www.integrum-home.pl
Forum dla przyjaciół

SZKOŁA MODLITWY - AKTY STRZELISTE - ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU - MODLITWA

Mak - 2007-11-03, 2:09 am
Temat postu: ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU - MODLITWA
Adoracja Najswietszego Sakramentu to przebywanie sam na sam z Panem zamknietym w Sakramentcie Oltarza. Jest to trwanie bez slów w obecnosci Boga, który z wielkiej milosci do nas stal sie takim jak my - czlowiekiem. Adoracja Jezusa, który z tej szalonej do nas milosci zamknal sie jako Slodki Wiezien Oltarza abysmy my nie pozostali sami z naszymi problemami i samymi soba, ale zebysmy zawsze mogli byc blisko tej jedynej Milosci Jezusa, jest trwaniem bez zbednych slów u Jego stóp jak Maria. Jest wpatrywaniem sie z miloscia w Tego, za którym teskni ludzka dusza. Jest przebywaniem w bliskosci z najlepszym przyjacielem, który wszystko rozumie, który nikogo nie krytykuje lecz patrzy z miloscia w kazdej chwili gotów by poniesc czlowieka, wymeczonego swymi problemami, na wlasnych rekach przebitych za nas. Adoracja jest mówieniem Bogu "Tak". Ta piekna forma modlitwy nie wymaga od nas nic innego jak pozostania z Jezusem. Nie wymaga skomplikowanych modlitw i wyrzeczen. Tyle godzin marnujemy na bezuzyteczne programy telewizyjne czy inne mnie doniosle rozrywki a wciaz tak bardzo skapimy swojego czasu Bogu. Czas spedzony z Nim tak szybko przemija. Nie jest on nigdy zmarnowany, chocbysmy na poczatku nie potrafili sie skupic i chocbysmy sie krecili nie mogac sobie znalezc miejsca. Pan czuwa i wtedy nad nami!


Z adoracji nigdy nie wychodzimy z pustymi rekami, chociaz czesto nam tak wlasnie sie wydaje. Pan zawsze wlewa laski i sile w czlowieka. Podczas adoracji Pan zawsze do nas przychodzi, czesto w calkiem niezauwazalny dla nas sposób bez zadnych wielkich uczuc czy emocji, bo w byciu z Panem te nasze ludzkie uczucia nie sa najwazniejsze. Najwazniejsze jest trwanie w wiernosci. Jezus jest trwaniem w wiernosci. On jest miloscia. On zawsze mówi do duszy. On nas uczy jak zyc. Dla mnie adoracja jest szkola zycia, gdzie o tak wielu sprawach rozmawiam z Bogiem i gdzie poprostu On mnie uczy. Uczy mnie jak zyc i prawdziwie kochac Boga, siebie i innych ludzi. Serdecznie zachecam do trwania przy Panu w Najswietszym Sakramencie, który pragnie rozlewac niezliczone laski na wszystkich, którzy przyjda spragnieni i utrudzeni to tego zdroju wody żywej.

Zwyczaj Podniesienia Hostii w chwili Przeistoczenia podczas Mszy św. sięga początków XIII w. Jego celem było ukazanie uczestnikom Mszy św. Ciała Chrystusa po konsekracji. Szybko dostrzeżono znaczenie, jakie ma dla wiernych możliwość patrzenia z uwielbieniem na Hostię i starano się im to ułatwiać. Np. w Hiszpanii za ołtarzem wieszano czarne płótno. Zwracano też uwagę, aby widoku Hostii nie przesłaniał dym z kadzidła. Dla upamiętnienia złożenia Pana Jezusa do grobu na 40 godzin zaczęto odprawiać trwającą tyleż samo adorację Najświętszego Sakramentu. Nabożeństwo Czterdziestogodzinne zasadniczo powinno trwać nieustannie dzień i noc, jednak dopuszcza się możliwość przerwy w godzinach nocnych. Oficjalną zgodę na to nabożeństwo wyraził w 1541 r. papież Paweł III. Nabożeństwo Wieczystej Adoracji może trwać nawet setki lat. Najdłuższy przypadek takiej adoracji miał miejsce w katedrze w Lugo (Hiszpania) - modlitwa trwała tam tysiąc lat! We Francji miała miejsce ponad pięćsetletnia adoracja. Rozpoczęta w 1226 r. zakończyła się w 1793 r.
W czwartek po niedzieli Trójcy Świętej spotykamy się na ulicach miast i wiejskich drogach, by wziąć udział w uroczystości Bożego Ciała. W ten sposób składamy publicznie świadectwo wiary w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Uroczystość tę ustanowił papież Urban IV w XIII wieku. Na jego decyzję wpłynął m.in. cud w Bolsenie. Procesje Bożego Ciała szybko stały się popularne. Na początku XIV w. święto uzupełniano o inscenizacje, które pomagały wiernym zrozumieć tajemnicę Eucharystii. Widowiska te rozwinęły się w Polsce dzięki jezuitom. Wiek XV przyniósł zwyczaj procesji do czterech ołtarzy odpowiadających czterem stronom świata. Pierwszą polską diecezją, w której zaczęto świętować Boże Ciało, była diecezja krakowska. Uroczystości wprowadził biskup Nanker w 1320 r. Ok. 1430 r. w diecezji płockiej pojawił się śpiew Ewangelii przy czterech ołtarzach. Półtora wieku później w Krakowie, kolebce drukarstwa polskiego, opublikowano zbiór pieśni na Boże Ciało. Od ponad stu lat w różnych krajach organizowane są kongresy eucharystyczne. Pierwszy kongres odbył się 1881 r. w Lille we Francji. Od kongresu w Nairobi (w 1985 r.) uczestnikiem spotkań jest Ojciec Święty Jan Paweł II. Był on w Seulu w 1989 r. i w Sewilli w 1993 r. Nie mogło też zabraknąć polskiego Papieża na 46. Kongresie Eucharystycznym we Wrocławiu w 1997 r. - pierwszym kongresie zorganizowanym w Polsce.

Adoracja Najswietszego Sakramentu

Gdy adorujemy Jezusa, wylaczamy umysl, jestesmy bierni, jakby bezwladni, zupelnie poddani Jemu, Jego inicjatywie. Nie czynie wysilku, nie mysle o tym, jak zagospodarowac czas. Rozkoszuje sie biernoscia, w która zostaje zapraszany i wprowadzany. Trwam. Tak po prostu. Siedze i patrze. Moje serce jest ciche, zasluchane, male, pozwalajace sie ogarnac, otulić. Adoracja to swietowanie obecnosci. Jest to prosta radosc z samego faktu obecnosci, Jego obecnosci i mojej obecnosci przy Nim. Cieszy mnie sama Jego OBECNOSC. Najwazniejsze dla mnie jest to, ze moge SPOTKAC Jezusa. OBECNOSC, SPOTKANIE - to jest glówny powód radosci, doswiadczania szczescia w relacji. Obecnosc - to jest powód do radosci. Nie to, co moge od Niego otrzymac, a po prostu to, ze On JEST i ze ja jestem. Adoracja to swietowanie dla mnie - swietowanie obecnosci. Adoracja to tez swietowanie bliskosci. Obecnosc wprowadza w bliskosc. Im glebiej uswiadamiam sobie obecnosc i im dluzej trwam w obecnosci (On i ja - przenikanie wzajemne), tym glebiej doswiadczam bliskosci, milczacej, oszczednej we wszelkie doswiadczenia zmyslowe, takiej prostej, zwyczajnej, bez zadnych poruszen uczuciowych.

Nasiakam cisza, milczeniem. Gdy adoruje, przenika mnie swiadomosc, ze to nie tyle ja patrze na Niego, ile raczej On patrzy na mnie - we mnie. Jego patrzenie - to dotykanie mojego serca. Kiedy adoruje, przychodzi mi czesto na mysl Psalm 139 - powtarzam sobie jego slowa o przenikaniu mnie przez Pana i w ten sposób jeszcze glebiej, mocniej uswiadamiam sobie, ze Pan - teraz wlasnie - mnie przenika. Nie musze nic mówic, On wie, On przenika, On dotyka. Jego dotyk jest uzdrawianiem. Czasami w sercu pojawia sie pytanie: Czego pragne teraz? Czego pragne - gdzie Jezus ma dotknac mojego serca? W którym miejscu? I wtedy dzieje sie cos pieknego - otwieram w milczeniu moje serce i nie tyle mówie Mu o tym, co najbardziej mnie neka i boli, ile POKAZUJE Mu te miejsca, odkrywam swoje serce, niczego sie przed Nim nie wstydzac. Wierze mocno, ze On - patrzac - dotyka, ogarnia czuloscia moje chore miejsca, ogarnia czuloscia te zakamarki serca, które jeszcze drza z leku, niepewnosci... Jezus caluje we mnie te drzace miejsca... Dotyka je z czuloscia, w milczeniu. O nic nie pyta. Po prostu JEST, a ja jestem przy Nim. Milczymy. A jednak wszystko wiemy. Nie potrzeba slów. Podczas adoracji, dokonuje sie inny sposób poznawania. Calkowicie wewnetrzny, intymny, totalnie osobowy, w najwiekszej bliskosci... Adoracja jest SPOSOBEM uzewnetrzniania relacji. Gdyby porównywac ja do relacji na wzór relacji pomiedzy kochajacymi sie osobami, to adoracje porównalbym do chwil najwiekszej intymnoœci, najwiekszej bliskosci. To jest ta chwila, kiedy kochankowie, po szalenstwie namietnosci, trzymaja siebie nawzajem w ramionach, w czulym objeciu, i trwaja tak bez slów, zasluchani w bicie wlasnych serc... To jest ta chwila, kiedy kochankowie, w czulosci, zrozumieniu, przenikaja siebie nawzajem czulym dotykiem, kiedy zwierzaja sobie najwieksze i najbardziej intymne sekrety serc, zycia, pragnien, tesknot...

Podczas adoracji Najswietszego Sakramentu jest czas na wylewanie serca przed Jezusem. Bóg mnie pragnie, dlatego jestem na adoracji. On pragnie na mnie patrzec, pragnie mnie wewnetrznie dotykac, przechadzac sie w moim wnetrzu. Adoracja jest czekaniem. Otwieram rece i serce na przyjmowanie wszystkiego, co Bóg da. Jest ona przyjmowaniem zycia, przyjmowaniem Pana, przyzwoleniem na przenikanie mnie. W tym czasie pozwalam Jezusowi, aby wzial z mojego serca to, co chce wziac i wlozyc to, co chce wlozyc. To czas cierpliwego czekania na Niego. On jest w centrum, nie ja. Adoracja jest dorastaniem do tego, ze Jezus jest najwazniejszy. Nie moge zmusic Pana, aby przyszedl. Jedyne, co moge zrobic, to czekac i byc obecnym. Adoracja jest tesknym oczekiwaniem, jest sluchaniem. Czekajac na Boga uznaje, ze On wiele znaczy w moim zyciu. Czekanie przed Nim przemienia mnie, abym nosil w sobie Jego mysli i pragnienia. Jesli godze sie czekac, staje sie inny. Adoracja czyni uwaznym, kontemplacyjnym. Uwalnia od pospiechu, od pedzenia za tym, co nie istotne, co nie karmi ducha i nie pociesza serca. Ona otwiera serce na Boga i czlowieka. Staje sie milym dla siebie samego, lagodnym i wyrozumialym. Odczuwam, iz moje serce uwalnia sie od silnej presji manipulowania innymi, uwalnia sie od agresji.

Adoracja jest wejsciem w klimat uwielbienia, podziwu, delikatnosci. To czas napelniania sie miloscia i wrazliwoscia, która jest z Boga. W czasie adoracji odkrywam najczesciej przyczyne checi ucieczki. Jest to pokusa spowodowana tym, ze przyszedlem na adoracje w tym celu, aby cos otrzymac, zalatwic. I w tym momencie doswiadczam rozczarowania. Adoracja nie jest miejscem rozwiazywania moich problemów, szukania odpowiedzi. Nie mozna przezywac jej w kategoriach przydatnoœci. Jestem przed Panem dla Niego samego. Nie usiluje osiagnac czegokolwiek przez adoracje. Jestem na adoracji nie po to, aby cos otrzymac, lecz w tym celu, aby byc przed Bogiem. Wiem, ze On mnie slucha. To jest zródlem pocieszenia. Odczuwam spokój i przyplyw mocy. Przyjdzie taki czas, kiedy adoracja bedzie sie wydawala calkowita strata czasu, kiedy nic nie bedzie do niej pociagalo, kiedy nie pojawi sie odczucie spelnienia. Wtedy moze pojawic sie pokusa zamiany adoracji na spacer lub lekture ciekawej ksiazki. Moze przyjsc taki czas, kiedy adoracja przestanie dawac ukojenie, bedzie pochlaniac moje sily i pokaze z cala ostroscia moja slabosc. Trzeba trwac, przetrzymac ten stan, nie odchodzic z adoracji. Przyjazn moze niesc ze soba wiele „korzysci”, lecz jesli one stanowia jedyny jej cel, to znaczy, ze przyjazni w ogóle nie ma. „Poslugiwanie sie Bogiem, to zabijanie Go” (Mistrz Eckhart). Przychodzenie na adoracje jest znakiem, ze czuje sie bezpieczny w obliczu Boga. Przychodze, aby sluchac Boga. Skupiam sie na Nim. Nie analizuje siebie, nie zastanawiam sie nad soba, lecz slucham, aby kochac.

MAK


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group