcze bylam troche skrepowana przy niektorych osobach. To wlasnie w takich kontaktach moge to przelamywac.
Nim zaczelam terapie, smialam sie, ze moj mozg byl scisniety jak rodzynek, ale to bylo niezbyt przyjemne, i zaklucalo prace mozgu. Dzis bylam z rana oslabiona, lezac odkrylam ,ze moj mozg ,daje mi odczucie takiego napecznialego rodzynka :lol: Moje cialo przez te dni, wchodzenia w siebie ,dawalo mi uczucie wewnetrznego drgania. Mysle ze to teraz bedzie dochodzilo do normy, ale daje mi to swiadomosc , ze ja sama potrzebuje przemiany, zeby to nie wchodzilo juz we mnie. Jestem szczesliwa, ze moge tego przebudzenia doswiadczac.
,,Ludzie najczesciej spia, nie zdajac sobie z tego sprawy. Rodza sie pograzeni we snie, zyja, sniac, nie budza sie , zawieraja malzenstwa. Plodza dzieci we snie i umieraja, nie budzac sie ani razu. Pozbawiaja sie tym samym mozliwosci rozumienia niezwyklosci i piekna ludzkiej egzystencji(..)Wiekszosc ludzi twierdzi , ze pragnie jak najszybciej opuscic przedszkole, ale nie wierz im. Nie mowia prawdy. Jedynie ,czego naprawde chca , to to , by naprawic im zepsute zabawki<<oddaj mi moja zone, przyjmij mnie znowu do pracy, oddaj mi moje pieniadze, zwroc mi moja wczesniejsza reputacje>>.Tego naprawde chca. Psychologowie twierdza, ze ludzie chorzy w istocie rzeczy nie chca naprawde wyzdrowiec. W chorobie jest im dobrze. Oczekuja ulgi ale nie powroty do zdrowia, leczenie bowiem jest bolesne i wymaga wyrzeczen. Przebudzenie, jak wiadomo , nie jest rzecza najprzyjemniejsza. W lozku jest cieplo i wygodnie. Budzenie irytuje nas (A. de Mello)

Jola - 2012-02-14, 2:43 pm

Przed chwila wrocilam od mojego terapelty, zaskoczona zostalam tym , ze juz nie musze przychodzic. Reszte w szkole pomagania mam dojrzewac. Czytam teraz ksiazke o ,,wspoluzaleznienu ,, Anny Wobiz. Polecam. Cieszy mnie tez to , ze moj Marek, nie musi miec terapii ,tylko bedzie dojrzewal przy mnie.
Jola - 2012-02-16, 10:04 pm

Zastanawialam sie ,po co ja sie zapisalam na warsztaty pedagogiki zabawy, kiedy ja nie mam sily, a moze i mozna by bylo ten czas inaczej spedzic. Ale gdy znalazla sie na nich, to juz wiem, jest wiecej przyczyn: ucze sie integrowac z ludzmi , zdalam sobie sprawe, ze ja odbieram sobie to, co mi zostalo zabrane przez moje wspoluzaleznienie, a moj Marus odbiera sobie teraz siedzenie w domu i widze ze mu sie to podoba, bo nie narzeka. a nawet mnie odprowadzil i doplacil. Nie moge zrozumiec ,ale ta beztroska zabawa i smiech , ktory przenika cale moje cialo ,daje mi energie . Juz z coraz wieksza swoboda , kontaktuje sie z ludzmi.
Jola - 2012-02-19, 7:41 am

Kocham mojego niezyjacego juz tate. Powiedzialam mu to, juz po jego smierci ,wczesniej to byla obojetnosc. Ale gdy sluchalam mlodej dziewczyny ,o jej cierpieniu , bolu , nienawisci,... ktore czula , lzy cisnely mi sie do oczu. Zastanawialam sie dlaczego ja tego nie czulam, bedac w domu gdzie tata pil. W domu na kartce papieru , rozpisalam to , placzac gdzies tak z glebi siebie . Mysle ze ja tego nie czulam bedac dzieckiem , bo to stlumilam. Emocje wychodzily ze mnie, w ta bezsenna noc w postacii drzenia miesni. Oddycham teraz, juz od jakiegos czasu swobodnie. Jakie to dla mnie wszystko nowe i zaskakujace.
Wyplakalam tego poprzedniego wieczora, tez przeproszenie mezczyzny alkoholika, ktory przeprosil mnie za picie mego taty, ktory nie ma juz ku temu okazji . Tata to w jakiejs olbrzymiej czesci, wynagrodzil mi to, gdy juz nie pil , bedac wtedy dla mnie wielka podpora w moim zyciu. Chciala bym cofnac czas i miec swiadomosc tego co mam teraz i ta moja milosc dla niego, zeby mu to powiedziec wprost i przytulic sie spontanicznie. Lzy same leca. Kiedy to sie skonczy :grin:

Jola - 2012-02-21, 5:37 am

Niestety w niedziele tez sie mazalam , gdyby ktos sie spytal dlaczego to nie potrafilam powiedziec, bylam drazliwa chodz wewnetrznie byl pokoj. To spotkanie ojca z corka o ktorym napomknelam we wczesniejszym wpisie nie dawalo mi spokoju. W niedziele wieczorem, tez wzielam kartke z olowkiem zeby pisac, otworzylo sie nim zaczelam cokolwiek pisac. Powylam troche , energie wywalilam w poduszke. Lecz w poniedzialaek rano ten teren nadal byl drazliwy. Tego dnia mialam spotkanie z przyjaciolmi na czytaniu Pisma Swietego ,czulam potrzebe modlitwy o ktora poprosilam. W trakcie jej zaczelam plakac, widzialam ta mloda dziewczyne z sobotniego spotkania jak ona mowila o swoich uczuciach do swego ojca, utozsamilam sie z nia, i wtedy przyszedl do mnie Jezus i przytulil mnie . To o to chodzilo, ten obszar Juz jest zagospodarowany przez milosc mojego Pana. Jest we mnie teraz spokoj , radosc , chwala niech bedzie Panu .
Jola - 2012-02-22, 8:19 am

Codziennie mam spotkanie ze sponsorem. Tak sie slada, ze moze mi poswiecic czas, nim zaczne prace i ja w wiekrzym wymiarze godzin. Moje zdrowie sie poprawilo w znacznej mierze, ale czuje ze moj organizm jest wrazliwy na kazde napiecie. Czesto mowie modlitwe o pogode ducha, zdajac sobie sprawe, ze wczesniej chcialam zmieniac to co sie nie dalo zmieniac, a brakowalo mi odwagi zeby zmieniac to co powinnam. Dlatego prosze Boga by mnie nauczyl to odruzniac. Wczoraj przedstepnie przeczytalam ze sponsorem Krok osmy, myslalam ze to bedzie fik mik i juz przeciez bylam ulegla schodzilam wszystkim z drogi. Dociera do mnie , ze bede miala duzo do zrobienia, ale potrzeba mi bedzie duzo swiatla Bozego , zeby to wyciagnac na swiatlo dzienne. Zdalam sobie tez sprawe ,ze mimo ze ten Krok z Krokiem 9 jest trudny i potrzeba odwagi, ale tez moze pouzdrawiac relacje.
Jola - 2012-02-24, 10:38 am

zdania ktore podkreslilam , z wiazku z 8 krokiem
-Krok 8 zaczynamy od sporzadzenia listy osob, wobec ktorych czujemy sie nieswojo.
-Celem stopnia 8 jest uwolnienie nas od bolesnych i zawstydzajacych wspomnien, powodujacych poczucie winy.Moglo to byc osiagniete jedynie przez zadoscuczynienie.
--Abysmy dzieki zdrowieniu znalezli nasze spelnienie, musimy najpierw doszukac sie w nas uczuc winy, wstydu, urazy, niskiego poczucia wlasnej wartosci a takze strachu przed sytulacjami i innymi ludzmi
-sporzadzamy liste osob ,wobec ktorych czujemy sie nieswojo
-Wstyd jest uczuciem , ktore rodzi sie z przekonania, ze jestesmy ulomi, gorsi od innych, lub nie tacy jakimi powinnismy byc.
-Moge umiescic na liscie imiona ludzi , ktorym okazalam niewiele zainteresowania, ktorych ranilam i nie okazywalam wspolczucia.


-

Jola - 2012-02-25, 6:41 pm

Mam sponsorke z ktora czuje sie dobrze, moja terapeltka poparla wybor , ktory podpowiedzialo moje serce.. Juz spisalam 8 Krok. Kazdy wpis jaki dokonalam , byl przez nia omowiony i wyprostowany. Bilans koncowy mocno mnie zaskoczyl. Wiedzialam ze krzywdzilam sie mocno, ale nie ze az tak: przez moja uleglosc, brak granic , podporzadkowywanie sie , niska samoocene,.... mozna tak wymieniac dalej , wierzcie ze jest tego duzo. Juz bedzie ze dwa miesiace temu , gdy mialam sen: jak w wielkie kolo zebate ,wpadl czlowiek i zostal zmiazdzony. Patrzac na ta scene we snie nie bylam przerazona, a sen byl tak realny jakby stal sie naprawde. Bdy sie przebudzilam , gdzies we wnatrz mnie wyszlo przekonanie,ze to ja i moje moje chore zachowania miazdza moje zdrowie. Ale powierzylam sie Bogu, i On mnie wyciaga .
Jola - 2012-02-27, 11:59 am

Jestem na Kroku 9. Jestem po rozmowie z mezem. Byl zdziwiony moim wynurzaniem o tym czym go zranilam. Przyjal moje przeproszenie z usmiechem. Gdyby on zrobil swoj 4 Krok, moze wtedy latwiej mu by bylo to wychwycic, czym moglaby go urazic jego gejsza.
Bedac na czuwaniu nocnym i sluchajac konferencji Ksiedza o zalu doskonalym i niedoskonalym , nagle odplynelam i zamiast Ksiedza mialam swojego najstarszego brata przed soba jak mowi , a ja w zasluchaniu go slucham ( tak bylo w naszej relacji, niewiele wiecej )Czulam sie wobec niego nieswojo. Wlasnie napisalam sms, nie chcac czekac do lata. Przeprosilam go , moja podswiadomosc podpowiedziala w czym mam problem.
I drugi raz Bog posluzyl sie Ksiedzem tej nocy na posilku, ktory zartowal sobie , byl swobodny. Dopiero w domu przyszlo olsnienie, to byl moj drugi mlodszy brat, zartownis, z ktorym relacje zawsze mialam dobra . To ja sama zamykalam droge mojemu starszemu bratu do tego zebysmy byli swobodni, poprzez moja niskosamoocene ktora wytworzyla sie przy nim.Tak bardzo zatesknilam za moim rodzenstwem, to sa wspaniali ludzie,
,,Zadoscuczynienie tworzy miedzy nami a ta osoba nowy zwiazek. To tak , jak bysmy wypuscili na wolnosc motyla, ktorego wiezilismy miedzy dlonmi. gdy pozwolimy mu odfrunac, mamy okazje, abysmy sie sobie nawzajem przyjrzeli, ,

Jola - 2012-03-01, 8:14 am

Jestem Wdzieczna Bogu za Jego prowadzenie, doszlam do konca Krokow, na ktorych duzo prawdy odkrylam o sobie. Ale ta prawde, dowiadywalam sie juz od dluzszego czasu, dziekuje wiec Ksiedzu , mojej terapeltce, forum, na ktorym tez sie duzo dokonalo. Warsztatom, grupie rozwoju i wszystkim napotkanym ludziom na mojej drodze. Zdaje sobie sprawe, ze na modlitwie wstawienniczej ,dokonaly sie najtrudniejsze sprawy jakie byly w moim wnetrzu . Centrum tego prowadzenia to Jezus Eucharystycznny, ktory tchnal na Swego Ducha Swietego na Kaplanow i dal im moc odpuscic grzechy. Ta prawda tak mocno wczoraj do serca mojego weszla , jak jestem wdzieczna Bogu za Kaplanow.
Ja chce zdrowiec dla Boga , by byc tak jaka mnie pragnie. To milosc do Niego determinuje mnie do pracy nad soba, a On przeprowadza mnie przez moja glebie w miare bezbolesnie, tak ze prawda o mnie samej mnie nie zabila,
Wczoraj tez z przyjaciolmi skonczyla studiowac Jana, ktorego po malym kawalku przerabialismy od paru miesiecy, co pokrylo sie z filmem ,po tych wielu miejscach w Izraelu . Wczoraj wzruszylam sie mocno, wraz za Piotrem czytajac jego slowa 3 krotnie ,,Ty Panie wiesz , ze Cie kocham,, Moja relacja z Bogiem wyostrzyla sie, zrobila sie wyrazistrza. I swiat postrzegam jakby inaczej, poprzez moja przebudzona swiadomosc. Ale zdaje sobie sprawe, ze to jest poczatek nowego etapu.
Bogu niech Beda dzieki za Was wszystkich, tez w modlitwie. :lol:

Jola - 2012-06-11, 9:54 pm

Ta prawda, dalej sie odslania,prawda co siedzi we mnie i tak moze byc do konca moich dni. Mowiac dziekuje wszystkim ludziom ktorych mi stawia Bog mowie doslownie,
Dzis zaprowadzajac Janka na rysunki , Poprosil mnie ktos o pomoc, moglam jedynie uzyczyc moj telefon zeby z niego mozna zadzwonic na pogotowie,Patrzac na czlowieka ktory byl w potrzebie czula sie dziwnie , nie moglam nazwac swoich uczuc, Chcialam jak najszybciej z tamtad uciec, Gdy przyjechala policja , oddalilam sie . To w Kosciele w pelni puscilo, Ten zamroczony czlowiek ,i zakrwawiony, lezacy na chodniku przypomnial mi mojego tate. Teraz placze i dziekuje Bogu ze mnie uzdrawia. Kazdy dzien przynosi cos nowego i kazdy czlowiek. Trzeba to tylko dostrzec.

Jola - 2012-06-12, 12:05 pm

Domino wczoraj mi deszcz byl na reke. Placzac przed najswietrzym sakramentem oddawalam moje serce Jezusowi. Na Mszy polozylam go na oltarzu i prosilam o wieczny odpoczynek dla mojego taty. Pusta ulica i zaciagniety nade mna parasol pomagal mi jeszcze wyplakiwac. Dzis mysle ze proces czyszczenia mojego serca w ty mijscu ,skonczyl sie zalewajac Ksiege Izajasza. Udalo mi sie wypisac uczucia jakie towarzyszyly mi temu doswiadczeniu.
Buty tez mi sie wczoraj zmoczyly i bylo mi zimno i mokro , ale to nie mialo znaczenia, przy tym czego dokonywal we mnie Bog. :lol:

Jola - 2012-06-28, 3:17 pm

Przenioslam sie w czasie , kiedy moj maz chodzil do swoich rodzicow i do innych ,obciazal ich swoimi problemami finansowymi. Dlaczego mial problemy, najlepiej bylo obciazac innych, bo oni to czy tamto. Lipa, jestem wsciekla, trzeba zajrzec w siebie, wziasc sie za siebie . Potem obciaza sie problemami wszystkich wokolo, to nie jest latwe sluchac o czyjchs problemach i byc bezradnym. Ja juz dosc przecierpialam z tego tytulu., bezprzerwy czulam sie zagrozona i jeszcze obrywalam od tesciowej , bo ona sobie nie dawala rady z Marka problemami , a ja bylam slabsza.Dlaczego nie patrzy sie na uczucia innych. To samemu trzeba poniesc konsekwencje i na swoich bledach, nauczyc sie odpowiedzialnego zycia .
Znajoma - 2012-06-28, 4:03 pm

Wiem o czym Jola piszesz bo tez wiele razy mialam taka sytuacje. Syn tutaj w Anglii mial firme do spolki z kolega, duzo starszym mezczyzna od siebie. Gdy wyjechal razem z rodzina na wakacje po powrocie przerazil sie widzac na jakie koszty tamten go naciagnal.Bez mojej wiedzy uzgodnil z mezem, ze wezmiemy w Polsce kredyt pod zastaw naszego mieszkania i pomozemy mu w bardzo wtedy ciezkiej sytuacji.Czesto z rodzina brakowalo im na podstawowe jedzenie.Jednak ja powiedzialam, ze nie zrobie tego, niech ponosi sam konsekwencje tego, ze nie dopilnowal wlasnych spraw. Nie odzywal sie syn do mnie dobra chwile ale nauczylo go to, ze teraz wie ze sam musi poniesc konsekwencje.Tez piernik mnie nieraz bral jak widzialam zachowanie swojego meza i durna splacalam za niego dlugi.Teraz wie, ze musi sam o to dbac, ze nie moze liczyc na mnie.Dlatego kazdy musi upasc porzadnie, zeby mogl sie podniesc, nie trzeba wyreczac czy pomagac komus kto jest nieodpowiedzialny.
Jola - 2012-06-29, 10:22 am

Dzis przeprosilam Boga , za moja bezradnosc , wobec sytulacji jaka miala miejsce w moim domu. Teraz wiem ze to bylo zlem .
,,jezeli ktos zle robi i my go ratujemy, to bedzie to robil. Ks. Przyslow !9, 19. Dziekuje Bogu tez za te wszystkie narzedzia jakie dostalam na krokach i z terapelta, Dzis w nocy rozpisalam wedlug tego co mnie nauczyli , cala moja bezradnosc jaka bylam otoczona od malego..To mi wyszlo na krokach. Wyszla zlosc, powalilam troche w poduche. To bylo wlasnie na kazaniu we wtorek..

Jola - 2012-07-03, 3:12 pm

Dzis dostalam telefon od osoby, ktora poznala mojego Marka ,a czyta co pisze. Mowi ze moj maz jest cieplym czlowiekiem. Zapewnilam ze tak i to bardzo. Ja taz jestem mila. Ale mamy wady, chore postawy, zachowania,...... Dlatego chce poznawac siebie, tak jaka jestem i oddawac to Bogu ,by pomogl mi sie tego pozbywac , aby mogl zajac coraz wiecej miejsca w moim sercu.
Charakterystyczne cechy wspoluzaleznienia- daje na prosbe jednej z czytelniczek, piszac bede sobie utrwalac, by sie uwalniac od nich.
,,Uwalnianie sie od wspoluzaleznienia jest nie tylko przyjemne, ale takze proste. Opiera sie na zalozeniu, o ktorym wielu z nas zapomnialo albo ktorego nigdy nie poznalo- ze kazdy odpowiada sam za siebie.,,

TLUMIENIE
wielu wspoluzaleznionych:

-z powodu leku i poczucia winy wymazuje ze swej swiadomosci mysli i uczucia
-boi sie byc tym , kim naprawde jest
-sprawia wrazenie osob sztywnych i opanowanych

OPIKUNCZOSC
wspoluzaleznieni moga

-czuc sie odpowiedzialni za innych-za ich uczucia, mysli, dzialania, wybory, checi, potrzeby, pomyslnosc czy brak pomyslnosci, los
-czuc niepokoj, litosc, wyrzuty sumienia, kiedy inni maja problemy,
-czuc przymus pomagania osobiemajacej problemy poprzez - na przyklad-dawanie nieproszonych rad, wysuwanie rozlicznych sugesti lub obdarzanie jej goracym uczuciem
-czuc zlosc, kiedy pomoc ta jest nieskuteczna
-ubiegac zyczenia innych albo odgadywac ich potrzeby
--zastanawiac sie ,dlaczego inni nie robia tego samego dla nic
-mowic ,, tak,, kiedy mysla ,,nie,,, robic rzeczy, ktorych w istocie nie chca robic, robic wiecej niz do nich nalezy, a takze robic za innych to, co oni sami mogli by zrobic.
-nie wiedziec czego naprawde chca czy potrzebuja, lub znajac je uwazac je ze nie sa one wazne.
-starac sie zadowolic innych zamiast siebie
-latwiej odczuwac i wyrazac zlosc z powodu niesprawiedliwosci spotykajacej innych niz ich samych.
-czuc sie najpewniej kiedy cos z siebie daj-
-czuc niepewnosc i miec poczucie winy, gdy im sie cos daje
-odczuwac smutek dlatego, ze przez cale zycie daja z siebie wszystko innym, a im nikt nic nie daje.
-czuc pociag i przyciagac osoby bedace w potrzebie lub przezywajacych klopty.
-odczuwac znuzenie i pustke oraz uwazac sie za osoby bezwartosciowe, kiedy w ich zyciu nie pojawi sie kryzys czy problem do rozwiazania, kiedy nie maja komu pomagac.
-poswiecac sie dla innych
-odczuwac udreke i uwazac ze inni wywieraja na nich presje-
- uwazac w glebi duszy ze inni , ze inni sa za nich w pewnym sensie odpowiedzialni
-winic innych za swoja sytulacje
-twierdzic , ze to inni sprawiaja , iz odczuwaja oni wszystko w taki a nie inny sposob
-uwazac ze to inni doprowadzaja ich do szalenstwa.
-czuc sie niedoceniani i wykorzystani
-uwazac sie za ofiary innych
-stwierdzac , ze inni traca cierpliwosc i wsciekaja sie na nich z powodu wszystkich wymienionychwyzej cech.

OBSESJE
wspoluzaleznieni zwykle:

-gleboko przejmuja sie ludzmi i ich problemami
-martwia sie najglupszymi rzeczami,
-duzo mysla i rozmawiaja o innych
-nie moga spac z powodu problemow czy zachowania innych
--nigdy nie znajduja odpowiedzi na dreczace ich pytania
-kontroluja innych
-staraja sie ich przylapac na niecnych uczynkach
-nie potrafia przestac mowic i myslec o innych i ich problemach i martwic sie o nich
-lamia ustalony porzadek swoich zajec z powodu zdenerwowania sie na kogos lub na cos,
-skupiaja cala swoja energie na innych i ich problemach
-dziwia sie , dlaczego stale brak im sil
-dziwia sie , dlaczego nigdy nic im sie nie udaje.

BRAK ZAUFANIA
wspoluzaleznieni-

-nie ufaja sobie
-nie ufaja swoim uczuciom
-nie wierza w swoje postanowienia
-nie ufaja innym
-staraja sie ufac ludziom niegodnym zaufania
-uwazaja ze Bog ich opuscil
-traca wiare i ufnosc w Boga

cdn.

Jola - 2012-07-15, 11:24 am

Zlosc
Wielu wspoluzaleznionych
-
-odczuwa zlosc, lek i bol.
-zyje z ludzmi , ktorzy odczuwaja lek ,zlosc i bol,
-boi sie wlasnej zlosci,
-sadzi ze ludzie odwroca sie od nich, jesli okaza, ze sie zloszcza,,
-boi sie zloscic na innych,
-czuje, ze zlosc innych ma wplyw na ich zachowanie,
- czesto placze, wpada w depresje, przejada sie , zle sie czuje, ucieka sie do niecnychi podlych sposobow, aby odplacic za doznane krzywdy, zachowuje sie wrogo albo nagle wybucha gniewem,
- karze innych za to, ze ich zloszcza,
-przezywa wstyd z powodu okazania zlosci,
-obwinia innych za swoja zlosc,
-czuje coraz wieksza zlosc, oburzenie i gorycz,
-czuje sie pewniej okazujac zlosc niz zranione uczucia,
-zastanawia sie , czy dojdzie kiedys do tego, ze nie bedzie czuc zlosci,

Jola - 2012-07-17, 9:15 am

Ponad tydzien temu mialam warsztaty , spotkanie z ojcem. Mialam napisac piec podobienstw ktore mamy z tata. Sprawilo mi to trudnosc, gdy w koncu napisalam. Moja obojetnosc do taty zniknela juz wczesniej- jest teraz wdziecznosc. Ale to pytanie odnosnie podobienstw,oddalam na Mszy Sw. Dostalam swiatlo: to po tacie mam niechec przed porzyczaniem, tata zyl w zgodzie z sasiadami i rodzina, pamietam jak mi powiedzial, ze stawiajac plot odsunol od miedzy pol metra, (mysle zeby nie miec konfliktu z nimi), zawsze lubial miec cos na czarna godzine, pracowity, oszczedny,..... sporo to sie tego nazbieralo. Ale tez wiem ze bylo tam tez chorych rzeczy.
Pamietam ze czasami wstydzilam sie, ze jestem w wielodzietnej rodziny, zdawalo mi sie ze jestesmy biednymi,(chodz mielismy piekne mieszkanie w centrum Radomia, dzialke z domem, rodzice 4 dzieci wplacili na mieszkania w blokach) ,ze rodzicow chcialam miec mlodszych.(moja mama mial 32 lata gdy sie urodzilam). Przepraszam teraz Boga za to . Nie wiem czy moj ojciec byl alkoholikiem , czy tylko mial problem z alkoholem. Temat ojca ,pociagnal pamiec o mamie. Bog postawil mi kobiete podobna do mojej mamy, i z postawy i ze spokoju w jakim mowi, gospodarnosci, jest tak samo glebokiej wiary ....Odzyla tak wielka tesknota za mama , i placz. Tak bardzo mialam pragnienie dzielic sie moja wiara wlasnie z nia, ale jej juz nie ma. Pamietam jej wspomnienia , szczegolnie lubilam jak opowidala o moim chrzesnym , jak zostal ranny w czasie wojny , gdy odzyskal przytomnosc wszedzie byli niemcy. ukazala mu sie Najswietrza Panienka ,ktora wskazala mu ktoredy ma isc. Wiare mama wyssala, jak to sie mowi z mlekiem matki.
Powiedzialam tej osobie ktora Bog postawil na mojej drodze, ze przypomina mi moja mame , ona mnie poblogoslawila. Ale nie wiem czy jest to dojrzale zebym ja teraz kogos traktowala jak matke.Ale daje sobie iprawo i lzy do tego ,na ten czas. To otwarcie i wdziedznosc dla Boga za jej wiate,trwa juz tydzien. Nie wstydze sie juz moich rodzicow, a moje poczucie wartosci wzrasta, mimo ze nie bylam w wekend na warsztatach o poczuciu wartosci z powodu choroby.

Jola - 2012-07-20, 8:22 am

Moja terapie indywidualna skonczylam w styczniu, gdy terapeltka powiedziala ze juz dalej bede dojrzewac w szkole pomagania, gdzies wewnetrznie sie jednak przestraszylam. To tak mysle jak ze zlamana noga ,gdy zdejmie sie gips. Poczulam sie niepewnie, bo zawsze moglam z tym czym sobie nie radze i co sie zadzialo omowic.Ale zastrzeglam sobie gdyby co to pozbieram sprawy z ktorymi sobie nie radze i przyjde. Juz byl taki moment , ale z pomoca przyszedl mi zeszyt, ktorego bezkutecznie szukalam miesiac temu , a on wpadl pod tapczan.
Tak samo z Al-Anon, Bog chcial mi powiedziec ze to nie jest moja droga juz . Ale miotalam sie , ze moze zle odczytalam. Zawsze szukam potwierdzenia jeszcze zeby sie upewnic , czy to jest wola Boga. Teraz juz wiem, ze mam czynic uczniow. Teraz odkrywam , ze terapeltka miala racje, moj proces dojrzwania posowa sie naprzod. To teraz ze spokojem , juz wiekszym zrozumieniem i pamiecia ,czytam ksiazki pomocne w dojrzewaniu. Wczesniej trudno mi bylo wziasc sie za dzienniczek uczuc, a teraz on lezy pod reka, a nawet dodalam w nim wady i zastanawiam sie jak sobie pomoc w danej sytulacji. Przygladam sie moim uczuciom, myslom, zachowaniom. Lapie sie ze nadal zamieniam uczucia zlosci na lek, tlumie jeszcze niekiedy nawykowo, zachowania taz przychodza jeszcze stare , ale gdzes zapala sie lampka i zaczyna sie to dzialac coraz rzadziej dzieki mojej bezsilnosc. Mam narzedzia i chetnie sie nimi dziele.
Teraz koncze ksiazke o ktorej pisalam wczesniej ,, Koniec wspoluzaleznienia,, Podzielilam ja sobie na rozdzialy, jak troszczyc sie o siebie , po jednym dziennie plus cwiczenia zawarte w nich. Czuje sie po nich jak po terapii, poplacze , emocje wyjda i entuzjazm. Zostalo mi jeszcz 2 rozdzialy. Mam juz na wakacje sporo ksiazek, mysle ze chodz czesc z nich zrealizuje. Pomagaja mi tez rozmowy przyjaciol w terapi , ktorzy sie chetnie dziela i wymieniaja ze mna doswiadczeniami. Jest we mnie tak wielka wdziecznosc dla Boga ,

Jola - 2012-07-24, 9:01 am

Wiem, ze snow ,mozna sie cos dowiedziec o sobie. Dzis mialam dwa sny, i oba dotyczyly szczora ktory wlazl na mnie , byl duzy nienaturalnie i zblizal sie do twarzy .W obu przypadkach , chcialam go odgonic, lecz nie bylam w stanie podniesc reki do gory i to zrobic. Byla we mnie niemoc, chodz nie czulam strachu.
Ale ja juz wiem ,ze mnie zamraza jak sa trudne momenty w zyciu, czy mozna tego uniknac? Kiedy nawet we snie mnie zmrozilo. :lol:

Jola - 2012-07-29, 7:28 am

Tak jak Bog mnie kiedys prowadzil podtykajac mnie ksiazki o tematyce raligijnej bym sie do niego przyblizyla w wierze, ufnosci, milosci, nadziei,.....tak teraz w zdrowieniu ,znowu wpadaja mi ksiazki ktore mnie prowadza w poznaniu siebie i wyjsciu z moich nedz.
Teraz czytam dwie naraz. ,, Jak rozwinac skrzydla,, Piotra Fijalkowskiego- sa to cwiczenia ktore mam robic co cztery dni. A druga ,, Toksyczni ludzie,, -!0 sposobow postepowania z ludzmi , ktorzy uprzykrzaja mi zycie Lillian Glass.
Druga sesja ksiazki z cwiczeniami , bardzo mnie poruszyla gdy przeczytalam charakterystyke mojego bylego opisu ,jak bylam ulegla.
Przepisze wszystko moze ktos sie z czytajacych odnajdzie.

Nie daje sobie prawa do istnienia
Nie mam prawa istniec. Moje przyjscie na swiat bylo prawdopodobnie niechciane i przypadkowe. Jestem wylacznie ciezarem dla innych. Chodzac po swiecie, czuje sie jak pasorzyt. Czesto mysle, ze chcialabym przestac istniec.

Daje sobie prawo do istnienia, jesli udam, ze nie istnieje.
Moja strategia zyciowa to bycie bezszelestnym duchem. Zajmowac jak najmniej miejsca, jaknajdelikatniej chodzic po ziemi, zeby nie halasowac. Jak najmniej mowic, zeby nie przeszkadzac. Byc zawsze w cieniu. Byc niezauwazalnym.

Daje sobie prawo do istnienia, jesli mi inni na to pozwola.
Przepraszam ze zyje. Musze sie ladnie usmiechac, zeby oblaskawiac innych. Musze sie przypodobac. Byc moze wtedy ten swiat mnie zaakceptuje. Wszystko zalezy od tego, na ile mi sie uda pozyskac laske innych. Czuje sie zawsze jak ubogogi krewny na eleganckim przyjeciu. Mimo iz staram sie byc bardzo mily, caly czas zyje w obawie, ze mnie wyprosza.

Daje sobie prawo do istnienia, o ile na to zapracuje
Moje istnienie na tym swiecie to sluzba na rzecz kogos lub czegos. Jestem od tego zeby sie poswiecac. Moge istniec, dopokistac mnie na swiadczenie uslug i poslog.O wlasnych potrzebach i przyjemnosciach nie moze byc mowy.

Daje sobie prawo do istnienia, ale w drugiej kolejnosci
Mam prawo byc na tym swiecie. Mam prawo do potrzeb i przyjemnisci, ale najpierw musze sie wsluchac i zaspokoic potrzeby i przyjemnosci innych. Caly czas zyje, sluchajac, czego chca inni odemnie. Jesli uda mi sieich zaspokoic, dopiero wowczasmoge sie zajacsoba. Takich chwil jest niewiele, ale czasem cos moge skubnac dla siebie.

Jola - 2012-08-01, 10:15 pm

Cd
Daje sobie prawo do istnienia zawsze w pierwszej kolejnosci

Ja, moje prawo do istnienia, moj rozwoj, zawsze na pierwszym miejscu, niezaleznie od praw i potrzeb innych. Czasem tylko cierpie kiedy moje otoczenie nie moze tego rozumiec

Moje prawo do istnienia- to napisalam ze spokojem w zeszycie cwiczen ,

Jestem na tym swiecie i mam prawo tu byc. Mam prawo istniec i akceptuje to, niezaleznie od tego, na ile i komu jestem potrzebny i co inni o mnie mysla i o moim istnieniu. Mam prawo do wlasnych potrzeb i przyjemnosci, podobnie jak inni ludzie. Mam prawo do korzystania ze swoich osobistych praw. Mam prawo do robienia tego, co chce, dopoki nie rani to kogos innego. Mam prawo do obrony wlasnej godnosci, nawet jezeli to kogos rani, dopoki moje intencje nie sa agresywne, czyli skierowane przeciwko drugiemu czlowiekowi. Mam prawo do przedstawienia innym moich prosb i oczekiwan, dopoki uznaje, ze druga osoba ma prawo odmowic.

Ja to juz przerabialam , ale czeka mnie konfrontacja z osobami ,ktore znaly mnie tak bardzo ulegla i mogly dominowac nade mna. Potrzebna mi sila, bawilam sie w zabawe w slonia.mowiac - ,, Ja jestem sloniem,, moze napisze o tym, jak slon jest przykladem asertywnosci..

Jola - 2012-08-02, 9:43 am

Pan wszechmocnym pocieszycielem.
Ja i tylko Ja jestem twym pocieszycielem. Kimze ty jestes, ze drzysz przed czlowiekiem smiertelnym i przed synem czlowieczym, z ktorym sie obejda jak z trawa? Iz,51, 12

Jak mam sie lekac, majacej mnie spotkac trudnej konfrontacji ,dostajac takie slowo ,po moim nachodzacym mnie leku. Slowo Boze z Duchem Swietym ma wyzwalajaca Moc. Spisze sobie to na kartce i naucze sie na pamiec. Chwala Ci Panie.

Jola - 2012-08-04, 8:23 am

Jestem sloniem

Slon istnieje w sposob mocny i jednoznaczny, nie budzacy watpliwosci. Inni musza liczyc sie z jego istnieniem.
-slon jest wielki(zajmuje soba duzo miejsca)
-slon jest bardzo cizki(jest duzym obciazeniem)
-slon jest powolny (zajmuje soba duzo czasu)

Slon jest tym, kim jest, mimo reakcji innych( nie jest ulegly)
-slon jest niezgrabny w dzialaniu (inni moga sie niecierpliwic)
slon ma krztalty niezbyt proporcjonalne (inni moga nieakceptowac jego urody)
-tylko slon ma trabe (inni moga nie aprobowac jego orginalnosci)
-slon ma gruba skore (inni moga byc niezadowoleni, ze nie wczuwa sie w wystarczajacy sposob w ich potrzeby i nie spelnia ich oczekiwan)
Slon nie jest agresywny
-slon ma lagodne usposobienie
-slon jest roslinozerny

Slon potrafi bronic siebie i swoich praw
-slon ma wielka sile , o krorej wie on i inni
-slon jest dobry i pomocny jesli inni go dobrze traktuja.
-slon uzywa sily tylko wtedy, gdy jego podstawowe interesy sa zagrozone
-slon uzywa sily wylacznie po to , by sie bronic.

Przeczytawszy to mialam wyjsc w plener i cwiczyc , wyobrazajac sobie ze jestem sloniem.

Widze ze jeszcze mi troche do slonia brak .Weszlam z dziecmi do salonu fryzjerskiego, ktory z powodu upalu swiecil pustka. Podeszlismy do szefa spytac sie o cene obciecia. Czulam sie troche zaklopotana ze nie skorzystalam z uslugi i wyszlam. Ale mam swiadomosc. Lepiej mi idzie na ulicy, idac przed siebie i mowiac ze jestem sloniem , ludzie schodza mi z drogi (mysle ze do czasu ,kiedy nie spotkam drugiego slonia) :lol:

Jola - 2012-08-07, 8:20 am

Pisalam ze ma sie odbyc konfrontacja z osoba, ktora zna dawna Jole ulegla. a ktora zachowuje sie teraz niewlasciwie Przed spotkaniem bylam na Mszy rannej, i jeszcze grupa przyjaciol modlila sie nademna . Dostalam Slowo,, przestrzen,,Radosc przyszla na mnie i spokoj. Tak ja potrzebuje przestrzeni. Rozmowa byla dluga i dla mnie owocna, bez leku chodz probowano mnie wpedzic w poczucie winy. Ale to dotarlo do mnie pozniej. Tak trzymaj Jola :lol:
Jola - 2012-08-09, 1:34 pm

Wczorajszy dzien mialam juz zaplanowany, Po rannej Mszy Swietej , zajmowalam sie mala sliczna dzieczynka, potem mialam miec prasowanie, na koniec jeszcze wieczorna prace. Ale Bog mial dla mnie inny plan. Zaprosil mnie na spotkanie z Ojcem Boshobora - haryzmatykiem z Afryki i posadzil kolo mnie tlumacza.Rano nawet nie wiedzialam ze takowe bedzie. To spotkanie modlitewne, bylo inne niz dotychczas. Nie bylo spektakularnych uzdrowien , spoczynkow w Duchu Swietym. Tam byl Jezus ze swoimi uczniami, dajac im swoje dary. Jest teraz we mnie, gleboki pokoj i wdziecznosc.
Jola - 2012-08-18, 7:40 am

To mowi Pan;
,, Przeklety maz, ktory poklada nadzieje w czlowieku i ktory w ciele upatruje swa sile, a od Pana odwraca swe serce. Jeremiasz 15, 5
Louise L. Hay
,,Twoja wewnetrzna moc,,- Jesli w naszych umyslach stworzymy pokoj, harmonie i rownowage , znajdziemy je rowniez w zyciu. Milosc odnajdziemy w sobie.

Mojej bliskiej sercu osobie, nie potrzeba Boga , zostala mi modlitwa ,by spadla zaslona z oczu, i by nie pokladala nadzieji w Lousie ale w Bogu , ktory ma moc i milosc jakiej jej potrzeba do zbawienia i zdrowienia.

Jola - 2012-08-23, 8:12 am

Moj czas spedzony przez wakacje w Londynie, uwazam za owocny. Sytulacje ktore zdarzaja mi sie teraz, otwieraja moje zranienia z czasow malzenstwa. Czy juz moje dziecinstwo jest zagojone? Bedac u mojej znajomej , ona wlaczyla telefon na glosnomowiacy, tak ze mialam mozliwosc wysluchac czegos pieknego , co mnie oczarowalo. Jej syn z wielka miloscia opowiadal o swoim synku, nowonarodzonym . Mowil o swojej trosce o zone i malenstwo. To trwalo dosc dlugo, nie potrafie opisac co wtedy czulam, ale bylam oczarowana i chcialam zeby to sie nie skonczylo . To tak mnie poruszylo ,ze na nastepny dzien chcialam sie tym podzielic z moja przyjaciolka, i gdy zaczelam opowiadac , glos mi sie zalamal. Juz wiedzialam ze musze sie temu przyjrzec. Rozpisalam i wyplakalam, szczegolnie przyjscie na swiat moich dwojki starszych dzieci , gdzie moj maz bardzo nieodpowiedzialnie sie zachowal. Nie powiedzialam mu o tym teraz , nie wiem ,czy to ma sens rozgrzebywac to z nim, jezeli teraz wklada sporo serca w relacje z dziecmi .Ostatnio tez ze mnie wyszedl , strach przed porzuceniem , ktory slumilam swego czasu. Jak potrzebne mi byly do tego narzedzia ,ktore po drodze dostalam .
Wielkim zaskoczeniem dla mnie byla tez ksiazka ,, 30 typow toksycznych,, Lillian Glass
I 10 sposobow jak sobie radzidzic z nimi.
-Rozladowanie napiecia
-Humor
-Powstrzymywanie mysli
-Zwierciadlane odbicie
Bezposrednia konfrontacja
-spokojne pytania.
-wrzask i raban
-milosc i zyczliwosc
-Fantazje zastepcze
-Odciecie
-
Polecam.

Jola - 2012-08-23, 6:45 pm

Dzis moj Jas podszedl do mnie i powiedzial z duma: mamo wiesz ze moj kolega powiedzial, ze mam fajnego tate. Poparlam go, ze tak jest. Moj Jas bardzo sie zmienia. Jest teraz radosnym chlopcem. Zaskoczyl mnie bardzo , gdy kiedys wieczoram podszedl do mnie i powiedzial ze jest mu smutno i nie wie dlaczego. Przytulilam go , pozwolilam mu sie wyplakac , a potem przeczytalam bajke o,, smutku,,
Jola - 2012-08-24, 10:51 am

Fragment historii o ,,smutku,,
Smutek; -Jestem stworzony po to , by spotkac sie z ludzmi i towarzyszyc im przez pewien czas.Ale gdy tylko do nich przyjde, oni wzdrygaja sie z obrzydzeniem.Boja sie jak morowej zarazy ,,. I znow westchnal. ,,Wiesz ...,ludzie wynalezli tyle sposobow, zeby mnie odpedzic.
Mowia : tralalala, zycie jest wesole, trzeba sie smiac. A ich falszywy smiech jest przyczyna wrzodow zoladka i dusznosci.
Mowia co nie zabije to wzmocni i dostaja zawalu.
Mowia :trzeba sie tylko umiec rozerwac . J rozrywaja to, co nie powinno byc rozerwane.
Mowia: tylko slabi placza.

Smutek
...Ja tylko chce pomoc kazdemu czlowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, moze spotkac sie sam z soba. Ja jedynie pomagam mu zbudowac gniazdko, w ktorym moze leczyc swoje rany. Smutny czlowiek jest tak bardzo wrazliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do zle zagojonej rany, ktora co pewien czas otwiera sie. A jak to boli. Przeciez wiesz, ze dopiero wtedy, gdy czlowiek pogodzi sie ze smutkiem i wyplacze wszystkie wstrzymywane lzy, moze wyleczyc swoje rany. Ale ludzie nie chca zebym im pomagal. Wola zakrywac swoje rany falszywym usmiechem. Albo zakladac na siebie gruby pancerz zgorzknienia,, .....

Jola - 2012-08-28, 11:38 am

Smutek , rozciagnal sie we mnie po dzisiejszej rannej Mszy sw. Idac droga powrotna, plakalam, poprawilam w domu rozpisujac. Na dzisiejsza Msze, poszlam na zaproszenie, Wiedzialam ze cos dokona Bog we mnie , uleczy cos chorego, co wyniklo w relacji z siostra ze wspolnoty, ktora mnie poranila. Byc moze i ja ja poranilam. Bog jest wielki i nas leczy, widze jak bedac poranionym , ranimy innych. Dziekuje Ci Boze, ze leczysz moje chore serce.
Jola - 2012-08-29, 7:57 am

Sponsorka moja, ostatnio spytala sie o liste wdziecznosci. Lecz ja mam wiele wdziecznosci ,lecz nie wylewam jej na papier. Teraz wyszukuje za co moge byc wdzieczna Bogu za moja siostre w Panu ,ktora mnie poranila.
- Przez to, ze przez jej ulomnosci , wyszly moje braki.
-ze przez nia zrozumialam, ze probujac pomagac innym,mozemy ich poranic wiecej.
-za jej wiedze.
- za jej dobre checi pomocy.
-ze wychodzi jeszcze moja ulomnosc w granicach.-
-ze nie daje sobie, w niektorych sytulacjach prawa, ze tez moge miec wlasne zdanie.
-A najwazniejsze ,ze moge przez takie sytulacje zobaczyc, gdzie jeszcze mam pracowac nad soba z laska Boza.
Czuje to wyraznie , ze gdyby te obszary byly juz zdrowe , nie bylabym prawdopodobnie poraniona. :lol:
Uf ,piszac to ,zakanczam juz mysle ta sprawe , zostanie modlitwa za nas obydwie , by Bog nas oczyscil i uzywal jako czyste narzedzia.
U mnie w domu demolka, jak moj Marek wrocil do domu, to zlapal sie za glowe. Powiedzial ze z jednego remontu wszedl na drugi. Mojej Ilonce zostalo szarej farby ktora malowala pokoj, postanowila sie wziasc z rodzenstwem za liwing. Przypomina mi to zdarzenie z Polski , gdy wrocilam po dwoch dniach z Kursu , to mialam pokoj umalowany na czerwono i pociete meble na nowoczesne. Zastalam mojego syna z synowa i dziadkiem ,czekajacych i patrzacych na moja reakcje. :lol:
Byla spokojna, cieszy mnie jak patrze na ich zbiorowa prace i zapal. Tak czesto sie to nie zdarza, w wirze zajec, mysle ze tez ich to zbliza.

Jola - 2012-09-02, 7:58 am

Zaskoczyla mnie moja sponsorka, najpierw ta lista wdziecznosci, teraz ze mam chodz raz w miesiacu, byc na mitingu . Zaproponowala DDA. Nadal czuje jej troske i zainteresowanie moim rozwojem, chodz skonczylam Kroki z nia, a sama je juz mam w sobie. Dziwne jak Bog sie nia posluguje, ze dzwoni zawsze w odpowiednim momencie, gdy cos sie u mnie dzieje i daje mi dodatkowe swiatlo na sytulacje w jakiej sie znajduje. Jestem Bogu wdzieczna za ludzi ktorych stawia mi na drodze, chodz niektore swoim chorym zachowaniem zrobia zament w moim zyciu, ale teraz wiem ze i to jest potrzebne , bym stala sie dojrzala .A moje poczucie wartosci rowniez jako matki bylo mocne.
Jola - 2012-09-03, 9:42 am

Postanowilam wczoraj isc na miting DDA . Ale przed nim spietrzyly sie trudnosci, wiec pomyslalam, ze kiedy indziej sie wybiore. Przed samym mitingiem , goscie sie rozeszli, maz z dziecmi postanowil isc na Msze i okazalo sie ze nic nie stoi na przeszkodzie. Dopiero na mitingu zrozumialam, ze tam mialam byc. Padl temat relacje z rodzicami, . Dzien przed mitingiem, otworzylo mi sie moje zanizone poczucie wartosci jako mamy. W domu wszystko dobrze , radosc z dzieci i zycia w rodzinie, a tu taka niespodzianka. To sms rodzicow kolezanki Oli ,i naszego zaprzyjaznionego malzenstwa tak mocno mnie poruszyl, przyszedl na moj telefon do niej,,....niech Jar..... cie adoptuja, kupia stroj i do wismana z Ola,,Ona chodzi do niby leprzej szkoly. Myslalam ze juz to przeszlam na terapi indywidualnej i wyplakalam. Ciesze sie ze poszla do tej wlasnie szkoly , dyktowalo mna serce ze ta szkole wybrala Ola i ze pol klasy jej poszlo do tej wlasnie szkoly. Wiec dlaczego to sie tak jeszcze odezwalo. Musze przyjrzec sie jeszcze temu, nie porownywac , i isc do przodu droga zdrowienia , a reszte zostawic Bogu. Dziekuje ze to wyszlo , niech wychodzi co ma wyjsc. A reszte praca nad soba ,jako mama.
Jola - 2012-09-07, 8:51 am

Juz z pol roku temu minelo, jak wrocilam po wykladzie Profesora Woronowicza do domu i juz od drzwi moj Jas powiedzial stanowczo i dobitnie, ze nie chce chodzic do polskiej szkoly, poniewaz wszystkie sekcje pilkarskie sa wlasnie w tym czasie. To dzialo sie juz od dluzszego czasu , ale w ten dzien to bylo ostro i czulam ze za tym stoi tatus. Nie powiem , ale mnie to mocno zdenerwowalo i dalam temu upust, kierujac swoja zlosc na syna i meza. Ale gdy emocje opadly, moj maz powiedzial mi o swoim zalu do rodzicow , ze nie pozwolili mu jechac na badania lekarskie do Wroclawia pod kontem latania na szybowcach. Wzielam plan szkoly , ile maja dni uczacych sie w polskiej szkole i podjelam decyzje ze sprobujemy sami przygotowac Janka do zdania z historii, polskiego i geografi. Jas zdal dobrze swoj egzamin koncowy i ja tez. . Dzis juz poszedl do gimnazjum , ma we wtorek egzamin, czy dostanie sie do sekcji pilkarskiej szkolnej.
Dlaczego pisze o tym, wielka radosc Jas mi sprawil, mowiac mi ze bedzie juz chodzil do polskiej szkoly, ze mecze w niedziele z ministrantami sa dla niego wazne, a trenowac bedzie z tata i zaprzyjaznionymi chlopcami na tygodniu. Ten czas jego zblizenia sie do pilki noznej , byl czasem zblizenia sie do swego taty , gdzie maja wspolna pasje, duzo czasu spedzaja na trawie kopiac wspolnie pilke i zachecajac do wspolnej gry siostry. Jak moja rodzina sie zmienia, to laska Boza ja prowadzi, ja mialam czasami ine pomysly i chcialam Bogu poddac plan dzialania jak by to dobrze bylo gdyby to tak i tak. :lol:
Jest we mnie wiele dziekczynienia , bo wsrod szczescia, Bog dotyka po drodze we mnie trydnych rzeczy.pokazuje chore miejsca w mojej rodzinie, ale to nie ma wplywu na moje wewnetrzne uczucie szczesliwosci. Wdziecznosc i chwale Mu oddaje.

Jola - 2012-09-10, 8:50 am

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 523
Forum: WSPÓŁUZALEŻNIENIE Wysłany: 2007-06-26, 12:20 Temat: JAK BOG STWORZYL MATKĘ
JAK BOG STWORZYŁ MAMĘ
Dobry Bóg zdecydował, że stworzy... MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał:
- To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?
Bóg rzekł:
- Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia prania, lecz nie może być z plastiku... powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna... żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia... umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko - od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce... no i musi mieć do pracy sześć par rąk.
Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:
- Sześć par?
- Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach.
- rzekł dobry Bóg.
Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.
- Tak dużo?
Bóg przytaknął:
-Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: "Dzieci, co tam wyprawiacie?".
Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: "Rozumiem to i kocham cię".
- Panie - rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu - połóż się spać. Jutro też jest dzień.
- Nie mogę odparł Bóg a zresztą już prawie skończyłem.
Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca. Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:
- Jest zbyt delikatna.
- Ale za to jaka odporna! - rzekł z zapałem Pan.
- Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.
- Czy umie myśleć?
- Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.
Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku.
- Tutaj coś przecieka - stwierdził.
- Nic tutaj nie przecieka - uciął krótko Pan. - To łza.
- A do czego to służy?
- Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.
- Jesteś genialny! - zawołał anioł.
- Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę - melancholijnie westchnął Bóg.
To nie Bóg stworzył łzy. Dlaczego zatem my mielibyśmy to czynić?
BRUNO FERRERO

Z pozdrowieniami IWONA
To skopiowalam , material z przed lat. Dzis sie z tego usmialam, ale wczoraj moje mysli krazyly kolo tego, jak ja kiedys potrafilam zorganizowac sobie dzien by pod wieczor z zadowoleniem i zmeczeniem ,przeanalizowac ogrom zrobionej pracy. jak ja bylam z siebie dumna. Potrafilam wstac o 4 rano do pracowni, przygotowac prace do wykonania dla innych, o 7 budzilam dzieci dalam sniadanie, kawa w czasie ktorek lyklam tez ksiazki, potem piorunem omotalam mieszkanie, z powrotem biegiem do pracowni, potem obiad, w miedzy czasie dzieci, lekcje, pranie, ogrodek, i dzieci sie w tym rodzily, zebranie szkolne, gdzies w zmeczeniu jakis rodzinny paciez. A teraz trudno mi dobrze zorganizowac czas, mija dzien , a ja sie zastanawiam co ja dzis zrobilam . Lubilam ta swoja organizacje pracy,, czyzbym sie Bogu zepsula :lol: a moze to zasluzona emerytura :lol: Ale nie oddalabym siebie teraz , to co doswiadczam jest dla mnie nowe i odkrywcze. Ta nowa rzeczywistosc mnie zaskakuje.

Jola - 2012-09-14, 7:50 am

Wszystko co sie zdarza ma sens i ciaglosc w Panu. Teraz gdy mam kontakt ze soba, piszac dziennik pomagania . ktoru mam polaczony z dziennikiem uczuc i 10 krokiem, odkrylam ze rozpisujac zdarzenie , gdzies wylonilo mi sie niskie poczucie wartosci. Czytam teraz ksiazke ,, dramat udanego dziecka,, i wplyw odrzucenia niemowlaka, na kruchosc poczucia wartosci, jakie teraz doswiadczam.
Zaraz po tym, moja siostra ktora byla u mnie w goscinie powiedziala mi, ze tata chcial mnie oddac w adopcje cioci ze Starego Jaworu, wiedzialam ze bezdzietne malzenstwo cioci chcialo mnie adoptowac , od mamy. Ale nic wiecej . To tego sie trzymalam cale zycie, ze bylam chciana. A moj tata chcial mnie oddac. Piszac to znowu placze. A na scianie wisi artykol z gazety, ktory przed chwila wpadl mi w oczy ,, Prawda cie uzdrowi,, Na modlitwie wstawienniczej dowiedzialam sie ze bylam odrzucona przez tate a on przez swego , ale cos tam jeszcze siedzi.
Pisalam juz listy do taty , ale jeszcze ten krotki dopisalam
Jak bylam mala, to chciales mnie oddac do Starego Jaworu. nie chciales malej Joli, a ona cie potrzebowala, potrzebowala twojej milosci, czulosci, a ty byles nieobecny. Wystarczylo zebys kochal mame i przestal pic

Znajoma - 2012-09-14, 3:47 pm

Jola, moja ciocia z wujkiem tez chcieli wziasc mnie do siebie.Bardzo ich kochalam tez nie mieli dzieci.Nie, wiem czy plakalabym gdyby mnie rodzice im oddali.Moze? Ale pewnie byloby mi lepiej niz w moim domu rodzinnym.Jednak wyglada na to, ze rodzice jakos mnie kochali ze nie oddali mnie.Choc pamietam klotnie cioci z mama, ze obiecala ze do niej pojade.Ale nie wiem, czy na chwile czy na zawsze.Moge Cie pocieszyc, ze pewnie nie bylas jedyna osoba w domu gdzie byl alkohol i chetnie pozbyliby sie dzieci.Bieda, ciagly stres, brak podstawowych rzeczy zeby wychowac dziecko, brak poczucia bezpieczenstwa, znikad pomocy to i mysli mieli takie.Ale czy tego chcieli naprawde, mysle ze nie, jestem tego nawet pewna.W rozpaczy czesto mowi sie glupoty.
Jola - 2012-09-15, 7:10 am

U brata mojej mamy, ktory z zona byl mocnym chrzescijaninem ,mialabym spokoj i bezpieczenstwo . A jednak gdzies to w moim sercu zapisalo sie mocno, sama mnie to zaskoczylo. Dziekuje Bogu, ze nastepna prawda zostala wyplakana. Po mnie, urodzil sie mojemu wujostwu wymodlony syn. Byli juz mocno w podeszlym wieku. Mieszka na wsi na ojcowiznie pod Starym Jaworem. A mi,, Bog oddaje ,co zabrala szarancza,, Z ksiegi joela, za nic nie oddalabym mojego zycia i planu jaki ma na moje zycie .Jak moja siostra wyjechala do Polski, zdalam sobie sprawe ile dobra i troski, uzyskalam od trojki rodzenstwa,
Jola - 2012-09-22, 9:20 pm

Jestem po pierwszym dniu rekolekcji o jednosci, i nie wiem czy jutro bede w stanie. W sercu moim odczulam jak wazne sa te rekolekcje dla mnie i dla Marka. Wszysto sprzeciwia sie naszemu udzialowi. Po prostu czulam, jak stopniowo zaczyna mnie rozbierac przeziebienie( jestem po duzej dace czosnku), a Marek w pracy mial awarie przez kogos spowodowana. Dotarl pozniej, ale robota nie zostala wykonana. Jutro rano musi isc, bo przedszkole w poniedzialek rano ma byc czynne. Jas ma wazny dla siebie ligowy mecz,jeszcze mecz ministrantow, na ktory moj Marek zawozi bramki, co jeszcze bedzie po drodze na przeszkodzie? Badz wola Twoja Boze, wszystkie mozliwe pozycje ksiazkowe i plytkowe kupilam , ale to dla mnie . Jak ty sobie Boze z tym poradzisz, z ta nasza jednoscia? :lol:
Jola - 2012-09-23, 7:12 pm

http://www.youtube.com/watch?v=sRiW2Zbron0

Dzis zadbalam o siebie, postanowilam spedzic ten czas kurujc sie w domu. Ale przesluchalam plytki z nagraniami Profesora Mieczyslowa Guzewicza, W recepcie na szczesliwe malzenstwo odnalalam jeszcze punkty, gdzie mamy jeszcze do przepracowania. Ale wyklady profesora , daly mi wglad jak mnie prowadzi Bog , ze idziemy dobrze i wedlug Bozej recepty.

NAJLEPSZA INWESTYCJA DLA DZIECI JEST INWESTYCJA W SWOJE MALZENSTWO.

DLA NASZYCH DZIECI JEST NAJWAZNIEJSZE, ZEBYSMY SIE ZMEZEM KOCHALI, TO JEST DLA NICH ZRODLEM ZYCIA

Jola - 2012-09-25, 11:40 am

Malzenstwo jest fundamentem rodziny i jest wazniejsze niz rodzina. Jednosc malzenstwa wplywa na rodzine, a takze na spoleczenstwo. Jezeli sie nie ustawi malzenstwa to nie ustawi sie rodziny. Jakie sa malzenstwa takie sa rodziny, dzieci i cale spoleczenstwa.
Wiec zrob cos mezu dla ojczyzny, zabiez zone na randke, na odiad, powiedz ze pieknie wygladasz a ty zono do meza jaki jestes madry i silny.

To z wykladow.
Wczoraj chcialam isc z mezem na Jana Budziaszka, ktory goscil w naszej parafii, ale przyszedl zmeczony i nie dal sie namowic na randke. Szkoda mi sie go zrobilo , poglaskalam go i powiedzialam zeby powiedzial mi cos milego. -A co mam powiedziec. Spytalam sie przyklejonych dzieci do mojego meza ,co by chcialy uslyszec.
_Ola - kocham Cie.
Moj maz powtorzyl - kocham Cie
Ja powtorzylam -Marku kocham Cie
Ola :-jestes najwazniejsza dla mnie.
Marek i ja powtorzylismy to sobie. Potem padlo;- ze cie nie opuszcze az do smierci. Tu moj Marek oponowal
- To juz przysiegalem na slubie.
To bylo piekne, czulo sie milosc ,radosc i pokoj. Ola musiala podsluchac nagranie o szczesliwym malzenstwie, jak sluchalysmy z Ilonka za zamknietymi drzwiami w czasie kiedy ja masowalam. A to smyk. Ona czesto podpowiadala Markowi ,tato przytul mame, to ona sama skacze mu na szyje i obcalowywuje, nie tylko zreszta jego. To swiadomosc ,pozwolila nam sie otwierac na czulosc w naszej rodzinie. Jeszcze trudniej jest ze starszymi dziecmi i czasami z zaklopotanym mezem, ale peka. :lol:

Jola - 2012-10-01, 7:19 am

To zdanie wyrylo mi sie w pamieci;NIE WAZNE CO CIE SPOTYKA, ALE WAZNA JEST TWOJA REAKCA NA TO.

Przed wyjazdem na klify, niewielkie zdarzenie wywolalo u mnie niechciane uczucia, ale uczucia sa i juz. Zaakceptowalam je i oddalam je Bogu , zeby cos z tym zrobil, Na klify na ktore wybralam sie z grupa ze szkoly pomagania , nie moglam sie w pelni zdecydowac. W tym czasie przylecial do nas syn z polski ze swoja zona i wnusia i byly urodziny mojej Oluni. To jest piekny czas ,kiedy mozemy byc wszyscy razem. Ale czulam ze mam byc na tym wyjezdzie. Moje dzieciaki powiedzialy jedz mamo , corka powiedziala ze wpadna do mnie na klify z synem. Jeszcze w dzien wyjazdu , mocno odezwala sie nerka ktora zasiala niepokoj. Pomodlilam sie z przyjaciolka mowiac Bogu , jezeli mam zostac: to zamknij te drzwi, a jezeli jechac, to otworz szeroko zebym nie miala watpliwosci.
Na dworcu zaczelam dostawac sms od corki z problemem , ktory wogle nie powinien do mnie dochodzic, troche burzyl moj piekny wieczor. Na nastepny dzien po nocy w hostelu, pelna obaw czy dam rade zrobic trase , ktora okazala sie ze ma byc dosc dluga i w blocie, z zadaniem, by znalezc cos na trasie ,co by do nas przemowilo o nas samych.
Nasze wedrowanie rozpoczelismy od rozanca czesci radosnych , ktore wprowadzily pokoj serca, ale nie na dlugo, bo zaczelam myslec jak spotkam sie z moimi dzieciakami na koncu klifow, jak to bedzie,......Gdy dostrzeglam poszarpany kamien ,to pomyslalam ze to on dzis nadaje ton mojemu wedrowaniu, ale nie podnioslam go , nie chcialam sie przyznac do mojego rozbicia i otwarcie powiedziec sobie; masz Jola poczucie winy ,obawy,.....Tak piekne miejsce jakim sa klify ,, seven sisters ,, przytlumilam . Ale mialam tam na tej wyprawie byc , to w niedziele narodzil sie nowy czlowiek. Na spotkaniu w grupie ,gdy byl przeczytany fragment z Anthony Demello o umieraniu i rodzeniu ,......Zaczelam plakac, Bog pokazal mi, ze ja boje sie stracic rodzine, ze brak mi wolnosci. Wszedl we mnie upragniony pokoj, Bog jak cos pokazuje, to po to ,zeby nas uwolnic.
Jestem Bogu wdzieczna , nie wpadla bym na to.Prawdziwa milosc rodzi sie w wolnosci. Gdy dotarlam do domu, na stole byl pyszny obiad, do ktorego sie dosiadlam, a po obiedzie tort ,na ktorym wsrod calej rodziny i radosci ,odspiewalismy Oluni 100 lat.

Jola - 2012-10-08, 12:57 pm

Dzis zadalam mezowi durne pytanie,, dlaczego,,?
Rano wspomnialam cos, ze moglby ze mna pojsc na spotkanie biblijne w naszym kosciele, ze latwiej wtedy bedzie mu czytac Slowo Boze. i tyle. Przed chwila, dostalam telefon od mojego meza; -Jola ide z toba na spotkanie.
- na jakie spotkanie?
Marek;-na biblijne
-A dlaczeo?
Wykrzyknal - Bo jest Bog!!!
Naprawde juz calkiem bylam zdezorientowana. Prosilam o wyjasnienie. Od dwuch lat prosil landorfa od wymiane centralnego i prawie 50 letniego pieca ktory nawalal, nadmuchowe ogrzewanie nie utrzymuje sie w domu, koszt ogrzewania tez jest wiekszy, a na dolnej kondygnacji trzeba bylo dogrzewac. Jedyna odpowiedzia, bylo kupienie zwylkych grzejniczkow na prad. Mieszkamy w bardzo dobrym miejscu, cena domu jest bardzo przystepna, wiec nie w glowie bylo nam sie wyprowadzac.
Byl u nas Budziaszek Jan i opowiadal jak wysylal swojego aniola do osoby, z ktora mial zalatwic sprawe .Wiec wsrod zartow i przyjaciol obecnych u nas w domu , napisalismy sms jak sie ma nasz landorw, odpisal po chwili. Wciagnelismy powietrze i wyslalismy nasze anioly do niego i napisalismy nastepnego sms, z prosba o wymiane instalacji bo piec juz calkiem wysiadl i zaworu takiego sie nie dokupi. Prawie dobe czekalismy na odpowiedz. Zgodzil sie czesciowo, stanelo na tym ze tylko piec wymieni, a nadmuch zostanie.
Dzis moj maz,powiedzial; ze wyslal swojego aniola, I LANDORF ZGODZIL SIE NA CENTRALNE TAKIE JAKIE MAREK CHCE, :lol:
BOG JEST WIELKI , PAL LICHO CENTRALNE, TO WIARA W TYM JEST NAJWAZNIEJSZA. chodz milo bedzie jak bedzie cieplo wyrownane w calym domu, i kaloryferki beda trzymac troche dluzej ciepla. :mrgreen:

Jola - 2012-10-16, 8:49 am

Przeczytalam o samospelniajacych sie przepowiedniach, we mnie odkrylam, duzy lek przed podjeciem jakiejs dzialalnosci,szukaniem pracy, nie pamietam zeby mi ktos mowil ze nie dam rady.
Wyszlo to ze mnie juz ponad tydzien temu, gdy zdecydowalam sie ze jak restauracja odmowi obiadow na rekolekcje , to ja sama sie podejme ugotowania na 80 osob . Gdy powiedzialam mojemu mezowi, od razu podjal inicjatywe i juz ustalil menu i ze mi pomoze. Ma domiar zlego , osoba ktora organizowala ze mna te rekolekcje pisala ze to super i daje mi zamowienie na urodziny zebym jej w kateringu naszykowala posilek, i ze ma chetnych na takie uslugi. Ojal mnie taki strach , lek mnie zaczal paralizowac, . Rozpisalam to w uczuciach i wadach , wyplakalam.
Siegam wstecz pamiecia, to mama zdecydowala do jakiej szkoly mam isc, Siostra po znajomosci zalatwila mi praktyke, trudno bylo sie tam dostac. Pozniej to Marek zdecydowal o otwarciu zakladu. Gdy nastal kryzys, to przyjaciel zerknal do mojego portwela, i wcisnal mnie do pracy przy weselach. Moj brat czuwal , i wtykal mi prace. A gdy zostalam sama , z dlugami to odnalazla mnie kobieta zebym jej szyla. Raz tylko probowalam sama znalezc prace , w spisywaniu gruntow, dobytku. Okazalo sie ,ze gmina zamiast bezrobotnych, wziela swoich pociotkow i dzieci. Nie wiem dlaczego teraz placze.
Umialam dobrze zorganizowac prace pracownikom, komunie 5 dzieci , dosc duze, przygotowywalam sama, swieta dla duzej liczby osob, i sporo innych rzeczy na dobro rodziny. Umialam sprawnie prowadzic to wszystko , ale kontakt z ludzmi w sprawie zamowiem, sprawy finansowe , oddawalam innym , ja lubilam w spokoju pracowac i trzymac w calosci. To nie tak dawno, odkrylam ze mam problem . Czy sama swiadomosc wystarczy ?

Jola - 2012-10-17, 8:29 am

Widze jak przydaje mi sie rozpisywanie dawnych i biezacych rzeczy ktore mnie dotykaja. Nie spodziewalam sie, ze tamto zdarzenie z przed lat tak mnie dotknelo i ze mialam uraz do Gminy a moze bardziej do tej sytulacji jaka sie zdarzyla w ubieganiu o prace. Powoli, ale skutecznie moje zdrowienie posuwa sie do przodu.

Idac do kosciola w poniedzialek, po drodze czytalam w Oremusie o swietej Teresie z Avila ,, W Chrystusie stala sie kobieta prawdziwie wolna, wyswobodzona od wlasnych ambicji, leku przed swiatem i opinia przed swiatem. ,,Tego mi brak, ale Bog nie odmowi tego co dobre jest dla nas. Wiec z pokora bede prosic Pana o to wszystko. juz tak wiele dostalam . I chwala Panu :lol:

Jola - 2012-10-21, 5:48 am

Coz mamy czynic, abysmy wykonywali dziela Boze? Jezus odpowiedajac rzekl do nich. Na tym polega dzielo zamierzone przez Boga, abyscie uwierzyli w Tego, ktorego On wyslal. {J6,28}

,,To jest fundusz dla biedniejszych,, -To jest fragment, jaki dostalam w sms, a ktory wywolal we mnie doglebny placz. Pisalam dziekczynienie Bogu, ze mi leczy moje wnetrze. chodz tego nie rozumiem i nie umiem napisac w urazach. Zaskoczylo mnie , ze Bog posluzyl sie tym sms, ktory byl odpowiedzia, na potrzebe ofiary na Msze sw. za ludzi, ktorzy maja niesc pomoc do innych, o ich wiare i milosc w Chrystusie..
ps37.25, 28
,, Bylem dzieckiem i jestem juz starcem, a nie widzialem sprawiedliwego w opuszczeniu ani potomstwa jego, by o chleb zebralo...
Bo Pan miluje sprawiedliwosc i nie opuszcza swych swietych,,

Jola - 2012-10-27, 8:30 am

Zaproponowano mi, bym pod kosciolem stala z koszyczkiem, zbierajac datki. O tej godzinie mi nie pasowalo, o ktorej byla potrzeba. Ale ta sprawa nie dawala mi spokoju. W domu dopiero ,probowalam rozsortowac uczucia z tym zwiaznie. Zaczelam rozmawiac ze soba. Jola o piatej masz miting, w pol do dziewiatej Msze za swoich rodzicow i czytasz czytanie. Wtedy naszed lek, ale to silny , dopiero do mnie dotarlo, ze ja mam problem z proszeniem kogos o pieniadze, mimo ze wiedzialam ze nie bede prosic pod kosciolem o te piniadze, to lek sie przez jakis czas utrzymywal. Czy on juz wszystki wyszedl i juz go nie mam , i czy juz ten obszar jest uleczony ? :lol:
Caly czas sie cos dzieje ,nie o wszystkim pisze, jest we mnie silna nadzieja , ze Bog wie co ze mna robi by doprowadzic mnie do dojrzalosci.

Zrezygnowalam z wyjazdu do Polski, mowie ze nie chce mi sie jechac , kasa . lecz wczoraj z kazdej strony zostalam zbombardowana wiadomosciami, ze czekaja na mnie , ze przygotowali rodzinne spotkanie na moj przyjazd. Wzroslo we mnie pragnienie , a takze poruszylo mnie mocno slowo wypowiedziane przez Bibliste; sprawiedliwosc Boza, to relacyjnosc miedzy Bogiem i miedzy drogim czlowiekiem. moje relacje z Bogiem sa przyjacielskie, w domu tez. Ale po zrobieniu 9 kroku ,nie rozmawialam z jednym z braci z ktorym mialam luzny kontakt. To juz na srode mam bilety. Niech bedzie wola Twoja Panie

Jola - 2012-10-27, 10:52 am

:oops:
Jola - 2012-10-28, 2:43 pm

--------------------------------------------------------------------------------

Dostalam od kolegi ze szkoly ksiazke ,,Sciezki snow,, -Marie- Louise von Franz , czy to jest odpowiedz na moje pytanie ktore zadalamw poprzednim poscie.
Co sie dzieje , kiedy ktos nie zyje w harmoni z Jaznia? co dzieje sie z z tymi energiami? co dzieje sie z tymi uczuciami, ktore nie zostaly wyrazone lub z niezrealizowanymi mozliwosciami?

One sa zrodlem neurotycznych symptomow, tego , co nazywamy neuroza. Obecnie najpowazniejszym neurotycznym symptomem jest niepokoj. Narazie nie uwaza sie go jeszcze za neuroze , bo wszyscy sa niespokoini . Ale w rzeczywistosci jest to neuroza. Niepkoj powstaje z nadmiaru zablokowanej energii, ktora powoduje bezustanne podenerwowanie, poniewaz nie jestesmy podlaczeni ze swiatem snu lub nieswiadomoscia. Ta energia moze przyjac forme przenikajacego wszystko leku, obawy, ......

Jola - 2012-10-31, 7:16 am

Ostatnio polozylam zeszyt, zeby spisywac sny, od razu jak sie obudze i nie udalo mi sie.Nic nie pamietalam.
Dzis przed wylotem , snilo mi sie bardzo duzo i wszystko pamietam i nie wszystko mi sie podobalo. nie wiem dlaczego teraz placze, bo nic nie bylo w nich do placzu. Ale wiem ze chce sie spotkac jeszcze z zyjacym jeszcze rodzenstwem taty.

Jola - 2012-11-09, 8:27 am

Pobyt w Polsce, zostawil mnie rozdarta i nie wiem dlaczego.
Jola - 2012-11-09, 3:24 pm

Juz nie jestem rozdarta. moj smutek zamienil sie w radosc. Dzis spytalam Boga, o co chodzi we mnie. Spotkalam sie z moim rodzenstwem, to byl piekny czas, gdzie odkrylam, ze moje serce jest ugoione w relacji z nimi i sa mi bliscy. Spotkanie z ciocia , siostra mojego taty,tez sprawilo mi radosc ,odkrylam ze jest tak bardzo podobna do taty, czego wczesniej nie widzialam. Smieje sie ,ze mam tak nowoczesna ciotke , ktora smerfuje po internecie i uzywa komorki.
Bog poprowadzil mnie po uczuciach, ktore juz mocno zaczynam odczuwac. Chodz mieszkalam wiekszosc zycia w Radomiu , to wjezdzajac do mojego Gulinka poczulam wielkie wzruszenie. Przy bramie, przywital mnie wielki bialy pies, podobny do mojego kaukaza. To spowodowalo u mnie zaskoczenie i bliskosc wspomnien , kiedy to nasz pies wital nas z radoscia. Byl jednak we mnie opor wejscia na posesje, podswiadomie czulam , ze zaboli mnie zaniedbany dom i obejscie. Teraz placze, wiec to jest to rozdarcie.
Zajrzalam tez do kacika, gdzie stala figurka matki Bozej, , domagalo sie to piekne miejsce porzadku. Mialam ochote zostac i uprzatnac, lecz nie moglam sobie na to pozwolic, bo to potrzebowalo by wiecej czasu.
Pisalam kiedys na forum ,o obrazie Matki Boskiej Czestochowskiej i ze szczegolne miejsce mialo mial on w mojej rodzinie . Wzielam wiec go z domu i wczasie powrotu trzymalam go w rekach, z zamiarem zabrania do Londynu. Opowiadalam historie obrazu mojemu synowi ,trzymajac z radoscia go w rekach, gdy przyszedl sms od ksiedza Darka z zaproszeniem do Katedry Westmistem na spotkanie z obrazem Matki Boskiej Czestochowskiej. Moje spotkanie odbylo sie w samochodzie. To wspomnienie tego obrazu dzis , nasunelo mi napisanie sms do syna ,zeby uporzadkowac to miejsce gdzie jest figurka. I z stad przyszla radosc. A dom , bede sie martwic jak kiedys wroce.
Obraz udalo mi sie przywiezc do Londynu w bagazu podrecznym, balam sie troche ze moga mi zatrzymac bo jest za szklem.

Jola - 2012-11-10, 8:44 am

Elu masz mame jeszcze tutaj na ziemi, piszac to, lza mi sie zakrecila w oku. Jestem jakas taka rozmiekczona. Ile ja bym teraz powiedziala rodzicom , podzielila sie nowa Jola. I znowu placze, To wyjazd do Polski, obudzil wspomnienia. Moj Gulinek byl piekny dzieki rodzicom , to oni wkladali tam swoje serce i prace. Dlatego tez tak mocno przezylam to zaniedbanie, jakie lokatorzy wprowadzili w to miejsce.

Teraz wlasnie odkrylam dlaczego, rozmowa z ciocia mi dala taka radosc, to z nia dzielilam radosc zdrowienia , a ona stala mi sie nagle taka podobna do taty.

Jola - 2012-11-18, 3:25 am

--------------------------------------------------------------------------------

Jestem po wykladzie z Ewa Wojdylo, juz troche odtajalam w swoim zmeczeniu. Takie spotkania sa dla mnie wyczerpujace, bardziej niz praca fizyczna. Duzo bylo o wybaczeniu. Dziwne ,ale wczesniej majac do kogos uraz, ktory mnie meczyl od czasu do czasu, nie mialam swiadomosci ze to potrzebuje wybaczenia. Uzalalam sie nad soba, potem przeszlo i powracalo znowu.
Gdy bylam w zamecie, po tym, jak dowiedzialam sie o co zostalam podejrzana, wpadla mi kartka z warsztatow od pani psycholog.
Co mamy zrobic zeby uzyskac prawdziwe przebaczenie.
2. Uznac swoja rane - (to mnie zaskoczylo, ze to bylo zranienie i poszlam dalej)
3. powiedziec komus o swojej krzywdzie
4.zidentyfikowac zranione miejsce, by moc je oblac zalem. (poplakalam sobie)
5 dobrze pokierowac swoja zloscia (wyrazilam ja do tej osoby i rozpisalam w 10 krok)
6. Zrozumiec krzywdziciela.

Naprawde pomoglo. ale musialam uznac ze zostalam zraniona, i dalej to poszlo juz dosc dobrze.


Dziekuje Bogu za prowadzenie , bo prowadzi mnie do mnie samej i mojego zdrowia psychicznego.

Jola - 2012-11-18, 8:17 am

Wczoraj podwojnie zatroszczylam sie o siebie. Przyszlam bardzo zmeczona jak pisalam , glowe moja jakby jakis ciezar naciskal. a w nagraniu w telefonie uslyszalam ,ze prosza mnie, gdybym mogla przyjsc do pracy. To byla walka w mojej glowie, nie bedziesz dyspozycyjna, znajda inna,.....a z drugiej strony jak masz wykonac swoja prace bedac w niedyspozycji. Odmowilam. Ale zostalo jeszcze moje dziecko , ktore prosilo o pomoc w upieczeniu tortu dla kolezanki. Ma ona smykalke do gotowania , ale nie piekla jeszcze . powiedzialam ze powiem jej jak i sama to dobrze zrobi. Jestem z niej dumna, piekny tort zauwazylam dzis w lodowce, moge was zapewnic ze jest rownie smaczny , skubnelam odrobine kremu maskarponowego. :lol:
Jola - 2012-11-23, 12:57 pm

Dzis z rana czytalam mezowi psalm 128
Szczescie rodzinne bogobojnych

Szczesliwy kazdy, kto boi sie Pana,
kto chodzi jego drogami :!:

Gdy moja przyjaciolka mowila mi, ze mamy sie bac Boga, to do mnie nie przemawialo, przeciez ja doswiadczam Jego Milosci. Koncze Stary Testament, moja milosc sie wzmogla , ale i teraz wiem, co znaczy bac sie Boga.
Dziekuje Bogu za kazdego czlowieka, to On mi pokazuje moje zranienia , poprzez ludzi ktorych mi stawia na drodze.
Ostatnio poprosilam moje chrzescijanskie przyjaciolki , o modlitwe nade mna , bo zaczelo mi przeszkadzac moje bronienie na ktore bylam bezsilna. W trakcie tej modlitwy, przemknelo mi przez glowe jak blyskawica, moj brat ,i nawet sytulacje w ktrych sie ze mna draznil. W domu gdy rozpisalam to , przebaczajac bratu, na modlitwie dostalam jeszcze slowo wysmiewywanie. Zlozylam to u stop Jezusa na Mszy sw.
Dziekuje Bogu ,ze wchodzi gleboko w moje serce i ze moge teraz rozpoznac, co wydarzylo sie w moim zyciu, by byc kochajaca zona, matka ,siostra, ...... Ale to wszysto ,dzieki uzdrawiajacej milosci Boga, ktory stawia ludzi i sytulacje .
,, Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia sie synow Bozych. Stworzenie bowiem zostalo poddane marnosci- nie zwlasnej checi, ale ze wzgledu na Tego , ktory je poddal - w nadziei, ze rowniez i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyc w wolnosci i chwale dzieci Bozych . Rzym *,19,.....

Jola - 2012-11-26, 4:35 am

Fragment z ksiazki ,,Sciezki snow,, M-Lvon Franz

Na ogol, kiedy ludzie odnajduja sie w swoim ciele, najpierw nawiazuja kontakt z emocami, ktore stanowia pomost miedzy glowa i reszta ciala. prawdopodobnie aktywizuja uklad limfatyczny, ktory pobudza emocje. Zwykle, gdy ludzie probuja za pomoca technik powrocic do swego ciala, wyzwalaja gniew wobec swego ojca, matki lub podobne emocje. Docieraja do stlumionych negatywnych emocji i wowczas pierwszy krok polega na tym , by pozwolic tym emocjom wyzwolic sie, ujawnic. Nie nalezy tlumic ich rozsadkiem. Wowczas zazwyczaj nastepuje wybuch lez i potu, pojawiaja sie rowniez inne fizyczne reakcje. potem nastepuje rozluznienie , a wraz z nim, pelniejszy zwiazek z wlasnym cialem......

Jola - 2012-11-29, 9:02 am

Kopciuszek idzie na bal.

Cos we mnie peklo znowu. W poniedzialek dostalam telefon, czy nie pomoglabym do Salonu Lterackiego uszyc pokrowce na krzeselka. Pytalam sie Boga czy mam w to wejsc , dwie osoby sie rozchorowaly co mialy to robic, jedna jakas przerazla na widok tych ilosci.(100). zgodzilam sie ,chodz po ludzku ,wygladalo to nezbyt dobrze . Otoczenie wokol dziwilo sie, ze za symboczne 50 funtow to bede robic( to jest charytatywne spotkanie) Ale juz szyjac to pierwszego dnia, poczulam dziwne nieprzyjemne poczucie napiecia , podenerwowania , ktore przypomnialo mi dawne klimaty, kiedy bardzo czesto bylam tak mocno zawalona praca. Bylo to dosc mocne, kleknelam i przeprosilam Boga , za to, ze tak bardzo kiedys niszczylam swoje zdrowie i zaczelam piszac, wyrzucac te stare, chore emocje. Wczoraj dostalam dziewczyne do pomocy, i juz wygrywamy. Przed chwila dostalam telefon ;- pani Jolu , ode mnie dostaje pani ....funtow. Ubieramy sie elegancko , chodz nie mialam isc na ta impreze ,ze wzgledu na pania ide. Wcale nie mialam ochoty tam isc, ale w asyscie dwuch znaczacych kobiet starej polonii ,moze mam pozbywac sie swojej niesmialosci :lol:

Jola - 2012-12-04, 4:19 am

W koncu bylam w niedziele na premierze Salonu Literackiego z moim mezem(ksieciuniem ). Czulam sie jak na randce.,odswitnie i dostojnie.. Siedzialam kolo liderow z Odnowy w Duchu Swietym z naszej parafi, majora ktory ma okolo 90 lat(a umysl , niejedny mlody moze pozazdroscic)i kobiety ktora przyjechala w latach 80 i byla mojego wieku. Budynek ogniska, zaskoczyl mnie bardzo. Miesci sie w centrum Londynu, niedaleko muzeum natury i innych waznych miejsc. Sam budynek swoim pieknem mnie zadziwil, dobrze by bylo ,zeby przetrwal w rekach polskich.
Dlaczego o tym pisze , zaskoczylo mnie tam sporo; przede wszystkim to, ze tak naprawde, tam nie bylo najmlodszej polonii,mlodych ludzi, a szkoda, ci ludzie moga naprawde zarazic miloscia , patriotyzmem, historia do Polski, chodz mieszkaja w Londynie dluzej niz w Polsce mieszkali. Mysle ze to najstarsza Polonia , podtrzymywala ogien patriotyzmu w tej mlodszej . Kobieta ktora siedziala obok nas , mowila z szacunkiem wprost z miloscia o tym starszym majorze, o jego historii zycia, i to samo slyszalam od innej osoby, ktora przyjechala w latach 80. Tylu wybitnych ludzi , kwiat polskiej inteligencji Londyn zgromadzil w sobie, i oni odchodza. To byl wyjatkowy ,niezapomniany czas, nie wspomne o pysznej kaczce :lol:

Jola - 2012-12-08, 9:10 am

,,Madrosc Ewangeli,,-Francesko Bersini
Jezeli drazni cie ten, kto palcem wskazujetwoje bledy, to czyz nie jest tak dlatego ze wlozyl palec w twoja rane?
Jesli tracisz cierpliwosc gdy ktos mowi ci prawde, okazujesz ze brak ci rozsadku.
Jesli ktos poprawia cie , uwazaj to za czyn milosierdzia.

Karteczke trzymam z tymi madrosciami, w etui okolarow. :lol:

Urszula - 2012-12-08, 9:34 am

Dziękuję Jolu, to jest piękne! Zaraz włożę taką samą karteczkę do mojego etui.
Staram się patrzeć na moje życie przez dobrze dobrane okulary - z samoregulatorem, progresywne - pozwalające lepiej znosić zarówno nadmierny blask jak i nadmierną ciemność.
Brakowało mi tylko "tej mądrości" w moim etui. Dziękuję!

Jola - 2012-12-09, 9:09 am

:lol: Problem jest w tym taki , ze ja mam telno roznych ciekawych i madrych zapiskow, moja przyjaciolka juz sie ze mnie smieje , z moich zeszycikow. Czytanie bylo moim nalogiem , ucieczka od zycia. Bog sie tym u mnie posluzyl, by wejsc w moje zycie. Czesto gdy cos sie dzieje , wpada mi nagle karteczka, ksiazka, gazeta,....... to Duch Swiety ,wykorzystuje te moje zapiski by mi cos wyjasnic.
Urszula - 2012-12-09, 10:47 am

Jola, u mnie jest tak samo i co najdziwniejsze, nigdy nie mam dosyć, ciągle jestem "na głodzie"
poszukiwań nowych, zadziwiających mnie zawsze i często trudnych dróg, wiodących do poznawania PANA i Jego nieskończonego Miłosierdzia. Jestem Mu wdzięczna, że postawił mi Ciebie na mojej
drodze życia...

Jola - 2012-12-09, 9:31 pm

zadziwiających mnie zawsze i często trudnych dróg, wiodących do poznawania PANA i Jego nieskończonego Miłosierdzia. Jestem Mu wdzięczna,

Jak Twoje Ula slowa, pasuja do mojej sytulacji obecnej. Wrocilam ze szpitala od Ilonki.
Przeszlam prawdziwa szkole zawierzenia. Dzis dowiedzialam sie , ze lekarze popelnili wobec niej blad w sztuce lekarskiej. W sobote zostala przyjeta z powrotem do szpitala , trafila na ordynatora , ktory zrobil rozrube i przejal ja w swoje rece. I to skutecznie, juz czuje sie lepiej, dzis przyszedl do niej specjalnie, zeby jej zrobic zabieg lataroskopii, i nie trzeba bylo operacji , ktora miala miec konsekwencje jak mowili. Zastrzyki z chemi odstawil. Juz Ilonka czuje sie lepiej, chciala isc do domu, mimo ze bladzidka i slabiutka.

Te trudne dni Bog dopuscil , moga przyniesc duze owoce dla mojej rodziny. Dziekuje wszystkim za modlitwe, tobie Ulu, Ani M, Znajomej i Jej mezowi, Ksiedzu Darkowi, naszym kochanym siostrom i osobom na czuwaniu nocnym i moim przyjaciolom, i wszystkim ktorzy przylaczyli sie do modlitwy. Dziekuje.

Urszula - 2012-12-10, 8:59 am

Jolu, Ty dobrze wiesz, że Bóg kalkuluje tak, ze nic nie idzie na marne - nawet porażka może być kolejną lekcją pokory, bolesną
lecz zapewne potrzebną. Jest wtedy próbą zaufania i nadziei pokładanej w Panu.
Modlitwa jest największą siłą na ziemi a nadzieja to muzyka duszy. Cierpienie /i nie tylko moje ale szczególnie innych/
jest jak dżwięk dzwonka, który wzywa mnie do modlitwy.
Modlitwa nie zmienia postanowień Boga, ale zmienia tego kto się modli.
Jolu, jesteś pięknym przykładem na to, że tam gdzie Bóg jest postawiony na pierwszym miejscu w życiu, wszystko inne też
wraca na swoje właściwe miejsce...
Łączę się z Tobą i Ilonką poprzez modlitwę i nadzieję...

Jola - 2012-12-11, 4:55 pm

Teraz zaczynam juz zyc koncem roku, w szkole pomagania. Dla mnie to jest duze wyzwanie, mowic z pamieci przed duza publicznoscia, jest stresem. Ale wiem ze to jest dla mnie waze , jak mam sie pozbywac niesmialosci, jezeli nie w ten sposob. To bedzie w sobote. Pamietam cwiczenia na nlp na lini czasu. Po prostu musze wybiec wyobraznia, ze to mam za soba i juz jest niedziela , rozdanie swiadectw i bal przy boku meza :lol: Jezeli zdalam. :oops:
Jola - 2012-12-14, 9:35 am

Chodze tylko rok do szkoly, ale cos dziwnego zadzialo sie w moim sercu. Bardzo bliska mi sie stala moja grupa z liderem na czele. To prawie sami mlodzi ludzie, mogli by byc moimi dziecmi. Dopiero teraz zdalam sobie mocno sprawe, ze tak naprade, to uciekalam od ludzi i chowalam sie za moja rodzina.
U nas wlasnie skonczyly sie rekolekcje z profesorem Andrzejem Derdziukiem, kupilam jego6 ksiazek , wiec mam lektury troche do czytania.
Jedna rzecz bardzo mnie dotknela . Wyrzucalam sobie ,ze jedno z moich dzieci dalam do zlobka w wieku 1,5 . To to dziecko w wieku 6 lat, trafilo do psychologa i mialo werdykt ze ma dyslekcje. To z nia juz od 1 klasy szkoly podstawowej, do 8 przesiadywalm nad lekcjami wiele godzin, lubilam to robic , moze odbieralam sobie to ze ze mna nikt nie siedzial. Ksiadz rekolekcjonista opowiadajac podobna historie, powiedzial ze to dziecko ktore z rodzicem siedzialo przy lekcjach ,duzo skorzystalo z bliskosci. , bo to zdolne samo sie uczylo.
Teraz dopiero mnie smieszy to, ze jak poszlam przed matura z nia ,zeby miec zaswiadczenie ze ona jest dyslektycznka, dostalam odpowiedz ze ona nie jest, chodz\ co roku chodzilam z nia na sprawdzenie.
Jestem z niej dumna.ma zlote serce. :lol: ale poczucie winy przeszkadzalo mi.

Anna M - 2012-12-15, 7:53 pm

Jolu,mam takie samo wrazenie dotyczace grupy.Ten rok minal jak jeden dzien..a tak wiele sie wydarzylo..mowilam i pisalam juz o tym ,ze czuje sie czastka wielkiego dziela,czegos waznego..ze mam jakby wieksza rodzine:))Mysle,ze prawdziwe historie,ktore zycie pisze uczy i inspiruje najlepiej.Jestesmy dla siebie szkola:))Gdzie kazdym podrecznikiem,jest zywy czlowiek i jego historia..

Dzis wrocilam taka szczesliwa z naszeo przedstawienia..a tu czekaly na mnie dzieci.Bardzo mnie to wzruszylo.Ucieszyly sie bardzo jak wrocilam.
Piszesz o odrabianiu lekcji z dziecmi..hi,hi na to trzeba miec anielska cierpliwosc..:))Ja z Tereska odrabiam zawsze zadanie w sobote,i uczymy sie polskiego,bo ostatnio nie moglysmy jezdzic do Polskiej Szkoly,przez chorobe Eli.Odrabianie zadan to prawdziwy test na cierpliwosc:))

Jola - 2012-12-15, 11:10 pm

Aniu ja tez z wielkim spokojem i radoscia wrocilam do domu. Ale takze pelna wrazen, przemyslen, i zmeczenia. Zadzialo sie cos we mnie, w czasie mojego wystepu, To mialo byc calkiem inaczej, scenariusz sie w ostatniej chwili zmienil, By mi mogl Bog pokazac cos co sama nie odkrylam.
To byl piekny dzien. Mialam wrazenie ze byli tam Ci co mieli byc i wszystko bylo wedlug Bozego planu . Byc moze to ja patrze swoim duchem na to, co sie wydarzylo, jak na cos wyjatkowego. . Chwala Bogu. Aniu bylam toba zachwycona. nie mialas zadnej proby, ja cie zobaczylam, jak wystepujesz dopiero na scenie. To bylo prosto z serca. Ciesze sie ze Cie poznalam blizej.

Jola - 2012-12-17, 9:42 am

Dostalismy swiadectwo z paskiem Panie Jezu. komu sie ono nalezy. Ja bez Ciebie, bym nie weszla na ta droge. A ty mnie potrzebowales fizycznie, zebym mogla tam byc gdzie ty chcesz i robic to co zaplanowales. Moze tak bedzie, ze ja go bede trzymac u siebie, pamietajac ze to glownie Twoja zasluga.
Wczoraj myslalam nie byc na zakonczeniu,moj maz chory, ale w sobote powierzono mi zadanie do wykonania w domu na zakonczenie. Zdziwilo mnie, ze tyle madrych ,zdolnych ,wykrztalconych mlodych osob , a mnie o to poproszono, to mnie zmotywowalo zeby to dostarczyc, a koncu tez rodzace sie pragnienie, bycia tam.
Bog chcial mnie tam , bym powiedziala swiadectwo, bym zobaczyla mloda piekna dziewczyne, ktora wczesniej poznalam na mitingu dla DDA i jej przemiane. W czasie jej indywidualnego tanca , peklam juz calkiem i teraz sie maze piszac to. To jest corka Boga , ktora obserwuje od dawna i jest bliska memu sercu.

A dzis, maz juz czuje sie lepiej , wychodzac do pracy, ucalowal maluchy i mnie czule na pozegnanie. To dla mnie wazne, i zrobil to z taka naturalnoscia ze Bogu dzieki . To o czulosci, pisalam w poprzednim poscie. Wystepowalam w scence malzenskiej, na prezentacji, na zakonczenie tej scenki, mialam powiedziec mojemu partnerowi malzonkowi o mojej potrzebie :czulosci , spedzenia z nim czasu,...a on mial zaspiewac fragment starej piosenki, do serca przytul psa, wez na kolana kota,, lal, la i mnie przytulic . i tak mielismy zostac do rodzinnego zdjecia. W ostatniej chwili przed wyjsciem na scene, zmienilam plan, ze wyrwe sie z objec i pobiegne sie przebrac do nastepnej scenki.
Tak powinnam zareagowac w zyciu prawdziwym, wyrazic zlosc, gdy mi moj maz zaspiwal; Do serca przytul psa. ,... przytulajac mnie. On sobie nie zdawal sprawy , ale mnie gdzies to zranilo , wyszlo to na prezentacji . Dziekuje Bogu ,ze mnie prowadzi i leczy moje skolatane serce, wyrzucajac z niego, wszelkie nagromadzone chore emocje, i leczac rany.

Jola - 2012-12-20, 3:33 pm

Dwie drogi zycia.
Szczesliwy maz,
ktory nie idzie za rada wystepnych,
nie wchodzi na droge grzesznikow
i nie siada w kole szydercow
lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
nad Jego Prawem rozmysla dniem i noca,
......co uczyni, pomyslnie wypada.----ten psalm 1 , daje mi nadzieje ,ze wszystko wypadnie pomyslnie w te swieta. :lol: Wszystko u nas w proszku. remont, praca.

Jola - 2012-12-21, 5:54 pm

Przeczytaj fragment z Ewangeli Lukasza (Lk 17, 11-19)
.... Wtedy jeden z nich widzac , ze zostal uzdrowiony, wrocil chwalac Boga donosnym glosem, upadl na twarz do Jego nog i dziekowal Mu. ...
Wyobraz sobie , ze jestes , jednym z tredowatych albo naocznym swiadkiem ich spotkania z Panem. Przeczytajcie w calosci ten fragment. Jak doswiadczasz Boga w tej scenie? Przyjmujac role biedaka lub obserwatora, zastanow sie, czy to spotkanie jest dla Ciebie okazja do uwielbienia Boga?
To po moim niedzielnym swiadectwie , w ktorym mowilam, ze nie wiedzialam ze tak bardzo bylam chora , medytowalam ten fragment Ewangelii Lukasza , bedac biedakiem placzac z wdziecznosci Bogu, na nastepny dzien poszlam ucalowac sukienke Jezusa, ktora jest okryty w tabernakulum w angielskim Kosciele. Bogu Chwala i wdziecznosc za moje uzdrowianie.

Jola - 2012-12-25, 1:59 am

Jest we mnie tyle radosci i pokoju. Modlilam sie o dobre Swieta, ale pierwszy raz o to by je przygotywac w spokoju i radosci. W piatek wieczoram jeszcze Marek klad kafelki w kuchni i lazience na podlodze. Wygladalo to niezbyt dobrze. Szykowanie zostalo na ostatnia chwile. Ale rano nie zwazajac na nic , zaczynalam ze spokojem modlitwa i czytaniem Pisma Swietego, jeszcze nigdy nie bylam wyrobiona tak szybko, jak tego roku. Juz po Wigilii, ktora uplynela wsrod smiechu i radosci. To czas przygotowania w spokoju, tez sie do tego przyczynil.
Ciesze sie, ze moge spedzic ten czas wsrod przyjaciol,

Jola - 2012-12-29, 8:38 pm

Czas swiat minol szybko, w wielkim pokoju i milosci . Moje zdrowie i enegia powoli powracaja. Przyczyniaja sie do tego tez , masaz moich corek.Nigdy nie przypuszczalam ze bede miala taki luksus. Ten czas w Londynie, jest skarbem dla mojej rodziny w przyblizeniu sie do siebie. Ale poszerzajaca sie swiadomosc, pokazuje rzeczy, nad ktorymi musimy popracowac .
Jola - 2012-12-30, 10:36 am

Moja pamiec sie poprawila, sciski glowy przeszly, jeszcze nie do konca jest dobrze, ale przyszlo mi do glowy, zeby isc od stycznia do colegu, na jezyk angielski.
Jola - 2013-01-02, 10:11 am

Rozpoczol sie nowy rok, co przyniesie? Bedac na adoracji w sylwestrowy wieczor, cofnelam sie do poczatku roku i do zdarzen minionych. Przyszlo wielkie dziekczynienie , bardzo duzo sie wydarzylo w moim zyciu wewnetrznym. Zrobilam Kroki, Bylam rok w szkole , w Lourds gdzie Bog sie dobral do moich chorych emocji, Wyprawa na Klify gdzie czesc starego czlowieka tez zostawilam. przeczytalam do konca Stary Testament, odbylam podroz z Crisem przez Izrael na ekranie telewizyjnym, zajelo nam to pol roku , ale to sa niezapomniane chwile, gdzie z przyjaciolmi moglismy przemodlic to do swojego zycia. Przeczytalismy wspolnie z przyjaciolmi ,;Ewangelie Jana, List do Rzymian, Efezjan. Polecam wspolne czytanie , Bog odkrywa rozne prawdy dajac kazdemu co innego, i to poloczenie jest niesamowite. Odbylam kurs tozsamosci w Chrystusie . Duzo prawdy o sobie odkrylam, dzieku swiatlu Bozemu . Jestem Boze otwarta na dalsze propozycje :lol:
Jola - 2013-01-06, 10:31 am

Jutro mam sie zapisac do colegu na angielski, mysle ze i moja Znajoma tez bedzie chodzic. Dobre jest wspolzawodnictwo, to dodaje animuszu i popedza do roboty. moja rodzina to popiera, a Ilonka dzis mi napisala z Australii ze jest ze mnie dumna i ze Australia jest miejscem dla nas. Jak bylismy mlodzi z mezem i mielismy dwoje dzieci przymierzalismy sie do wyjazdu na ten piekny kontynent. Na greckiej wyspie mielismy mozliwosc pracy i tylko wystarczylo udac sie do Ambasady i prosic o wize, (wtedy mozna bylo w Grecji dostac, lata 80) ale to nie bylo wola Boza, wrocilismy do kraju. Badz wola Twoja.
Jola - 2013-01-07, 9:19 am

--------------------------------------------------------------------------------

Znajomo ja tez wchodze jeszcze caly czas w stare zachowania. Wczoraj pieknie zakonczylam stary rok takimi zachowaniami. Ktore prawde mowiac mi szkodza. I jeszcze wewnetrznie sie zloscilam na osobe, przez ktora tlumilam uczucia. To przygotowanie do spowiedzi , pokazalo mi ze zabraklo mi szczerosci, zeby powiedziec tej silnej osobie, ze nie podoba mi sie jej kontrola . Ale mam zamiar dzis przy Nowym Roku , zaczac od szczerosci ,jezeli mamy sie przyjaznic. Pamietam , ze nie mam zmieniac drugiej osoby ,lecz siebie. I to jest wazne , bo te zachowania mi szkodza.

Ten wpis zrobilam w blogu Znajomej 1 stycznia . Wiedzialam ze ta sytulacja, ktora wydarzyla sie teraz ,byla oddzwiekiem dawnego echa z przeszlosci. Rozpisywalam to , ale nadal gdzies to siedzialo i nie dawalo spokoju. Wczoraj czytajac ksiazke o posludze uzdrowieniowej, przyszlo mi do glowy , zeby to uczynic co on,i chodz bylam sama. Zaczelam od uwielbienia Boga,oddalam ta sprawe Jemu, potem przeszlam na modlitwe jezykami, i gdy wzielam kartke ,zaczelam przepraszac za brak mojej odwagi przeciwstawianiu sie ludziom , ze pozwalalm dopuszczac do sytulacji, ze mnie tam nie bylo chodz fizycznie ja bylam,....Gdy nagle na kartce zaczelam pisac przebaczenie tym osobom ,ktore mocno kontrolowaly moim zyciem. Bog pokazal mi ze to chodzi o przebaczenie. Nigdy bym na to nie wpadla, ze to o to chodzi, ja nie czulam urazu , ale Bog zna nasze serca, i wchodzi coraz glebiej. Mam juz wewnetrzny spokoj. Dziekuje Ci Boze, :lol: ze porzadkujesz mnie.

Jola - 2013-01-11, 7:26 am

Wszystko sie w zyciu moze zdarzyc. Wierzycie w to?
W nastepny czwartek jest pokaz mody, i do czwartku moge pracowac przy nim. Juz trzeci dzien ide, ale to dla mnie zaskocznie, te kreacje, to dziela sztuki, cena jednej zaskodzyla mnie .Takich nie ma w sklepie. Tam pracuja prawdziwi mistrzowie, ale wiem, ze ja juz bym nie chciala pracowac po tak wiele godzin, pare dni to mozna zarwac. Nie ma rodziny, i jej rozwoju. Wlasciwie to dzis wrocilam po polnocy, i za chwile wychodze.

Jola - 2013-01-13, 1:57 am

Wczoraj dostalam smsa
Pracoholik w roli szefa zespolu stanowi szczegolnie trudny problem.Nie cieszy sie zaufaniem podwladnych, oczekuje od nich podobnie niesprawiedliwych zachowan, ktorymi sam sie cechuje. Jednoczesnie pracownicy nie moga sie od niego spodziewac oparcia i zrozumienia. Jest nadmiernie krytyczny, nietolerancyjny, przesadny w wymaganiach oraz ma czeste wahania nastrojow.Firma prowadzona przez szefa-pracoholika dziala podobnie do zaburzonej rodziny.Pracownicy pelnia role, ktore pozwalaja na pewien rodzaj zaburzonej stabilizacji.

Dzis bedac w pracy, myslalam o tym wpisie Znajowej, ktory zamiescila w swoim blogu. Myslalam o sobie, o moim przymusie szybkiej pracy, ze musze duzo zrobic ,to bede ok, Ta robote mialo byc widac, ze sie nie obijam, nie marnuje czasu. Wszystko na wczoraj. I tak na innych patrzylam, chodz uczucia tamowalam.
Do pokazu mody, ktory ma sie odbyc niebawem, pracowalam cztery dni, i slyszalam ,pracuj wolno i dokladnie, precyzja , cos mnie gniotlo gdy slyszalam nie spiesz sie. Gdy obserwowalam innych, tak faktycznie sie zachowywali, jak na zwolnionym filmie., Mialam wrazenie, ze nie wiele zrobilam i jakies chore emocje zaczynaja sie dobijac. Jutro sprobuje sie tym zajac , W takiej pracy chcialabym pracowac, jest zyczliwosc, dobre slowo, troska o pracownika , tylko w normalnym wymiarze godzin. Ale niestety ,to jest praca, tak zwana sezonowa.Panie Boze, co Ty szykujesz dla mnie ? :lol:

Jola - 2013-01-17, 9:38 pm

Wrocilam z pokazu mody, pelna emocji i wrazen. Pokaz sie odbyl w ekskluzywnym hotelu w pierwszej strefie. To przeroslo moje oczekiwania, kolo trzydziesci modelek wysokich i jeszcze na wielgachnych obcasach, przedstawilo kolekcje.
Jutro ma byc najnowsza kolekcja na internecie , Nikcholasa Oakwell. Rozpoczal swoja projektancka kariere, przy boku naszej polskiej siostry z kosciola na Ealing.

Zosia w Lourds poprosila mnie o sponsoring, doszlysmy do 4 kroku, pamietam, jak mi powiedziala, moze i ja ci jestem potrzebna na cos. Tak , przy niej wyszly mi i moje slabosci. Zdawal sobie sprawe ze moze umrzec , a bylo w niej pelno entuzjazmu i optymizmu. We wrzesniu jak wrocilaz Polski poprosilam ja o nauke gry na gitarze czworki dzieci, w tym dwoch moich corek.Miala do tego talent, Gdy odbywala sie lekcja, z entuzjazmem dziewczyny graly i spiewaly Bogu. Raz powiedziala , jak umre ,to chcialabym, zebyscie graly jakby moje przedluzenie(cos tak). Czy to sie im uda, przestaly grac od ostatniego spotkania z Zosia przed swietami, trzeba byl posluchac jak ladnie spiewaly i graly kolendy. Chodz nie znalam Zosi blizej, to wiem ze Bog postawil mi ja na drodze, to juz poczulam gdy podeszla do mnie i powiedziala ze chcialaby mi pomoc sprzedawac ksiazki , a ja nie wiem skad pomyslalam ze to Szeryf. Gdy spytalam sie jej na forum, to zaskoczona byla, ze to do mnie doszla i ze ja wiedziam ze to ona. (to Duch Bozy)Wieczny odpoczynek......

Jola - 2013-01-17, 10:24 pm

Do moich wspomnien o ktorych pisalam o Zosi , dopisze te z Rzymu. Pisalam duzo wczesniej , jak moj maz z corka kupowali mnie ,corce i przyjaciolce bilety do Wloch i kupili o dobe pozniej niz pozostala wycieczka. Wpadlam w pierwszym momencie w panike, co my bedziemy robic ta dobe nie znajac Rzymu , ani jezyka. Okazalo sie ze trzy osoby z wycieczki celowo kupily te bilety o dobe pozniej. To byl niezapomniany czas, jaki spedzilismy w Rzymie , przypomnialo mi to zdarzenie zdjecie jakie dala osoba ktora byla wtedy z nami, na feoobuku. Na tym zdjeciu byla tez Zosia, bylysmy wtedy noca na pysznych lodach w najwiekszej lodziarni jaka kiedykolwiek widzialam. Rzym noca, ktory ona dobrze znala.
Jola - 2013-01-20, 4:52 am

Pamietam gdzies przeczytane zdanie, ze byc spojnym to myslec , czuc i tak dzialac. Ale przelozyc to na zycie ,to czasami jeszcze trudno. Ta Jola ulegla zanika, Poproszono mnie o cos, i w pierwszym odruchu zaskoczenia sie zgodzilam, ale moje mysli sie buntowaly i uczucia dawaly znac. Z opoznionym zaplonem, jednak odmowilam . To przed chwila przypomnialam sobie to przeczytane zdanie,. Chcialbym, zeby to bylo juz u mnie naturalne , nieopuznione ,a takze nie sprzeciwialo sie woli Bozej.
Oddaje Tobie to Boze, bys prowadzil mnie Twoimi Drogami mocna reka.

Jola - 2013-01-21, 4:13 pm

Jak trudno mi jeszcze podejmowac decyzje zwiazane z praca, jedna z prac dostalam od kogos kto podjal inna. Nie mija jeszcze rok i ta osoba traci ta prace co dostala. Powiedzialam ze oddam jej ta co mi dala. Czuje ze tak mam zrobic, bo ona ma niewiele i z tego sie nie utrzyma. Ona oponuje, ze zalatwilam jej inne. Ja chodz nie mam za bardzo na ten czas pracy, slysze wewnetrzny glos ze mam to zrobic, i zaufac, chodz dzis z Markiem nie mamy grosza ,awaria samochodu , oplaty oczyscily nasze konta.
Boze mysle ze ide za Twoim glosem, ze ty szykujesz mi cos innego i stalego. Jaka jest Twoja wola.
A dzis chce zyc tylko dniem dzisiejszym.

Jola - 2013-01-22, 6:46 am

Obsesyjne lekowe mysli, harcujace po glowie, potrafia poczynic w czlowieku totalne spustoszenie, pozbawic woli i sily, zetrzec na miazge.
To to zdanie, natrafilam wczoraj wczoraj w nocy, gdy po modlitwie i pytaniu sie Boga o co chodzi gdy nadszed mnie lek , mysli z ktorymi sobie nie moglam poradzic. a chodzilo o tak prozaiczna rzecz jak podjecie decyzji w jakiej formie podejme nauke jezyka angielskiego . od dzis zaczyna sie calan w szkole , a takze dostalismy wiadomosc ze mozemy miec w domu tylko w rannych godzinach co trzeba by bylo przeorganizowac pewne sprawy, czy byliby chetni. Czy znajoma sie zdecyduje, czy mam sama brac lekcje z tym nauczycielem, czy moj pozostale osoby ktore chcialy sie uczyc , zgodza i sie zdecyduja. Zrobil mi sie kolowrot w glowie. Po mojej radosci i spokoju jakie doznalam po Mszy i spotkaniu biblijnym przyszlo cos co toczylo sie we mnie a ja to obserwowalam i zastanawialam jak sobie pomoc. W zeszycie uczuc wypiaslam mysli i lek , zaczelam to rozpisywac na kartce, gdy wreszcie dotarlam do tego ze jezeli jest Twoja wola Panie zebym sie uczyla to masz i sposob ktory jest dla mnie najlepszy i dasz mi wytrwanie, bo ja jestem bezsilna w tej kwesti. i po natrafieniu na to zdanie ktore umiescilam u gory i ktore mi wyjasnilo o co chodzi , juz ze spokojem i radoscia usnelam Ide teraz do kosciolka , dzis mam malego slicznego goscia, ktorym sie opiekuje we wtorki, serce sie do niej cieszy jak do wnusi. Czasami sie myle i mowie do niej Majusiu jak do mojej wnuczki ktora jest w Polsce

Znajoma - 2013-01-22, 4:27 pm

Jolu zastanawiasz sie czy zdecyduje sie na nauke angielskiego.Po co sie zastanawiasz jak dobrze wiesz od ilu miesiecy o tym mowie, ze chce na nia isc, zeby tylko odpowiadala mi cena i godziny uczeszczania na nia.Na nauke sposobem Calana chodzilam pewnie z trzy miesiace, uwazam ze jest to dobry sposob, zeby nauczyc sie mowic w tym jezyku ale pod warunkiem, ze trzeba sie uczyc slowek w domu.Bo gdy padla propozycja Colegu to mialam wielkie watpliwosci jednak po rozmowie z osoba ktora zna sie na tych sprawach, zrezygnowalam z tej szkoly.Wiem ze sposobem Calana mozna szybko sie nauczyc mowic ale trzeba zaraz znalesc prace zeby operowac tymi slowami.Gdy chcodzilam na ta nauke a rozchorowala sie moja mama i latalam do Polski, pozniej mamy smierc szybko pogubilam sie w tym wszystkim, nie nadazalam za grupa. I poprostu mnie wygryzli.Bardzo ubolewalam nad tym ale zaczela nauke w LSIP,gdzie bylo duzo warsztatow, spotkan i wiedzialam ze nie dam rady juz sobie z nauka jezyka i jeszcze praca.Teraz wiem, ze podejme sie nauki tego jezyka ale nie chce robic nic pochopnie bo i tak mam duzo juz na gowie.Musze to dokladnie przemyslec, zeby miec czas na nauke i pozostale moje zajecia.Ale powolutku,mysle ze na wszystko przyjdzie czas.
Jola - 2013-01-22, 10:05 pm

W koncu poszlam do szkoly calana i ciesze sie ze zrobilam ten krok, a nuz sie uda. Bylam bardzo zamknieta wczesniej , Nauczylam sie dobrze mowic ,ze nie rozumiem po angielsku, ze jak ktos mnie zaczepil na ulicy i mu odpowiedzialam ze nie rozumiem. To Ilonka smiala sie ze mnie , mowiac ze ten ktos byl zdziwiony, ze nie,, rozumiem ,,wypowiedzialam bardzo dobrze po angielsku :lol:
Czeka na mnie nastepne wyzwanie, zaistniec znowu w kusnierstwie. Mam sprobowac.

Znajomo, ja wiem ze ty sie wezmiesz, ty juz sporo umiesz. Tylko myslalam, ze bedziemy uczyly sie razem ,w grupce w domu , ale nie wyszlo,nauczyciel chcial dosc sporo i niedogodny czas.

Jola - 2013-01-26, 10:21 pm

Ten rok zaczol sie zmianami w moim zyciu, nauka jezyka i plany, o ktorych trudno mi teraz pisac, bo nie odemnie tez do konca zaleza. Ale probuje zmieniac , co mozna, ale tez nie bez leku , bo likwiduje podporki finansowe , by wchodzic na niepewny jeszcze grunt.
Tylko przypominam sobie obietnice Boga dla mnie ; Ty nie bedziesz glodna i bedziesz miala co ci potrzeba. Tak Bog jest Bogiem Wszechmogacym.

Jola - 2013-01-27, 9:40 am

Jezus dzis przychodzi do mnie, bo jestem uboga duchem, wiezniem , i niewidoma,....

roztropnosc
Zwazaj, synu, na moje SLOWA, do uwag Mych naklon swe ucho, niech one nie schodza ci z oczu, przechowuj je pilnie w swym secu, bo zyciem sa dla tych, co je otrzymali,LEKARSTWEM CALEGO ICH CIALA. (ks. Przys 4, 20)

Zywe bowiem jest SLOWO BOZE , skuteczne i ostrzejsze niz wszelki miecz obosieczny, przenikajace az do rozdzielenia duszy i ducha, stawow i szpiku, zdolne osoadzic pragnienia i mysli serca (l.Heb,4, 12)

Polecam czytanie SLOWA BOZEGO, :lol:

Jola - 2013-01-29, 8:12 am

Znajoma dosiadla sie do mojej lawki w szkole calana :lol:
Bedzie od kogo dostac podpowiedz :mrgreen:
Od poniedzialku zaczyna szkole, tez moja dorosla corka. Zdala egzamin na system informatyczny, co takiego, i jeszcze beda jej za nauke placic. Zostal jeszze Marek, mysle ze dolaczy do nas na callana.Ma jeszcze czas, bo jest sporo do przodu , a fajnie by bylo byc razem w klase ,jak za dobrych mlodzienczych czasow.

Jola - 2013-02-01, 9:01 pm

Nie jest latwo z angielskim, skonczylismy dzis ksiazke pierwsza i jest w glowiesporo slowek, ale i balagan. To groch z kapusta.
Jola - 2013-02-04, 9:47 pm

To jest dla mnie czas dosc trudny , ale zarazem piekny. Nie bede ukrywac, ze j. angielski po tych terapiach i krokach jest dla mnie dosc duzym wysilkiem umyslowym. Do tego dochodzi nowe wyzwanie, szyje dla projektanta mody, futro meskie. Jest on czlowiekiem perfekcyjnym, z wielkim smakiem i okiem wyczulonym. To tez jest punktem napiecia dla mnie, nie szylam nigdy z bobrow. Instrulowana przez meza co do kroju skor, ide do przodu , po 6 letniej przerwie.
Troche sie u mnie znow zrobilo zbyt wiele obowiazkow, musze to jakos ogarnac i znalezc dla siebie czasu. Juz nie chce tak jak dawniej zatracic sie w obowiazkach i nie miec czasu na spokoj i wyciszenie.
A mam zaczeta ksiazke , z ktora chce sie troche z Wami podzielic ,,posluga uzdrowienia,,

Jola - 2013-02-06, 10:37 pm

Krok 7, dla dzieci DDA -fragment

Pamietajmy, ze celem Programu nie jest to , abysmy stali sie swietymi.

Jola - 2013-02-09, 3:43 am

Program 12 krokow jest to zbior zasad duchowych . By stac sie zdrowym, szczesliwym i pozytecznym czlowiekiem. To dostalam na sms.
Ja nie szukalam szczescia ale Boga, ono przyszlo wraz z wiara. Na samym poczatku Listu do Efezjan, Bog obiecuje mi wszelkie blogoslawienstwa, by stac sie swieta i nieskalana. Tak , ja wierze ze Bog moze mi to uczynic, by byla Jego chwala, a ja zebym mogla z radoscia, stac z Nim twarza w twarz.

Przeczytalam wlasnie zachete naszego Ksiedza z kosciola na emeilu, to jest fragment.
Jan Paweł II w adhortacji Catechesi Tradendae napisał: „Odnowa w Duchu będzie prawdziwa .....gdy na zwykłych ścieżkach życia, doprowadzi jak najwięcej wiernych do cierpliwego, pokornego i wytrwałego wysiłku, by coraz lepiej poznać tajemnicę Chrystusa i świadczyć o niej” (n.72). Chciałbym byśmy razem uczyli się poznawać Jezusa właśnie w taki prosty i pokorny sposób ,przez czytanie Pisma Swietego , Eucharystie,....

Jola - 2013-02-09, 1:37 pm

Program jest wielka laska od Boga, u mnie sporo sie zadzialo, To dzieki programowi wiele osob uwierzylo i dotknelo milosci Bozej, ale Bog zaprasza dalej ,by wedlug Jego laski ,poznac Jego samego i Jego droge. Chce nas powolac na swoich uczniow, by Jego pasterski plan dalej rozciagal sie w swiecie.
Jola - 2013-02-10, 11:00 am

Dzis na dzisiejszy dialog nie mialam zadnych pomyslow, a mamy spotkanie w tym tygodniu. Po modlitwie przy zapalonej swiecy, siegnelam po ksiazeczke ,, piec jezykow milosci,,
- pierwszy to afirmacje, z tym nie mialam nigdy problemow, zawsze do Marka odnosilam sie z zyczliwoscia i mowilam mu dobre slowa. on tez odnosil sie do mnie dobrze chodz nie wylewnie
- to drugi jezyk mnie mocno poruszyl, nie moglam czytac w obecnosci Marka , dlawilo mnie, bo to do nas sie tyczylo. (mimo ze ten tekst czytalam juz wczesniej sama)
,, Wartosciowo spedzony czas,, To jest moj jezyk milosci, Przebywanie z soba. Najwazniejszym aspektem wartosciowo spedzonego czasu jest przebywanie ze soba. Nie chodzi o bycie w poblizu, a poswiecanie sobie uwagi.
Niektorzy bez klopotu kontaktuja sie ze swoimi emocjami, lecz gdy trzeba o emocjach mowic, do glosu dochodzi nasza osobowosc. Z moich obserwacji wynika, ze pod tym wzgledem istnieja 2 typy charakterow. Pierwszym nazywam ,, Morzem martwym,, Rzeka Jordan wyplywa z Jeziora Galilejskiego, plynie przez niewielki Izrael i wplywa do Morza Martwego i tam konczy swoj bieg. Bo z morza martwego nic nie wyplywa. ono tylko bierze, niczego nie oddajac. Czlowiek o tego typu osobowosci kazdego dnia odbiera wiele emocji, przezyc i mysli. Dromadzi je w ogromnym zbiorniku, lecz sam nic nie mowi i jest mu z tm dobrze, (tak mysle ze mojemu Markowi jest dobrze, bo jest radosnym czlowiekiem i bardzo zyczliwym dla innych)

Druga skrajnosc stanowi czlowiek o osobowosci szemrzacego strumyka. ktos taki blyskawicznie opowiada o wszystkim, co tylko zobaczy lub uslyszy.
Po latach Morze Marte zna na wylot swoja zone. A zona , nie wiele wie.
Dzieki Bogu , ze to widzimy i mozemy cos z tym zrobic. Jest nam razem dobrze , a chce zeby bylo jeszcze lepiej. :lol:

Jola - 2013-02-11, 11:20 pm

Dzis w nocy snilo mi sie jak zchodze z dachu, obudzilam sie i na nowo mialam ten sam sen. przyjrzalam sie mu. Nie byl to wysoki dach , a ja powoli siadlam na nim i spuscilam nogi z dachu ,zeby mialy krotsza przestrzen do ziemi. Wszystko to robilam bardzo ostroznie, potem skoczylam.
Zdalam sobie sprawe, ze tak jest z moim zawierzeniem Bogu.

Jola - 2013-02-13, 6:41 am

,, Zawsze lubilas miec wszystko zaplanowane, ustalone, przemyslane, a Ja chce ,abys coraz bardziej uczyla sie oddawac Mi swoje plany i pozwolila abym Ja sam ukladal tobie zadania i kazdy dzien. Pragne aby twoje zaufanie do Mnie bylo bez granic i obejmowalo cale zycie,,
,,Rozmowy z moim Panem,, -Teresa Chomieniec
To Jezus mowi do Teresy, ale mowi tez to do mego serca.
Ja nadal przemysluje w swojej glowie plany, spinam sie czasami, chodz wiem w rozumie, ze bedzie tak jak chce moj Pan, bo przeciez go prosze o to, i tak jest . Bezgraniczne zaufanie daje pokoj wewnetrzny. ale to jest w moim rozumie, nie do konca jeszcze w sercu.
Dzis w srode popielcowa, prosze z pokora Boga, by mi pomogl. Amen :lol:

Jola - 2013-02-15, 8:19 am

Zastanawiala sie moja znajoma, jak postapic z meza urodzinami.Odszedl on od niej, zostawil ja z dziecmi,zle ja traktuje a ona twierdzi, ze chce mu upiec torta tylko dlatego, zeby dzieci mialy dobry przyklad, ze tego uczy nas nasza wiara.Ale czy napewno.
To fragment postu Znajomej.
To sytulacja tej kobiety , ze jest ofiara, tak mnie dotknela. Nie mialam czasu sie temu we mnie przyjrzec i sytulacjom moim zyciowym. Wczoraj rano wyslalam sms do mojego meza , byly walentynki, nie odpisal .Odezwala sie we mnie zlosc i to dosc duza. Gdy przywiozl mnie maz do domu, na stole staly piekne kwiaty i bombonierka od niego . A ja dla niego przynioslam tiramisu, ale mowilam sobie, ze jezeli nie zlozy zyczen , sama wszystko zjem( co nie byloby dla mnie dobre :lol: )Ale wiem, ze musze sie spokojnie przyjrzec miejscom w moim zyciu gdzie bylam i moze nadal jestem ofiara chodz sobie z tego nie zdaje jeszcze sprawy.
Jestem Bogu wdzieczna , ze przeprowadza mnie i moja rodzine do zdrowia, w dosc lagodny sposob.

Urszula - 2013-02-15, 11:12 am

Witaj Jolu !
Wczorajsze "walentynki" dostarczyły Tobie /i mnie/ wiele trudnych emocji. Zastanawiam się nad sensem tego święta.
Do Polski obchody walentynkowe trafiły w latach 90-tych, z krajów anglosaskich.
Część polskiego społeczeństwa krytykuje walentynki jako przejaw amerykanizacji, obcy polskiej kulturze i wypierający piękne
rodzime tradycje - słowiańskie święto zwane Nocą Kupały lub Sobótką /noc z 21 na 22 czerwca/.
Walentynki są wykorzystywane przez biznes i media do przełamania stagnacji handlowej pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą.
Nazwa "walentynki" pochodzi od św.Walentego, który jest patronem chorych na epilepsję...
Zakochanie to jeszcze nie miłość - dzisiaj to wiemy obie! Zakochanie to zauroczenie, chemia, splątanie /epilepsja/ i może ale nie musi prowadzić do prawdziwej miłości, która jest świadomą decyzją.
Jolu, kiedy świadomie otworzyłam się na miłość PANA - każdy mój dzień to wielkie Święto JEGO MIŁOŚCI, pięknej i często bardzo trudnej
bo wymagającej. Doświadczenie bezwarunkowej Jego miłości uczy mnie jak mam kochać siebie i moich najbliższych.
Świadomość tego jest dla mnie najlepszym prezentem walentynkowym...

Znajoma - 2013-02-15, 1:03 pm

Urszulko, zgadzam sie jak najbardziej z tym co napisalas, ze najwiekszym dla mnie tez prezentem jest milosc Jezusa, jest ona wyjatkowo piekna.Pamietam jak sie nawrocilam, zachowywalam sie jak zakochana dziewczyna, bylo to osiemnascie lat temu.O niczym, ani nikim nie umialam mowic tylko o Nim, poprostu nie wiedzialam co sie ze mna dzieje,znajomi mysleli ze zwariowalam.Bylo to piekne i jest nadal.Jednak, gdy wczoraj maz, przyniosl mi przepiekny bukiet czerwonych roz i prezent, poczulam sie z tym tak dobrze, tak wyjatkowo taka wybrana.Widze, ze to wlasnie On zmienia i kruszy serce mojego meza, ktory staje sie tak dobrym i wartosciowym czlowiekiem.A te kwiaty to tez po to, zeby robic male rzeczy w duzej sprawie,w uczeniu i odkrywaniu naszej wspolnej milosci.Moze, to mala rzecz ale jak wazna.
Urszula - 2013-02-15, 1:57 pm

Znajoma napisał/a:
wczoraj maz, przyniosl mi przepiekny bukiet czerwonych roz i prezent, poczulam sie z tym tak dobrze, tak wyjatkowo taka wybrana

Super moja Znajomo, to jest to! Zapracowałaś sobie na takie traktowanie przez swojego męża. Życzę Wam więcej takich dni.

Jola - 2013-02-16, 5:59 am

Tu nawet nie chodzilo o walentynki. tu chodzilo o moje uczucie zlosci ktore sie pojawilo gdy dotarlo do mojgo serca slowa ze jestem ofiara. Piszac ten post , czulam ze tu nie chodzi nawet o kwiaty, bo moim jezykiem milosci ,nie sa prezenty jak juz pisalam tylko bliskosc , zainteresowanie. Moj Marek, nie mial nigdy tak naprawde z problemow zeby mi cos kupic, to ja bardziej wewnetrznie sie kurczylam, zeby uczyl sie oszczedzac.
To we mnie otworzylo sie cos nowego. Wczoraj po napisaniu tego postu, gdy zaczelam odkurzac, nagle pojawilo sie we mnie wspomnienie z przed pieciu lat, zaczelam plakac,
Osoba ktora prosila mnie o przyjazn, po pogrzebie mojego taty ,pojechala za mna do mojego domu i roscila prosby, zeby jej dac to , tamto,... To nie byla pora i czas , to byl dla mnie bardzo trudny czas, a ja nie umialam sie przed tym obronic. ja sama weszlam tylko po ksiazki i gitare ktore chcialam zabrac do Londynu. Nie weszlam nawet do taty, do jego mieszkania, weszlam tam dopiero po roku. Teraz placze, ale to dobrze. poszlam potem wspomnieniami dalej do dziecinstwa. I juz tu , kolezanka z ktora bardzo lubilam przebywac, miala tendencje do pozyczania ode mnie ciuchow , o ktore mialam problem sie upomniec. Pamietam nowa spudniczke z pluszu, ktora mi mama uszyla. Gdy wreszcie udalo mi sie zdobyc na odwage i poprosic o zwrot , okazalo sie, ze juz nienadawala sie do chodzenia, tak byla zniszczona.
Ja nawet jej nic nie powiedzialam.
To otworzylo mnie na inny problem, lek przed wykorzystaniem. Dziekuje za to Bogu , ze mi to pokazal. moge sie tym z tym teraz rozprawic. teraz juz mi niezle , idzie mowienie nie i zaczynam mowic co mi sie nie podoba. :lol:
Co jeszcze wyjdzie :?:

Znajoma - 2013-02-16, 12:35 pm

Jola a dla mnie wazne sa takie gesty ze strony meza. Naprawde.Maz moj od poczatku naszej znajomosci zaznaczal, jak wazny jest dla niego moj ladny wyglad, wiedzialam o tym juz wychodzac za niego za maz a bylam bardzo mloda.Dla mnie zreszta tez to bylo wazne.I podobnie Jolu jak u Ciebie maz nie patrzac na rzeczy wazniejsze, kupowal mi ladne ciuchy czy bizuterie[ktora w koncu i tak wyniosl z domu] o co czesto bylam zla na niego.Ale ja zawsze bylam osoba ktora moze wtedy w niewlasciwy sposob ale krzyczalam, buntowalam sie i mowilam co mi sie nie podoba u niego czy u innych, chociaz czesto nie przynosilo to skutku.Ale czesto tez traktowali mnie znajomi i rodzina jak ofiare co mnie doprowadzalo do szalu.Ale wtedy nie umialam inaczej, tyle bylo na taka ich postawe we mnie buntu, tyle zlosci.Teraz ucze sie zyc inaczej, widze wiele rzeczy ktorych wczesniej wogole nie widzialam.Ale i tak chce zeby maz mi kupowal kwiaty, w koncu kto ma mi je kupowac, czy pojsc gdzies ze mna.Ale tez ja musze sobie dac do tego prawo, ze zasluguje na to, zeby, np pjsc z nim do restauracji czy do kina.Ale swiadomosc juz tego mam a teraz tylko wprowadzic to w zycie.
Jola - 2013-02-17, 8:13 pm

uzdrowienie emocjonalne
-Bolesne doswiadczenie, szczegolnie z okresu dziecinstwa, wplywa na sposob zachowania w doroslosci.
-Wydarzenie przechowywane jest w pamieci osoby. dopoki nie zostanie uzdrowione, osoba nie jest zdolna reagowac w sposob wolny tak , jak chcialaby i powinna. Jest wiezniem przezlosci.
-Uzdrowienie dokonuje sie , kiedy przywolujemy wspomnienie i przezywamy je na nowo w swietle uzdrawiajacej obecnosci Jezusa. Kiedy osoba przezywa minione zdarzenie w nowy sposob, zaczyna inaczej je oceniac, przemienione wspomnienie wywiera rowniez na nia inny wplyw. To jest dzialanie Ducha Swietego.
,, Posluga uzdrowienia,, Leo Thomas
Nigdy bym na to nie wpadla , ze te zdarzenia ktore opisalam ,maja na mnie wplyw. A jednak. Duzo mi to rozswietlilo moje leki i niezrozumienie moich zachowan wobec niektorych ludzi.

Jola - 2013-02-17, 8:37 pm

Piszac do moich przyjaciol w Polsce. Nagle napisalam o moim pragnieniu pojechania do Izraela, ze modle sie o to. Kocham Boga i przeciez jestem jego ukochana coreczka.
Przypomnialo mi sie zdarzenie ,gdy mialam 18 lat. Ferie zimowe, moj brat jest w Wisle w domu wczasowym prowadzonym przez znajoma mojego szwagra, ja mam swoje pieniazki, kolezanka ma pozwolenie od swojej mamy i kase na wyjazd od niej, chodz jest mlodsza ode mnie o dwa lata.
Bylo krotkie ,, nie,,, nawet nie probowalam negocjowac, tylko plakalam. Ot bylam posluszna. Zdalam sobie sprawe , ze bylam ofiara i rownoczesnie katem dla siebie.
Konto moje na dzien dzisiejszy puste, w portfelu 2 &pound;, Ojcze Niebieski czy pojade z naszym Ksiedzem? :lol:

Jola - 2013-02-22, 6:49 am

Konto moje w banku, jest nadal puste i mam te swoje dwa funty, plus 10. Wczoraj moj maz, zbieral na czynsz dla landorfa, to sa naprawde nie male pieniazki. Tak sie zlozylo, ze nasze przelewy za prace ,jeszcze nie doszly. Ja juz czekam ponad miesiac. Wczoraj dostalam do reki 50 funtow. Przychodzac do domu ,zaproponowalam mezowi zakupy, bo w lodowce juz byly mocne przeswity.
Gdy koszyk juz byl zapakowany, dalm mojemu mezowi 40 funtow, pomyslalam ze dobrze by bylo zeby mi sie plataly te 10 funtow w torebce, a jak mu zbraknie, to mu dodam.
Kladac sie juz spac , wzielam ksiazke ,, Rozmowy z moim Panem,, Otworzylam i moje oczy padly na tekst, jak Jezus mowi do Tereski i do mojego serca. poplakalam sie ze wzruszenia i zawstydzenia.
,, Jesli zaprosilas mnie do swojego zycia, do swoich zadan, to jestem przy tobie, niezaleznie od twojej swiadomosci....
Chcialbym, zebys stala sie dzieckiem , ktore nie ma zadnych zabezpieczen. Bardzo bede sie cieszyl, jezeli pozbedziesz sie ich, jezeli we wszystkim bez wyjatku zaufasz mi i pozwolisz ,ze zatroszcze sie sam o wszystkie twoje potrzeby, nawet najbardziej proste. Gdybys wiedziala jak bardzo pragne, abys byla dzieckiem, ktore wszystkiego, wszystkiego, oczekuje od Ojca.,,

Jola - 2013-02-26, 6:04 pm

DALEM CI SLABOSC, POCZUCIE NIEMOCY, WLASNEGO OGRANICZENIA, NAWET LEK PRZED SWIATEM POZA MNA, ABYS WESZLA DO MEGO SERCA I TUTAJ CZULA SIE BEZPIECZNIE PEWNA MOJEJ MILOSCI, MOJEJ SILY, POMOCY. ZAWSZE UFNIE ZDANA NA MNIE I SPOCZYWAJACA Z RADOSCIA WE MNIE.
To odpowiedz na moja modlitwe ,by Bog zabral,........postawil lekarza.

A angielski , brak mi koncentracji, , byl czas na nauke, a teraz. Sporo slowek zostaje w glowie , dzis na Mszy angielskiej wylapywalam je . Ale polaczyc to w zdania, ten, ta oni , im, wami, ich ,....to najgorsze.

Jola - 2013-03-02, 3:07 pm

--------------------------------------------------------------------------------

Witaj Znajoma

Ze mna bylo troszke odwrotnie jak z toba,jesli chodzi o kwestie wiary,duchowosci,religijnosci. Ja w pewnym momencie przerazilem sie,gdy dotarlo do mnie,ze staje sie ''super duchowy'' i w calej tej mojej duchowosci nie ma miejsca na modlitwe,uwielbienie Stworcy,adoracje Najswietszego Sakramentu,szacunku i oddania Maryi,jako Matce,dziekczynienia i wdziecznosci Temu,ktory wyciagnal mnie z bagna i otchlani smierci,obdarzajac Nowym Zyciem. Malo tego,rzucajac sie w nurt pracy na Programie 12 Krokow,zaczalem wierzyc,ze w tym wszystkim obejde sie bez Boga,dam rade sam. Trzeba mi bylo przyjazdu do Carlsberg,zobaczenia i pokochania tego miejsca,spotkania Jezusa i wszystkich tych,ktorych tutaj spotkalem,by przejrzec i poczuc,kim tak naprawde przede wszystkim jestem. Jestem Dzieckiem Bozym,jego stworzeniem i do niego naleze. Dopiero wtedy Znajoma,poczulem sie calkowicie wolny. Wybierajac Wiare,Nadzieje i Milosc,oddajac calkowicie siebie,dostalem siebie i swoje czlowieczenstwo . Wlasnie za te wolnosc winien jestem czesc i uwielbienie oddawac Najwyzszemu,przy kazdej okazji. Robie to takze teraz dajac swiadectwo mojej wiary,nie wstydzac sie tego,ze naleze do Boga i w kazdej swojej slabosci i upadku uciekam sie po pomoc do Maryi. Najciekawsze w tym wszystkim jest to,ze nie widze zadnych przeszkod w tym,bym mogl nadal kontynuowac prace na programie 12 Krokow,jako podopieczny i sponsor. Jedno drugiemu,przynajmniej w moim przypadku nie przeszkadza.
Pozdrawiam serdecznie z zimowego jeszcze Carlsberg.

Myslalam nad Twoim wpisem Krzysztof, :lol: niech Cie Bog blogoslawi.

Jola - 2013-03-03, 12:41 pm

Kto jeszcze nie ogladal filmu, ktory polecila Znajoma ,, Sila spokoju,, polecam. Moje dziewczyny , dzis smialy sie z meza, jak zgubil wazna koperte,- wyrzuc smiecie z glowy,,
Umysl to tylko narzad , ktory wypelnia pelno chaotycznych mysli. Tam duzo takich pozytecznych mysli, znajduje sie w tym filmie.
Nad tym juz pracuje od jakiegos czasu, to natlok mysli , tez przyczynil sie do moich dolegliwosci w obrebie glowy. Dobrego ogladania.
Mimo mojej niedojrzalosci, jestem szczesliwa, idac droga z Bogiem doswiadczam wielu przygod, nawet Krzyz jest dla mnie blogoslawienstwem.

Jola - 2013-03-08, 5:28 am

Dzis obudzilam sie wczesniej, natlok mysli podniosl mniez lozka. Gdy sie to wyciszylo, pszyszly Slowa Pisma Swietego. ,, Idz za Mna,, , Odpuszczam Ci grzechy i nie grzesz juz wiecej,,
Tak bylo w moim zyciu , gdy Jezus przyszedl do niego, Radykalnie. We wspolnocie slyszalam glosy, rozwalisz malzentwo, ze jezeli moj maz nie chce czystosci, to ty nie masz grzechu jezeli ty nie chcesz,.....Ale Bog mocna reka mnie prowadzil, Uslyszalam od Niego, jestes za meza switosc odpowiedzialna. To Bog sam, wyprowadzil mnie z niewoli smierci. Dziekuje Ci Boze.

Jola - 2013-03-10, 12:14 pm

Wzajemne obdarowanie
To byl moj problem, nie umialam przyjmowac. Mialam poczucie zaklopotania ,mysli moje biegly do tego ,ze mam sie zrewanzowac. Mam przyjaciol w Polsce, ktorzy czesto mnie odwiedzali i obsypywali podarunkami, wspierali mnie kiedy bylo mi trudno. Nie wiem czemu teraz oplacze.
Trzy godziny wczesniej, moja czworka dzieci wparowala do naszego pokoju, z taca na ktorej byly piekne tulipany, maslo z Kokosa,gorace jeszcze krosanty i pyszny sok z pomaranczy. Nawet nie wiedzialam ze jest dzien matki. Podziekowalam im ucalowalam i zdalam sobie sprawe, ze nie mam zaklopotania w sobie. Ta piekna chwila delektowalam sie , bylam tu i teraz w tym momencie. Zdalam sobie sprawe tez, ze zdanie ktore uslyszalam kiedys na Mszy Swietej od Ks. Dariusza przynioslo owoce. Chodzilo o to ,zeby nie zatracic z dziecmi relacji.

Prezent, kwiaty, wystarczy drobiazg, czas spedzony czule, swiadczy o tym, ze ten ktos o mnie mysli, pamieta. jestem dla niego wazna.

Magda - 2013-03-11, 3:16 pm

Minelo ponad trzy lata od mojej terapi i widze ze ja juz potrafie dziekowac na co zwrocilam uwage wczoraj.Przewaznie gdy ktos mowil mi komplement mowilam ze kosztowalo to kilka funtow lub ze jest to stara rzecz :oops: .Teraz juz potrafie powiedziec "dziekuje"bez zbednych komentarzy. :lol:
Teraz tez wiem ze zasluguje na prezent na "Dzien Matki" czy "Dzien Kobiet" i jestem poprostu szczesliwa gdy bliscy pamietaja o mnie :lol:

Jola - 2013-03-14, 11:19 am

Madziu, jak bardzo mnie uderzylo, jak byla u mnie moja chrzesnica i powiedziala ze kupila mamie kiedys kwiatki, nie pamietam z jakiej okazji, a mama powiedziala ze wydaje pieniadze. Jakie to dla niej musialo byc bolesne, ze po latach juz pani doktor, wspomina to z gorycza. Ile ja takich bledow popelnilam w zyciu i nawet nie wiem o tym.
Caly czas, cos nowego o sobie sie dowiaduje . Teraz czytam ksiazke. ,, Powrot do swego wewnetrznego domu,, jezeli ja kupilam ,to znaczy ze cos jeszcze mam zobaczyc. Bog dozuje mi prawde, bo moze by mnie zabila naraz. Mam juz swiadomosc glebokiego uzdrowienia jakiego Bog dokonal i spokoju serca , ale wiem ze proces trwa dalej. Wyskakuje jeszcze chore emocje ,jak krulik z kapelusza . Cieszy mnie zycie, moja rodzina ale widze wyrazniej siebie i otaczajacy mnie swiat.

Jola - 2013-03-16, 10:44 am

Jestem po spotkaniu z Profesorem Woronowiczem. Krotko , nie czytac i nie grzebac w sobie. Ma sie to wszystko we mnie ulozyc i zaczac mam juz zyc. Jestem po chorobie ,po operacji na ,,otwartym sercu,, jak nazywam wejscie w siebie. Teraz wyciszenie i rekonwalescencja.
Ale ja jednak wzielam wczoraj ksiazke do reki, Powrot do swego wewnetrznego domu, mimo zastrzezen profesora, ze mi juz to nie potrzebne. Doszlam do 150 strony, ale dzis juz ja odkladam, na jakis czas, moja ciekawosc dziecka , zwyciezy.


Bylo w ksiazce polecenie, by lewa reka( to angazuje niedominujaca czesc mozgu i zmniejsza udzial czesci myslacej logicznie i kontrolujacej) napisac list do twojego wewnetrznego niemowlecia.
Droga Joluniu
Chce sie zatroszczyc o ciebie moj kwiateczku.Jestes sliczna i cudowna. Juz jestem z toba
golabeczko. Kocham cie

Jola - 2013-03-17, 5:11 pm

Juz ponad rok temu uslyszalam od mojej terapeltki , ze moje mechanizmy obronne padly.
John Bradshaw ,, Powrot do swego wewnetrznego domu,,
,, Uwolnienie sie od mechanizmow obronnych ego umozliwia pacjentowi nawiazanie kontaktu z najwczesniejszymi emocjami. Praca nad bolem pierwotnym przynosi uzdrowienie, umozliwiajac odczucie niewyrazonych emocji z przeszlosci. dlatego ma to lecznicze skutki,,
Mialo sie we mnie juz zaczac ukladac, ale moje chore emocje jeszcze sobie wychodza i jestem Bogu za to wdzieczna.
Dzis rano poczulam lekkie drzenie ciala, jest we mnie oglnie spokoj i wyciszenie , wiec to nie uszlo mojej uwagi. pozwolilam sobie temu byc i powiedzialam Bogu, zeby cos z tym zrobil. I zrobil.
Dzis dalej czytalam mezowi,, Jezyki milosci,, Chatmana , przeszlam przez dwa. Gdy moj maz nagle zaczal zajmowac sie czyms, pokazujac ze przestalo go to inetesowac.
Poczulam dosc negatywne uczucia. nieadekwatne do sytulacji, wiedzialam ze cos wiecej za tym stoi, mam juz doswiadczenie w tej materii. Rozpisalam 10 krok, mysli i uczucia. Potem wzielam kartke papieru i zaczelam pisac list do meza , jak zabiegalam o jego uczucia , wieksze zainteresowanie,....To mnie ranilo. modlac sie przebaczylam mu .
Gdy dotarlo do mnie, ze mam przeprosic Boga.
Zrobilam to ze Slowem Bozym ,,Jeremiasz 2, 13
Bo podwojne zlo popelnilam, opuscilam Ciebie, zrodlo zywej wody, zeby wykopac sobie cysterne , popekana, ktora nie utrzymuje wody.
Moj maz nie umial dac wiecej , dal tyle ile mial.

Przed chwila napisalam drugi list mojemu mezowi, lewa reka i ten mu wlasnie przeczytam.

Jola - 2013-03-18, 8:52 am

Po wczorajszym wyryczeniu starych emocji, dotarlo do mnie ,ze sluchanie angielskiego, moze pomoc mi skupic mysli na nim i odzwyczaic ich od chasania w roznych kierunkach. To mnie bedzie uczyc koncentracji na jednej rzeczy. Odczowam ,ze jak wchodze w stary nawyk myslenia o tym co ma byc, jak to ulozyc, co z tego wyniknie,..... to powoduje moje zaklocenia, samopoczucia. Do tego pomocne jest dla mnie, pamietac o Kroku 11, czyli o medytacji.
Dzis mam wizyte u lekarza, naprawde dbam o Jolusie. :lol:
I moj maz zrobil wczoraj pyszny obiad. Co cala rodzina dalismy wyraz temu. :smile:

Jola - 2013-03-21, 5:51 pm

Nie rozumiem tego drzenia co mnie trzymalo , w srode podczas spotkania z przyjaciolmi na modlitwie i ogladaniu filmu o ewangeliscie , poczulam ze mnie to poddusza, przerwalam na chwile i spytalam czy mogly by sie o mnie pomodlic w tej chwili. Potrzeba mi tego bylo , gleboki placz wydobyl sie ze mnie. ( Bog dotyka nawet nie wiem co ) Ostatnio nie mam totalnie energi, i wcale sie nie przepracowywuje. Ale Bog nad tym czuwa, jestem totalnie zdana na Niego. Moge z podziwem tez patrzec na mojego meza, kiedys myslalam ze beze mnie to sie zawali wszystko.
Ale juz chce powrotu do normalnosci i mojej utraconej energi. Ale czy bede juz umiala z rozsadkiem nia zarzadzac i nie niszczyc nadmiernie siebie :?:

Jola - 2013-03-30, 9:28 am

Wczoraj mialam dosc pracowity dzien,a jednak jak zwykle, wieczorem z rodzina obejrzelismy ,, Pasje,, Mialam przed swietami nie zalatwiona sprawe w sobie, i tak naprawde to nie wiedzialam o co chodzi, krecilam sie wokol tego, wiedzialam tez ze to ma zwiazek z przeszloscia . Bog stawia nam ludzi , by pomogli nam odkryc nam nasze problemy. To wlasnie na czuwaniu , uslyszalam ze jest Ksiadz ktory moze pomodlic sie nade mna, czulam ze mam isc.
Cdn

Jola - 2013-04-01, 12:53 pm

Podswiadomie bronilam sie przed osobami z duzymi problemami. Teraz dopiero rozumiem dlaczego , Bog dal swiatlo ksiedzu na modlitwie wstawienniczej,
Slyszalam na wykladach o tym, ze moga matki szukac powierniczki w swoich corkach skladajac na ich barkach swoje klopoty, rozczarowania zyciowe, bolu zwiazanego z tym ze zyja z mezem alkoholikiem, a takze nienawisci do swego meza. Nie identyfikowalam sie z tym, nie pamietam az takich sytulacji, najwyzej lzy w oczach mamy i to rzadko.Mama natomiast czesto wspominala swoje dziecinstwo, i z miloscia wspominala swego ojca Janka ((moj dziadzio jest w niebie(( , Byla osoba gleboko wierzaca, mysle ze oddawala swoje problemy Bogu.
To zranienia w tym obrzasze u mnie, powstaly przez zrobienie sobie ze mnie powierniczki, przez moja siostre, starsza odemnie o 12 lat. Rodzina stala na uboczu jej problemow, obwiniajac ja za nie. A ja tkwilam przy jej boku, nieswiadomie biorac to na barki , a bylam na to nie przygotowana. Nie umialam tak naprawde jej pmoc, a sobie szkodzilam bardzo. Ale Bog mnie z tego juz wyciaga, jeszcze dzis wyplakiwalam chore emocje z tym zwiazane.
Nie mam jej tego za zle, a nawet dociera do mnie jeszcze mocniej, jakiej ona tragedi dotknela, Wspolczuje jej i jeszcze mocniej ja kocham. To naprawde wspaniala i dzielna dziewczyna.
Chwala Ci Panie ,

Jola - 2013-04-05, 8:05 am

Milosc zwycieza zlo. Wczoraj maz ustawil mi filmiK, Ksiedza Egzorcysty Mariana Raj....(polecam obejrzec) Jedno zdanie mnie poruszylo I rozsmieszylo, a maz na mnie znaczaco spojrzal. Ksiadz powiedzial , ze pocalunek z miloscia w glowe moze niszczyc zlo.( cos tak) Ja od jakiegos dluzszego czasu , podchodze do meza , glaszcze go I caluje w glowe :lol: moze dlatego tak mu tez ,przezedzily sie wlosy na glowie :mrgreen:
Dzis moj syn z synowa I wnusia wracaja do Polski, to byl czas spokoju I milosc , jaki zabiora do Polski.

Jola - 2013-04-10, 2:46 pm

Wczoraj wrócilam z kursu Filipa.Jadac tam myslalam ze jade dla meza i mojej najstarszej córki.Kurs wedlug ulotki byl dla szukajacych ,watpiacych i cos tam jeszcze.Pomyslalam wiare mam ,doswiadczylam Boga ,oddalam juz Jezusowi zycie i doswiadczam jego prowadzenia.Pierwszego dnia ,zapytal mnie jeden z organizatorów czego oczekuje po kursie .Powiedzialam ,-ZE MNIE BOG ZASKOCZY.I tak sie stalo.To byl jeden z elementow zdrowienia.Co tam przezylam ,nigdy tego nie odda sie slowami.

To byl moj poczatek wpisow ,w moim blogu. Od tego sie zaczelo . Jestem zapisana na Kurs Filipa ponownie, dzis dostalam odpowiedz. Wczoraj jak pisalam email do nich, to sie poplakalam I to nie wiem dlaczego, wiem tylko ze wielkie pragnienie weszlo do mojego serca, by byc tam z moja 15 letnia Olunia, ktora juz wczesniej byla zapisana.

Jola - 2013-04-14, 6:43 pm

Jak bardzo chce miec czyste serce, jest we mnie tak wielkie pragnienie tego. I wiem ze to jest mozliwe tylko z Jezusem.
Przed chwila otworzylo mi sie w notesiku ,
Jezus uczy milosci
W zyciu zawsze bedzie dochodzic do nieporozumien, nieraz uslyszymy przykre slowa, zawsze ktos bedzie roznosil plotki+ ale w tym wszystkim obecny jest Jezus_ po to , by nauczyc nas kochac.
Zaraz po tym mam wpis w notesie nie wiem kiedy go nawet wpisalam
Popatrzmy na rozne srodowiska w ktorych zyjemy_ ile w nich nienawisci, nawet wsrod ludzi ktorzy gromadza sie na Eucharystii, ktora jest znakiem Milosci i do ktorej maja prawo ludzie majacy w sercu milosc. Sa rodziny, gdzie przeklenstwo , przechodzi z pokolenia na pokolenie, sa rodziny gdzie nienawisc jest obecna od pokolen, spowodowana chodzby podzialem majatku, czy ziemi. Ilez jest nienawisci, ilez jest bolu i cierpienia w takich rodzinach , ktore mysla ze ofiaruja to Bogu,
Bog nie chce naszego cierpienia, nie ludzmy sie. On pragnie naszej milosci. Musimy zmienic swe myslenie.
Szatan zwiodl czlowieka, zadal mu bol i wmowil mu , ze ten bol moze ofiarowac Bogu
I czlowiek w to uwierzyl.

Slysze , nienawidze swego meza, nienawidze tego i tamtego. Ostatnio spytala sie mnie starsza osoba , dlaczego Bog dopusil do tak strasznej wojny w Polsce :?:
Do tego wlasnie prowadzi droga nienawisci.

Jola - 2013-04-17, 3:17 pm

Dzis dostalam sms od corki: kocham cie. W duchu mowilam na nia kolorowy motyl. Jakie bylo moje zaskoczenie , gdy moj szwagier, przywiozl na Swieta Wielkanocne dla nas wszystkich ,recznie malowane pisanki I na Ilonki byl wydrapany piekny motyl. Ona juz za miesiac odfrowa do Australii, ma bilet w jedna strone. Konczy juz Kroki I drugi rok psychologii, juz dojrzala do samodzielnosci. Ma mozliwosc dalej konczyc w Australii, czy tu wroci? Bog to tylko raczy wiedziec.
Chociaz sobie poplakalam, ja chyba jeszcze niedojrzalam do jej wyjazdu.

Jola - 2013-04-18, 9:45 am

,,Jeśli Wy jedziecie, to my tez z Kacprem spróbujemy,,. To napisal moj przyjaciel z Polski( brat cioteczny mojego meza), o wyjezdzie do Rzepisk. To Bog stawia na naszej drodze anioly.
Ale jak z naszym wyjazdem ? ja nigdy do konca nie wiem. Moja rodzina bardzo chce, nawet Izunia zarzucila mi ,ze nie zaprosilismy ja na zajecia, jak byla w Rzepiskach. Zaskoczylo mnie to , bo w kazdej chwili mogla wejsc bez proszenia, a ja chcialam jej dac wolnosc.

Ja skonczylam kroki juz rok temu,. Pamietam slowa mojej sponsorki jak ona mi mowila, zostawiasz wszystko na boku I zajmujesz sie tylko Krokami. To dzieki Krokom wywalilam sporo chorych emocji, zobaczylam tez wady o ktorych wczesniej nie mialam pojecia , a takze niektore zachowania ktore mi szkodzily, takze czesc prawdy o sobie , (ktora niekoniecznie mi sie spodobala). Uczylam sie tez to akceptowac , by moc to z Boza pomoca usowac. Mialam niewiele zajec w tym czasie I mogam sie na tym skupic.
Czym dluzej ide ta droga, tym bardziej zdaje sobie sprawe jak bardzo bylam chora. Trzeba czasu , zadbania o siebie, ja mysle ze tez takieg zdrowego egoizmu , by w cierpliwosci poczekac na efekty. Co jakis czas z niepokojem szlam do lekarza , pewnie cos tam jest, ze nie mam sily. Teraz juz popuszczam, jezeli taki szmat czasu, moj organizm doznawal gwaltu, to I trzeba czasu na jego wyleczenie.
a takze zmiany myslenia, zachowan ,.......
Chodz jeszcze pokladam sie, moj mozg, nie jest juz rodzynkiem. Latwiej przychodzi mi koncentracja, angielski zaczyna mi przynosic radosc, chodz mam problem z mowieniem zdan, ale mam nadzieje ze gdy to juz sie we mnie pouklada I to przyjdzie do mnie. Mam wyrzuty sumienia jeszcze , ze powinnam wiecej robic, ale one topnieja, Ja przeciez bylam bohaterka, bylam :lol:

Jola - 2013-04-22, 9:13 am

Jechalam na Kurs Filip z lekka obawa, czy to aby bedzie dla mojej Oluni. Ale juz pierwszego dnia, Bog pokazal jej, ze sie Cieszy z jej przyjazdu. Pracowalismy w grupach, wiedzialam ze nas rozdziela. Okazalo sie, ze jest w grupie z moja znajoma ktora lubi I ktora otoczyla ja swoja opieka. Grupe prowadzila Jola, ktora rozpoznala w niej mala Ole z przed 5lat , ktora sie opiekowalania, jak ja z Markiem przrezywalismy swojego Filipa. A uwienczeniem naszej radosci , bylo to ,ze Bog dal nam piekny pokoj u anglikow, u ktorych bylismy na pierwszym naszym pobycie na Filipie. Sufit byl granatowy , a na nim duzo gwiazd swiecacych gdy sie zgasilo swiatlo. To byl piekny czas, dla nas obu. Ola juz chce przywiezc swoje kolezanki na Kurs Filip.
Ja juz trzeci raz jade, zdawalo by sie dla kogos. Przezywalam go mocno, jakbym byla pierwszy raz. Na modlitwie wstawienniczej, Bog dotknol mocno mego serca. Lider wspolnoty mial obraz .:Jezus trzymal mnie jako owieczke swoja ,z ktorej wyciagal kolce w znieczuleniu, Jak dotarlam do domu, lezalam do wiczora jak po zabiegu a w okolicy klatki czulam goraco. . Dostalam przeslanie, ktore juz sie dokonuje. Wyplakalam tez sporo lez. Przed wyjazdem byl we mnie metlik, a teraz mam niezmacony spokoj.
Jezus zyje, ja Go kocham i spotykam osobiscie bo On jest ze mna caly czas. On leczy moje rany. Dziekuje Ci moj Jezu.

Jola - 2013-04-23, 12:34 pm

,, Zycie jest dzielem sztuki, ktory kazdy z nas moze uczynic,, To dotyczy takze malzenstwa. Czy tak jest u nas? Czy nie jest kiczem?
Pan Bog nas z tego rozliczy.
To mocno utkwilo mi, po wykladach profesora Mieczyslawa Guzewicza , ktory obecnie gosci u nas.
Ja wiem ,ze bez pomocy z gory, nie jestem w stanie , w tym kierunku wiele zrobic.
Dziekuje Bogu za ta swiadomosc. I wiare ,ze Bog moze zrobic zz naszego malzenstwa dzielo sztuki, ( ale niestety ja nadal podpowiadam Bogu ,co bylo dobre dla nas ) Badz wola Twoja I przepraszam

Jola - 2013-04-27, 9:16 am

Czuje sie kochana, bezpieczna,......to jest wlasciwy czas dla mnie , do zdrowienia. Obecnie nie uczeszczam na zadne terapie, ale korzystam z owocow ,ktore one przyniosly wraz z Krokami, sakramentami I modlitwa wstawiennicza . A jednak nie ma dnia , zebym sie nie spotkala ze starymi emocjami.
Mam wrazenie, jakby worek we mnie ,zostal otworzony na osciez ,a one (emocje) sobie przy roznych sytulacjach wychodza. I tak w srode mialam zajecie w domu, wlaczylam sobie film o ,, Fillipie Nerii,, To byl film na ktorym sobie poplakalam dosc mocno I gleboko. Najbardziej przy rozmnozeniu jedzenia, dla wyglodnialych bezdomnych chlopcow, Sw. Filip nalewal im zupe z malego rondelka , a oni chcieli jeszcze , a ta zupa naplywala ,ze sam Filip byl zdziwiony. Teraz to piszac znowu placze. Moj wieczny lek o byt , wlasnie wychodzi. Na nastepny dzien moj Marek mial wolne , wiec wlaczylam I jemu ten film. Tego dnia bylam jakas rozmiekczona , podchodzilam do niego dosc czesto, tulac sie I glaszczac go . Gdy przysiadlam na dobre , wtulona, poczulam sie blogo I dobrze, gdy nagle poczulam ze sie rozplacze, poszlam wiec do pokoju na gore , by wyplakac dawne braki czulosci. To jest na razie moja droga zdrowienia, procz tego, ze zapisalam sie na warsztaty 3 godzinne dla rodzicow . W czerwcu mam wyjazd z mezem I Olenka, na Kurs Andrzej, tyla naszych ludzkich planow. Czekam na wole Pana :lol: Pan jest dobry, I leczy zranionych na duszy.

Jola - 2013-07-19, 1:39 pm

Wlasnie skonczylam ksiazke ,, Bitwa o umysl,, Joyce Meyer. ona mi jeszcze pokazala na co mam jeszcze zwrocic uwage, by bylo we mnie odpocznienie w Panu. ale poruszyl mnie koncowy rozdzial i wzbudzil dziekczynienie wobec mojej mamy i dziadka za ich dobre zycie. Dziekuje tez za moje zycie , ze moge doswiadczac obecnosci Boga , ktory mnie uzdrawia i uwalnia. Polecam ta ksiazke , mozna w niej odnalezc tresci ktore pokazuja nam chrzescijanom , dlaczego nie odnosimy w pelni zwyciestwa w zdrowieniu i poglebieniu relacji z Bogiem.
Posluszenstwo i bunt
,, Bo jak przez nieposluszenstwo jednego czlowieka wielu stalo sie grzesznikami, tak tez przez posluszenstwo jednego ,wielu dostapi usprawiedliwienia,, L.RZ 5, 19
Nasza decyzja posluszenstwu Bogu lub sprzeciwienia sie Mu wywiera wplyw nie tylko na nas samych , ale tez na ludzi wokol. Pomysl tylko , o ile lepiej wygladalo by zycie Izraelitow, gdyby okazywali Bogu natychmiastowe posluszenstwo . Tymczasem wielu z nich nie chcialo sie poddac Bogu i poumieralo razem ze swoimi dziecmi na pustyni. Ich decyzje mialo wplyw na ich dzieci. Podobnie jest z nami....
Mozesz zdecydowac, ze nie bedziesz sluchac Boga i pozostaniesz na pustyni, ale prosze pamietaj , iz jesli masz lub bedziesz miec dzieci. Twoja decyzja spowoduje, ze znajda sie one na pustyni razem z toba. . Byc moze uda sie im z tamtad wydostac , gdy dorosna , ale zapewniam Cie ze zaplaca wysoka cene za Twoje nieposluszenstwo..
Twoje zycie mogloby teraz wygladac lepiej ,gdyby ktos z Twoich bliskich okazal w przeszlosci posluszenstwo Bogu.
Posluszenstwo siega bardzo daleko. Jest w stanie zamknac bramy piekla i otworzyc okna niebios. ,,
Joyce pisze z wlasnego swiadectawa, ktore jest mocno naznaczone cierpiniem. Ona odniosla zwyciestwo dzieki Bogu.

Jola - 2013-07-19, 9:43 pm

Chcialabym zamiescic troche tresci z tej ksiazki pomocne w drodze, sprobuje znalezc na to czas. Absorbuje mnie mocno szkola Calana. Dzis ze Znajoma bylysmy na 1 lekcji we dwie. Bylysmy wziete w ogien pytan, teraz czuje moj mozg, czy wiecie jakie to uczucie? Zastanawiam sie, ile jeszcze wytrzymam w tej szkole, to tempo po moich perypetjach z glowa.
Jola - 2013-07-23, 10:21 am

NAwiązuje teraz do wyjazdu . Byłam w ogromnym szoku ktory trzyma mnie do tej pory. Myslalam ze nie mam zadnych problemow emocjonalnych gdyz pochodze z dobrego domu, niczego mi nie brakuje i jestem ogolnie zawsze usmiechnieta... mylilam się w moim zyciu miały miejsce sytuacje ktore powodowaly przygnebienie , brak checi do zycia oraz wewnetrzny niepokoj... teraz wszystko sie zmienilo na lepsze !! :mrgreen: choc nie ukrywam ze jeszcze raz chce pojechac do RZEPISK :P :grin:
Jola - 2013-07-23, 10:21 am

NAwiązuje teraz do wyjazdu . Byłam w ogromnym szoku ktory trzyma mnie do tej pory. Myslalam ze nie mam zadnych problemow emocjonalnych gdyz pochodze z dobrego domu, niczego mi nie brakuje i jestem ogolnie zawsze usmiechnieta... mylilam się w moim zyciu miały miejsce sytuacje ktore powodowaly przygnebienie , brak checi do zycia oraz wewnetrzny niepokoj... teraz wszystko sie zmienilo na lepsze !! :mrgreen: choc nie ukrywam ze jeszcze raz chce pojechac do RZEPISK :P :grin:
Jezeli chodzi o mnie... Pobyt w Rzepiskach bardzo mnie wyciszyl.Gdy wracalam z mama i dzieciakami pociagiem , czulam w pewien sposob dyskomfort gdyz bardzo mnie zasmucala mysl o powrocie do szarej rzeczywistosci... Najwazniejsze jest to co dotarlo do mnie po pobycie tam czyli świadomosc odkrycia swojego powolania , tego co chce robic w przyszlosci i w czym bede czula sie spelniona a mianowicie wybieram sie na univerek tu w uk gdzie bede studiowac psychologie... wszystko tak mi sie pieknie uklada czuje w tym reke BOŻĄ i podazam ta droga.Ciesze sie tez ze moglam oczyscic swoje serduszko ze zranien podasz spotkan w grupach.
hmmm nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć DZIĘKUJE!!!! :grin

Wspomnienia Ilonki z Rzepisk 2009.

Dzis w nocy naszego czasu,w Sydnej ,Ilonka bedzie miala ostatni egzamin ,by byc absolwentka 3 roku psychologii, prosze o modlitwe. Dziekuje,

Jola - 2013-07-27, 10:03 pm

Skonczylo sie juz moje rozwalanie wewnetrzne, moze to juz i koniec uzdrawiania moich emocji? Przszlo teraz porzadkowac moj umysl.
Widze jeszcze moje nadmierne spinanie, mysli jeszcze tez gonia, chwilami jeszcze troska sie odzywa, i zakreca nadmiernie moimi myslami, Czyli zaczyna sie walka o umysl spokojny , mysli pozytywne,.......a mi sie zdawalo ze juz jest niezle. Guzik, a co bym robila? :lol:
Dwa dni bylam nadmiernie nakrecona co do wyjazdu moich dzieci do Polski, jak to pogodzic z cenami biletow,moze autobu,a jeszcze znajomy jedzie, myslalam ze pojada z mezem , okazalo sie ze jada z najstarsza corka. Jaka byla dla mnie ulga , gdy juz zabukowane zostaly bilety , zdecydowane ze leca jeszcze tym samym lotem co syn, ktory bedzie u nas w odwiedzinach, a wracac z innymi dziecmi i Ksiedzem z naszego kosciola.
A ja z mezem, po 30 latach malzenstwa ,(13 sierpnia mamy rocznice) mamy zostac calkiem sami na tak dlugo. To bedzie nowe doswiadczenie, moze nawet i nielatwe, A na koniec miesiaca, jak sie uda, zakoncze to fundamentem w Warszawie.

Jola - 2013-07-28, 8:26 am

Nie wiem kiedy moge powiedziec, zaczelo sie moje nawrocenie. Czy od wtedy gdy wzielam w swoja reke ksiazke o Ojcu Pio, a zaraz potem poszly lawinowo nastepne, ktore tworzyly moja droge duchowa. Czy moze wtedy, gdy poprosilam Boga ,by nauczym mnie siebie kochac i on wylal na mnie Swa Milosc. To od wtedy, zaczla sie moja relacja z Nim . Teraz juz Wiem, ze to Jego Milosc mnie prowadzila i uzdrawiala.
Duzo zadzialo sie w moim zyciu, co wzmocnilo moja wiare , milosc i ufnosc. Niczym na to nie zasluzylam i nie musialam. Mam tylko pragnienie ,kochania Boga calym sercem a reszte to juz samo idzie.
,, Bog ma zachwycajacy plan wzgledem naszego zycia. Czasami zmienia nas tak szybko , ze kreci nam sie w glowie i jestesmy zdezorientowani jak glina na kole gancarskim. Ale musimy wierzyc, ze On dokonuje tego, co dla nas najlepsze( zobacz List do Rzymian 8;28) powinnismy po prostu poddac sie Mu i pozwolic , by nam nadal piekny krztalt. Izajasz dobrze to rozumial, dlatego napisal: ,, Zakryles swoje oblicze przed nami... Lecz teraz , Panie, ty jestes naszym Ojcem, my jestesmy glina, a Ty naszym Stworca i wszyscysmy dzielem twoich rak,, Ks. Izajasza 64; 7-8

Jola - 2013-07-28, 8:57 am

Do mojego poprzedniego postu chce dopisac opowiesc o filizance. ,, Piekno z Popiolu,, Meyer Joyse
,,W naszym wnetrzu moga zachodzic niezrozumiale dla nas zjawiska. Ale gdy w koncu dojdziemy do miejsca, w ktorym Bog chce, zebysmy byli, zobaczymy, jak nasza przeszlosc, przygotowala nas do osiagniecia celu.
Filizanka stala na polce w sklepie z antykami. pewnego dnia dostrzeglo ja tam pewne malzenstwo. Wziawszy ja do rak, maz i zona uwaznie ja ogladali.
-Musimy kupic te wspaniala filizanke- stwierdzili zgodnie.
Wtedy filizanka przemowila:
-Nie zawsze tak wygladalam. Kiedys bylam bryla zimnej, twardej gliny o nijakim kolorze .Pewnego dnia moj mistrz wzial mnie do reki powiedzial; ,, Mozna by z tego cos zrobic,,. potem zaczal mnie klepac, ugniatac i zmieniac moj krztalt. ,, Co robisz?- spytalam. To boli!. Nie chce tak wygladac! Przestan!,, Ale on odpowiedzial;,, Jeszcze nie. Potem umiescil mnie na kole i zaczal mna krecic. ,, zostaw mnie! - wolalam - mam zawroty glowy,,. Ale on odpowiedzial , ,, Jeszcze nie,, . Potem nadal mi krztalt filizanki i wsadzil do rozgrzanego pieca. krzyczalam: ,, Wypusc mnie! Tu jest goraco! Dusze sie!,, A on tylko zerknal na mnie przez malutka szybke, usmiechnal sie i powiedzial; ,, Jeszcze nie,, Kiedy mnie wyciagnal, myslalam ze skonczyl nade mna pracowac, ale wtedy on zaczal mnie malowac. Wprost nie moglam uwierzyc , co zrobil mi potem. Wsadzil mnie z powrotem do pieca. mowilam mu:,, nie wytrzymam tego, naprawde. Prosze wypusc mnie,, ale on odparl; ,, Jeszcze nie,,W koncu wyjal mnie z pieca i polozyl na polce, gdzie wydawalo mi sie , ze o mnie zapomnial. Jednak pewnego dnia zdjal mnie stamtad i potrzymal przez chwile przed lustrem. Nie moglam uwierzyc wlasnym oczom. Stalam sie piekna filizanka, ktora kazdy chcialby kupic. ,,

Znajoma - 2013-07-28, 5:13 pm

Dostalam kiedys smsa w ktorym kolezanka napisala; Potrzebujesz Bozego prowadzenia, wtedy latwiej ci bedzie zmierzyc sie z przeciwnosciami na drodze do realizacji celu.Nie musisz, kopiowac innych, pozwol Bogu uzyc twojej wyobrazni.
Przez wiele lat mojego zycia, wciaz sie z kims porownywalam, wciaz chcialam byc jak inni, zazdroscilam im talentow, pozycji, majatku, wygladu-co frustrowalo mnie, nie pozwalalo spokojnie zyc.Teraz wiem, ze jak ten mistrz formowal ta filizanke[swietne to Jola, co napisalas], tak mnie moj Mistrz ,formuje na swoj wzor i tak jak On tego chce,- ja tylko odkrywam powoli, Jego wole.Wciaz, tyle nowych wyzwan ostanimi laty przedemna,wciaz jakies zmiany, wciaz przygladanie sie sobie, odkrywanie w sobie rzeczy o ktorych wczesniej nie mialam pojecia, ze jest cos takiego we mnie i ze dobrze bedzie, gdy to zmienie.Ostatnio zrozumialam, ze faktycznie moj Mistrz mnie prowadzi, ale ja sama musze podejmowac te wyzwania, stawiac czola strachowi z tym zwiazanymi,A po to jest to wszystko,- zebym zmieniala sie, odkrywala swoja kobiecosc[chodze teraz chetnie w sukienkach, czego nigdy nie robilam], miala pogode ducha, radosc i oczywiscie jakas wiedze o sobie a przy tym i o innych-ktorym chcialabym umiec pomagac.

Magda - 2013-07-29, 7:37 am

Dziekuje Jola za post o filizance:) mysle o tym poscie cale wczorajsze popoludnie.W tej chwili widze wyraznie ze wczesniej pelna buntu i zlosci chcialam aby bylo tak jak ja zaplanowalam moje zycie teraz dzieki kroka coraz czesciej oddaje ufnie moje zycie Bogu. Wczesniej pelna wewnetrznego chaosu a w tej chwili coraz czesciej pelna spokoju i akceptacji.Uwielbiam ta zmiane w sobie i ten spokoj a bliscy to zauwazaja:)
Jola - 2013-07-31, 8:12 am

To jest piekne dostrzegac w sobie ta zmiane, to poteguje ufnosc , wiare i milosc, do dalszej drogi. A ja nie jade w sierpniu na Ignacjanskie, to nie jest wola Boza. Ale ma kaplet plytek rekolekcji Ignacjanskich na pocieszenie i trzy tygodnie domu bez dzieci, gdzie ma sie cos wydarzyc. To ja tak mysle. :lol:
Jola - 2013-08-01, 10:42 pm

Za dwadziescia minut wyladuje samolot z moimi goscmi. Moj syn z wnusia i ze strony mojego meza, brata ciotecznego zona z synem. Czuje ze nocka bedzie zarwana. Rozpoczna sie wspomnienia, bo zona meza brata, byla nam bardzo bliska, prawie co wekend, byla naszym gosciem z dziecmi, gdy wyprowadzilismy sie na wies. Byla lubiana przez moich rodzicow i moja rodzine. Wspolnie chodzilismy na spacery z dziecmi , dobrze gotowala, byla kims swoim. Pisze byla , pewnie nadal jest, nasze drogi troche sie rozeszly gdy nasze dzieci dorosy , a ja sie nawrocilam. Jest nadal w moim sercu, 10 lat odemnie mlodsza ,kochana i piekna kobieta. Ma meza z problemem alkoholowym.
Pamietam jak kiedys powiedziala do mnie: ale wy z Markiem musicie sie kochac pamietam jak mnie to zaskoczylo wtedy, ale nie umialam odpowiedziec , bo sama nie doszlam jeszcze do prawdy ,ze to byla antrapa milosci ( psycholog, pewnie od razu odkryl by pawde0, Tak jak niedawno ktos z moich stron powiedzial ,ze myslal ze my jestesmy bogolami. To tak moze wygladalo na wsi na zewnatrz, ale przewaznie bylo na styk, albo zadluzenie, gdzie byl lek o bezpieczenstwo.
Teraz czuje sie kochana miloscia bezwarunkowa i bezpieczna ( bogolka, z kontem u Pana Boga)
Dziekuje Bogu za ten czas, ktory spedze z nimi.

Jola - 2013-08-03, 11:24 am

Na lekcji w szkole angielskiej jest w zestawie zadawane pytanie - cos tak. Kiedy ci bylo lepiej , jak bylasdzieckiem , czy jak teraz kiedy jestes dorosla. Teraz jestem szczesliwa odpowiadam , ale to tez, nie jest tak do konca. Bo przeciez bylo wiele szczesliwych chwil w moim dzieciecym zyciu, moje bliskie kolezanki, moje rodzenstwo, rozmowy z moja mama i ten paczek na ktory moglam zawsze liczyc u mego taty. A przede wszystkim moje podworko gdzie wyzywalam sie z dziecmi w podchody, kapsle , fikolki; mozna bylo by mnozyc. Teraz jak jest moj szczegolny gosc z lat mlodosci mojego malzenstwa, ktory z nostalgia wspomina czeste wizyty w Gulinku, i jak dobrze tam sie czul , ile bylo smiechu, gra w panstwa i miasta, siatkowka, jak gotowala pyszne wloskie posilki, jak lubialasie bawic z moimi i soimi dziecmi u nas na swiezym powietrzu, mozna by bylo mnozyc. Gdzies teraz mam lzy w oczach , to jest pewnie i tesknota za tym, za bliskoscia ludzi z ktorymi sie wtedy spotykalam czesto, rodzicow, mojego rodzenstwa, sasiadow i miejsc ktorych kochalam. Od dwuch dni chodzil obok wdziecznosci do Boga i smutek jakas nostalgia, ktora moge teraz wyryczec.
Znajomo , bedziemy sie uczyc razem, mysle ze sie uda, a nie zagadasz mnie jak ostatnio, ale to tez potrzebne :lol:

Jola - 2013-08-04, 12:19 pm

Zaraz po napisaniu mojego wyplakanego postu i rozbiciu ,oddalam sie kojacemu masarzowi , gdzie moja osobista masarzystka pod koniec, powiedziala ze pomodli sie nade mna. Wtedy to podziekowalam Bogu ,za nowe piekne miejsca w jakie mnie postawil i ludzi ktorych mi postawil na drodze, a takze ze moge doswiadczac uzdrowienia uczuc, przemieniac swoje myslenie i chodzic po nowych sciezkach zycia ktorych nie znalam bedac w Polsce. Dziekuje Bogu i Wam
Jola - 2013-08-07, 10:19 pm

Myslalam ze Znajoma da swiadectwo mojemu gosciowi jak pracuje na soba i jak Bog doswiadcza jej rodzine zdrowieniem. A jakze, byla u nas z wnuczkami i nie bylo okazji. Zostawilam to i pomyslalam , ze mojemy gosciowi jest potrzebny odpoczynek i relaks, Jakie dzis bylo moje zdziwienie i zaskoczenie, gdy slyszalam jak ona mowila o przemianie mojego meza. Ze dzieci lgna z czuloscia do niego, o jego odpowiedzialnosci za rodzine, ....Dzis gdy bylam na modlitwie za nasze dzieci , poplakalam sie i powiedzialam Bogu, kim ja jestem zetroszczysz sie o mnie i moja rodzine , ze budujesz ja i przemieniasz. To jest wielka laska, za ktora Mu dziekuje.
Jola - 2013-08-07, 10:19 pm

Myslalam ze Znajoma da swiadectwo mojemu gosciowi jak pracuje na soba i jak Bog doswiadcza jej rodzine zdrowieniem. A jakze, byla u nas z wnuczkami i nie bylo okazji. Zostawilam to i pomyslalam , ze mojemy gosciowi jest potrzebny odpoczynek i relaks, Jakie dzis bylo moje zdziwienie i zaskoczenie, gdy slyszalam jak ona mowila o przemianie mojego meza. Ze dzieci lgna z czuloscia do niego, o jego odpowiedzialnosci za rodzine, ....Dzis gdy bylam na modlitwie za nasze dzieci , poplakalam sie i powiedzialam Bogu, kim ja jestem zetroszczysz sie o mnie i moja rodzine , ze budujesz ja i przemieniasz. To jest wielka laska, za ktora Mu dziekuje.
Jola - 2013-08-13, 2:52 pm

http://www.youtube.com/watch?v=vhblHOQrERE
Jola - 2013-08-14, 4:27 pm

Dalam wczoraj piosenke Hani, nie wiem dlaczego plakalam wczoraj przy niej, co ja wlaczylam. Natrafilam na nia przypadkiem na youtube. Sluchalam ja pare razy . Hanie poznalam w Rzepiskach, jest ona dla mnie wspomnieniami zlanczona z nimi.
Wczoraj byla nasza rocznica slubu. Po Mszy Swietej, dzieciaki przygotowaly nam mala uroczystosc, Nad stolem odswietnie przybranym, rozwiesily duze swiecace gwiazdy, pyszny tort, szampan,zdjecie slubne, Duza niespodzianka byl dla mnie rodzinny portret, jaki dzieciaki zrobily ze zdjecja .Jestem do tej pory wzruszona na wspomnienie wczorajszego wieczoru, gdzie dzieci chcialy sluchac wspomnien, byla tez gorzko,...i swiadkowie. Dzis juz za chwile moje dzieci beda w samolocie do Polski, a ja juz za nimi tesknie. Zaczyna sie miodowy czas dlanaszego malzenstwa.
Po 30 latach malzenstwa,moze byc pieknie. Zaufalam Panu. :lol:

Jola - 2013-08-16, 2:09 pm

Dzisiaj jeszcze w dzienniku uczuc , zapisalam sobie z drugiej strony w pomocach fragment z ksiazki,, Piekno z popiolu,,
Zatem musisz dopilnowac 4 spraw, kiedy pojawia sie klopoty
1. Pozostawaj stabilny emocjonalnie
2. Ufaj Bogu
3. Niezwlocznie przystap do modlitwy , zeby uniknac strachu.
4. Nie przestawaj czynic dobrze
5. Masz spodziewac sie nagrody
Rzadko sie zdarza , zebysmy uczynili chociaz jeden z tych krokow, gdy przychodza trudnosci- a to dlatego ze nie mamy planu. W moim przekonaniu, powinnismy dobrze sie wycwiczyc we wspomnianych sprawach, zanim jeszcze nadejda przeciwnosci. Aby przygotowac sie na nastepne klopoty, wyznawaj,, Bede wierny Bogu a On w dwujnasob wynagrodzi mi moje trudnosci,,

Jola - 2013-08-17, 8:56 am

,,Bog jest specjalista od zmiany...
Na przyklad , kiedy wychodzilam za Dava bylam bez grosza. nie mialam samochodu a on mial. pobierajac sie z nim, zyslalam pieniadze i samochod, bo odtad wszystko, co bylo jego, stalo sie rowniez moje.
Podobnie sie dzieje, gdy powierzamy sie Jezusowi. On jest Oblubiencem a ja Oblubienica. . nie stajemy sie dziedzicami Jego obietnic przez spotykanie sie z nim na randkach, lecz oddajac mu sie calkowicie w malzenstwie. Wielu ludzi chcialoby poprzestac na randkach z Jezusem, a jednoczesnie ma nadzieje na podwojne blogoslawienstwo.
Moc imienia Jezusa dostepna jest wylacznie dla tych, ktorzy naleza do Niego. . nie nosilam nazwiska Dava, zanim sie z nim nie pobralam, kiedy przychodzisz do Pana i powierzasz mu cale swoje zycie ze wszystkimi przykrymi doswiadczeniami i cala doznana niesprawiedliwoscia, Bog obiecuje Ci, ze wezmie to, co zle i zamieni na dobre. Jezus powiedzial: ,, Jezeli Mnie milujecie, przykazan moich przestrzegac bedziecie,,( Ew. Jana 14; 15)
Ci ktorzy Go kochaja i sa Mu posluszni, doswiadczaja wielkiej zmiany opisanej w ksiedze Izajasza 61;, 7
,, Za twoj( dawny)wstyd, otrzymasz podwojna odplate. Za zniewazanie i pohanbienie( twoj lud) bedzie sie cieszyc dziedzictwem. Dlatego w swojej ziemi posiada dwakroc tyle (ile utacili). Wieczna radosc bedzie nalezec do nich. ,,
Joyce Meyer.
To sie sprawdzilo w moim zyciu . Bogu niech beda dzieki. Radosc i pokoj Bozy dotyka mojego serca.

Jola - 2013-08-18, 3:49 pm

Jest u mnie 2,5 letnia mala dziewczynka. Nasza przyszywana wnusia. Postanowilam jej wlaczyc bajke o Smerfach, sama zerkajac i popijajac kawe i podjadajac slodkosci do niej. Bajka byla o smerfie lasuchu ktory przytyl i wszystko sie lamalo pod nim. Mimo diety ktora mu zalecil papa Smerf, on gdzies zawsze probowal ich przechytrzyc i objesc sie, co doprowadzilo go do tego ze nie zdazyl uciec Gargamelowi. Bajka skonczyla sie dobrze, solidarne Smerfy z papa Smerfem uratowali go, a ja zawstydzona odlozylam trzy sliwki w czekoladzie do opakowania i wstalilam wode na zupe wazywna. To moja kolacja bedzie i zaraz wybieram sie na spacer z moim malenkim gosciem. :lol:
Jola - 2013-08-19, 10:56 am

Dzisiejsze czytanie ,Mat (19, 16- 22)
....Pewien czlowiek zblizyl sie do Jezusa i zapytal; ,,Nauczycielu co dobrego mam czynic , aby otrzymac zycie wieczne,,....Jezus mu odpowiedzial ; ,,Jesli chcesz byc doskonaly, idz i sprzedaj , co posiadasz , i rozdaj ubogim, a bedziesz mial skarb w niebie. Potem przyjdz i chodz za Mna. Gdy mlodzieniec to uslyszal , odszedl zasmucony.....,,

Pomyslalam dzis w kosciele, ze nie jestem majetna, ale uderzylo mnie mocno to co przeczytalam zaraz po Slowie. Komentarz w Oremusie.
Czesto nasz smutek bierze sie stad.ze zbyt wiele posiadamy- nie tylko dobr materialnych. Obciazaja nas troski, dylematy, niezalatwione i zagmatwane sprawy rodzinne. im jestesmy dalej od Boga , tym nasze zycie staje sie bardziej skomplikowane. Gubimy sie w gaszczu spraw i koncepcji. jakze sktualne sa slowa z antyfony: ,,Jeden dzien w przybytkach Twoich jest lepszy niz innych tysiace,, Dzien w bliskosci Boga zyskuje niezwykla wartosc...
Juz kupilam bileby do Warszawy na fundament. Lece w grudniu.

Jola - 2013-08-19, 11:25 am

cd
,, Bardzo lubie opowiesc o osle, ktory wpadl do suchej studni. przez pare godzin zwierze zalosnie ryczalo, a jego wlasciciel zastanawial sie , jak je wyciagnac. w koncu stwierdzil ze studnia jest za gleboka, i tak czy owak nalezaloby ja zasypac. Poza tym osiol byl juz stary, a zeby go wydobyc trzeba by sie mocno natrudzic. Dlatego rolnik zdecydowal, ze nie warto probowac wyciagac zwierzecia i poprosil sasiadow, zeby mu pomogli zasypac studnie, zagrzebujac osla pod ziemia.
Wszyscy chwycili za lopaty i zaczeli wrzucac ziemie do studni. Zwierze od razu zrozumialo, co sie dzieje i zaczelo przerazliwie ryczec. jednak po jakims czasie ucichlo. Rolnik spojrzal do srodka i zdebial. Osiol strzasal ze swojego grzbietu kazda porcje ziemi, a potem ja ubijal.
Im wiecej ziemi wpadlo do studni, tym wyzej stawalo zwierze znajdujace sie w niej. Po niedlugim czasie osiol strzasnal z siebie kolejna porcje ziemi, spostrzegl, ze jest juz blisko powierzchni i wyszedl o wlasnych silach.
Wiele mozemy sie nauczyc z tej opowiesci. Kiedy pojawia sie klopoty, powinnismy przestac narzekac i ucichnac na tyle , aby uslyszec , jakie rozwiazanie wskazuje nam Bog.
Dzieki lasce i milosierdziu Pana udalo mi sie strzasnac z siebie wiele problemow- zranionych uczuc, krzywd i zalow. Jestem tez wdzieczna Bogu, ze po jakims czasie nauczylam sie , strzasajac z siebie te rzeczy, wierzyc w nagrode od Pana...
Joyse Meyer .
Dziekuje Bogu ze prowadzi mnie do pelnego uwolniena i uzdrowienia stawiajac mi ludzi, Swoje Slowo, ksiazki. i sytulacje, i Msze sw, sakrament pokuty,....
Juz stosujac plan jaki napisala Joys, dostalam od Boga nagrode, po trudnej sytulacji. Piekne roze ktore zlamaly sie wlascicielce, gdy chciala je naprostowac. Na jednej galazsce 4 dorodne pieknie rozwiniete rozowe roze i dwa paczki. Czegos takiego nie widzialam w zyciu. Podchodze do nich i zachwycam sie nimi.

Jola - 2013-08-23, 7:33 am

Jak ja do konca, nie zdawalam sobie sprawy, jaka bylam chora. Powoli wracam do zdrowia. Jeszcze pokladam sie czasami w dzien, szybko meczy mi sie umysl. Widze ze jeszcze mialabym problem pracowac ,w pelnym wymiarze godzin. Ale widze juz sukcesy, najbardziej widze po szkole. Pamietam dzien jak bylam sama ze Znajoma w obstrzale pytan , bo to Calan( przewaznie bylo nas duzo wiecej). Juz po godzinie bylam jak nie zywa , a na nastepny dzien to odchorowalam. Sluchanie nagran po angielsku , po krotkim czasie mnie meczyl. Teraz juz jest lepiej, material coraz trudniejszy , a ja powoli sie dostosowuje i juz mnie tak nie meczy. Dlatego mam za co dziekowac.
Moj angielski hm :lol: tak naprawde, to do konca nie dowierzalam ze moge sie go nauczyc. Juz dwa razy chcialam zrezygnowac. To profesor Woronowicz zachecil mnie zebym nie rezygnowala, a druga osoba byla moja przyjaciolka Jagoda, ktora mi wprost powiedziala , jezeli modlisz sie o to ,by sie nauczyc jezyka angielskiego i w to nie wierzysz ;
,, Niech zas prosi z wiara, a nie watpi o niczym!!!!Kto bowiem zywi watpliwosci, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanym to tu i tam. Czlowiek ten niech nie mysli ze cokolwiek otrzyma od Pana, bo jest mezem chwiejnym, niestalym,.....List Jakuba 1,6
Tak ze moja nauka, wyplywa tylko z wiary, ze to jest wola Boza i moje zdrowie bedzie sie polepszac by moc posiasc ta nauke.

Jola - 2013-08-26, 10:21 am

Dzis obudzilam sie wczesie rano, jeszcze bylo szaro. Duza radosc i milosc do Boga rozlewala sie w moim sercu. Wstalam by ukleknac i podziekowac Bogu, za wszystko co dla mnie robi, oddac mu chwale. Pokleczalam chwile i slabosc mojego ciala nie dala mi dluzej. Wrocilam wlasnie z kosciola, dziekujac Bogu za moja slabosc, To dzeki niej, zdana jestem na Niego, ucze sie Mu calkowicie zawierzac swoje sprawy i ufac Mu.
Jestesmy juz prawie 2 tygodnie sami bez dzieci, Tak naprawde , to prawie osobno.maz wychodzi do pracy raniutko i wraca pod wieczor, wtedy mnie juz nie ma. To jest czas samotnosci tak potrzebny mi. Miedzy nami jest czulosc i zyczliwosc,
Bog oczyszcza moje serce, by umialo kochac osoby ktore mi postawil na drodze.
Wczoraj ogladalam Swietego Augustyna. Tak mocno uderzyly mnie slowa Jego matki Moniki,, Na pretensje Augustyna ,ze nie mowi nic ojcu o jego zachowaniu , ona odpowiedziala ,, to tylko slowa , ktore nie sa wstanie zmienic jego , ciebie i nawet mnie.,,
To Jego milosc, przemienia moje serce, pokazuje mi zakamarki do ktorych ja sama bym nie doszla .
Bog pokazal mi tez moje wielkie pragnienie , by dzieci mialy zywa wiare. Gdy Sw. Monika powiedziala Augustynowi, ze czekala tylko na Jego wiare, rozbeczalam sie zewnie i gleboko.
Dziekuje Bogu ze mnie prowadzi do wolnosci dziecka Bozego, droga Prawdy i Zycia.

Jola - 2013-08-29, 6:31 am

,, Bitwa nalezy do Pana,, Joys Meyer
,, Zastanawia mnie, ze czasem Bog dziala lepiej, gdy jestesmy slabi, niz gdy jestesmy mocni. Czasem zbyt dobrze radzimy sobie sami, by Bog mogl sie wlaczyc i dac nam zwyciestwo. Nie mamy szans na cud, jezeli mozemy sobie poradzic bez Niego. Bog powiedzial Gedeonowi, ze sa zbyt silni i ze chce aby znalezli sie w polozeniu, w ktorym beda w pelni zalezni od Niego. ,,
Wczoraj to przeczytalam do poduszki.

Jola - 2013-08-31, 10:53 pm

,,Rozmowy z moim Panem,,
Jezus mowi do Teresy Chomieniec.
,, Ale ja Ciebie rozumiem, zawsze jestem przy tobie i pomagam. Nie powiedzialem , ze w drobnych sprawach masz byc samodzielna i liczyc na wlasne sily. Ja tobie powiedzialem, ze pragne pomagac we wszystkim.
Szczegolnie jestem blisko , gdy czujesz sie slaba, bezradna. Myszlisz , ze niemoglbym cie w jednej chwili uczynic cie mocna, odporna, zdolna do wypelniana roznych zadan? Ale zostawilem , tobie slabosc, bezradnosc, abys zawsze i we wszystkim liczyla na moja pomoc, przyjmowala ja i byla coraz bardziej szczesliwa, doswiadczajac Mojej milsci, troski zrozumienia. Ja jestem twoja sila i wszystkiego dokonam za ciebie.,,

Otworzylo mi sie to przed chwila, to tak jakby Jezus do mnie mowil.
Sa chwile ze mam cos wykonac, i to naprawde jest bardzo trudne , ciezkie . Nagle splywa na mnie sila i radosc ze udaje mi sie wywiazac z powierzonego mi zadania. Takze z wiecznie zatroskanej, zleknionej osoby, niosacej meza( to sama go sobie wlozylam) , 5 dzieci , i wszystko wokolo co sie dalo, nagle okazuje sie ze to zostalo mi zabrane. poszlam teraz w druga strone. To jest mi potrzebne , zebym doszla do zdrowej rownowagi .
Dziekuje Bogu i mezowi, ze moge w spokoju dochodzic do siebie.

Anna M - 2013-09-01, 10:10 pm

Jolu,Twoje zycie zdecydowanie jest dowodem na istnienie i dzialanie Boga!Mam takie odczucie teraz podczas przeprowadzki do nowego domu bo pamietam historie domu ktory wy"dostaliscie" ...zycie kazdego z nas jest swiadectwem ale najwieksza radosc daje uswiadomic to sobie i prosic o wiecej:)...i zobacz jak to wszystko powolutku nam sie wyjasnia,tak jak mowisz-"otwiera".Zycia braknie:)a nigdy nie bedziemy sie nudzic!:)
Jola - 2013-09-04, 12:32 pm

Czytajac ksiazki Meyer, odczytuje tez swoja droge jaka przeszlam.
,,Patrza wstecz, widze, jak dluga droge mam za soba, lecz zlozona byla ona z malych etapow. W ten sposob Bog nad nami pracuje. Cos nam pokazuje i czeka, az zdecydujemy sie pozwolic Jemu wypracowac w nas Jego charakter w tej dziedzinie.
Czas potrzebny do zaistnienia zmiany zalezny jest od tego ;
1. Ile czasu zajelo nam zgodzenie sie z Bogiem, ze mamy problem. (to mam juz za soba)
2. Ile czasu zajelo nam zaprzestanie przezucania winy na innych. ( Do tego Bog posluzyl sie najpelniej terapeltka i Krokami).
3. Ile czasu zajelo nam usilowanie samodzielnego rozwiazania problemu. ( Dzis cwiczylam rano, wielbienie Boga i czekanie na jego dzialanie, czego sie doczekalam)
4. Ile czasu poswiecilismy na studiowaniu Slowa Bozego, oczekiwanie na Boga i oddawanie Mu czci, ufajac , ze pracuje nad nami w tej chwili, gdy Go szukamy.

Bog jest zawsze chetny do dzialania w nas, w naszych rodzinach i otoczniu. On jest zawsze blisko. nazywa sam siebie,, Jestem,,.Nie ,,Bylem,,czy tez ,, Bede, lecz,, Jestem,,. Zawsze obok, gotowy do dzialania w naszym zyciu. Dziala tylko na nasze wyrazne zyczenie. Gdy poddajemy sie jego mocarnej dloni, zaczyna przeksztalcac nas zgodnie ze swoim pierwotnym zamyslem, jaki mial wzgledem.....,,
,,Bitwa nalezy do Pana,,
Ja czuje bardzo mocno ten proces, czego i Wam zycze. Dziekuje Bogu i Wam wszystkim ktorych Bog postawil mi na drodze. :lol:

Anna M - 2013-09-04, 10:16 pm

Meyer,jest świetna.Można ją oglądać na tv.Religia jeszcze do końca roku.Ona sama przemawia a wokół tysiące słuchaczy...nie dziwię się-najbardziej ujmujàce w Niej jest to že mòwi o sobie I Potrafi wytykać swoje a nie cudze błędy.Takie podejscie nie odstrasza a przyciàga i dyskretnie ukazuje nam nasze własne słabości.Pdobało mi sie i wzięłam bardzo do siebiejej słowa"Nie ma nic gorszego niż permamentnie zezłoszczony chrześcijanin"hihi właśnie! Ona opowiadała jak często się złościła lub tłumiła złość bez przerwy a teraz udało jej się z Bożą pomocà osiągnąć częstszy spokój.Ja też tak miałam i jest teraz troche lepiej!
Jola - 2013-09-08, 2:08 pm

Jest mi bliskie to odkrycie, :lol: ale o tym dowiedzialam sie w trakcie mojej drogi.


Odkrycie św. Augustyna

W sierpniu 386 roku, niedaleko Mediolanu, przebywał Augustyn z Tagasty. Przybył do ówczesnej siedziby cesarza, by pracować jako profesor. Od lat szukał najwyższych wartości w życiu i, mimo że zbliżał się do trzydziestki, nic z tego, co udało się mu znaleźć, nie zaspokoiło jego tęsknoty za szczęściem.

W Mediolanie spotkał św. Ambrożego, biskupa wielkiego formatu, który mógł profesorowi tej klasy co Augustyn zaimponować. Słuchając jego kazań sięgnął do lektury Pisma Świętego. Stopniowo oczy jego otwierały się na wielkie wartości ukazane w Objawieniu a przekazywane w Kościele. Spotykał coraz więcej ludzi żyjących Ewangelią, ale ile razy zatrzymywał się, by obliczyć, czy jego stać na wędrowanie wskazaną przez Chrystusa drogą, dochodził do wniosku, że nie potrafi.

Nie chciał iść na żadne kompromisy. Nie zamierzał upodobniać się do owego budowniczego wspomnianego przez Jezusa, który rozpoczął budowę wieży a nie skończył. Nie mógł się więc zdecydować na chrzest wiedząc, że jeśli życie nie będzie harmonizowało z przyrzeczeniem chrzcielnym, ludzie słusznie zadrwią z niego: „zaczął budować a nie skończył”.

Nie chciał też upodobnić się do owego króla, który miał stoczyć bitwę z silniejszym przeciwnikiem. Augustyn czuł się słaby. Jego ciało było mocniejsze od jego woli. Wolał bitwy nie rozpoczynać, pozostawało mu zatem prosić o warunki pokoju, zgadzając się na dalszą niewolę i nieszczęście.

Pewnego sierpniowego dnia ból bezsilnej rozpaczy powalił go na ziemię. Płakał. Nie wiedział, jak z tego zaklętego kręgu się wydobyć. Chciał sięgnąć po wielkie wartości, a nie miał siły, był za słaby.

Nagle łaska zalała jego serce. Zrozumiał głęboki sens wezwania Jezusa. Pojął, że drogą Ewangelii trzeba kroczyć dźwigając własny krzyż, ale nie polegając na własnych siłach, lecz na mocy Bożej. Augustyn zrozumiał, że ewangelicznej drogi nikt o własnych siłach przebyć nie potrafi, że ona jest zaplanowana jako droga ścisłej współpracy człowieka z Bogiem. Szczyt doskonałości, który do tego momentu wydawał się mu nie do zdobycia, nagle stał się osiągalny. Wystarczy zrezygnować z obliczeń na miarę własnych sił i sięgnąć po pomoc Bożej łaski. Przeżycie było tak głębokie, że Augustyn pod jego wpływem zdecydowanie wkroczył na ewangeliczną drogę i wędrował nią ponad czterdzieści lat, do końca życia. Warto razem z nim zastanowić się nad naszym podejściem do ewangelicznej drogi. Czy nie sprowadzamy jej do naszych możliwości? Czy odkryliśmy, że każdy krok na tej drodze przerasta nasze siły i jest możliwy jedynie przy ścisłej współpracy z łaską?

Ks. Edward Staniek

Jola - 2013-09-10, 7:02 pm

http://www.youtube.com/watch?v=nyVoQOG_7OU
Jola - 2013-09-14, 6:02 am

Gdy jeszcze nie wiedzialam nic o sciezce zdrowienia, powiedziano mi ze moja najstarsza corka powinna mieszkac juz sama i sie usamodzielniac. Nie dawalo mi to spokoju i do konca sie z tym nie zgadzalam. Bog pracuje we mnie i prowadzi mnie po sciezkach zdrowienia, daje natchnienia. Ale takze widze jak ta laska splywa na moja rodzine. Teraz po Ilonce ktora oposcila juz gniazdo , czas moj jest dany dla Izy. Razem ze mna zaczela chodzic na Calana, wspolne powroty, rozmowy. Mniej ma teraz pracy, a wiecej czasu dla nas , na nauke ID i angielskiego. Takze ten okres 5 tygodni wakacji byl jej dany by byc blisko swego najstarszego brata. Ta wspaniala dziewczyna dojrzewa i rozkwita by moze wtedy opuscic gniazdo.
Jola - 2013-09-18, 9:54 pm

Jest we mnie radosc , ale czas mam troche trudny. Jeszcze nie doszlam do konca do siebie, a tu dla mnie wyzwanie z angielskim i praca kazdego dnia u projektanta mody. Staram sie nie byc dluzej niz 6 godzin co z dojazem i tak wychodzi 8. Praca nie jest trudna , lecz dla mnie jest dosc duzym wysilkiem po mojej chorobie. Czuje tez ze mam miec ten wysilek , by moj organizm powrocil do normy tak jak u sportowca, pomaga mi tez w tym masarz i glebokie oddychanie.
Tak sobie nie raz mysle , ze mozna by sie dobrac parami i masowac sie nawzajej, tak jak ja ze swoja byla sponsor. Kazda wolna luke wykorzystujemy, by sobie pomoc nawzajem. * chodz naprawde nie mamy ich wiele. polecam

Jola - 2013-09-20, 5:47 pm

Dzis nie daje mi spokoju moj sen, ktory wiem ze mowi mi cos o mnie. Znajduje sie wewnatrz odmalowanego i duzego wnetrza w ktory nie ma stropow, a wiem ze maja byc. Jest to wszystko w kolorze cieplego bezu, na przeciw jedna sciana ma jakby rzucony tynk i nie roztarty, ale jest zamalowany , pozostale sciany sa pieknie zrobione. Gdy bylam na zewnatrz, okazalo sie ze jest to dom, polaczony z innymi, ale jego elewacja nie jest zrobiona i jest jakby w sorowym stanie.
Odczytalam to tak: Ta sciana naprzeciwko niedotarta, to jeszcze moje mysli ktore jeszcze gdzies odbiegaja. Czyste sciany to to co zostalo uzdrowione. Ta pustka, to ze mam sie umeblowac w srodku. Ten brak stropow, nie wiem. A na zewnatrz , troska o swoj zewnetrzny wyglad.

Jola - 2013-09-22, 5:42 am

Bylam wczoraj na warsztatach ,, ja i moje dziecko,,. Pierwszy dzien byl poswiecony mi, jako szczesliwej mamie. Pierwsze zadanie poruszylo mnie, juz wiem ze mam sie temu przyjrzec.
Byly porozrzucane zdjecia, bardzo rozne i bylo ich dosc duzo. Moja uwage przykulo jedno, gdy mialam wybrac z posrod nich jakies. Wybor moj padl na zdjecie, ktore przypomnialo mi pobyt na basenie Koral. Na zdjeciu byla rozesmiana dziewczyna na materacu, a obok niej mezczyzna . Wygladali na zajetych soba i szczesliwych.
Bedac na basenie Koral , bawilam sie jak mala dziewczynka, podchodzilam pod armatki wodnej , plywalam z nurtem pradu malych sztucznych rzeczek , skakalam z radoscia obok Marka, podchodzilam pod mocne strumienie wody a Marek mnie podtrzymywal zebym miala bicze wodne, razem lezelismy w jakuzi,.....
Majac to zdjecie w reku, zbieralo mi sie na placz. Myslalam ze to o mnie chodzi, ze potrzebuje zabawy jak dziecko. To przed chwila dotarlo do mnie, ze ja mam pragnienie spedzac wiecej czasu na sam z moim mezem. Juz wczoraj na Wspolnocie Team , to sie poruszylo..
Dalsze zajecia utwierdzily mnie , ze juz umiem niezle zadbac o swoje granice i dac sobie czas. *( to mialam juz na grupie rozwoju). Ze moje szczescie jest niezalezne od mojego meza, ale mam to w sobie. Ale tez wyrazniej wybrzmialo to , co bym chciala zeby wzmocnilo sie we mnie, jako w mamie ale takze w moim mezu. To sa tereny do zagospodarowania.

Jola - 2013-09-22, 11:08 am

Nie wiem czy bede to umiala ujac. Pisalismy nasze prawa na warsztatach . Po napisaniu jednego ,podawalam kartke dalej a dostawalam od sasiada. Moj pierwszy wpis, sam mnie zaskoczyl. Mam prawo do milosci i szczescia.
Zaskoczylo mnie to , bo czuje sie kochana i szczesliwa. To dzis dotarlo do mnie ,ze moge jeszcze dostac wiecej , ze ograniczam to. Dzis jestem po rozmowie z moim mezem, jak lubie ,gdy miekkim glosem mowi do mnie kochanie. Co jeszcze otworzy sie po tych 6 godzinnych warsztatach.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group